Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.






Tyle zleciało 2015-03-22
......Czas leci, widzę po dzieciakach, jedni odmieżają czas od poniedziałku do piątku, od weekendu do weekendu, od wypłaty do wypłaty, od A do Z jedni czekają byle do emerytury i każdy ma cel...a ja patrzę jak mi dzieciaki rosną, jak obuwie stają się za małe, jak spodnie cudem nie wiem jakim sięgają byle kostek, patrzę jak mi ta niunia którą była do nie dawna zaczyna dojrzewać, czoło pokryło się krostami i żadne żele nie pomagają, toniki, maście...patrzę jak mnie pokrywa kurz ( jeszcze nie stu letni a jednak!), patrzę jak zmora zegara zabiera mi czas, jak ucieka poprzez palce, jak bawi się ze mną w ciuciu babkę, cóż, tylko od nas zależy jak wykorzystamy czas, wolny dla nas i rodziny, łatwo powiedzieć w tych czasach gonitwy i pędu...praca i uganianie się za kasą a mi sie chce...na rowerze przez pola, z wiatrem do lasu, na piknik , na zieloną łąkę, na polanę, łapać pasikoniki, podpatrywać dzięcioły, liczyć stukanie kukułki, wypatrywać żuków w poszyciu, wąchać tę zieleń...już mi się chce zarzucić wędkę Ktośka, już bym chciała tak miło i na kocyku, już bym chciała słońce na ramionach, we włosach , na twarzy...urlop mi się marzy, gorączka aż do zapocenia, do kropli deszczu, wiosennej burzy, tęczy i paru kartek książki, błękitu nieba, tafli wody, szumu fal, śmiechu dzieciaków, błota i babek, a tutaj niestety szara eminencjo, z nosa dzieciakom leci, niby słońce a przymrozkiem zalatuje i tak wiosna jest łaskawa i zaczyna trelować po krzakach aż miło, to że wczoraj był pierwszy dzień kalendarzowej wiosny to wiadomo, wagary nie przeszły, sobota to i wolne, ale tak? moja pamięć przypomina czasy mojej szkoły podstawowej kiedy w taki czas nie tylko topiło się Marzannę, kukłę, goniło zimę aż miło ale przebierało sie w śmieszne ubrania taty, mamy i ciekło witać wiosnę po ulicach miasta z takimi samymi szalonymi...ale wczoraj był dniem wróbla, bociana , wody...zawsze jest pretekst by się napić choćby herbaty zielonej z tej innej okazji...
Wiosna...kubek z kawą...zaćmienie... 2015-03-20

...Wiosna, ciepły powiew wiatru, słońce i zapach kawy. Parę kartek książki, przymknięte powieki, śmiech dzieci, stokrotka. Słońca przyćmienie i chwila relaksu przed kolejnym pędem...
Wiosną zaleciało... 2015-03-10
...Brzechwa Jan

Wiosenne porządki

Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana,
Wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana,
Lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
- Zaczynamy wiosenne porządki.

Skoczył wietrzyk zamaszyście,
Pookurzał mchy i liście.
Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek
Powymiatał brudny śnieżek.

Krasnoludki wiadra niosą,
Myją ziemię ranną rosą.
Chmury, płynąc po błękicie,
Urządziły wielkie mycie,
A obłoki miękką szmatką
Polerują słońce gładko,
Aż się dziwią wszystkie dzieci,
Że tak w niebie ładnie świeci.
Bocian w górę poszybował,
Tęczę barwnie wymalował,
A żurawie i skowronki
Posypały kwieciem łąki,
Posypały klomby, grządki
I skończyły się porządki.


...Przyszła wiosna, czuję ją po zapachu, jak pies jeszcze tylko brakowało abym uganiała się z nosem w krzakach , chociaż mało mi brakuje do takiego stanu, słońce, ciepełko i kilogram biedronek za oknem wygrzewają swoje skrzydełka, co ja będę mówić ptaszki jakby bardziej i głośniej świergolą, pomimo że w tym wszystkim brakuje jeszcze dodatku zieleni na drzewach to jednak już po ludziach i samej sobie widzę zmiany : porządki, mycie okien, jakby wszystkie mamy , my kobiety wpisane w gen dbania o okna, nagle widzimy to przez co nic nie widać, plamy, brud i szarzyzna odeszła z chwilą wzięcia magicznych szmatek, płynów, a wszystko po to bo święta za pasem, bo już myślimy o nich, już kurczaczki, kaczuszki i zające zaczynają zaprzątać nam głowę, babeczki a ja sie męczę nad gołąbkami, pomyłam, wypucowałam niemal z nabożną czcią by słońce zaglądało częściej, pozostawiało ślad na kwiatach , by jakoś lżej i czyściej, bo lubię czystość mimo wszystko. Baba ( czyli ja ) zabiera sie za porządki, najpierw włącza nerwa, bo jakby olśniło ją - jaki brud, jaki syf, słowa ulatują w sekundach, z szybkością pocisku atomowego, Ktosiek pociekł rozładować moje napięcie do piwnicy, bo tam też jakiegoś dziada i baby brakuje, Pipin stwierdził że nic nie jest wstanie oderwać go od bycia strażakiem, z tym strażakiem to nie zły ubaw. Strażak Sam, taka bajka a on nic tylko ciągle w Pondypandy ugania sie za pożarami, na jedynce w sobotę tez Strażacy i weź się z nim dogadaj, zwykła słomka staje się w jego wyobraźni gaśnicą...Nieletnia się wymiksowała i popędziła na weekend do dziadków a ja działałam, jakby to powiedzieć odkopywałam się od zakopanego, pranko powieszone, wywietrzone, wszystko pachnie, lśni i ciekawe tym samym jak długo...do kolejnych świąt?


 
Jak brat z siostrą... 2015-02-24
...Większość z nas ma rodzeństwo, od małego walczyliśmy o miejsce ; na ziemi ; biliśmy się o to by chociaż być na chwilkę zauważonym w oczach rodzica, dorastaliśmy , przyjaźniliśmy się, obrażaliśmy o byle pierdoły, słowem - było darcie! słuchałam tym samym zawsze mądrych słów starszych - że na świecie kiedy zabraknie rodziców nie zostaniesz sam jak palec bo będzie brat, siostra albo ich kilka w zależności kto ile ich posiada...co innego jeśli jest więź emocjonalna zbudowana na filarze rodziny, kiedy ci rodzice wpoili wartości wszelkiego szacunku, miłości i dbania o siebie, często jednak spotykam sie ze wzruszeniem ramion, bo mam siostrę, brata czy kogo tam macie , jest i ok, spotykacie sie raz kiedyś na święta, brak tematu, każdy poszedł w swoją stronę, zero relacji o przyjaźni, spotkaniach, rozmowie zapomnij bo nie ma o czym...mam siostrę, jedną jedyną, zawsze było pod górkę bo ona zawsze była numer jeden u mamusi u tatusia, na wiele więcej jej pozwalano, kupowano, chwalono, kiedy dorosła i wyszła z gniazda to ona była ta którą zawsze i wszędzie stawiano na piedestał, ona zarabiała, ona miała dom, ogródek ( nie ważne dwa metry kwadratowe a jednak!), ona...nigdy sama z siebie nie zadzwoniła, nie zaprosiła, nigdy nie pogadała a jeśli już to ja nie miałam zdania bo mnie to nie interesowało, fajnie było kiedy wpadła bo tak wypadało raczej tolerować ją jako kolejną gębę na święta, uczucia? mikre, bo nigdy nie byłyśmy blisko, nigdy nie spędzałyśmy wspólnych wieczorów na pogaduchach o wszystkim i niczym, zawsze osobno i same, ona wolała męża siostry, czas kiedy przyjeżdżała niby do nas spędzała tam, kiedy pojechałam do niej okazało sie że oprócz ośmio paku nie wiele mamy wspólnego, dwa obce bieguny, światy...powinnam mieć pretensję do mamy za to że tak jakoś dziwnie nas wychowała? niby wspólnie a jednak na jedynaka? dzwoniłam kiedyś z zapytaniem co u was? takie banalne zdanie a ile kłopotu, bo co miała powiedzieć oprócz tego - dobrze, po staremu, praca, dom, nic szczególnego, a potem po rodzinie która zawsze wiedziała więcej dowiedziałam sie że na szczeblu kariery osiągnęła tyle i pnie sie jakby mnie wstydziła sie pochwalić że może przykrość mi sprawi, dałam spokój, przecież ona nie dzwoni, nie pyta, nie zastanawia sie wiec może trzeba też odciąć sie...
dzwonił ojciec, rzeczowo i krótko, na temat, mamy sie odpisać od śmieci, brać wszystko z piwnicy i jeszcze naraziłam na ogólne wzburzenie sąsiadów, bo siano po świnkach zostało...zero - a co u Was, jak dzieciaki, kiedy nas odwiedzicie? nic, masz zrobić to i tamto, odciąć resztę tej pępowiny i dać nam spokój, tyle...
Kiedy patrzę na swoje małe dziadki kiedy sie bawią, kłócą, biją, całują, mam nadzieję ze oni nie będą biegunowi, że będą mogli liczyć na siebie w razie czego, że dla nich spotkanie ze sobą nie będzie stanowiło problemu, ze zawsze rozmowa nie będzie sie kończyła uciętym wszystko w porządku i tyle...


Z rodziną tylko dobre rady... 2015-02-23
...Wiecie jak to jest z rodziną, najlepiej po środku, dobre rady cioć - jak dobrze znane uczucie bycia gorszą, skąd zatem bierze sie niska samoocena? właśnie pierwszą drogą do tego by zawsze widzieć siebie w szarych szatach jest słuchanie rodzica który porównuje Ciebie do córki mamy siostry, szwagierki, kuzynki itp. itd. powoduje że nigdy nie dorównasz im, zawsze będziesz się starać, rywalizować wiedząc że jesteś na straconej pozycji. Co gorsza jeśli masz siostrę , brata i z nimi stajesz do walki szczurów, słuchasz tekstów pod tytułem : ; A Twoja siostra jest, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, wykształcona, posiada wiele umiejętności, zarabia prawdziwe pieniądze nie to co Ty ; i ten palec wskazujący, oskarżycielskie spojrzenie które mówi wszystko, jesteś nikim, mniej niż zero...bijesz się z myślami, próbujesz złagodzić ból poddania, przywyknąć do bycia gorszym, wiesz że stojąc na głowie i rzęsach nie wskórasz wiele bo zawsze kuzynka, brat, swat będzie lepszym, ładniejszym, mądrzejszym a Ty zawsze będziesz nie doskonała, gorsza, brzydsza, nijaka...dorastasz i poznajesz swego księcia z bajki, tworzycie parę, budujecie dom, rodzisz dzieci i zaczynasz przypominać odzwierciedlenie własnej matki, zaczynasz powielać jej błędy, powtarzać wyuczone zdania, palcem wskazującym wbijasz szpilkę dziecku bo jest jakie jest a nie jest takie jak syn siostry, szwagierki, kuzynki, koleżanki, nagle nasze doskonałe dziecko staje się małe, nijakie, bezbarwne, przypomina Ci samego Ciebie jakim byłeś w tym wieku, jak kwiat który wypuścił pączek i nie zdążył zakwitnąć bo podcięto mu skrzydła, zabrano nadzieję na bycie sobą,, na akceptację takim jakim się jest, że inni lubią Hello Kitty nie znaczy że moje dziecko musi uwielbiać jak reszta, nieletnia nie lubi różowego w każdej postaci, woli niebieski, nie karzę jej słowami że jest głupia chociaż nie raz i nie dwa ręce opadają, taka jest i za to ją kocham...przenosząc się w czasie do dzieciństwa, przypominam sobie że sytuacja w mojej rodzinie była zawsze taka sama, ja byłam porównywana do kuzynki i zawsze słyszałam że czegoś mi brakuje, rodzice nie pałali do mnie wielką miłością, nie byli wylewni ale to nie znaczyło żeby nie chwalić, nie być dumną a dawali dobre rady, przed ciążą, w trakcie i po urodzeniu, co robić, jak żyć, oddychać, nawet sie załatwiać, jesteśmy mądrzy jak Polak po szkodzie, nie każdy lubi być wystawiany na pokaz i wyśmiewany, moje życie moja sprawa ale czy do końca? lubimy patrzeć na innych, słuchać opinii, boli nas krytyka, a ja mam swoje małe ciasne i tam piorę brudy , nasze własne i nikomu do tego jak żyjemy...

Poniedziałek, kolejny początek tygodnia a za oknem chciałoby się powiedzieć świergot ptaków a jednak to ptaszyska z rodem Hickoka...

Zapomniał wół jak cielęciem był... 2015-02-22


...Znacie to przysłowie prawda, często zapominamy kiedy sami popełniliśmy błędy, pouczamy tym samym innych dając dobre rady...weźmy moją koleżankę, taka sobie nie pozorna kobietka która kiedyś wpadła w jakąś manie siedzenia w domu, nie wychodziła z domu bo tak wolała, ok to jej sprawa bo też można powiedzieć jak se pościelesz tak się wyśpisz, mieszkała w Spółdzielni Mieszkaniowej na piętrze nie adekwatnym do wyprowadzania pupili na spacerek...dwa lata piesek owej koleżanki załatwiał potrzeby lejąc i okupując balkon gdzie siki i inne zanieczyszczenia leciały sobie piętro niżej na balkony sąsiadów, były dwa koty, kanarki, zbiegowisko szczurów itp, itd. Oczywiście mnie tam osobiście nic do tego bo każdego sprawa co hoduje we własnym a ciasnym, koleżanka była zawsze ; inna; miała zdanie którego nie szło podważyć, miała poczucie humoru odstające od reszty...niby inna a zawsze w niej coś mnie inspirowało, zamknęła się w sobie, uciekła w świat nie dostępny dla innych, nie pracowała, nie zarabiała, tym samym nie opłacała rachunków i Spółdzielnia podziękowała koleżance za współpracę pozostawiając zadłużenie...miała szczęście, dostała mieszkanie rotacyjne, z czynszem minimalnym, zaczęła żyć od nowa, wyszła ze skorupy, otworzyła sie ale czy nie za bardzo? Fb ma co drugi Polak, dowiaduję sie że ta sama osoba dziś walczy z właścicielami psów o ich kupki, mają sprzątać, mają dbać o zieleń ( jak tabliczki wbite w ziemie z perelowskim tekstem ; Szanuj zieleń ; i obok stokrotka ), wymyśliła że można takową osobę zatrudnić, opłacić ...pomyślałam sobie dlaczego taka mądra nie była kiedy miała wilczura...cóż , zdania i poglądy sie z mieniają, pod wpływem chwili, ciśnienia, a może kolejny sposób na życie?
Bo dla miłości... 2015-02-20
...Czytając Christina Baker Kliner ; Sieroce pociągi ; dowiaduję sie że na początku XX wieku, tysiące samotnych dzieci wywożono „sierocymi pociągami” z głodującego Nowego Jorku na farmy Środkowego Zachodu USA. Vivian była jednym z nich. Kobieta próbowała wymazać z pamięci trudne lata, jednak kufry na strychu przechowały świadectwa jej przeszłości. Przypomina mi to ciut historię mojej cioci która kufer ma pełen pamięci, dzieciństwa utraconego. Bo miłość potrafi być wzniosła, cudownie powodować oślepienie, zatarcie się tego  co tu i teraz, co powoduje że motyle w brzuchu odczuwać można z siłą wodospadu, to że traci się rozum, jasność myślenia, spostrzegania a przecież to nie te czasy a lata 70, nawet koniec 60 kiedy panna z dzieckiem na wsi? wstyd, hańba kryta na cieniu rodziny, ale przecież On miał brać ślub z nią, ona wierzyła a On obiecywał z tej pustej gadki urodziła sie ; ciocia ; mała dziewczynka którą przestano kochać, tolerować, akceptować, nie dlatego że nie daj boże miała inny kolor skóry, ale była dzieckiem poczętym i zostawionym samym sobie, matka jej poznała innego który nie obiecywał a włożył obrączkę na palec, zaciągnął do ołtarza gdzie tym samym kamień z serca spadł rodzinie że jak to panna z dzieckiem, bękartem? nowe życie przyniosło nowe i niespodziewane zmiany, owszem Ona miała męża, córka nie koniecznie ojczyma, mała moja ciocia przez wzgląd że on jej nie lubił, nie tolerował dał warunek albo on albo ; mała ; trafia do domu dziecka! i tak moja ciocia trafiła do placówki gdzie zamknęła się w sobie i świata, choroby sieroce, samotność, tęsknota i brak zrozumienia dla matki, matka? zaślepiona miłością, uczuciem tak wzniosłym że o córci a mojej cioci zapomniała na długie lata, mamusia przecież musiała mieć czas na poukładanie sobie życia, na urodzenie dzieci, wychowanie a ciocia rosła , sama gdzieś tam, rozpychając się łokciami by choć okruszyna zrozumienia ze strony wychowawców trafiła w nią , by ją wyrafinowane zimno nie trafiło i nie puściło korzeni, poznała jego, tym samym brata mojego ojca, przygarnął, pokochał, a ciotka zaczęła układać sobie życie, urodziła dwójkę dzieci, pokochała, a nawet stała się zbyt zaborczą matka która oddała by wszystko dla swoich dzieci, nie krytykowała, zawsze chwaliła, otoczyła opieką, troską , tym czego nie miała w swoim życiu, dzieciństwie...a potem, przyszło życie i niby pojechała i pogodziła sie z matką ale...rysa zawsze zostaje, zadra, coś czego nie da się przełamać, zapomnieć, pochować, zawsze będzie w pamięci, pozostanie w sercu, bo czy można wybaczyć, że dla miłości , dla faceta który postawił warunek, on albo ; bachor ; , jaką trzeba być mamą by mieć sumienie zostawić własne dziecko gdzieś tam, w obcym świecie, w śród ludzi dla których jesteś kolejną gębą do żywienia...Teraz inna ciotka zawsze głośno obstawiała przy swoim zdaniu ; Szanuj matkę, masz ją jedną, jak jej braknie , pozostanie Ci pustka a teściowa to zawsze obca kobieta ; niby tak, tylko ja wychodzę z założenia prostego ; jak mnie szanują, tak ja szacunkiem darzę każdego ; i ciut w tym prawdy bo czy nie jest tak że na szacunek trzeba sobie zapracować, pokazać kawałek serca,? a czy matka mojej cioci zasłużyła na niego? myślę że nie powinna mieć pretensji że jej córka jej nie odwiedzała, że nie chciała utrzymać kontaktów, że dzisiaj matka mówi że nie ma kto wody w szklance podać, nie jest tą kolejną prawdą? że jak se pościelesz tak sie wyśpisz, On? ma szklankę wódy, parę włosów na głowie i raka... i wszystko gdzieś...

Wirusowo... 2015-02-18
Nogi łamie, nosem kręci
i odbiera wszystkie chęci,
oczy już nie pragną światła,
chyba grypa mnie dopadła.
( znalzione w necie )...

...To co sie dzieje w poczekalni do pediatry przechodzi ludzkie pojęcie...smarkających na potęgę, kaszlących i z grypa tyle osób że dostanie sie z dzieckiem na kontrąl graniczy z cudem, niby słońce, niby wiosna a tutaj media trąbią o 80% chorubskach które są i ma być gorzej! czas na grypę ma nadejść zaraz albo tuż przed przesileniem wiosennym, w pracy masakra, jakby cały świat sie sprzeniewierzył! zmiany na korzyść innych bez zastanowienia że owszem ja mała, chuda niby byk a ile można dźwigać, ile można w ten sposób? widocznie można...
Przesilenie wiosenne... 2015-02-17
... Nadzieją się kar­mie i chwilą przy To­bie Kochany,
bo gdy skrzydła u ra­mion mych wyrosną,
od­naj­dzie ma dusza, w końcu swój dom i aniel­skich przyjaciół...
Od­fru­nie me ciało je­sienią czy wiosną w naj­dal­szą krainę niebieską ...

...Za oknem, wiadomo - słońce, przyjemny spacer powinien być otwartą furtką do zabiegów upiększających bo wiadom wiosna! tuż, tuż jakby za progiem, wylegli ludzie ( jakby ich było mało zimą ), z kijkami, łazikują po promenadach, spotykają sie  ( bo jest to dobry sposób na utrzymanie poziomu towarzyskiego ), na odkurzenie adidasków, wskoczenie w dresika, na zaskoczenie że dres jeszcze parę miesięcy temu był dobry, luźny wręcz! zima proszę ja Was kochani ma to do tego ze niechybnie zaczyna sie zapuszczanie nie korzeni a jakby nawet a tłuszczyku a przeciez niedźwiedziami nie jesteśmy , a jednak lubimy hołdować coś pod ciepłymi płaszczami, cieplej, miękko, wiosna niestety spauje, bo przecież te biodra, ten brzuch i piersi, ręce, wszystko za ciasne, za powolne, ruchy, skłony i co za tym idzie apetyt jakby bardziej rozpanoszył sie po kubkach smakowych bo sie chce, bo sie sięga...dziś czasy takie jakie znamy, nie to co było kiedyś, szłaś do sklepu a tam butelka z octem, dzisiaj od słodyczy uginają sie regały, od łakoci , kolorowych opakowań które zachęcają, krzyczą, weź, kup, a ja sprawie że zycie zrobi sie od razu kolorowe, znikną kłopoty, a smak karmelu w czekoladzie z orzechami doda kwinestencji smaku...wiec ci za kijki, inni za rowery, uprawiają biegi, piwoszą na ławkach, posiaduja na placach zabaw w kurtkach, czapach i szalikach wystawiając twarz do upragnionego słonka, szukają Cię wiosno, a mnie dopada marazm przesilenie i to nie choroba a jakby czuję ją tuż pod skórą i za progiem, czyha, czai sie kiedy dopadnie mnie z nienacka i obali jak w walce judo - jestem na pozycji straconej! nie o tym, dopada mnie przesilenie, że praca i ...żeby tylko te siedem kilo mnie męczyło, ale razy 336 , przeżucić na palete, słuchając jak komuś cieżko, jak nie wygodnie...a Tobie jest ok, a Tobie morda się cieszy...
Padłam ze zmeczenia, dotarłam do końca zmiany ledwo, ledwo, resztaki swoich 47 kilo, a chłop narzeka że go ręka od wkrętarki boli...padłam, ja nie narzekam, nie jestem z tych walecznych ale uparta! chyba tylko wola walki trzyma mnie w pionie, tylko rodzina i poświęcenie że dla niej wszystko jestem wstanie przenieść góry nad morze ( piękny byłby widok ), dla nich nie boję się bólu pleców, szyi poskręcanej, tego i tamtego bo wiem że dla dzieci, Ktośka, a czy oni to doceniają? no włąśnie...
Ponarzekałam i wraz z biedronkami pałętającymi sie na balkonie idę polegnąć na kozetce...
Pozytywni pesymiści... 2015-02-15
Piękne słońce mnie zmyliło, okryło fałszem bo skoro świeci to musi być ciepło, innej opcji nie ma, a tutaj wieje, szasta po polikach wiatrem, podrywają sie liście do lotu jakby wiatr bawił sie w podrzucanie balonika, pół godziny spaceru, drugie tyle szykowania, jak mam się czuć? jak zwykle oszukana! to tak jakbym czytała Katarzynę Grocholę, jej powieści nie tyle wprawiają mnie w błogi stan optymizmu, bo kto nie lubi czuć sie dobrze i błogo!jej książki powodują nie tylko uśmiech na twarzy ale zaczynasz rozglądać sie za oznakami pozytywnych cech w życiu codziennym, bo ona widzi wszystko w świetle kolorowych albo jak kto woli różowych okularów...tłumaczy świat pędzący na przód zawsze tak że pochmurny dzień z zasuniętymi po horyzont chmurami wydaje się być pięknym widokiem...a przecież w tym pędzącym życiu tak rzadko dostrzegamy chwile które pokrywa nie struktura kurzu ale tego czegoś co łapie za serce niż za gardło, weźmy pewnego mojego kolegę którego lubię ale co za pesymista! ciągle coś jest nie tak, masz słońce a on ci powie że co z tego skoro i tak jutro góra pojutrze będzie padał deszcz bo tak zapowiadali, mina zawsze stroskana co powoduje zmarszczkę od ciągłego myślenia, zamartwiania na czole, widok plebana, załamane ręce i z czego sie tak cieszysz? pyta...Polacy mają to do siebie że daleko im do okazywania radości, jeśli już sie cieszyć to musisz mieć powód, namacalny a nie tylko wizualny po co i na co to komu...złuda - obłuda...nie potrafimy wyciągać drobnych niteczek z dnia, cieszyć sie drobiazgami, śmiać sie w głos bo to powoduje że uważają Cie za głupca, pomyleńca z czego on tak sie kiełczy! i już twierdzą że Coś z Tobą nie tak! mój kolejny kolega jest optymistą, nie ma tego złego co by nam na dobre nie wyszło, znacie to powiedzenie, prawda i jaka prosta, idąc tym przykładem żaden trzynastego nie straszny a przecież ostatni poniedziałek to była nauczka pod tytułem : jak przyjeżdża autobus to wsiadaj i sie nie zastanawiaj czy podjedzie drugi ; nie podjechał a my utkwiliśmy z dala od pracy, w ciemnym zmierzchu, stojąc w topniejącym śniegu usłyszeliśmy nie tylko zgrzyt zębów, trzęsących się kości obijających się o siebie, ale koguta...koguta który widocznie zamieszkiwał i mieszka sobie w najlepsze okolice budynków, zapiał, zaskrzeczał a kolega wpadł w zachwyt, ja w niemy, bo kurcze zwiastun wiosny, poranka, teleranka? w ostateczności nie martwił sie tym że do pracy nie dojedziemy - bo nie ma czym - nie klął, nie pluł mięsem, acz żartował, wymyślał, wygłupiał sie tak że i mnie i kolejnej osobie udzielił się dobry humor, do pracy jakoś z trudem ale jakoś dojechaliśmy, zostaliśmy usprawiedliwieni chociaż pomimo tego iż padła mi komórka a na świetlicy wyłączyli prąd i jadłeś/aś śniadanie bez popitki, to jednak dzień uznałam za udany!Jest takie powiedzenie również jakże prawdziwe - kto przy kim staje takim sam sie staje, w moim przypadku spędzając czas z osobami pozytywnymi dobrze robi mi na cechy mojego wrednego charakteru, zabawa słowem poprzez naukę tolerancji i empatii, niestety jak to w życiu bywa więcej pesymistów , tych którzy widza wszystko albo czarnym lub białym , dla nich kolory po średnie nie istnieją, radość w takim przypadku z czegokolwiek graniczy z cudem, więc staram sie być pomimo wszystko dobrego usposobienia co nie idzie w parze ze zrozumieniem z innych osób. Kto by się tym przejmował...
A za oknem faktyczne słońce i wiatr, gdzie po dwóch godzinach aura zasnuła się ciemnymi chmurami zapowiadając późniejsze opady deszczu, ale i tak pomimo wszystko widok za oknem zapiera dech w piersi, wiosna tuż, tuż, kosy drą dziobem na prawo i wróble cała chmara w krzakach trelują na lewo!wierzba zielenieje, pąki na drzewach lada chwila wybuchną, koty - tak ich tutaj chmara, psów także, ludzi jak mrówek i ruch jak w Kieleckim, na Piotrkowskiej...widok jak główna w Warszawie zwłaszcza jak zmierzcha...uwielbiam obserwować ten pośpiech zwłaszcza że ja nie muszę...zapraszam do ; Trochę większego poniedziałku ; w końcu to już jutro a ile radości ta Kaśka we mnie zostawiła...lampka wytrawnego wina, kocyk i muzyka, dzieciaki albo walczą judo, albo śpiewają, małolat dostał obiecany zestaw strażacki, mam go z głowy drugi dzień i nieletnia także skorzystała z łamigłówek, siedzi w swoich rebusach a ja przerabiam dla odmiany Agatę Kołakowską ; Płótno; opowiadającą o dziewczynie takiej jak ja i Ty, posiadającą marzenia, pani która pracuje w biurze i maluje, pasja połączona z obowiązkiem, miłość, radość z tworzenia, życie i los które są zmienne, z nie odwracalnym skutkiem, zapraszam do lektury a jutro co od nowa Polska Ludowa.


Wiosenna miłość... 2015-02-14
Jak co roku tego dnia , o tej porze świat zalewa fala serduszek, słodkich miśków, kwiatków, upominków, wszystko to co ma przypominać o miłości , jakby na co dzień w ferworze zajęć nikt nie pamiętał o tej drugiej połówce lub co gorsza Walentynki miały przysługiwać tylko i wyłącznie młodym i nie winnym...a jaki niesamowity widok który osobiście łapię mnie za serce kiedy widzę dwoje staruszków trzymających sie za ręce ( i nie w obawie o upadek wierzcie mi ), jaka to oznaka szacunku, polegania na sobie, bliskości skoro osoby w moim wieku ( a jest wiek adekwatny do zamierzonego ), idą ze swoimi partnerami metr od siebie, dasz całusa? publicznie? przestań - nie wypada! ale Walentynki to także dla mnie myśl przewodnia :
- tylko raz w roku przypominamy sobie dzięki dacie w kalendarzu aby czcić swoje uczucie do drugiej osoby...a co na co dzień? zapominamy? nie dotyczy osoby upoważnionej?
- święto dla mnie cukierkowe, komercyjne, zarabiają producenci wszystkiego co pink, red i aż krzyczy kup mnie, będziesz mieć gwarancje że Twoja miłość będzie większa i wspanialsza...
Jednak pamięć wygrywa, bo przecież miałam też naście lat i też skrzynka na listy pęczniała w karteczkach ze słodkimi pieskami, miśkami i wiersze zapewniające o wielkim uczuciu, anonimy o których istnieniu adresata miałam sie nigdy nie dowiedzieć i nie dowiedziałam sie, a jednak jak było miło połechtać moje wówczas próżne ego? dziś podchodzę do tego z przymrużeniem oka, na miękko jak to mówi Ktosiek. Składa pobieżnie życzenia i każdy wpada w wir swoich zajęć, coś mi mówi że kolejne lata popychają mnie jakby do porównania książki do fabuły filmu. Czytaliście 50 twarzy Greya? a oglądaliście? połowa moich znajomych na FB oświadczyła publiczną porażkę...wiadomo że żadna ekranizacja na podstawie ksiażki sie nie uda, to jak czytałam Kalicińską ; Miłość nad rozlewiskiem ; wiecie to było jak zderzenie ze ścianą kiedy zobaczyłam serial, no koszmar...i ta Basia nie pasująca mi do tej Basi z filmu, nie wspomnę o reszcie...wiec stwierdziłam OK ja czytałam Grea i to mi wystarczy, innej wiedzy mi nie potrzeba...
Koleżanka mojej koleżanki powiedziała ostatnio że miłość na pokaz jak np: Walentynki bo to o nich mowa jest przereklamowana, dzisiejsze młode panny ( bo my niestety już zajęte i to od dawna), zwracają uwagę na inne akcenty, wyglad owszem bo to wizytówka ale co ma po wyglądzie skoro portfel pusty, a tutaj liczy sie status człowieka zamożnego, zarabiającego, stawiającego, posiadającego najlepiej oprócz kart złotych , super ferrari, domek z ogródkiem, basen w środku i facet musi byc oblatany, obiegany, trendy, najlepiej top model, i posiadał tylko albo aż powyzej dwudziestki, góra trzydziestki, starsi też sie zalicza pod warunkiem że kobieta ta bedzie bardziej wyrafinowana i podejdzie do wieku abstrakcyjnie kto by tam chciał i miał czas liczyć lata powyżej dziesięciu, jakieś różnice, granice - liczy się że ona kupuje jego za to co posiada, bo nie posiada nic oprócz tego co w majtach a posiada majątek. Żałosne że kobiety sie nie szanują, nie dbają o swoją godnosć, nie kierują sie uczuciami, porywami serca , dzisiaj liczy sie pieniądz, komfort i co to będzie za kolejne sto lat? nie mój kłopot. mam tylko nadzieję że córcia będzie mądrą kochającą kobietą a syn swojej wybrance oprócz bukietu kwiatów ( krokusa ), troskę i poczucie bezpieczeństwa z wieloma innymi cechami. Puki co Pipin sie popsuł, ktoś jakby zepsuł mi dziecko! proszę o zwrot mojego małolata...kolejny etap ( zostaw to moje, idź, nie ruszaj), zastanawiam sie co jeszcze przed nami! w tym momencie śmieje się przez łzy że inni mają głuszcze , ja mam wyjca, byle co powoduje rozpacz nie ziemską, łzy i bunt, on chce po minucie on nie chce, a Ty zastanawiasz sie skąd masz zmarszczki, siwe włosy , podkrążone oczy, pilnujesz języka, hamujesz popędy żeby nie klepnąć, trzasnąć, skrobnąć, liczysz do dziesięciu - w moim przypadku skutek marny...doprowadza nas do furii, rezerwy tłumaczeń o postępowaniu w wychowaniu chłopca trzyletniego dzieki Pani Zawadzkiej mogę schować jako kolejną zakładke do ksiażki, na pamiątkę lub sprzedać kolejnej naiwnej mamusi, nie ma czegoś takiego jak błogie , bezstresowe wychowywanie, na własnej piersi hodujesz i pozwalasz na takie graniczące z dobrym smakiem potwora który odstawia sceny w najmniej odpowiednim momencie, jakby czuło że tutaj przy regale sąsiadującym nabiał z pieczywem wypada wrzeszczeć, tupać nogami i gryź po ciele swoją rodzicielkę zalaną siódmym potem, wstydem i bezsilnością, w takich momentach matka zostaje albo :
- zlinczowana - przez osoby znajdujące się w pobliżu, a sytuacja wymaga komentarza, przecież każdy lubi być obserwatorem nigdy na odwrót!
- mamoła - coś na zasadzie biednej matki polki , nie radzącej sobie z bachorem.
Klaps nie boli, powoduje że histeria mija, w sposób który karali rodzice mnie, ich - ich rodzice, nie chcę tak robić, wiec kąt niby skuteczny ale mało przemawia jako pamięć do wstępu nad przyczyną bo skutek jest znany. Nieletnia za to siedzi z nosem w wykreślankach, rebusach, nudzi sie, ferie, połowa semestru za nią, gramy w karty, leżymy, słuchamy muzyki i generalnie mnie ponosi ze względu na dziesięć stopni na słońcu po placach zabaw tak ona mimo dalszej choroby siedzi zatracając poczucie humoru w powtórkach programu.


Celebryta 2015-02-13
...Co ja, my narobiliśmy? no właśnie, przez tą naszą przeprowadzkę omal nie doprowadziliśmy do rozkładu a może i obstrukcji społecznościowej w mieście, nasza przeprowadzka była szokiem dla połowy znajomych, znajomych znajomych, rodziny, zastanowieniem dla kolegów w pracy gdzie słyszałam pytania w stylu ; Na kredycie jedziecie? ; jakby każdego było stać kupić mieszkanie za złotówki lub ; na wynajmnie jestescie? ; i tutaj ja wpadam w niemą zadume, bo czy ja jestem inna? widocznie tak, uwsteczniona bo jakże inaczej, mnie tam status Kowalskiej na przykład nie interesuje, karty kredytowe Iksińskiej, fakt posiadania cudzej przestrzeni Twojej tym bardziej, wychodziłam zawsze z założenia że jak se pościelesz tak się wyśpisz i co mnie tam cudze ( tuczy, w oko kole ), nie interesowało mnie życie innych, sąsiadów, rodziny, kazdy sobie radzi jak moze, a tutaj okazuje sie jaki to błąd bo każdy jak widać na załączonym obrazku włazi dosłownie w nasze prywatne sprawy, tłumaczyć sie musisz, przedstawiać sytuację, kredyt, wynajem a płakać i płacić musimy my, tak czy inaczej zaczynam zastanawiać się po co komu ta wiedza, co uczynić ma komuś dobrego, czy spać po niej będą lepiej? a moze uważają że mają kontrolę nad nami? nie wiem ale co raz więcej ludzi z tym kupiliście? no mamy, kupiliśmy, wynajmujemy, uważam że nie ma nic własnego dzisiaj, życie zależne od pracy, finansów, zaskórniaków ...
 
 
 
To się porobiło... 2015-02-06
...Jestem ciekawa czy u każdego jest tak jak u nas, dom na wariackich papierach, czyli jak zwykle z planów nici...od poniedziałku wraca szara rzeczywistość, przedszkole, Pipina bezcenna mina kiedy zwleka się z łóżka a w kącikach oczu czają się śpiochy, kiedy maruda ( tym samym brak humoru jest standardem, objawem typowym dla wieku nie koniecznie trzyletnim, trafia w każdego wierzcie mi ), obwieszcza wszem i wobec swoje negatywne nastawienie, łzy są częścią pokazu bo a nóż widelec urobi się mamę, da radę urobić się tatę...szybkie ubieranie, zamykanie i zbieganie...nieletnia miała mieć wyjazd do Białego Dunajca, przygotowała się mentalnie i duchowo, uszykowała potrzebne rzeczy, zakupiliśmy ubrania potrzebne do zjazdu ze stoku, miało być super, aqua park, baseny, śnieg, szust a jest? zapalenie oskrzeli, angina z bolącym uchem, antybiotyki i widok za okna. Siedzę i zastanawiam sie co jeszcze oprócz kataru który przysłania mi widok, zalewa pozytywne myślenie...ferie sie zbliżają i pytanie dzieci, odwieczny dylemat matki, gdzie podzieją się na dwa tygodnie?
Już po... 2015-02-04
...Przeprowadzka

Worki , kartony , pudełeczka ,
Paczki , zawiniątka , puzdereczka ,
W nich życie skrzętnie spakowane ,
Zawinięte taśmą uczucia schowane .

Jeszcze to i tamto , i to też się zmieści ,
Nowy początek życia drogi się ziści ,
Już wszystko wniesione , parę gratów zostało ,
Nowy dom , nowym uczuciem przywitało .

Szturchańce, słowa , spojrzenia
Słodkie niedomówienia ...
Dłoni wrażliwe pożegnanie .
( Na potrzeby bloga znalezione w necie )

...Najgorsze za nami, pozostał katar, wysika gorączka i pusty portfel...
Niedziela? pakowanie rzeczy do tego co się dało, pudła, worki, wszystko sie reaktywowało, dostawało nóg, kalkowało, kserowało, pokoje pękały w szwach za to poniedziałek? wpadła ekipa Ktośkowego kumpelstwa i zię zaczęło, znoszenie, ładowanie na samochód dostawczy, znoszenie, dylematy, kolejne odkurzanie i...pozostawiłam za sobą pewien rozdział życia, odeszłam a może w końcu dojrzałam by iść na swoje ( ale czy to będzie moje? z poczuciem że wracam do DOMU?). to sie okaże, ale już noc nie będzie takie samo, mam pretensje do rodziców? ciut i troszkę, pewnie oni też mają mi za złe ( bo kto jest idealny i bez skazy?), staram sie odnaleźć tutaj w tym nowym, nie tak chciałam opuścić dom, miejsce w którym się wychowałam, w którym na świat przyszły moje dzieci, w którym rozkwitła nasza miłość, w której dochodziło do mniejszych i większych spięć...odwrócili się ode mnie jak zawsze obarczając mnie winą za całą nie doskonałość świata, trudno, pakowałam z gulą w gardle, zamknęłam drzwi wiedząc ze muszę myśleć o sobie i swoich najbliższych, resztę chowam głęboko w szafę...poniedziałek...przewożenie, rozpakowywanie, układanie i ściany do tej pory puste zacz e ly się zmieniać, nabierać barwy, układać na modłę DOMU, dzisiaj w środę oprócz Ktośka wszyscy się pokładamy, nieletnia walczy z wysoką gorączką, a w poniedziałek ma wyjazd na Białą Szkołę...czarne chmury zawisły nad małolatem, zmiana antybiotyków i katar aż dusi, ze mnie leci jak z odkręconego kurka, jedynie gin pochwalił że wszystko jest ok...co będzie dalej?

Chorubko 2015-01-27
...Za oknem śnieg, nareszcie! zrobiło sie biało, mroźno a z nieba leci biała zamieć, chciałoby się wyjść na osiedlową górkę, na saneczkach pozjeżdżać a tutaj temperatura 38 - 39 i nie schodzi! Pipin zapłakany, rozżalony, nie potrafiący znaleźć sobie miejsca, a tutaj nocki, zmęczenie, niskie ciśnienie, ból głowy, nawet kawa nie pomaga...Lekarz plus antybiotyki, werdykt angina plus katar...znowu trzeba uzbroić się w cierpliwość...dobrze że mam nieletnią, pakuje swoje skarby, ona sie nie może doczekać tej przeprowadzki...
Pakowania ciąg dalszy, najgorsze to to, że Ktosiek wszystko robi sam, sam maluje, sam wnosi meble do kuchni, sam docina, montuje, taka myśl która wpadła do głowy, tyle znajomych, tyle przyjaciół, a kiedy człowiek potrzebuje pomocy zostaje sam jak palec, sam z własnym problemem, bo owszem pomogą Ci ale za kasę, ale nie mają teraz czasu bo mają ważniejsze sprawy na głowie, ok kolejny kopniak w dupsko, to prawda że jak masz dobre miękkie serce to musisz mieć twardą dupcię i coś w tym jest, zawarta cała prawda, taki fakt! myłam łazienkę, kibelek i jakoś tak, inaczej to wszystko wygląda kiedy wkładasz serce, duszę w płyny , w szmatki, bo wiesz że to jest i będzie ciut Twoje, będziesz to Ty korzystać i Twoi bliscy, od razu jakoś lzęj na sercu i wątrobie...inaczej jak Ci znajomi mówią:
- Kiedy parapetówka...
Na wódę każdy jest chętny, na darmową wyżerkę tym bardziej, nie mam ochoty bawić sie w poufałości...chcę spokoju...Tyle bólu ( szafka spadła na nogę Ktośka, zrobiło sie spięcie w kuchni i zapomnij że tam jest światło ), tyle roboty, poświęcenia ale masz tą świadomość co się nie zrobi dla swojej rodziny, boże jak ja go kocham...chyba wybaczyłam tyle żeby nie był taki upierdliwy...
Siedzimy na lekach, na pudłach niemal jak bezdomni, praca i sztuczny uśmiech, niby dobrze ale...
Boli mnie że wyjdę z tego domu z żalem, z winą bo to ja wyszłam, bo to ja zostawiłam ciemną stronę mocy, zawsze tak było, może teraz to widzę tak że to ja uciekam, pozostawiając dwa pokoje puste, pretensje cały worek, ale czy też dla spokoju rodziców i własnego idziemy tam gdzie będziemy sami dla siebie? gdzie to my będziemy rodziną i to my będziemy stanowili o sobie, egoistyczne ale czy się da inaczej? znacie to: konflikt pokoleniowy, wiem moi rodzice sie starzeją , mają swoje nawyki, przyzwyczajenia, mają swoje zdanie, mają tak że to my ciągle musieliśmy sie dostosować, ja wiem, że to jest dobra decyzja, zachowania resztki szacunku dla siebie, ale jednak obawa i strach przed tym czy dam radę, czy sie uda jest silniejsza...do tej pory nasze plany legły w gruzach, zawsze i wszędzie, co chcieliśmy, czego pragnęliśmy zawsze było palcem na wodzie, bo za małe zarobki, bo dzieci i strach o przyszłość, ich przyszłość, teraz postanowiliśmy : liczymy się my , żyjemy dla nas, kochamy sie i to jest najważniejsze, reszta sama się poukłada prędzej czy później...
Tragedia 2015-01-25
...SOS
Otwarta dłoń oczekuje pomocy
Nie znajdując jej zaciska się w pięść
Nie oszczędza swej siły na siłę
Bo nie warto litości mieć
Usta twoje słowa wypowiadają
Wylana żalu czara
W krzyk je zamienia
Choć uszy słyszą
A oczy widzą
Na hasło odzewu nie ma
Zamknięte na głucho serca
Nie śpiewają już na nutę miłości
Przyciszone sumienia
Nie odbierają sygnału z zewnątrz
SOS wysłane zamiera....
( Na potrzeby bloga )

... Zastanawiam się po tym jak doszło do tragedii, co taka osoba ( zwąc sie matką, kobieta która nosiła przez dziewięć miesięcy dziecko ), czuła, jakimi uczuciami się kierowała , co ją zmusiło i w jakiej desperacji musiała być skoro potrafiła swoje dziecko, bezbronną istotkę wrzucić do worka, bez empatii , wartości, chowając w kieszeń godność...jaką godność skoro ktoś taki który ma wybór ( szpital, okno życia), woli wyrzucić jak psa, gdzieś pod ciemny las, w krzaki, pod drzewo z tą nadzieją że nikt nie zobaczy, nie wywęszy, nie dowie sie, dowiedziało sie miasto całe i wstrząsnęło nim w posadach...a przecież jest tyle kobiet które oddałoby zycie całe za takiego małego stworka jeśli dano by mu szansę na życie...
www.turek.net.pl/policja/14226-martwy-noworodek-lezal-porzucony-w-torbie-policja-z-turku-szuka-matki

Fobia 2015-01-24
..Strach

Cień w moim sercu.
Mrok w moich oczach.
Upiór w mej duszy.
In­sekt w mych myślach.

Jest moim wrogiem.
Nieprzyjacielem.
Szkaradą.
I lękiem.

Strach niczym panika...
Strach niczym fobia...
Nies­te­ty istnieje.
( Znalazłam w necie na potrzeby bloga )

...Nigdy wcześniej nie zastanawiałam sie nad fobią, strachem który paraliżuje, obezwładnia, powoduje ogólne obrzydzenie, paniczny lęk, skrajne zachowanie na widok np. pająka, mały poczciwy pająk sam ma gacie pełne na widok wielkiego człowieka ale jakie potrafi zrobić spustoszenie w umyśle człwoieka, doprowadzić do niemal obsesji...
Wracając z przedszkola z małolatem wczorajszym popołudniem napotkaliśmy dziwną acz zastanawiającą sytuację, wracał za nami chłopczyk, niski ( o niczym to nie świadczy ), skoro znałam rodziców to wiedziałam że ów obiekt moich obserwacji chodzi już do gimnazjum, nie zwróciłabym uwagi na zachowanie, ubiór ( nie każdego stać na markowe ciuchy ), przeszłam obok nie go trzymając za rękę Pipina, rozmawiając o wszystkim i niczym aż ów chłopak jak nie wrzaśnie, jak nie wybiegnie z takim impetem z klatki schodowej krzycząc - O NIE!!!!!!!!!!
Stanęłam i patrzę co wprawiło w takie zachowanie chłopaka, raptem wyszła pani z pieskiem takim tycim że aż dziwne że nie zdepła go przypadkiem a tamten biegł przed siebie z plecakiem na plecach, zalewając się łzami, pani przystanęła i prawi :
- Pani jak on się boi psów, jak psów, ale ludzi, otoczenia, ja sie zastanawiam jak on chodzi do szkoły, przecież tyle samochodów, hałasu, ptaków, zwierząt psów, kotów...
Czy to fobia czy coś poważniejszego? ale jakoś tak mi sie go żal zrobiło, bo pomyślałam ile go kosztuje wyjście z domu, ile siły z nie go wychodzi kiedy ma styczność z psem oko w oko, z ludźmi, a może rodzice nie zauważyli tego że ich dziecko dziwnie się zachowuje? może to autyzm, a może...mnie pozostaje sie domyśleć, a przecież mnie samej jakoś zawsze słabo się robiło na widok prusaków które były na początku dziennym w byłej pracy, one sie tam mnożyły, dzieliły i trzeba było nie raz wziąć na wstrzymanie i po prostu nawyknąć, zauważyłam ze małolat nie lubi pająków, nie lubi ich oglądać tak jak nieletnia nie weź nie biedronki, a przecież zawsze sie cieszyła na jej widok wysyłając ją do nieba po kawałek chleba, dzisiaj krzyczy na jej widok spadaj! każdy ma coś w sobie czego sie boi, czy tylko strach ma wielkie oczy? a czego Wy sie boicie, brzydzicie?


 
Każdy sobie... 2015-01-20
...Każdy z nas ma cel, nieletnia przeżyć do dziewiątego ( wyjazd na Białą Szkołę ), ja - przeprowadzka ( już sie boję co mnie czeka, a praca nie zając nie poczeka), Ktosiek żyje już malowaniem, pakowaniem, przenoszeniem ( już stęka na ból kręgosłupa), małolat jutro z okazji Dnia babci i dziadka ( przy okazji ), zaśpiewa w grupie najmłodszych w przedszkolu i na pewno będzie trema, wstyd i wszystko to bez mamy...
Pudła w pracy, pudła w domu...niby dużo nie ma, ale zawsze coś tam zostało nazbierane, położone z myślą że tak już zostanie na wieki wieków, a tutaj masa książek...masa zabawek...masa ubrań które wcześniej zostały przebrane...szafy i zawartości bo przecież może potem, później, coś co zostało wrzucone, powieszone, upchnięte mogło się przydać i nigdy się nie przydało - znalazło odniesienie na dnie worka, a ile rzeczy o których zapomniałam i nagle sentyment wziął górę,,,nie jestem zwolennikiem zbieractwa, brakuje mi tego i owego na komodach a jednak bez tego żyję i nagle okazuje sie że i tak za dużo, za ciężko będzie...co czuję opuszczając dom dzieciństwa, bo jakby nie patrzeć od trzeciego roku te same ściany co ileś lat malowane, odnawiane, ten sam widok z okna, taka sypialnia w której dominował spokój i cisza, z dala od ulicy, hałasu , zgiełku, od świateł wielkiego miasta a przecież moje miasto to sielanka w odniesieniu do dużych i ruchliwych...przyzwyczaiłam sie do ludzi, otoczenia, zostawiam mój warzywniak osiedlowy, spożywczy z paniami które obsługiwały mnie od lat...zostawiam koleżanki, kolegów i sąsiadów, idę na obce, nikomu znany ląd...może nie będzie tak źle, coś za coś, kąt niby własny za prywatność...za bycie z własną rodziną...tak los chciał, tak ma być...
Styczeń zakrapiany, za oknem jak nie mżawka to depresyjna szarość, niskie ciśnienie doprowadza mnie do utraty sił, ile można ziewać? co robi słońce? kawa ratuje sytuacje, muzyka i coś na ząb, coś słodkiego, ostatnio lubuję się w herbacie z syropem karmelowym ( mmmmmmmm), z łyżeczką miodu, cytrynką...można sie zakochać w smaku, polecam na te zachlapane wieczory :)
 
O sobie 2015-01-17
..Krótki życiorys
Bezimienna...
jak Anioł skrzydlaty
Bez nazwy...
jak jedno z wielu ziarenek piasku w klepsydrze
Bez wieku...
jak atom materii z czasem zniknie w czeluści kosmosu
Znaki szczególne...
podcięte skrzydła z sercem na temblaku
Coś optymistycznego...
wciąż pod poduszką chowane resztki nadziei,
że w ludziach jest więcej dobra niż zła ...
( znalezione w necie).

...Pracuję , a raczę utonęłam i wystarczy chwilka by stracić wszelkie poczucie bycia sobą, ona zapewnia byt ale zabiera czas którego można spożytkować na dzieci...tydzień ich , one mnie nie widziały a nieletnia zaszalała różową różyczką z wierszem spisanym niemalże na kolanie , na filetowej kartce z wyrysowanym sercem, rybkami, kwiatkami, słodko, miło aż rwie moje skołatane serce, zadrżały posady wyrzutów sumienia bo człowiek stara sie poprawić budżet domowy a wali sie ognisko i bezpieczeństwo najbliższych, nie ma matki , niby wolność bo nie gdera, bo nie narzeka, bo nie wymaga a jednak jej brak odczuwają najmniejsi domownicy, wpadłam dzisiaj po czternastej i świnki kwikały i małolat uwiesił sie szyi, córcia która nie pała rządzą wylewnosci nagle pocałowała, co mi po esemesach, kocham, tęsknie, ale nie ma to jak my wszyscy jesteśmy razem, kiedy mały bawi sie w najlepsze, córcia gada jak to ona zaśmiewając sie do rozpuku, jest fajnie bo my jesteśmy fajni :) patrzac na nas zawsze chciałabym trzymać taką wieź pomimo zmęczenia, braku czasu bo praca zawsze stoi kołkiem na miejscu pierwszym, obowiązki, prawnie, gary, dzisiaj i jutro my rządzimy na pokojach, w muzyce, przy śmiechu i zabawie...potem? nie planuję, już nie, nie sprawdzają mi sie kalendarze, one zawierają daty w których zapisuję terminy, kreślę i się ściekam że ja sie nastawiam a życie weryfikuje jak zwykle po swojemu...Ktosiek też jakby mój , przez sytuację zaistniałą jakby zbliżył się , zainteresował, dbamy o nasz ogród kwiaty, zwierzęta i dzieci które są najważniejsze przecież...a dom? dom jest tam gdzie my jesteśmy...nie ważne są ściany, okna, a słońce bijące z naszych serc...tak troszkę przesłodziłam ale może to przeforsowanie a może to poczucie wiosny? a zima przecież ma nadejść, zlodowaci nas, zakłuje lodem? czytam Marię Ulatowksą spijam zieloną herbatę, w ciepłych skarpetach, wdycham zapach syna :)

 
Jak ksiądz po kolędzie... 2015-01-10
Ksiądz proboszcz już się zbliża,
już puka do mych drzwi.
Pobiegnę go przywitać,
w mym ręku wino drży.
O, szczęście niepojęte,
ksiądz sam odwiedza mnie.
Sąsiedzie wspomóż rentą,
bym mógł pokazać się.
( frag. piosenki Pawła Kukiza )

...Mówi się o naszej wierze że jest wzniosła, posiada w sobie cel wybawienia, a czy nie wybawia nas za jedyne? czy nasza wiara nie kreuje się za pomocą mamony? pieniądz bo kościół ma potrzeby ma księży których wierni utrzymują ; co łaska ; a wszystko zaczyna się od początku, biorąwszy pod uwagę wstąpienie w tak zaszczytne grono kościoła katolickiego w beciku...biała koperta jest symbolem czystości, zawiera odpowiednią sumę która nas kwalifikuje pod dany szczebel społeczeństwa wiernych zgromadzonych którzy uzupełniają budżet proboszcza począwszy od chrztu, co niedzielne msze i tace, te drobne plus ; różaniec ; ; komunię ; sądząc przy tym że dziecko wprowadza sie do bardziej uroczystej imprezy która ma na celu przyjęcie opłatka za jedyne, nie zapominajmy o bierzmowaniu i rocznym uczestnictwie w kościele , związawszy z końcowym egzaminem który jest dalekim posunięciem by zachęcić dziecko do uczestnictwa w mszy nabożnej i co niedzielnej, do tego weźcie pod uwagę kolędy i kopertę na dodatkowe prace związane z parafią a przy okazji nie zapominajmy o zmianie pojazdu na cztery koła, najbardziej rozwala mnie moment kiedy ksiądz wpada ( dosłownie ), modli się jakby na okrętkę , poczym sprawdza kim jesteś i co tutaj robisz, wręczasz niby skromnie a ze zgryzem białą kopertę, połowę dniówki a często i całą ( co powie Kowalska? ) , Bóg zapłać słyszysz na odchodnym i tyle z tego poczucia bezpieczeństwa, a gdzie te skrzydła okalające Twoje uczestnictwo? gdzie poczucie błogosławieństwa? portfel pusty, chata wcześniej wysprzątana posiada ślady wdepniętego gówna - no życie...potem ślub i też co łaska a wcześniej pół roku korzystania z umoralniania tego jak masz żyć i jakim masz być człowiekiem w oczach kościoła ( zapominamy o tym że ksiądz, proboszcz i wszyscy świeci nie posiadając własnej rodziny wiedzą cokolwiek na temat wychowania dzieci, współżycia i umiejętności korzystania z kalendarzyka jako stu procentowego zabezpieczenia się bez użycia tabletek i gina ), weźmy pogrzeb - to jest dopiero jazda za cenę i teraz kto bierze więcej? grabarz czy proboszcz? a suma sie zamyka w tysiącu...msza za zmarłego z kościelnym co po tacce przy okazji lata ( a domokrążca czai sie po kątach ), i kolejna koperta biała za spokój duszy...jeśli obawiasz sie komornika to weź pod uwagę że nie tylko ten przypomina pijawkę co wyssie z Ciebie wszystkie soki ale ten zachowuje się podobnie...za co łaska i Bóg zapłać :)

O mnie
poRTterk
34
,
Turek
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Marzec 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum
Rok 2015
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
42232
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3090
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)






Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
4975
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
13184
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     
























  


    
  
  

                                            
Zobacz serwisy INTERIA.PL