Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl


Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.




Smutek 2013-11-10
Liście opadły na żółto-czerwono,
A mi się wydaje, że jest tak zielono,
Już wiem dlaczego!
Wszyscy wokoło są uśmiechnięci, radośni,
zapatrzeni w siebie.
Wciąż słyszę...
Kocham, lubię, szanuję...
A ja słucham i uśmiecham się pozornie,
choć w sercu czuję rozpacz wielką.
Może się kiedyś uda!



...Tak jakoś, niby normalnie, jak każdego dnia dzień budzi sie do życia, niby za oknem widok ten sam - jesień i pochmurno - niby dzieci wariują i szaleją jak zawsze nie ustający rwetes a jednak coś sie skończyło, dobiegło kresu, zapadło się, zawaliło, wierzyłam że przeszłość można zakopać, wymazać , zapomnieć, ze można żyć dalej, nieść krzyż w cywilnej odwadze i na przekór innym i sobie, twardo wpierać sobie rady i zasady że człowiek może wiele znieść , nie może, duszenie w sobie tych złych emocji spowodowało wykipienie, uleciało za dużo i wiem już że życie w pojedynkę jest tym dobrem koniecznym niż oszukiwanie sie że może jeszcze sie jakoś ułoży...ile można słuchać słów tych samych, jak zdartą płytę ile można samemu wypominać - błędne koło, było dobrze, taka fikcja dla siebie i innych którzy wierzyli bardziej za nas niż y sami tego chcieliśmy, nie ta bajka, nie ta płęnta, nie my ci sami którzy obiecywali sobie miłość na dobre i złe, nasze drogi sie rozeszły, przestaliśmy grać w tej samej drużynie, w tej samej ekipie a tylko toczymy walki na dzieła, na słowa, prawdę a przypomnieć ci?...przeszłość nigdy nas nie opuści, będzie trwała w nas, zasiała ziarno nie pewności, braku zaufania, 13 lat obłudy, karmienia siebie nadzieją że może jakoś to będzie, jakoś...poświęcenie dla idei, dzieci którym pokazuje się i uczy braku szacunku, miłości na pokaz dla zaistniałej sytuacji, chore takie oszukiwanie siebie i innych bo rodzina musi być razem...dziś wiem że byłam chwilą ulotną, małym przecinkiem w jego życiu w którym liczył sie ON - jego pomysły, jego medale i pomniki stawiane...
Listopad 2013-11-03
Złote, żółte i czerwone
Opadają liście z drzew,
Zwiędłe liście w obcą stronę
Pozanosił wiatru wiew.

Nasza chata niebogata,
Wiatr przewiewa ją na wskroś,
I przelata i kołata,
Jakby do drzwi pukał ktoś.

W mokrych cieniach listopada
Może ktoś zabłąkał się?
Nie, to tylko pies ujada.
Pomyśl także i o psie.

Strach na wróble wiatru słucha,
Sam się boi biedny strach,
Dmucha plucha-zawierucha,
Całe szyby stoją w łzach.

Jakiś wątły wóz na szosie
Ugrzązł w błocie aż po oś,
Skrzypią, jęczą w deszczu osie,
Jakby właśnie płakał ktoś.

Mgły na polach, ciemność w lesie,
Drga jesieni smutny ton,
Przyjdzie wieczór i przyniesie
Sny i mgły, i stada wron.

Wyjść się nie chce spod kożucha,
Blady promyk światła zgasł,
Dmucha plucha-zawierucha,
Zimno, ciemno, spać już czas.

( Jan Brzechwa - Listopad )


Niedzielny listopad, zapach opadłych liści, mżawka i wiatry, ciemne chmury i świadomość że coś się kończy - rok sie kończy, Pipina dwa latka się kończą, listopad czas zadumy słyszę spikera w radiu, to jak przesmak pożegnania a witania nowego. Wieczory te długie przykuwają wzrok matki do książki, ostatnio przerobiłam Hanę Samson ; Życie po mężczyźnie ; która opowiada o kobiecie z przejściami , trudnej, zagubionej acz powieść napisana ze smaczkiem, delikatnym humorem tak że kartka za kartką gubiła po cyfrowane stronki.

; ...w dzieciństwie sikałam na dywan. Oszczędzałam siku przez cały wieczór, żeby w końcu kucnąć i nasikać. Nie było to takie proste, bo pokój dzieliłyśmy z siostrą, a mama lubiła zaglądać niespodziewanie. Nie wiem co by to było, gdyby zobaczyła. Musiałam wyczuć moment; ( grag. książki ).

Czasem sobie siedzę z kawą pitą na prędce bo czas to brak pomysłu dziecka, w takich chwilach Pipin nagle zapomina że resorakami sie jeździ, nieletnia ma najwięcej do powiedzenia i zapominasz o ciszy i spokoju od kiedy kobieta staję sie matką ( to tak jakby zyskała kolejną belkę na pagonie ), zapomina o chwilach dla siebie, są okradane, zabierane, lub wyudzane, dzieci stanowią połączenie dobrego z pożytecznym, zabawa i łyk kawy, rozmowa i łyk kawy, dzień budzi się od rzeczy ważnych i wszystkiego co sprawia że porusza sie z prędkością światła a gonitwa za czym? tak już jest...Pipin przechodzi okres buntu, jak nie walnie zabawką w najmniej spodziewanym momencie to rączki mu latają przed oczami co znaczy tyle samo ; uważaj zaraz cię zdzielę ; szybko za to wpada w szał w nerwicę nie ujarzmioną i tylko cierpliwość może uratować sytuację i nadzieja że kiedyś wyrośnie zapomni albo przestawi sie na cokolwiek gorszego...więc tłumaczymy a im bardziej dokonujemy nie dokonanego tym bardziej małolat rzuca okularami doprowadzając naszą bezradność do furii...czytałam ostatnio artykuł o bezradności rodzicielskiej że to my jesteśmy współwinni zachowaniu dziecka jeśli nie reagujemy na dane zachowanie to znaczy że dajemy wolną rękę, czasem dla świętego spokoju a mi sie wydaje że to idzie w parze z charakterem i temperamentem. Matka jednak jest daleka od klapsów, przemocy która rodzi agresję , woli skupić się na odwracaniu uwagi, zainteresowaniu syna daną czynnością i sytuacja choćby przez chwilę staje się normalna, dzisiaj wystarczy iść do sklepu i nakupować ; pierdół ; by dziecka zatkać, zabawić i zyskać parę minut dla tej kawy, a jednak wolę z dzieckiem wszystkiego dokonywać odkrywać, zabawić, chore czasy nastały słyszę od czasu do czasu, kiedyś rządził kogel mogel ; trzepanie jaj ; o słodkim smaku , dzisiaj dzieci mają od a do z słodycze, kiedyś zabawy toczyły się w raz z grupą dzieciaków z przed bloku gdzie fascynowały nas podchody, sztandar i chowanego po piwnicach a dzisiaj? komórka, siedzi towarzystwo na ławce i klika...zamiast książek mają ebooka i wiele innych zmechanizowanych rzeczy, brak wyobraźni, brak fantazji zabiera najfajniejsze momenty z dzieciństwa...wszystko do ręki, za rękę, brak samodzielności a ja uczę że pewne czynności i obowiązki dzieci wykonują samemu. Łatwiej prościej a i nauka nie idzie w las :) Posiadając dwójkę dzieci mam wrażenie że jedno ciągle wisi mi na plecach ( pozostałości po małpach ), drugie wisi z przodu bo rozmowa musi toczyć się oko w oko. Dwa latka jakby za nami, ale o tym w innej notce.

Święto Zmarłych 2013-11-01


...Dzień Wszystkich Świętych, a także Dzień Zaduszny to w tradycji katolików czas zadumy i wspominania zmarłych krewnych oraz znajomych. Idziemy na cmentarz, zapalamy znicze na grobach, składamy kwiaty i pogrążamy się w modlitwie za tych, którzy odeszli… obładowani zniczami przystanęliśmy przy grobach bliskich by pomodlić się za bliskich którzy odeszli, przy okazji przybliżyliśmy nieletniej kulturę obrzędów i ceremonii Święta zmarłych w innych krajach a że matka posiada szczyptę Rosyjskiej krwi tak będąc w posiadaniu babci z pod Nowomoskowska jakby religia prawosławna była tą drugą za katolicką...


...Otóż, w kalendarzu świąt Cerkwi prawosławnej jest to święto „ruchome”. W 2010 roku wypadło 13 kwietnia. Ma ono związek ze świętami wielkanocnymi, obchodzone jest dziewiątego dnia po niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, zawsze we wtorek. Nazwa „Радуница” [czyt. radunica] lub „Радоница” [czyt. radonica] pochodzi jeszcze z czasów pogańskich. Termin ten oznaczał wtedy imiona starosłowiańskich bożków i strażniczek dusz umarłych. Istota tego święta znajduje odzwierciedlenie w starych wierzeniach rolników, że zmarli przodkowie pogrzebani w ziemi mogą mieć wpływ na urodzajne zbiory.

Jest to symboliczne świętowanie Paschy z tymi, którzy już opuścili nasz świat. W dzień Radunicy gospodyni przygotowuje różnorakie potrawy, które znajdowały się na wielkanocnym stole. Wszystko zawija się w duży kawałek płótna, bo oprócz potraw powinny się obowiązkowo znajdować także święcone jaja i pisanki. Rankiem wierni idą do cerkwi, gdzie wspominają swoich bliskich zmarłych. Po południu rodziny udają się na cmentarz, każda na grób swoich krewnych. Kobiety śpiewają, mężczyźni rozkładają obrus z posiłkami. Tocząc święcone jajko po mogile, trzykrotnie wypowiadają słowa „Chrystus zmartwychwstał”! Następnie, milcząc, siadają wokół mogiły i rozpoczynają ucztę. Zdarza się też, że zostawiają kilka pisanek na mogile, niekiedy zakopują (jeśli jest to grób ziemny). Trochę strawy zostawiają na grobie zmarłego, resztki natomiast niosą żebrakom, aby pomodlili się za jego duszę.

...Fujian , gminne święto zmarłych. „Mazu – popularna chińska bogini mórz, czczona szczególnie na południowym wybrzeżu Chin i na Tajwanie. Jej kult szerzył się również na terenach nadmorskich, gdzie mieszkają Chińczycy od Tianjinu, przez Azję Południowo-Wschodnią po Kalifornię i Brazylię. Mazu uchodzi za patronkę rybaków i żeglarzy. Inne jej określenie to “Cesarzowa Niebios” (Tianhou, 天后).

Według legendy Mazu była córką rybaka, która potrafiła opuszczać swoje ciało we śnie. Podczas jednego ze sztormów uratowała ojca i braci. Ostatniemu nie zdążyła pomóc i żeby naprawić ten błąd, od tego czasu pomaga rybakom. Tradycja wskazuje jej datę urodzenia na 19 kwietnia 901 roku (lub 960 r). Mazu towarzyszą Tysiącmilowe Oko (Qianli Yan, 千里眼) oraz Ucho Śledzące Wiatr (Shunfeng Er, 顺风耳), których schwytała na Górze Kwitnących Brzoskwiń i którzy pomagają jej ratować potrzebujących rybaków.W ramach przygotowań do święta należy samodzielnie wyhodować świnię i nie dopuszczać jej do rozrodu – świnia musi pozostać dziewicą. Dzień przed uroczystościami świnie zostają zabite i oczyszczone z wnętrzności. Potem się je przyozdabia – maluje się na nich czerwone wzory, wiąże kokardy, wkłada im pomarańcze do ryjów. Jedna z rodzin dodatkowo ułożyła swojej świni na grzbiecie jakiś fragment wnętrzności – widać to na którymś z moich zdjęć. Następnego dnia rano wszystkie rodziny wiozą świnie na plac przed świątynką bogini Mazu – taczki, rowery, motocykle: wszystko może posłużyć za środek transportu.

Ponadto przed świątynię przynosi się też gotowe dania, alkohol, kadzidełka. Każda z rodzin ma swoje stanowisko – stół, na którym ustawia się produkty, a obok stołu pojazd ze świnią. Ludzie się modlą z kadzidełkami w dłoniach.

Przynosi się także ryż w miseczkach – z zatkniętymi weń kadzidełkami stanowi ofiarę dla zmarłych (zwyczaj znany w całych Chinach i nie związany z Mazu) i ustawia na specjalnym stole, znajdującym się tuż przy świątynce (zob. kolejne zdjęcie). Na marginesie: właśnie dlatego podczas posiłków nie wolno wtykać pałeczek w ryż – byłaby to poważna gafa, bo Chińczykom za bardzo się to kojarzy z powyższym zwyczajem.


...Meksykańskie Święto Zmarłych zwyczaj budzi u Europejczyków zdziwienie – ceremoniał powstał z połączenia tradycji prekolumbijskiej z europejskim dziedzictwem zaszczepionym w Mezoameryce przez konkwistadorów. Te dwie nitki kulturowe stworzyły niezwykły wzór: czaszki z cukru, makabryczne osobliwości, ołtarzyki z ofiarami dla zmarłych, a z drugiej strony głębokie, metafizyczne przekonanie o związkach świata zmarłych ze światem żywych, które korzeniami sięga czasów przed konkwistą.
...Każda kultura jest ciekawa, interesująca, owszem nie objadamy sie jak w Rosji jedzeniem popijając samogonem, nie tańczymy jak na grobach w Meksyku, nie palimy kadzidła, nie plujemy, nie śpiewamy, ale nasza tradycja to zaduma i melancholja, myśl która kieruje  ; co będzie potem ; po drugiej stronie lustra...


Bo jesień może być piękna... 2013-10-24
Dziś jesień podała nam ręce
parkową aleją prowadzi
wśród barw wypieszczonych słońcem
znowu jesteśmy młodzi

Ze słów i szelestu liści
wiatr złożył serenadę
podajesz dłoni koszyczek
ja rude kasztany kładę

A zwykły kasztan w twych dłoniach
jak klejnot w słońcu się mieni
już moich nie szukasz spojrzeń
spoglądasz w oczy jesieni



...Jesień jest porą roku dla mnie melancholijną, zadumaną, sam fakt świadomości że coś się kończy i jakże przemija jak kolory które upadają na ziemię, jak liście które jeszcze zielone a zaraz żółte wyschnięte dające szelest i zabawę ...las zaprasza park, spacery i ostatnie łapanie słońca, więc mimo iż kaszel, katar zawitał do domu my spacerujemy w śród żółci, czerwienie, brązów, biegamy po parkach, skwerkach , wdeptując w odchody psie, klnąć i zaśmiewając się , byle jeszcze dwa dni i weekend, matka opuści trzecią zmianę i chwilkę odpocznie. A dla nieletniej mamy niespodziankę w wersji Term Uniejowskich, baseny, pływanie, wszystko co sprawia że dzieciom buzia się śmieje ze szczęścia...


...Umierają zawody typu włókiennictwo, ostatnia szkoła z takowym zawodem została zakopana i zapomniana w najstarszym mieście Polski, teraz szef chce reanimować przyuczenie do zawodu sądząc że daje szansę młodzieży, owszem powód do dumy a czy nie jest to kolejne wykorzystanie sytuacji? bo wiadomo jak to się dzieje teraz na rynku pracy, szaleje zasada ; na umową śmieciową ; gdzie przyjęty pracownik bez żadnych dodatków często rypie aż huczy po pół roku gdzie żadne dodatki mu się nie liczą do emerytury, urlopu, itp: więc wymyślili sobie sposób na zarobek, wolne miejsce pracy, przyuczenie do zawodu, za minimum opłaty a wykorzystanie ucznia swoją drogą, trzecia klasa zawodówki ogólnej to rok praktyk, ile można zaoszczędzić a wyciuciać tylko logistyka wie, główka pracuje, ale przynajmniej będziemy mieli osoby wyuczone niż te z przypadku które pojawiają się i znikają zarówno szybko jak się pojawiły...


 
Duma moja... 2013-10-21
Jestem dumna..

Co to niektórym oddać muszę
wielki hołd
pokory wzruszeń
za te zdania wymawiane
w kwieciste słowa poubierane...
z wdziękiem
jak lekkie drganie
szarpniętej struny
a potem
kamertonem wyciszane
echem pogłosu niesione
kolorem tęczy barwione...
kiedy czytam Wasze wiersze
ciągle mi mało
ciągle chcę jeszcze...
powracam tutaj
urzeczona
wyciszam duszę
leczę serce
podziwiam
i coś jeszcze...
za te wszystkie
chwile wzruszeń
podziękować sercem muszę...

( znalezione w necie )

 Posiadając dwójkę dzieci matka wpada w zadziwienie, zaskoczenie, pozytywne ma się rozumieć, człowiek uczy się i poznaje własne reakcje, dokonuje wyborów, selekcji nie koniecznie naturalnych a tutaj okazuje sie że ta mała bezbronna istotka która jeszcze nie dawno uczepiona mojej kiecki, by się mogło wydawać niesamodzielna przemogła własne siły na zamiary i uczyniła z marzeń coś namacalnego, trwałego, stałego jakie to proste okazuje sie ...wystarczy marzyć i spełniać je, krok po kroku, gdyby to działało w życiu byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie chociaż czy mam prawo narzekać? okazuje sie że my nie zauważamy tego co posiadamy ot mamy i to nam się należy, a jak! i ciągle cierpimy na niedosyt, na krótkowzroczność bo to co posiadamy jest mało istotne, cięnkie a chcielibyśmy wielkie duże, rzucające się w oczy, karierę, zdrowie na miarę, biuti rodzinę idealne dzieci, mądrego męża, teściową z bożej łaski...ostatnio przeczytałam artykuł o kobiecie narzekającej, tak ujmę jej podejście do życia, bo za dużo w sklepie towaru a w portfelu za mało, bo jesień jest sarkastyczna a zima zbyt długa, wiosna daje deszcze a lato zbyt upalne, nie dogodzi się Polakowi, a ta bo ma pretensje do rządu za małe płace, za fundusz zdrowia za dzieci które nie rozumieją że matka zmęczona i niech radzą sobie same, że chłop który jeszcze nie dawno był narzeczonym, mężem dumą i chlubą bo przystojny, bo miłość , uczucie zaślepiało jego rzucone pod łóżko skarpetki, bo teściowa która najpierw była ; dobrą radą ; teraz stała się zgryźliwa i czy na pewno sobie na to zasłużyła? a oze tak zauważyć że ma chłopa który w pewnym momencie zauważył w niej coś fajnego, pięknego, że ma dach nad głową spokój ostoję dzieci które nie są idealne - a kto takie posiada? że ma pracę kiedy to pałęta sie wszem i wobec bezrobocie, że ma co miesiąc pensje i jakieś nikła ale ma i posiada plany, że coś może, a zamiast pesymizmu proponuję ciut koloru lub opamiętania że dosłownie wszystko od nas zależy. I tak na Innym portalu społecznościowym narzekają na tych chłopów że kumple, ze piwko po robocie, że telewizor pilot i śmierdzące skarpetki, a gdzie były ja się pytam kiedy zakładały im obrączkę na paluszek? miłość jest ślepa, narzekamy na nich a przecież czy my same jesteśmy idealne? kochane wyrozumiałe, tolerancyjne? i tak wynurzać swoje pretensje, gdzie każda do wspólnego worka dokłada kolejne ziarno gorczycy...a ja jestem dumna mam faceta który posiada wady jak każdy, który kocha kuchnię, gotowanie, posiada pasje, rzucaniem kija na odległość w pogoni za szczupakiem, mam dzieci które są jakie są ale życia bez nich nie widzę, wkurzam się i denerwuję klnę i wyzywam ale zganiam na mój temperament wybuchowość, anemię i wszelkie negatywne reakcje...kocham ten burdel w domu, te bulgoczące gary, te książki walące się po kątach bo Pipin czyta intensywnie przeżuwając kartki Kopciuszka...Nieletnia daje radę chociaż polski przyćmiewa wszystko inne to czyta po kryjomu udaje naukę jak ja swego czasu, taka niby inna postać wyrwana z mych trzeźwi, a podobna z charakteru, wyglądu, może dlatego tak ciężko nam sie chwilami dogadać. Im dziecko starsze tym coraz bardziej oderwane od więzi rodzicielskiej, samodzielnie myśli, działa jak uwidoczniony chór, udowodniła sobie że jak się pragnie to nie ma rzeczy nie możliwych i ja jestem dumna, tym bardziej że kiedy na mszy słyszę jej głos łza kręci się ze wzruszenia...

Kościół, grzyby, wszelkie bajery... 2013-10-18
Adam Mickiewicz - Gęby za lud krzyczące

Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.



...To co się dzieje na przełomie kościoła zaczyna nie tyle śmierdzieć , co być przypuszczeniem końca świata, niesmacznego humoru, jedno jest pewne jakkolwiek by nie zwał kościół i osoby prezentujące znalazły sobie usprawiedliwienie dla ; pedofilii ; by móc legalnie molestować najmłodszych winę za to że brutalnie wybierają sobie ofiary w duchownych...wszystko przez rodziny rozbite , dzieci którym brakuje ojca czasem matki lgną te boże owieczki niby niczemu nie winne a jednak małe zboczeńce czatujące na niewinność księży...co za krzywda! wszystko przez feministki które nakierunkowują te biedne małe poczwarki a przecież mało tych dzieci kręcących się podczas niedzielnej mszy? nieletnia także jest w wieku że tylko pilnować bo nigdy nic nie wiadomo! a mało tego komunia za pasem to codzienne przebywanie na ; różańcu ; to klęczenie, to modlitwa i już taki księżulo ma w czym wybierać jak w ulęgałkach, a żeby winy dzieci było zadość to nieletnia wstąpiła do chóru ! śpiewać, udzielać się , być ...mam nadzieję że ; pedofil ; znajdzie ( czy to ksiądz czy inna postać pod tą podłą skórą ), sprawiedliwość w więzieniu gdzie niegrzeczni chłopcy potraktują ich zgodnie z przysłowiowym ; na mydełko ; po same ; kulki ; ja chętnie byłabym za użyciem tarki z grubym oczkiem , po same przysadziste starłabym na kwaśne jabłko, a jak! jak się bawić to się bawić, by wiedzieli co znaczy PEDOFIL i kara za ; grzechy ; skoro wszystko zawodzi? a kościół? oni wymagają za ; co łaska ; na chrzest, komunię, ślub, pogrzeb, kolędę , za jedyne, za brak ich pokory, za miłość do pieniądza, za kobiety, balety i dziecięcą miłość, za prowadzenie mszy patrząc na ołtarz z Matką Boską lub Chrystusem a robiąc i czyniąc swoje, czy to nie zmierza to szerzącej się propagandy, upadku kościoła, czy skończy się masakra? i co najgorsze że my podatniki płacimy pieniądze, ciężko zarobione na leczenie z ; PEDOFILII ; straszne...jeden taki z mojej pracy będący na wysokim stanowisku stwierdził że Hitler powinien wrócić i zrobić kolejną selekcję bo za dużo ludzi na świecie, za dużo i dlatego zaczyna być przeludnienie...kolejne straszne myślenie...

...Tyle się mówi o zatruciach pokarmowych, grzybach i związanych z tym konsekwencjach wiec i matka powinna wziąć przykład ale nie! ona dorwała sie do słoiczka z grzybkami marynowanymi, pochłonęła zawartość w marynacie, chwaląc przy ty smak i aromat, a jakże! w nocy zaczęła się rewolucja i nie kuchenna a toaletowa, omal jej tyłka nie wysadziło, omal brzuch nie wybuchł, ale to nic z tym co działo się w pracy bo matka nie jest z tych cienkich , słabych , co nie da rady?! da byleby się paliło, waliło, rzygała jak kot, sraczka niczym galopująca fontanna kaskady smrodu, zielona, zalatana od maszyny do kibla, wijąca się z bólu, osłabiona dobrnęła do końca zmiany i co! NIGDY WIĘCEJ GRZYBÓW NA NOC! wyratowała matkę setka wódki czystej z pieprzem - i ulga!

...Zbliża się weekend i matka powzięła decyzję ; zabierze bachorki ; na wyżycie się na basen do sali gdzie dzieci mają zabawy typu dmuchane zamki itp: wchodzi matka po pracy do domu z uśmiechem na twarzy a tam ? nieletnią powalił katar, małolat jako taki ale kto wie jak my wyglądać będziemy za trzy dni...
Cięcie 2013-10-06
Jesienne chmury znów pędzi wiatr
W dalekie strony, w daleki świat.
Zielone drzewa, które chroniły nas,
W żółte kolory zamienił czas.
Dalekie ścieżki, po których ja
Błądziłem kiedyś w pogoni dnia
I kwiaty, które witały nas,
W żółte kolory zamienił czas.
Szeroką plażę i morza brzeg
Zakryje wkrótce głęboki śnieg.
Dziś tylko liście zdobią pusty las,
Na żółto drzewa maluje czas.

( Barwy jesieni - Czerwone gitary )


...Matkę co dwa lata powinni przywiązać do krzyża, co dwa lata powinni przywiązać chociażby do kaloryfera, nie wypuszczać pod żadnym pozorem, za prośbą ani warunkiem, przez rok nie powinna wychodzić z domu bo droga ta rozwidla sie w obie strony gdzie jedna prowadzi gdzieś a druga to fryzjer...i z włosów za łopatki ochlastała się na bombkę bo tak powiedział jej głosik, weź coś zrób i zrobiła pani miła fryzjerka, z miną bardzo hardą , z miną zaciętą, skupioną cięła, podcinała, równała, kombinowała a ja coraz bardziej jak to matka i kobieta w jednym traciłam poczucie rzeczywistości, Co dwa lata matka zmienia swój wizajn i z tego jest zadowolona bo ; nie lubi monotonii ; rutyna zabija i pospolite spojrzenie na siebie...
...Oj matkę poniesło, stwierdzam fakt że nie należę do kobiet które przywiązują się bardzo do włosów, nie cierpię za każdy utracony centymetr, a wiec obciecie powoduje moje postanowienie - zapuszczam od nowa!


...Pipin rośnie, coraz więcej mówi, pokazuje, madry jest - wiadomo stwierdzony fakt przez matkę równa sie ogrom wielkiej dumy a co najważniejsze okulary są i nosi bez żadnego ALE...Co gorsza przybiła nas wiadomość że teściu mój, ojciec, dziadek a jeszcze zięć ma przeżuty, zeszłoroczna operacja teraz przyniosła przeżuty na krtań, węzły chłonne...świadoma śmierć która kończy cierpienie i ból...


Grzybobranie 2013-09-28

Halina Poświatowska
*** (liściu...)

liściu

osłoń mnie zielenią

jestem jesienne nagie drzewo

z zimna drżę


wodo

napój mnie

jestem piaskiem

gorącej suchej pustyni

wiatr mnie przegarnia ręką


ogrzej mnie

ty który jesteś słońcem

przed którym stoję

ukryta w słowach jak w drzew cieniu

źródło bijące




...Jak przystało na tę porę roku każdy zajmuje sie marynowaniem grzybów, matka także wzięła się do akcji pod tytułem ; Jak nie zrobisz nic nie zjesz ; uprychciła zalewę octową i włala! na zimę w długie wieczory na zagrychę pod ; ogórka ; jak znalazł...A grzybów jak ludzi co mrówek pod poszyciem leśnym, włóczą sie całymi tabunami, krzycząc i śpiewając co po nie którzy, ja pamiętam jak rodziną wyruszaliśmy skoro świt, z mgłami i chłodem, kiedy to mokre liście z igliwiem przyklejało się do obuwia, kiedy to pajęczyny łapały w swoje sieci, czasem z gadziną na twarzy darło się papę uciekając jakby gdzie pieprz rośnie...ale jak było wesoło, jaka spójność i wspólne obcowanie, ja z kijem nierozłącznym elementem dziecięcych zabaw, przemierzałam las ucząc się o zwierzętach, grzybach, owadach, ojciec spec od tych spraw zawsze nam opowiadał różne historie związane z lasem, zawsze także było śmiesznie, razu pewnego idąc z wujostwem obok ojciec mój wpadł na pomysł jak by tu rozweselić skupione towarzystwo, wiec podrzucał im grzybki krzycząc uprzednio ; jak wy idziecie, omijacie grzybki ; ciotka spąsowiała ze złości bo my koszyk pełny a ta tylko ledwo co na dnie, wuj czerwony bo jak ona idzie i nie widzi a ojciec tam rzuci, to podniesie a my boki zrywamy. Oj działo sie, jak ognisko w wytyczonym miejscu, piekliśmy na ogniu kiełbaski, ziemniaki...zapach dymu, ciepło z ogniska, kawa inka z mlekiem...a dziś wstęp wzbroniony, nie szanuje się przyrody acz ją sie powala śmieciami...dziś miejski popęd gna tak bardzo że nie ma czasu na hamulec, pójście do lasu to nie tylko poznawanie terenu, znajdowanie grzybów, jagód, jeżyn, ale obcowanie z cisza, to wiatr, spokój, zapach mchu, igliwia, ściółki, to zamysł nad sobą, nie raz mnie kudłate myśli poniesły gdzieś w bok, na manowce, gdzieś ponad i wrócić ciężko było, jakby zagubiona a zadowolona , nigdy nie bałam sie chociaż strach pomyśleć było co byłoby a gdyby...a dzisiaj z kolei strach że dziecko naje sie muchomorem, że nie oprą sie czerwieni i białych kropek...


...Doczekaliśmy się Pipinowych okularów, jedną parę szeląg jasny trafił, firma wzięła na barki zrobienie takich małych oprawek w rzeczywistości okazało sie to nie wykonalne co za tym idzie musieliśmy poczekać kolejny tydzień, a wiadomo jak jest z cierpliwością, Poza tym matczyne serce było pełne obaw,jedna wielka rozterka, jak zniesie ; coś ; na nosie, matka zachodziła w głowę jak wytłumaczy małemu synowi ze taka konieczność jest obowiązkiem a nie fanaberią ...jednak małolat okazał sie rozumnym chłopcem i bez zbędnego tłumaczenia, klęcia i wylanych łez nosi jes już drugi dzień i wygląda tak...mały profesorek wyjęty z krwi teścia, kości Ktośka...


...Z sentymentu od firmy dostałam zaległy stary jak świat urlop, niespodziewany, zapomniany, zakurzony a jak ucieszył, ile ja czasu spędziłam z dzieciakami, z Kornelą która zwierzchu i Gabrysiem który także nie odstaje od siostry, spacery, szelest liści,słońce, a w domu szaleństwo z tatą :)



Mimozami jesień sie zaczyna... 2013-09-20
Autobusy zapłakane deszczem
Wożą ludzi od siebie do siebie
Po błyszczącym mokrym asfalcie
Jak po czarnym gwiaździstym niebie
Od tygodnia leje w tym mieście
Ścieka wilgoć po sercu i palcie
Z autobusu spłakanego deszczem
Liczę gwiazdy na mokrym asfalcie tekst

- Maryla Rodowicz


...Jesień przyszła, taka szara, bura, brudna, wszędzie jakoś tak, jakby ciśnienie spadło i nie chcę sie ziewając i nucąc ; Mimozami jesień sie zaczyna ; lub ; Kasztany, kasztany ; których w mieścinie brak, wyzbierali, nie porosły , nie ma corocznych ludzików, nie ma żołędzi, bieda słowem jednym...A tu pada, wieje i ciemno i daleko do domu, liście na gwałt lecą, dzieciaki smarkają, mnie bierze padaka czyli wszystko gra i huczy...


...Co u Pipina? oślepło mi dziecko, małolat po ostatniej wyprawie z Ktośkiem do okulisty ma zalecane okulary, taki mały a już plus dwie dioptrie, po kim, po czym? ja jak przystało na matkę jestem wyczulona, nadgorliwa, upośledzona z nadopiekuńczości i co miałam patrzeć jak małolat obija sie na prostym, wpada na ściany, kaleczy futryny? to wysłała do doktora który zbadał, stwierdził, oświadczył i czekamy za patrzałkami...po wyjściu Ktośkowi spadła metalowa sztanga na łepiszona, kalecząc i doprowadzając łeb do trzech szwów...a co byłoby gdyby małolat stał? a wszystko przez nie zabezpieczenie pewnych nie dokończonych rzeczy remontowych...i cierpi to moje ślubne bo boli bo trza podmuchać a wiadomo jak to jest kiedy faceta coś powali a to nie śmieszna sprawa bo dziecko i on mogli stracić życie...


...Nieletnia? zaczęła trzecią klasę z pompą , gracją, chodzi jak to postrach chłopaków klasowych , nie na próżno pani wychowawca strzępi ozor ( po próżnicy ), że ta to ma charakter, no ma, sobie radzi, nie da sobie w kaszę dmuchać, spojrzeniem czasem zabija, siłę to ma za trzech...a nic jeść nie chce, jak to Ktosiek mówi ; w dupie się przewraca ; od dobrobytu, no życie...pierwsze spotkanie klasowe i cóż, zabrakło nas, matka poszła na wagary, zabrała dupę w troki i udała sie w znanym celu to stomatologa. Sprawdzony acz mało przyjemny sposób na pozbycie się kłopotu, mam usprawiedliwienie, mam...co roku to samo, kasa, kasa i jeszcze raz kasa, składki, komunia, komunia, składki, wycieczki, oceny, obowiązki, czyli z książek przez rok nie wyjdziemy...Puki co jest najlepszą siostrą na świecie...

Wszystko co dobre szybko sie kończy... 2013-08-31

"PAMIĘTNIK Z WAKACJI" - Czesław Janczarski


Choć wczoraj było tu cicho,

dziś gwar jest miły przed szkołą.

Wróciły dzieci z wakacji

i rozprawiają wesoło.


Opowiadają przygody,

O, nie brak ich było latem!

I pokazują pamiątki,

zbiory naprawdę bogate.


Jola ma sto muszelek,

a każda prawie inna.

...Koniec wakacji dobiegły końca, jakby wszystko co dobre dotrwały do finiszu i teraz sie zacznie, nieletnia okupiona, plecak, książki ( które kupiliśmy w ostatniej chwili ), zeszyty czekają obłożone i piórnik z Monstera czeka w pełnej gotowości, niby jeszcze spokojnie, cierpliwie odliczamy i nie zerkamy na zegar a jednak gdyby nie jutrzejsza niedziela to by średnia na apel pędziła a także to rocznica wybuchu drugiej wojny światowej, pamięć tym co polegli za ziemię nasze ku czci i chwale naszej ojczyźnie zostaną bohaterami w naszych sercach na zawsze.



...Ostatni weekend spędziliśmy na łonie natury, nad nami kłębiące chmury zwiastujące burze,przed nami jezioro, Pipin który ganiał za sprawami ważnymi, wiadomo jak to facet, tu kamień tam patyk, a wszystko ciekawe, nowe, widoki za to średnio przyjemne, oj my Polacy to nie mamy czym sie pochwalić, daleko nam do sąsiedzkich posiadówek przy jeziorze w otoczeniu przyrody, my wolimy wory ze śmieciami, wałęsające sie foliówki, plastikowe butelki, flaszki, ogólny syf, w tedy z ręką na sercu możemy śmiało powiedzieć ; nasi tu byli ; pośmiać sie, splunąć i udać sie ścieżynką jak krasnoludek przez ogródek, mieć wszystko w duszy bo to nie moje, bo to nie ja nabrudziłem/am, wiec to nie mój problem, ale jako typowy statystyczny Polak lubimy dyskuty o przyrodzie, środowisku, przeszkadzają nam kominy, dym, smog, bo to niszczy naszą ekologię a puszki nie? lasy zawalone, śmierdząca natura i biedne stworzenia które wyjadają resztki bo to łatwy łup i cel...pogratulować sobie bez mózgu, idąc przez siebie można było pokazać dzieciom jak wygląda dbanie w dosłownym znaczeniu tego słowa o to co być powinno uszanowane, nie naruszone, zebrane i wywiezione, tak trudno zarać odpady, śmieci ze sobą by rnąć w kontener, ja jako matka mogłam sie wstydzić za dorosłych, piękny niebanalny przykład dbania o to co takie naturalne, wszystko niszczymy, psujemy...i pomyśleć że w większości są to osoby które wędkują...



... A wiec lato odeszło, pozostała nadzieja że jesień tego roku okaże się tą Polską Złotą Jesienią, z kolorami, szelestem , słońcem i kasztanami, co będzie to wszystko przed nami, ale jakby przekroczyliśmy magiczną bramę czegoś co sie zakończyło...



Dożynki, Gołuchów... 2013-08-25
Plon niesiemy plon
W gospodarza dom!
Piękne wieńce, ziarna śliczne
Jak mówią - ekologiczne!

Kto je przyjmie, kto je kupi
Czy chłop ciągle ma być głupi
Jaką cenę weźmie za nie
Czy...z plewami pozostanie?

Często mówią, tak jest modnie
Że to dobre co zachodnie
Rolnik, który tu pracuje
Taniej, lepiej produkuje

Plon niesiemy plon
Dożynkowy plon!
Dzielmy bochen tak jak trzeba
By wszystkim starczyło chleba

Niech ciężka rolnika praca
W naszym kraju się opłaca
Gdy wśród nas panuje zgoda
Bóg do pracy siły doda!

( znalezione w necie )



Dożynkowo, więc dożynaliśmy sie tuż po obiedzie na które matka polka łaskawa ukręciła ręką prawą udka w cieście w sezamie, umyśliła, narobiła, uprażyła, a ze ciasto spadło! szlag, że spłynęło za jednym zamachem, szlag! że udka jadło sie z sezamem obok! życie...ziemniaki nie koniecznie wiadomego pochodzenia, niby Polskie ale czyje! toż nie wnikam zbyt głęboko, ma smakować, ma sie pod naciskiem widelca rozpadać, pomidor z Michałowej folii , nie pryskane co już o chwałę i poparcie dla innych pomidorowych tyczkarzy się tyczy , co daje przykład a obrodziło tyle co przed wojną ponoć, wiec tuz po obiedzie, skonsumowaniu, połknicęciu, beknięciu wsadziliśmy kuper w dziadka ; sejczento ; i dawaj na Gołuchów a tam? począwszy od pogody, nie za gorąco nie za zimno, słońce plus dwadzieścia cztery stopnie i my na zielonej murawie w śród zamku Czrtoryskich, pośród łąk, alejek, skwerków, drzew, jeziorka, rzeczki, strumyczków - my , spacerkiem w tempie błyskawicy, bo Pipin od jakiegoś czasu chodzić nie umie, jakby zapomniał co to chód za rękę, spokojne kroczenie noga za nogą, on pędzi, biegnie, za czym tak? tu patyk, tam kamień...facet widzi zazwyczaj świat inaczej, jakby z innej perspektywy, w tamtym roku rajcowały go chrupki kukurydziane, świat oglądany, podziwiany z perspektywy wózka, a teraz wózek jechał obok lub kope w tyle a małolat przed nami, z kijami, z piaskiem w ręce, bo facet to facet, łobuziak kochany. Żubry opętało stado ludzi, ciekawe kto kogo oglądał, przyglądał, co prawda one nie posiadały smartfonów , aparatów, wszelakich świateł, pstrykań, fanfar , żubrzyca karmiła smętnie patrząc zpodełba przeżuwając ; zawartość ; tego co miała w pysku...dziki, daniele, a Pipin upatrzył schody, uwidził kilometry łąk, traw, chaszczy, lasku, komarów, mrówek...wycieczka z prawie dwulatkiem, żywym nad wyraz dzieckiem uznaję za udaną, to nie nieletnia która zawsze spokojnie przyjmowała nowinki, rewelacje , on jest wszędzie i nie usiądzie, nie odpocznie, nie naładuje akumulatorów a tylko dawaj! byle do przodu z okrzykiem - O JAAAAAAAAAA!!!!!!!!! nieletnia trajkotała, małolat zabiegany a my? padnięci...wieczór pod nazwą kukurydzy...mięciutka, młoda, gotowana, polana złocistą bułką tartą...teraz Uniejów rządzi, tylko dwadzieścia kilometrów od miasteczka, termy i baseny, jakuzzi plus szaleństwo, tym razem oglądam za szklanego obrazu przy desperadosie , odpoczywam, trawię i cieszę sie że chociaż tyle mogłam dać na koniec lata...zaraz szkoła...zacznie się orka dla nieletniej, dla mnie nerwówka, dla Ktośka który został głównym kierownikiem i urodziny za pasem :) co tu wręczyć , puki co szaleję z Pipina katarem, inhalacje, zakrapianie i modły by sie nic wiecej nie wydarzyło, czyli jesienne klimaty z bocianimi wypadami do Afryki w tle...


Dorwałam ; Bierki ; Szczygielskiego, czytaliście? trzeba cofnąć sie do ; Berka ; tego samego autora opisującego perypetię bohatera będącego gejem, w śród społeczności, sąsiadów, przyjaciół, rodziców, jak jest ten problem rozpatrywany? Słowem bardzo luźna, opisana z humorem i wciągająca fabuła, ciekawa obsada - warto zahaczyć. Zapraszam a puki co zbliżają sie moje popołudniówki...



Czas na zmiany... 2013-08-10
Zmiana to tyl­ko kwes­tia czasu.
( znalezione nie kradzione )


... Za kazdym razem kiedy przychodzi czas na zmianę, matka polka zdaję sobie sprawę z nie odwrotności czasu, coś się zmienia, nagle dostrzega tylko kątem oka że dziecko dorasta jak jego pukle na głowie, wystają za uszy, wchodzą w oczy, za długie, nie równe , no i pierze...Małolat vel Pipin dorasta, zmienia mu sie kierunek upierzenia, z włosków niemowlęcych na bardziej dziecięce, więc Ktosiek zabrał syna swego jedynego do naszej osiedlowej pani fryzjer. Czesze sie u niej trzynasty rok bez liku, nieletnia także, czyli babka ma coś na rzeczy, nożyczek się nie boi jak reszta renomowanych firm, nie stracha sie z byle centymetra z grubsza ciętego, zawsze powtarzałam - nie ma fryzury obciachanej, tak ma być i koniec. Nie wiem skąd strach że coś nie wyjdzie u kobiet, mężczyzn, że ; jak oni będą wyglądać ; ; co ludzie powiedzą ; ; jak spojrzą w lustro ; prawdzie w twarz...dla mnie włos to priorytet z procentem na przyrost, jak za krótko to odrośnie, jak za długo to sie zetnie i na czym tu głowić się, a ja patrzyłam przez pryzmat matki ułaskawionej bo małolat zakudłaczony to i babcia złapała się tępych nożyczek, jak dobrze że Ktosiek wrócił wcześniej inaczej obcięłaby go na znienawidzoną moją fryzurę...Zawsze ilekroć byłam dzieckiem nie miałam włosów długich, bo nie lubiłam sie czesać, więc moja mama vel babcia obcinała mnie ; pod fajerkę ; tak jakby przystawiała mi miskę nad głową i cieła tępymi nożyczkami, ludzie że ja miałam koleżanki, chyba jednak nie wygląd wygrał a charakter, co zdjęcie to Ja z czupryną i zębami pod spodem i ta dorwała mi sie do włosków, tych jeszcze pierwszych, nigdy nie obcinanych, dziecięcych, syna naszego jedynego, orąbała mu grzywkę aż miło, powstały fale Dunaju, coś na kształt ; Karpatki ; więc skoro matka polka była w pracy zaprowadził dziecię swoje i dawaj na fotel. Ile ja sie na obgryzałam paznokci, ile na modliłam, byłam pewna jak to matka polka z głosikiem nie pewności że na bank, na sto procent coś na wali i co? nie płakał a maszynki panicznie się boi, nie uciekli po pięciu minutach, nie dali plamy, nie okazali nerwów, zniecierpliwienia, tylko pani ciach, mach i już po ptokach...pierwsze nie winne włosie poleciało w dół i zostało tyle co nic...
...Gorączki minęły, nie którzy twierdzą - nareszcie - spać nie można narzekają w blokowisku, za to burza, deszcz i oczyszczenie atmosfery, pomidorujemy. Czas na zbiory, zbiory mego operatora, wpadliśmy z rana i proszę - nakupiliśmy tego tyle że zajadamy sie pomidorkami w smietanie z cebulką, na kanapki, tak ot sobie bo dzieciaki lubią, w zupie, na słono, słodko, kwaśno...pomidorów zacząć czas jak żniwa które kombajnują. A wakacje uciekają, jeszcze dwa tygodnie z groszem i Witaj Szkoło, z jednej strony ; zacznie sie latanie do kościoła ; z drugiej ulga że dziecko ma zajęcie, jutro idzie na wakacje jak to mówi do cioci, od przyszłego czwartku spędza czas w Poznaniu a raczej za Poznaniem i będzie fajnie o czym jeszcze nie wie, bo co ja jej będę głowę suszyć że siostra ją zaprosiła, wiec jedzie, a my nabędziemy sie sobą.



... W pracy niby OK, niby bo temperatury straszą, duszą, podduszają, za duszno, za gorąco i się pieprzy, dosłownie, czasem człowiek zastanawia sie za jaką karę i dla jakiego poświęcenia tak sobie urabia łapy po pachy, Dla dzieci, dla rodziny, po to by wyjść do ludzi, by gębę otworzyć a nie gdybać wiecznie o garach, praniu ( jutro przepierka ), dzieciach i odwiecznych ; a czy Twój/ Twoja też zachowuje się w tym wieku tak i tak? ; dla nie których puste życie, dla mnie przesyt obowiązków, nie mam sił i co za tym stoi stopy mi puchną, mam kłopoty z krążeniem o czym nigdy nie wiedziałam i nagle mnie oświeciło?


... Znajoma urodziła ciut później syna niż ja Pipina, zaczęło sie, ona sama plus dom, córka która w wieku nieletniej, bo mąż nie pomaga - komputer, tiry te sprawy, ciągle zmęczony plus siostra czyli kolejna nieletnia z przerostem jedynaka, ona pilnować i bawić go nie będzie bo kto ją zmusi? A moja nieletnia, niby nie musi czasem chce, czasem stawia opory, ale nie jestem do końca nastawiona anty, mimo wszystko bawi sie, pokazuje świat i uczy...Też powiem szczerze dokonałam ; typowej wpadki ; i co mam karać dziecko że pojawiło sie nie o tym czasie, godzinie, mieć pretensje, żale, okazywać, nie kochać, małolat to typowa wpadka ale jakże ja nie wyobrażam sobie życia bez nie go...pokochaliśmy go miłością bezwarunkową, ześwirowaną i tyle na temat a reszta ? wychowanie, cierpliwość, wyrozumiałość, miłość...nigdy dla mnie nie było utrapieniem wielkim fakt że sie narodził, że nie śpimy, że nie mamy czasu dla siebie, że on zabrał czas , nie szukamy winnych i nie obarczamy innych nim, jest i to jest najkochańszy berbeć nasz i nieletnia na równi bo dzieci sie nie dzieli, je trzeba kochać po równi. A jednak dla innych taka sytuacja przerasta, nie potrafią się odnaleźć w sytuacji i szukają odskoczni, piwko, praca, komputer.


Wkurzona 2013-07-29
Był letni upalny wieczorek
mąż z żoną patrzyli w telewizorek
okno w sypialni było uchylone
aż tu wleciała komarów chmara …

Żona zajęczała ; oj, nie będę spała.

Na to mąż : nie bój się Stara komara
popatrz do mojej szklanki się kieruje
pewno wie co dobre to niech skosztuje…
Obawiaj się raczej żono komarzycy
ta i z płcią własną się nie liczy …

Zamyśliła się żona nad wizją ponurą
by w końcu wykrzyknąć donośnie ;

Hura ! wiadomo płeć żeńska górą !

A potem już było mniej radośnie
komarów chmara wciąż bzykała
a ona się ciągle zastanawiała ;

Jak odróżnić komarzycę od komara ?

Bowiem uroki lata doceniamy
byle nie w parze z komarami
i krwiopijczymi-komarzycami
deszczowego lata upiorami ….

( znalezione w necie )



...Tak wkurzona nie była matka polka od ...wczoraj powiedzmy...podniosło jej się ciśnienie, skoczyła temperatura, qarwa na twarz przypełzła i nie ma zlituj się po mieszkaniu z laczkiem biegała, jak nie zdzieliła, jak nie rykła, jak nie mięsem rzuciła, jak nie zaserwowała prawego sierpowego, żadne bzyki, prośby, groźby, bąble, świąd matce nie straszny, tam w głowie matki Pipin leżał bez koszulki, w pamperapie, dysząc i posapując bo noc wyjątkowa upalna, a te tutaj harce i swawola, chatę chcą rozwalić, jak mu nie poprawi, jak nie znokałtóuję , tak poległ komar na łopatki tuląc swoją broń przed nami, nie udało sie, matka bystra, cwana bestia, szybka, w imię spokoju nad dziećmi w ostateczności rozkwasiła noc komarowi, na tym w życiu i na ziemi udział wzięli ...ale co sobie dojadł, popił to jego było, uczta królów, teraz tylko drapanie, bąble i świąd przeplatany potem, wszystko swędzi.
Gorączka i Pipin nie w sosie, nieletnia ma focha który parę dni odłogiem leżał a teraz przemęczone, jakieś takie, bez życia, nadziei i wiary na lepsze jutro? Jutro zapowiadają aż dwadzieścia pięć stopni, wiec będzie jak być powinno. Od rana okupujemy place zabaw, poslizgamy sie , poganiamy motyle bo tyle ich teraz, porozmawiamy o sprawach błahych a jakże istotnych, wczorajszy dzień był wielki pod względem : Mama ! Mama powiedział i tak sobie powtarza do upadłego, a mnie serducho rośnie matce polce wstrzemięźliwej, taka dumna jestem, jak zawsze kiedy Pipin trafi do nocnika. Taka radosna bo zaczyna otwierać paszczę i mówić nie po swojemu szczebioli a daj, tam, oko, powoli acz stopniowo zaczynamy sie rozumieć mową ojczystą. Teściowa na ostatniej u niej wizycie stwierdziła że cóż, chyba coś jest nie tak, dziecko w tym wieku powinno acz uważać za normalność cytowanie wiersza Mickiewicza zwłaszcza ; Oda ; dla osób które miały dzieci wyjątkowe , łatwe w użyciu jest czymś dziwnego że Pipin nie mówi i trza udać sie nie tylko po rozum do głowy ale do lekarza najlepiej specjalisty. Tylko nieletnia zaczęła mowę swą Polską z chwilą przekroczenia trzech lat, kiedy przystąpiła oficjalnie jako przedszkolak, więc mamy czas i nie sugeruję się opinią babci, teściowej która dziecko widziała ostatni raz na ; Józefa ; i skąd może wiedzieć co dziecko umie, wie, pokazuje jak widzi je raz kiedyś nie zawsze a nawet w takich chwilach ono ze wstydu ogólnego hamuje wszelkie popędy wiec dla mnie każde slowo jest czymś wielkim, zawsze odśpiewamy huuuura, Stooo lat bo kto powiedział że to tylko wersja na urodziny a jednak do wszystkiego najlepsza...
Gorączka i bez wody sie nie ruszamy, bez chusteczki, bez balsamu i piasku który wtacza sie za nami i tworzy zaspy piachu na klatce schodowej...robimy babki, klepiemy zamki, tworzymy coś z niczego i tak mija dzień za dniem...


UWAGA! ROZSĄDEK! 2013-07-28
...Tyle sie mówi o instynkcie macierzyńskim, o tym głosiku które potrafi przewidzieć, wyprzedzić, sprawić że jesteśmy przed, nad, zawsze do przodu, z myślą o najmłodszych wiec dlaczego co jakiś czas nawala w nas instynkt samozachowawczy, co nagle sprawia że styki sie palą, przegrzewają, przestajemy myśleć racjonalnie, przewidywać tragedie.
Jest upał wiadomo, temperatury nie sprzyjają spacerom z dziećmi kiedy to ponad trzydzieści stopni, żar lejący z nieba a matka wyrusza na zakupy, zeby sama! ale z dzieckiem bo sytuacja, bo nie ma z kim zostawić, bo...wychodzi z auta i trzaska drzwiami, zamyka automatycznie i dziecko jak w puszcze dusi sie z braku tlenu. Czy taka matka wałęsająca sie za rolką papieru toaletowego zdaje sobie sprawę na co naraża swoje ukochane dziecko? na śmierć przez uduszenie. Ten filmik wstrząsnął światem i mną, jako matka nigdy bym nie wpadła by zostawić śpiące czy obudzone dziecko same sobie, iść za pierdołą i nie wiedzieć co sie dzieje z nim :/ Niestety coraz częściej zdarza sie że nie tylko takim wypadkom ulegają dzieci ale i zwierzęta, psy, koty, nasze ukochane pupilki...pomyślmy, stańmy i sie zastanówmy, jakim kosztem dokonujemy wyborów...
motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/tak-umiera-dziecko-zamkniete-w-samochodzie-uwaga,1938410
Bo mnie sie pracować nie chce... 2013-07-24
Huczy woda po kamieniach

Huczy woda po kamieniach,
A na glebi cicho plynie -
Nie sadz ludzi po zachceniach,
Ale prawdy szukaj w czynie.

Kto prawdziwie czuc niezdolny,
Ten sie szumem slowa piesci -
Porok glosny swawolny
Malo wody w sobie miesci.

Lecz spokojnej cisza toni
Zwykle wielka glab zwiastuje -
Na wiatr uczuc swych nie trwoni,
Kto gleboko w duszy czuje!spis wierszy

- Adam Asnyk


... Matka polka nie lubi na tyłku siedzieć, owszem lubi wyciągnąć kopyta, chwila trwa krótko - dzieci nie pozwolą, obowiązki także, nie lubią jak matka siedzi, leży bo czas to pieniądz, ma uroki życie pracowite, ma plusy i minusy, nocki, popołudniówki, ranki, wstawanie po czwartej i spanie po północy z wyrzutami sumienia że znowu coś przeoczyła, ale praca ma plusy bo matka ma świadomość że dokłada parę swoich groszy do budżetu domowego, ze ma na waciki, że jest , istnieje w świecie społeczeństwa, w śród ludzi dla których i oko zrobi i usta, dla których warto gębę otworzyć a czasem i zrugać, matka szczera to i szczerością nie grzeszy, ale wyjdzie do ludzi, nie zamyka sie dla świata, nie chowa głowy w piasek, nie czeka aż jej książę zarobi na dom i dziecko, nie czeka aż manna z nieba spłynie, spadnie, stanie się cud, lubi matka takie życie na wariata, podszyte z szybkością światła, lubi jak sie dzieje, kiedy kładzie sie spać to pada, wstaje w pół do piątej a idzie na szóstą, po co...bo lubi dyscyplinę, bo lubi jak wszystko ma ręce i nogi, jak kupy się trzyma, lubi pracę swą na którą nie raz pluje, macza z błotem, szarga i ruga, klnie i wrzeszczy, nakłuci się o swoje z kierownikiem, ale ie widzi sie gdzie indziej, lubi matka zapach ; Jelcza ; ; Paliwa ; Ropy ; ; Smarów ; bez tego nie widzi siebie, bez silników, hałasu, kierownik, wie ze to kocham, że lubię i że mnie potrzebuję wiem o tym bo mnie okrążą wielkim szerokim łukiem, matka wie gdzie jest jej miejsce w szeregu, między facetami a oni wiedza że matka i przeklnie i powie głośno k... i zaśmieje sie i pogada i wesprze...taki podział w pracy , podział w domu że matka jak pies gania za Pipinem, za nieletnią, że z Ktośkiem pokłóci się i poprosi o rozwód raz w miesiącu , taki narwany ma charakter, co się dziwić skoro ma geny babci Rosjanki, to i pod czachą zero rutyny, teraz zero sxeu, a więc coś jest nie tak, nie tegez, wszystko przez tabletki, przez hormony, bez tabu mówmy o tym świadomie, hamuje, stopuje i trzeba wsparcia...ale jesteśmy, trwamy, mimo że dzieciaki nie śpią, że działają na układ nerwowy ( nieletnia ), ale praca daje korzyści rozwoju a taka jedna z pod...woli zwolnić sie w dobie bezrobocia i podłej egzystencji w domu na rzecz bycia z dzieckiem...no fajnie, ale kto niuni kupi to i tamto, dziadek co pije, co rżnie jak szewc? a jej Ktosiek wyciągnie zapierdzielając jak beduin za jedyne najniższe i to ma wystarczyć? spoko wysłuchałam, ja wiem swoje, nie zamieniłabym sie za żadne skarby , raca to tez odpoczynek od dzieci, a mtka wraca z pracy z zrelaksowana od maszyn do dzieci i tak ma być...

Chwila spokoju... 2013-07-23
Spokój kołysze godziny.
Minuty zawiesza, by schły
na lekkim wietrze bez winy,
że kiedyś mokły od łzy.

I myśli rozbuja spokój,
rozhuśta w górę do nieba,
a z nimi wędruje nastrój
tak trzeba, tak dzisiaj trzeba…

Spokój kołysze… też ciszę
bezdźwięcznie szemrzącą w sercu,
wypełnia głęboką niszę,
szczelinę rozwartą w miejscu…

gdzie chaos zwykle się wdziera.
I znalazł gościnę spokój...
Stargany, zły los odmienia,
rozsiewa wór ziaren wokół…

Plonem spokoju błogostan,
pochwała za chwil wytchnienie
i wiwat niech żyje ten stan...
Już jutro będzie wspomnieniem…

( znalezione w necie )


... Matka to takie stworzenie które zasnute marzeniami , dokonuje cudu w postaci obietnicy co zrobi po powrocie do domu, że spokojnie zje obiad, że spokojnie wykapie się, wymoczy, wybyczy, że z apetytem spije piwko - bo matka to też człowiek i czasami coś od życia sie należy, że dzieci bez krzyku nie powyrywają sobie z głowy włosów, że Ktosiek nie będzie miał pretensji ; bo wiecznie coś ; że nie trzeba będzie ganiać, wyprzedzać, że jakoś tak spokojnie czas spędzimy wspólnie, że nie otworzy drzwi i nie usłyszy darcia papy małolata który gania z gorączką i zielonymi ginglami, skąd, jak, nie wiadomo ale jedno jest pewne coś zawisło nad domostwem jakaś zaraza, przeziębienie, choroba innymi słowy i teraz wiadomo co następuje, szybki obiad, zabawa żeby dziecko odciągnąć od złych i kulowych humorków, łez krokodylich, siedzi ta matka nie umyta, nie opita piwkiem, bez sentymentów poddana muzyce ; byle jakiej ; która otwiera gębulę ze zdziwienia najmłodszego a nam daje chwilę by złapać oddech...nieletnia wybyła na spotkania Ewangelickie, wiadomo nie nasza wiara ale jakaś odmiana w rutynie dnia, zabawy, konkursy, zgadywanki, rebusy, pieśni, pogadanki , wszystko to co zawiera po części trzecia klasa i nasze przyszłe niedoszłe poświecenie przed Pierwszą Komunią Świętą. Więc matka inhaluje, robi sałatki by jakoś umilić nasze żołądki, oklepuje i śpiewa ; z popielnika na dywanik ; małolat padł, nieletnia przy telewizorze a mogłaby pobiegać jeszcze ale czy ktoś ma jeszcze siły do działania, wykrzesania iskry energii? chyba nie...a tutaj noc przed nami...aż się boję...


Na ryby... 2013-07-20
Czapla, ryby i rak

Czapla stara, jak to bywa,
Trochę ślepa, trochę krzywa,
Gdy już ryb łowić nie mogła,
Na taki się koncept wmogła.
Rzekła rybom: "Wy nie wiecie,
A tu o was idzie przecie".
Więc wiedziec chciały,
Czego się obawiać miały.
"Wczora
Z wieczora
Wysłuchałam, jak rybacy
Rozmawiali: wiele pracy
Łowić wędką lub więcierzem;
Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem,
Nie będą mieć otuchy,
Skoro staw będzie suchy."
Ryby w płacz, a czapla na to:
"Boleję nad waszą stratą,
Lecz można temu zaradzić,
I gdzie indziej was osadzić;
Jest tu drugi staw blisko,
Tam obierzecie siedlisko,
Chociaż pierwszy wysuszą,
Z drugiego was nie ruszą".
"Więc nas przenieś!" - rzekły ryby:
Wzdrygnęłą się czapla niby;
Dała się na koniec użyć,
Zaczęłą służyć.
Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając,
I tak pomału zjadając.
Zachciało się na koniec skosztować i raki.
Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
Postrzegł zdradę, o zemstę się zaraz pokusił.
Tak dobrze za kark ujął, iz czaplę udusił.
Padła nieżywa:
Tak zdrajcom bywa.

Autor: Ignacy Krasicki



...Lato kusi zapachami, za moment żniwa, okres gdzie kłosy chylą się ku ziemi, kombajnów i bocianów. A dzieciaki zabrały się za dziadkową wędkę i dawaj za połowy ! Małolat złowił rybkę, pocałował, pogłaskał i szczęśliwy że udało sie jej nie dobić , puścił spowrotem do stawu.


...Zebrały się chmury na niebie, zwiastując wczoraj zmianę pogody, a zmieniły nastrój w domu, siekierą powiało, Jakby zawisło, chyba za długo całe trzy dni, syn siostry skupił na sobie uwagę, Wykończył nas, babcię, doprowadził do ostateczności dziadka, pozbawił nieletnią złudzeń o zabawie z koleżankami, Umęczeni pomachaliśmy łapkami na do widzenia , z nadzieją że wyśpimy się, odpoczniemy, przestaniemy ganiać, przez to ciekanie nieletnia dostała temperatury od słońca, udar słoneczny zwie się ponoć i teraz walczymy z gorączkami, a Bobik pojechał w siną dal zwiedzać klimaty wioskowe :)


...Weekend stopniowo w pracy, ale o tym następnym razem.

W kilku słowach... 2013-07-19
gdyby była wojna
byłabym spokojna
nareszcie spokojna
wreszcie byłabym
nie musiałabym wybierać
ani myśleć jak tu zyć
tylko być
tylko być
po kanałach z karabinem
nie biegałabym
nie oddałabym ci polsko
ani jednej kropli krwi
sorry Polsko
sorry Polsko
sorry Polsko
wybacz mi
sorry Polsko
sorry Polsko
sorry Polsko
wybacz mi

sorry Polsko
sorry Polsko
sorry Polsko
wybacz mi
wystarczająco
przerażająco
jest żyć

(frag. tekstu do piosenki Marii Peszek ; Sorry Polsko ;


...Gdyby nie babcia byłoby ciężko, kto zajął by się nieletnią, małolatem? dzisiaj porządna opiekunka sie ceni, wie za co brać kasę i kasuje, kogo w dzisiejszych czasach stać na nią ten zamożny , bynajmniej w mojej mieścinie kiedy parę przedszkoli na krzyż a połowa prywatnych kuszą, polecają sie, a skąd brać fundusze jak człowiek popierdrdziela jak bediun za marne grosze? tak więc zostaje nie zastąpiona babcia, osoba która dopilnuje, nadgorliwością nie zgrzeszy bo wszystko dla wnuków, o wnukach, z myślą i słowem, a co z tego że panience z referencjami wręczymy największy skarb, bezcenny i jedyny a czy ów kobieta nie wyjada porcję obiadu zostawionego dla dziecka, czy nie chlaśnie laczkiem przez głowę bo wyje i nie wiadomo czemu, zostaje babcia, umęczona, strapiona bo wnusio nie chce jeść, obsłużył się w klopiku sam - brawo! - tyle tylko że pod siebie, urobiona po pachy okazuje flustrację i pełne rozgoryczenie a ty pracująca wysłuchujesz że to i tamto, jakie wyjście. Babcia podjęła się opieki trójki wnuków,bo jak nie ona to kto, zaprosiła córci synka i mamy karuzelę, kręci się raz na górę w ślimaczym tempie pokonując opór w postaci odwiecznego stwierdzenia ; jedz, połknij, popij ; różnica wieku między dzieciakami jest powalająca więc dochodzi do różnych mało ciekawych sytuacji które powodują focha na buzi nieletniej, On wychowany na typowego jedynaka boryka się z egoizmem, snob wychodzi jak słoma z butów ale czy można mieć pretensję skoro nabył te cechy poprzez wychowanie , rodzice nie tłumacząc prostych zasad które dotyczą wspólnej zabawy z dziećmi pozbawiła go patrzenia i umiejętności posługiwania się zabawkami jako forma przyciągnięcia do siebie kolegów, jest sam, zamknięty w szczelnej skorupie ze swoimi misiami, kocykiem i klapą od kibla i nie pytajcie się na co ta klapa, bo samej ciężko pojąć. Odliczamy czas do wyjazdu, zmęczeni, nie wyspani...a szwagier dzwoniąc rzuca tekstem śpię do 12 ...


...Wczoraj spotkała mnie przezabawna sytuacja która na dwoje babka wróżyła. Wzięłam Pipina na zakupy, do marketu osiedlowego, wsadziłam do wózka sklepowego i ruszyliśmy przed siebie, tutaj bułeczki, a tam chlebek, a matka tłumaczy i w głos zastanawia się co tutaj jeszcze, co jest potrzebą a co wymysłem, Pipin uraczony bułczyną pozapychał sobie otwory gębowe, przysłuchiwał się matczynego biadolenia, skręciliśmy w nabiał i nagle ni z gruszki ni z pietruszki wyrósł przed nami facet, po trzydziestce, wysoki, przystojny nawet ujdzie w tłoku, sądziłam w pierwszej minucie że facet pogubił się, w drugie minucie że nie może czegoś tam odnaleźć, w trzeciej facet stanął na przeciwko i : - Przepraszam - do mnie zwraca swoje lico - chciałbym Panią zaprosić na kawę. W sytuacjach w których człowiek - kobieta - powinna zareagować jakoś pospolicie z wyczuciem, matka polka wybucha standardowych zachrypiałym głosem, reakcja organizmu na stres, a raczej brak wyczucia taktu. Podziękowałam bo cóż, tłumacze ze ja zamężna i dzieciata, i pracę nawet posiadam co u nas rzadko sie znajdzie a jednak jak na załączonym obrazku widać że cuda sie zdarzają, nie interesuje mnie forma podrywu tego typu, może inne kobiety posikałyby sie z podniecenia jak Jadźka która po przepiciu zgubiła zęby w kiblu tak rzygała, ja jednak mam swoje zasady i tłumacze temu komuś jak krowie na rowie że nie jestem zainteresowana to ten im w ciemny las tym większa nadzieja że a nóż widelec urobi sobie pospolita matkę polke. I teraz taka refleksja mnie naszła, facet chyba nie ślepy widział że ja z dzieckiem to brak czasu, to z tytłana, a może coś mu w oko wpadło, nie ważne - może lubi tak na wariata, a pewnie wyposzczony był i nadzieja zalęgła że skoro są galerianki, inne nimfy i rusałki to i matki tez polecą na jego słodki uśmiech, piękne oczy, pewnie jakaś poleciała by szybcikiem ale mnie to nie kręci wiec pożegnałam sie z Pipinem który zaczął pluć bułką widocznie znudzony, ale mimo wszystko facet poprawił mi humor, podniósł mi moje nadszarpnięte pracą ego, libido, wzrost :) od czasu do czasu każda powinna być tak zaskoczona, postawiona z buta - umówisz sie na kawę i weź tu być mądrym i pisz wiersze. A gęba sama sie cieszy przez pół dnia.


Znaczenie imion... 2013-07-17
Ewa Lipska - Krzyk Mody

Umieramy coraz piękniej
w kolekcji Gianiego Versace.
Elegancja jest pisklęciem estetyki.

Biegamy po kościołach mody
wierząc że w pomarańczy będzie nam do twarzy.

Całujesz mnie w przymierzalni
patrz, w zieleni po prostu klęska Rzymu.

Rozwiązujemy rebusy naszych archeotypów.
Przekładamy berety na języki obce.

Wieczorem mamy zaproszenie
na wernisaż Sądu Ostatnecznego.

Wchodzimy bez biletów.
Dzisiaj jest martwy wstęp.



...Każdy z nas posiada imie które nas reprezentuje, jest ono jak etykietka z której czasem wyciaga sie nitki a te nazywamy ksywkami, znam takie osoby dla których jak najmodniejszy ciuch prylega powiedzenie że żaden Wojtek nie rzadzi tak bardzo jak ; baryła ; wołasz, mówisz, i nie zastanawiasz sie bo nie ma jako takiej reakcji. Jeśli ksywka nie jest obraźliwa to cieszmy sie bardzo i współczujmy tym co nosza na sobie ; oszołom ; lub inne bardziej sprośne. Ksywki najczęściej rodzą sie w raz z dzieckiem, mamusia na czele z tatusiem daje skrót od imienia, przydomek który zostaje na długie lata, jesli berbeć jest malutkim brzdącem to z bogiem sprawa, gorzej jak córka wysrasta na dużą, sliczną pannę a mamusia nadal urzywa zdrobnienia co powoduje zaczerwienienie ogólne, konsternację i wstyd wszelaki. Wybierając imię dla nieletniej, nie sugerowałam sie formułką i znaczeniem, ot podobało mi sie, jakoś tak przyległo na sercu jak skórka od pomidora i nie wyobrazałam sobie bym miała dać z Ktośkiem inne - owszem były piekne i powabne, a jednak Kornelia została. Teraz kiedy ktoś mnie pyta i jaka ona jest? gdybym miała w paru zdaniach opisać charakter poprzez imię chyba bym musiała kazdej osobie chcącej dać takie samo imię - odradzić, to chłopczyca, uparta, stawiająca na swoim, samodzielna i leniwa. Potem nie długo w ten czas zerknęłam na faktyczny stan opisu i stwierdziłam że wszysto sie zgadza.Gabriel na tomiast jest mądr, inteligęntny, rozumny ale spokoju ducha nie ma, pki co małolat jest wszędzie, wtyka noc zwłaszcza tam gdzie go nie proszą, jest taki jak Antek z Bałyt lub Wojtek Warszawiak cokolwiek to znaczy. Kocham te łobuzy, a najbardziej kiedy rzucają mi się z lepkimi łapkami na szyję. Nieletnia z racji zbliżających sie urodzin ( 9 już!), dostała co prawda zbyt wcześnie - ale kto by sie przejmował takim szczegółem - telefon komórkowy, w końcu ona jedyna była pozbawiona tegowoż sprzętu a teraz proszę dzwonię, ona dzwoni, ja piszę sms-y ona odpisuje, wczoraj napisała ; Kocham cię ; miło i od razu lepiej sie pracuje. Ja za to w pracy ze względu - nie wiadomo jakie - zostałam od Renaty ( ponoc babcia nie chciała zgodzić sie na Honoratę ), przechrzczona na Jagódkę, Jagienkę, Zuzię, Andżelę,Redżinę i nie pytajcie sie dlaczego tak bo sama nie wiem, ale ilekroć ktokolwiek powie do mnie tym imieniem reaguję jak na własne imię :)Niby własne a jednak obce a pasuje jak ulał.
Komary i inne badziewie... 2013-07-15
Tak niedługo miało przyjść,
potem długo miało być,
Wymarzone, wyczekane, wyśpiewane.
Kiedy nadszedł właśnie ten
wymarzony pierwszy dzień
Nie wiedziałem jakie będzie jeszcze dalej.

Siedem minut spóźnił się
pociąg, który przywiózł mnie,
A gdy namiot wreszcie stanął nad jeziorem,
Zrozumiałem wtedy, że
coś mnie gryzie, coś mnie je,
Nie zważając na pogodę i na wodę.

Ref:
Lato z komarami, lato swędzące bez przerwy
Lato z komarami, lato komary i nerwy.
Lato z komarami, lato swędzące bez przerwy,
lato - komary i nerwy

Miał być spokój miał być czas,
śpimy razem pierwszy raz,
Na wakacjach pod namiotem całkiem sami.
Naszym szczęściem miały być -
nasze noce, nasze dni,
Zagubione gdzieś pomiędzy jeziorami.

Siedem minut spóźnił się
pociąg, który przywiózł mnie,
A gdy namiot wreszcie stanął nad jeziorem,
Zrozumiałem wtedy, że
coś mnie gryzie, coś mnie je,
Nie zważając na pogodę i na wodę.

( frag. piosenki turystycznej ).


...Lato ma to do siebie ze posiada owoce, kusi zapachami, daje nacieszyć podniebienie, arbuzy - smak dzieciństwa tym bardziej że w latach 80 był rarytasem, czymś nie licznym, mało spełnionym a jednak dziś każdy market i warzywniak cieszy sie tym owocem jak jagodami, porzeczkami, brzoskwiniami, my na szczęście posiadamy krzaczki, drzewka owocowe jak czereśnia u sąsiada, wiśnia u ciotki, więc Pipin podjada, wyjada, zajada, podżera, soki po brodzie lecą a jaki szczęśliwy jak w tedy kiedy dostał pierwszy raz loda produkcji Amerykański sen.
Od kiedy gorączki nawiedziły nasze okolice wybywamy nad jezioro wymoczyć nóżki, dla dziecka to niesamowita przygoda tym bardziej że rzadko kiedy dzieci nie lubią lub boja się wody, Korneli nie można było w ostateczności wyciągnąć z jeziora, Pipin uchachany bo to jednak nie basen, wąski, krótki i bez tylu kamieni, krzaczek, piasku...



...Nadal na co dzień rządzą place zabaw, tylko tam dzieciaki integrują sie z innymi , powstają zabawy, komitywy i znajomości, my mamy czas by klapnąć na ławeczce :)


...Skoro są wakacje to siostra przywiozła swojego jedynaka - Marcel najbardziej przyskarbił sobie serce Gabrysia, bawią się, chociaż i nie raz słychać hałasy bo jedno nie ustąpi drugiemu, ten nie chce dać to drugie nie rozumie dlaczego już ma oddać daną zabawkę, byle do soboty...Robiąc kolacje z babcią Marcel począł opowiadać jakiego widział komara :
- Mówie ci babcia - krzyczał z podniecenia - jakiego ja widziałem komara ...
- No jakiego - podpytuje sie babcia.
- Z takimi wielkimi jajami...
A komarów jest bez liku, mafia, legną sie na potęgę kąsając nas po czym tylko się da, rzadko co sie uchroni ale co byłoby za lato bez komarów, meszków i chrabąszczy.



O mnie
poRTterk
34
,
...
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Kwiecień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
Archiwum
Rok 2014
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
39121
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3020
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)

Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
4258
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
9571
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     





















                                                         
Zobacz serwisy INTERIA.PL