Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.






Wrzesień... 2015-09-02
...Wrzesień miesiącem początka nowego roku szkolnego, to tak jakby od tej daty wszystko stanęło na wyższym szczeblu, Ktośka nowa praca, piąta klasa młodej, drugi rok małolata, ja starsza o ...czy sylwester z wielka pompą i fiesta nie powinno być uczczone właśnie tego dnia...
Wrzesień przynosi skrajność , emocje sięgają zenitu, kolejny krok przybliżający dzieci ku dorosłemu podaję matce na mózg kolejne obowiązki, szykowanie, prasowanie, dopinanie na ostatni guzik, kolejne wydatki szkolno - przedszkolne, byle zdążyć , byle na przód...wakacje odeszły, pozostały wspomnienia i nadzieja że ten czas jesieni i zimy szybko minie...
Nie którzy się smucą, wiadomo słońca braknie, dzieci także bo szkoła, zajęcia i te po, smutek zalewa matczyne serca a mnie radość , nie zmienna bo raz:
- dziecko nie zawsze ma opiekę przez dwa miesiące, ministerstwo edukacji zapomniało o rodzicach pracujących ( ja! ), że nie zawsze mamy co zrobić z pupilem przez kolejny miesiąc, co mi po przedszkolu działającym na pół gwizdka - zajęciach w świetlicy zamykających się w trzech, czterech godzinach, rodzic zazwyczaj pracuje od 6 do 14, od 7 do 16 lub na trzy zmiany, kąbinujesz, wyciskach umysłowe siódme poty, zalewasz swoje szare komórki wytyczając je na wyżyny niczym wyścig w slalomie gigancie po to by mieć je spokojne, sumienie czyste, jeśli posiadasz babcie na emeryturze jesteś uratowany, jeśli nie, kogo to obchodzi? a przecież nie zawsze pracodawca idzie na rękę i matce polce szczególnie...masz być dyspozycyjna, na wyciągnięcie ręki, nogi i widzi mi się szefa swego bo możesz mieć gorszego. Te smutne matki to te które są widocznie ciałem pedagogicznym, siedzą sobie na płatnych wakacjach i spełniają sie w rolach matek...
- Dziecko mające zajęcia szkolno - przedszkolne jest zajęte przez osiem godzin, uczy sie śpiewu, muzyki, plastyki, innych przy czym nie zatruwa swoim ; Mamo, daj, przynieś, pozamiataj ; matce , ta z kolei ma chwilę czasu dla siebie, własnych myśli wiedząc że jej dziecko jest bezpieczne, chyba że posiada sny na jawie że ów szkoła się spaliła...niemal krzyk rozpaczy obudził mnie powodując że minę miałam bezcenną...
Pipin jako czterolatek od listopada na pewno ), przywitał z miną nie tęgą, wiadomo co było rok i przez całe dziesięć miesięcy ( płacz i zgrzytanie zębami), teraz wie że nie ma obaw, więc wpadł w wir zabaw z dzieciakami, nieletnia za to dziwnym trafem okupuje szafy - bo dorasta mi to dziewczę młode, stroić sie zaczyna...Ktosiek szuka swojego miejsca na ziemi, ja chyba znalazłam, nadal tapiceruję dla firmy ProfiM i jakoś się kręci, dzień za dniem , za oknem pojawiają sie kolorowe liście, pachnie w lesie ściółka , jesień za pasem, wrzosy, brak grzybów określa susza...a wieczory oprócz tasiemców? czytam i czytam...

Ból nie z tej ziemi... 2015-08-26
...Dopadło mnie coś - ; coś ; wlazło i zostało, rwie jak sto diabłów, wiec matka powędrowała do lekarza, z tym ; czymś ; ulokowanym na plecach...pokazuję, tłumaczę, słucha mnie jak to lekarz z miną miarową, ironiczną? sugeruje trzy możliwości:
- nerwoból w okolicy nerek
- korzonki
- kręgosłup
- wszystko razem
Leki...czopki ( jakby przynajmniej zastrzyków nie było ), po których nie wiem czy plecy mi rozsadzi czy tyłek, maści, leżenie w pozycji na mumię, wciskam się w poduchy i trwam trzeci dzień...plusy choroby? czytam, połykam książki, ( leki także i owszem ), przerabiam sagi, tomy i tomiska, wkraczam w dzieje, ery i lata które minęły na amen, podpatruje co się obok mnie dzieje i co? żyje mi to towarzystwo samo bez maminej pomocy, rączki która poda, zabierze, wytrze, podetrze, zabierze, podetknie, dzieci radzą sobie stanowczo jak na sytuację - samodzielnie. Pipin że wyleje pół szklanki wody - cóż to tylko wda! w sytuacji krytycznej wpadłabym w panikę , w histerię, w takiej nie typowej, są ściereczki, ręczniczki, słodki zbolały uśmiech, nieletnia sama lata do biblioteki, robi sobie i małolatowi deserki, szykuje obiadki - bo ostrugać ziemniaki, wrzucić rybkę na patelnię i zrobić mizerię to pryszcz...bierze mi sie córcia do garów jak typowa kuchta, w życiu jej to nie zginie, się przyda a matkę wyręczy...
Ktosiek ...gdybym mogła i miała tyle sił, wystrugałabym mu medal z kartofla, wyprał firanki, umył okna, dom ogarnął, nawet mu to zgrabnie poszło, taki typ. Świnie także grzały moje obolałe plecy...dziadki dzieciaki zgarnęły, ostatnie dni wakacji, nieletnia już snuje plany białej szkoły, tęskni się za koleżankami, ławką, podczytuje, zagląda, ogląda książki, wiem, ta tęsknota za dwa tygodnie zamieni się w sowitą nienawiść do wczesnego wstawania, Pipin pewnie zacznie płakać bo musi podkreślić swoje zdanie a że wyrażenie jego stanowi czasem nie lada wyczyn, podkreśla to stan jego oczu...łzy w takim przypadku lecą jak za czarodziejską różdżką...świnie w dalszym ciągu okupują pół metra balkonu...kwiaty mi schną, sukulenty oszalały za to, czyli samo życie. Ale te plecy to nic innego jak bunt kręga nad mięśniami...
Czytaliście Nataszę Soche ; Maminysynek ; coś lekkiego, dającego do myślenia, jak kobieta wychowująca syna tłamsi jego marzenia o wolności, oczywiście polana humorem, lekko strawna i bezbolesna, na jeden wieczór, coś co powinno synkowi dać do zrozumienia ale mama przecież wie lepiej...

 
Jesień? 2015-08-21
...Aura nas nie pieści, nie ma deszczu, jest za to poranny chłód, dreszcz zimna stojąc na przystanku czekając za autobusem do firmy...rozgrzewam się wesołymi anegtotami które dają początek dnia...nie chce się podnieść głowy z poduszki, sen trwa późno, zaspana, z jawą mijam obrazy poranka, krów które jeszcze się pasą a już niebawem, ścierniska aż proszą się o pożar, syn bawi się w królewnę z chłopakami, dzień za dniem...Ktosiek odszedł z pracy, po sześciu latach obsługi klientów, zastępca kierownika i ...wyłabym ja...nie on...praca dziś jest wszystkim, są tacy co dostają udarów bo najważniejsza, on jest inny, jak nie ta to inna, człowiek - stwierdził - uczy się całe życie, nie wolno się zasiedzieć, ja się zasiedziała, całe siedem lat, ciekawe czy szczęśliwe...ludzi poznałam, pokochałam ich, utrwaliłam ich charaktery...dziś jestem w nowym miejscu, bardziej trwała, bardziej skała, wiem co chce, wiem do czego dążę, uczę sie , dają szansę to wykorzystuję...daję od siebie i jest ok...ludzie? jak to w akordzie, liczą, są ...praca tak ważna, istotna, daję poczuci przynależności do szczebla drabiny społecznej, daje poczucie komfortu finansowego, tyle, nie da Ci zdrowia, szczęścia miłości, nie da Ci dzieci, bezpieczeństwa, wartości, przyjaźni...pieniądz a tu kumulacja 35 banieczek i plany na przyszłosć kreślone palcem po wodzie...ta chałupa na Turkowicach z widokiem na miasto, las i pola...gdzie tam! Majorka, wyspa szczęścia...zejdźmy na ziemię...jeszcze tydzień i szkoła, nowa praca, przedszkole i łzy Pipina...aż się boję...damy radę, damy radę bo jesteśmy razem...puki co...
Weekendowy ogórek... 2015-07-26
...Odkąd pojawiły sie ogórki, zapach kopru, chrzanu, liści laurowych i ziela angielskiego, zawitał z głównym gościem - ogórek, postać znany, zielony garniturek i wącha uwidzisz, czasem pokłuje małym kolcem, ale smak? i do sałatek i jako korniszon lub konserwowy, jeden ogórek, tyle smaków, puki co - siekam, kroję, wkładam i patrzę jak dzieciaki z Ktośkiem się zajadają :) nieletnia jako młoda panna oczywiście bardzo lubi pomagać wiec i ona robi wkład z tatusiem na czele - obierając, krojąc, smakując :)
Za oknem aura wyhamowała, po rażących upałach i braku tlenu, dziś za to jest czym oddychać, brak pomysłu na dzień zamieniłam na Annę Miszczuk ; Matki, żony, czarownice ; nie zawsze matka ma ochotę szaleć, wskakiwać na siodło rowera i jechać byleby przed siebie widząc tym samym uśmiechnięte gębule dzieci, nie zawsze mam ochotę łazić, podziwiać, męczyć się i nogi, dziś matka poczuła pełną harmonie w pozycji poziomej, ja plus książka, saga rodziny, pełna ciepła opowieść o kolejach losu pierścienia miłości i przebaczenia, oczywiście że utknęłam po 200 - tnej stronie ciekawa co dalej, a dzieci? dzieci nie siedziały sobie smutne, ignorowane, miały koleżankę, miały wiele swoich pomysłów, niedziela zleciała i cóż...dwa dni weekendu to stanowczo za mało!

 
Było - mineło... 2015-07-20


...Wszystko co dobre ulega destrukcji całkowitej, czas jak szalony pędzi na łeb i szyję, ale co dobre zostaje w pamięci...tydzień byczenia, leniuchowania, czytania, zwiedzania, śmiechów, muzyki, promieni słońca które na szczędziły nie szczędziły naszej bladej skóry opalenizną, tyle ludzi ile charakterów, każdy jak foczka uciekał na plażę, na piasek...


...Skorzęcin to nie to samo miejsce które pamiętam jako mała dziewczynka, tato z racji że pracował swego czasu w PKS - ie, miał przywilej z zakładu pracy otrzymać dwu tygodniowe wczasy właśnie tam, ale pogoda była taka sobie, wszelkie zabawy ( tylko powyżej lat 18 ), woda brudna, domki - strach się bać, plac zabaw dla dzieci, ( dwie huśtawki złączone, karuzela która z racji nie naoliwienia ne działała - wszystko). Pamiętam drzewa, drewnianą kapliczkę w stanie rujnującym, raki które tato z wujkiem łapali na wędkę...


...Dziś Skorzęcin niemal przypomina Mielno, morze, woda czysta, promenady, plaże, teren obsypany jak grzyby po deszczu restauracjami, uciechy dla dzieci? ogrom, kulki, różne gry, rowerki trójkołowe którymi można śmigać po okolicy, rowerki, kajaki, łódki, place zabaw, korty tenisowe, orliki ...było co robić, gdzie wydawać...


...Domki w śród drzew, cisza, spokój, ja i spokój, dzieciaki miały gdzie ganiać, grać w paletki, w siatkę i w piłkę...
Na końcu tej intensywnej podróży pierwszy raz zobaczyłam co to znaczy Biały szkwał, co potrafi zrobić aura i jak się zmienić w sekundę - zupełnie jak kobieta...


...Za to dziś siedzimy w ogórkach, strugamy, wkładamy na małosolne, na kiszone , różne...zapach czosnku, chrzanu, kopru...fasolka  plus dobra muza, i bedzie co papuniać zimą...


URLOP 2015-07-10
...Nareszcie doczekaliśmy sie chwili wytchnienia od pracy, obowiązków, pakujemy walizki, torby, okupujemy się jakby na co najmniej tydzień wszystkie sklepy miały być pozamykane, odrywamy się od murów, od blokowisk, tylko ta aura...za oknem dziesięć stopni, ciemne chmury, wiatr i czy to nie przypomina października, pogoda sobie kpi a ja czaruję ją by chociaż ukraść parę promieni, panika łapię mnie za gardło ilekroć pomyślę sobie deszczu, ulewach i nas uwięzionych w domku...
Także Wam życzę udanych, promiennych wakacji, urlopó z komarami, motylami :)

Zawód i nie miłosny z chomo w tle bo tęcza jest ppiękna i cóż... 2015-06-29
...Ile razy jeszcze złapię sie na moją wypaczoną intuicje? Intuicja czyli nic innego jak wyczucie, przeczucie, głosik który Ci mówi że postępujesz dobrze lub nie bardzo, ja przez pierwszą całą ciążę czułam głosem serca, intuicją, głosem i przeczuciem że tam pod sercem dostaję kopniaki od synka, latałam po sklepach kupując wszystko w blu kolorach, zieleniach, samochodziki, traktorki i koparki, widziałam małego skayta oczami wyobraźni, małego Antka który będzie jak ten Zbolszyński, świat się zatrzęsie w całej swojej okrągłości, USG? potwierdziło przypuszczenia moje - jedynie babcia pragnęła wnuczki w sukieneczkach i kiteczkach, mała baletnica ale ja NIE! niby wszystko jedno co się urodzi prawda? byleby zdrowe, a mnie wszystko wręcz krzyczało że to facet, chłopak, męska populacja rodu Ktośka dojrzewa na wysokości pępka...jakże było moje zdziwienie i ginekologa który sam wykrakał syna że oto położył mi na piersi śliczną córcię, taka intuicja...moja więc naiwność niesie żniwa, zawsze sie zawiodę na tym głosiku, ludziach bo wydaje mi się - właściwe słowo - WYDAJE mi sie że takowa osoba jest godna mego czasu, uwagi, śmiechu, na początku wiadomo, piwko, gadka szmatka, nic nie obiecującego , z czasem okazuje sie że ta osoba kryje pod maską swoja prawdziwą twarz, poczucie winy, wyrzut sumienia że znowu się pomyliłam, dlatego do ludzi podchodzę z dystansem, nie ufam, nie zwierzam się, szanuję , lubię spotkania bez zobowiązań, bez świadomości że ktoś ode mnie będzie wymagał poświęcenia, pomocy, a już paraliżuje mnie jak ktoś pragnie w imię dobra naszego - kontroli nad moim życiem, sorry ale w tej kwestii jestem jak ślimak, chowam się w skorupie, skoro posiadam tyle lat na karku to sory ale nikomu nie będę się tłumaczyć ze swoich postępowań, taka jestem i trudno. Wolę mieć znajomych niż fałszywych przyjaciół którzy za plecami chcą Ci zrobić jesień średniowiecza zapominając że moja rodzina to moja twierdza, świętość i wara każdemu kto chce nadepnąć na odcisk...to jak mieszanie polityki z kościołem zawsze wyniknie afera, to jak głośne wypowiadanie się na temat orientacji, tolerancji, rasizmu, dziś czytam różne zdania, kim będę jak będę tolerować homoseksualistów, co do tego ma moja orientacja, a gdzie w tym wszystkim są dzieci? myślę że zmienia sie świat, nasze patrzenie, uczymy sie siebie i tego co nas otacza bardziej z podziwem , z obawą co nastąpi niebawem...nie zatrzymamy tej huśtawki, a dzieci będą sie rodzić, będą adoptowane, homoseksualizm jest sprawdzianem naszej tolerancji bo co byś zrobił/ ła gdyby okazało sie w przyszłości ze Twoje dziecko woli płeć tą samą - odrzuciłabyś/ odrzucił? wydziedziczylibyście, spalilibyście sie ze wstydu bo moje dziecko jest inne, a gdzie miłość? odniesienie do niej czy ona trafia tylko hetero? a co z bi? z les? ona trafia w człowieka, rozpala go od środka, najważniejsze by Ci ludzie szanowali swoje poglądy, uczucie, wartości...

 
Wakacje... 2015-06-26
...Wakacje, upragniony czas , chwila , moment - kiedy plecaki zostają rzucone w kąt, pożegnanie ze szkołą, przedszkolem i tylko słońca brakuje...jelitówka powaliła nieletnią, wucet jest miejscem jej przeznaczenia, małolat za to żyje w swoim strażackim świecie fikcji mając wydmuchane na wszelkie obowiązki, coraz bliżej urlopu, coraz bliżej wyjazdu...
... wakacje, wyjazd na wieś, plan - robić co sie chciało bo kto niby nas pilnował, ja w raz z kuzynostwem szaleliśmy na sianie, na polach, łąkach, w lasach...kąpaliśmy sie w sadzawkach, stawach, nogi moczyliśmy w rowach, łapaliśmy żaby, słońce i deszcz, biegaliśmy boso po rosie, pomagaliśmy cioci w gospodarstwie tylko czemu kury na nasz widok uciekały? chcieliśmy stworzyć własne gospodarstwo, oborę i trzodę ma sie rozumieć pożyczyliśmy ; parę kur i się zaczęło, na postronku a raczej na sznurku od snopowiązałki łaziły z nami po wsi, na spacery, karmiłyśmy je, kąpałyśmy i ma sie rozumieć tuliłyśmy, głaskaliśmy i uczyliśmy latać, na koniec obeszły nas wszy kurze i trafiliśmy pod skrzydełko cioci, wykapani, wychuchani, nakarmieni plackiem z rabarbarem. Piliśmy mleko od krowy i nie przegotowane a babcia piekła chleb...z dziadkiem raczej czas leciał na włóczeniu się po lesie, kto tam się przejmował komarami kleszczami, boleriozą, z kijami w rękach łaziliśmy w najgęstrze chaszcze pragnąc by pognał nas dzik, za to jagody były niebem w gębie jak poziomki...psy towarzyszyły nam wszędzie, nasze zabawy tak jak budowanie domku na drzewie bo kto by nie chciał mieć takiego prawdziwego, powstała tylko podłoga na której leżeliśmy patrząc się w niebo, w chmury, czytając ; Przygody Tomka Sawyera ; przenosiliśmy sie na dziki zachód, graliśmy w karty, w domino, kuzynka grała na gitarze...zawsze było coś do zrobienia, jak nie żniwa, to krowy, jak nie gęsi które zapalczywie nas gnały z indykami na czele to kogut który nas nie cierpiał, jak nie koty, to stado mysz w spichlerzu...oj zapachy otaczały nas zewsząd, wieś pachnie sianem, zbożem i ziemią...ogniska wieczorem były symbolem nocy letniej, kiełbaski pieczone, ziemniaki z popiołu...spanie do południa po to by wypić szklankę mleka, porwać pajdę chleba z masłem własnej babcinej produkcji i zacząć dzień , kolejny dzień...

Coś o mnie... 2015-06-21

...Ostatnio mam wrażenie...nie to nie wrażenie, to każdy dzień uświadamia mnie w ignoracji do ludzi z którymi przyszło mi żyć, dzielić miejsce w autobusie, w pracy, na przystanku, w sklepie, w kolejce i bez kolejki...nie lubię ludzi, ja osoba otwarta która nie boi się komentować, rozmawiać, nie unikam, nie uciekam a coraz bardziej zaczynam trwonić od osób trzecich... mam do siebie dystans, nie boli mnie krytyka innych, każdy ma wady, ale nie każdy o tym wie...śmiech z kogoś, pokazywanie palcem, drwiny, obelgi, ironizm - nie rusza mnie - dziwi mnie takie płytkie zachowanie bo co to pokazuje? nie moc? brak radzenia sobie z sobą, oznaka że z czymś sobie nie radzą, bo jak inaczej to nazwać? nie lubię ludzi plotkujących, ludzi którzy wiedzą więcej, lepiej, dają wspaniałe rady jak super ciocie które wiedzą wszystko odnośnie wychowania, pracy, małżeństwa, odnośnie pogody, świata, życia nawet śmierci, nie lubię ludzi którzy zabierają energię i sorry że nie idę na piwo z tym albo z tą bo czuję się przygnieciona, raz byłam, raz się dałam namówić i sory nie skorzystam z cieżkiego powietrza , po kilku minutach miałam wrażenie że moje dzieci są trędowate, moja praca jest bez sensu, że moja rodzina jest beee a jej życie , jego świat opływa miodem i różami usłane...znacie takie osoby które są wampirami dobrych emocji, osobami które żerują na Waszym dobrym samopoczuciu, wychodzisz ze spotkania wypruty z sił witalnych, widząc wszystko w czarnych kolorach, ja wolę się śmiać, być radosną, lub nie odzywać się bo taki przyjęłam klimat, pozę, maskę? cóż...każdy ma wady, każdy żyje jak chce, mam tatuaże? moja sprawa, mówię co myslę bo jestem szczera, bo nie zastanawiam sie , czasem coś palnę ale potrafię powiedzieć i przyznać sie do błędu, z czasem uczę się świata i życia coraz bardziej, uczą mnie ludzie, braku zaufania, jesteś moim przyjacielem, jesteś tym na kim mogę polegać co znaczy tyle masz wyjść ze skóry i pokazać że zasługujesz na przyjaźń, chwile zainteresowania. Ile razy dałam się nabrać, jaką trzeba być naiwną osobą by po raz enty i owenty przekonać sie co znaczy zaufanie, liczenie i że to nie jest jednostronna znajomość która ma na celu wykorzystanie człowieka do własnych celów. Ale zawsze dam sie nabrać, na słowa, na tłustego grilla, na piwko, wystarczy że ktoś mi powie Renia pomożesz i nie dziw się że włos mi sie od razu jeży...nie lubię osób wścibskich które żyją naszym życiem, którym wydaje sie że jak powiedzą jak mamy żyć , my sie dostosujemy, nie lubię ludzi którzy nie potrafią powiedzieć co myślą, najpierw klepią po pleckach, dowartościują a potem spluną, wyprą się, judasze...jestem sobą, zawsze byłam, narwana, z głową pomysłów, mówiąca co czuje, czasem się pośmieje czasem popłacze, kiedyś powiedziałam sobie, z tylu rzeczy trzeba zrezygnować , dla innych by nie mówili, bo jak to wygląda? liczyłam sie ze zdaniem i opinią innych, rezygnowałam na rzecz wstydu, obawy o brak akceptacji z tego co pragnęłam, potem widziałam że ktoś mnie wyprzedził w moich postanowieniach, że ktoś był lepszy, szybszy...dzisiaj wiem że nikomu nie zamknie się ust, że zawsze znajdzie się ktoś komu będzie przeszkadzać coś, że światem rządzi człowiek a w raz z nim zazdrość , zawiść, rządzą posiadania dóbr materialnych, że coraz mnie w nas miłości, uczuć wyższych, pieniądz i chęć zdobycia jej za wszelką cenę jest silniejsza niż posiadanie cech prawdziwej przyjaźni, zaufania, tolerancji, akceptacji ...mam tylu znajomych i żadnego przyjaciela, nie ufam sobie, mam Ktośka on mnie zna najlepiej, jestem fajna i niech tak zostanie, nie pcham sie na piedestał w byciu najpiękniejszą ( bo pragnę być dla tego jednego jedynego), najlepszą ( mam dwójkę dzieci więc coś mi w życiu wyszło najlepszego ), jestem bogata ( mam zdrowie a wiec szanuje je i cenie), mam rodzinę ( na którą mogę liczyć ), mam teściową ( oset jakich mało ale lubimy sie ), mam świnki morskie ( które dają radę ), rozwijam się ( praca daje mi satysfakcję nie tylko zarobku ), więc to jak żyję czy mam lub nie to naprawdę moja sprawa, mnie tak pasuje, jeśli ktoś coś by zmienił w moim życiu to niech zacznie od siebie, dobre rady przyjmuję bo uprzednim doświadczeniu na sobie, inaczej wara!
Komputery, tablety, smartfony... 2015-06-20
...Dzisiejsze dzieci jakże pozbawione słońca, powietrza, wyobraźni, kreatywności, fantazji, wszystko to odnajdują w grach byleby przejść na wyższy poziom, kiedy wchodził komputer słyszałam :
- będzie multimedialną pomocą w szkole, encyklopedia na wyciągnięcie ręki wystarczy tylko wrzucić hasło...
- znajdziesz wszystko ale nie to czego szukasz wiem to dzisiaj...
Dzisiaj dzieci są uzależnione od gier różnej maści, pochodzenia, grają na zabój, pokonuja przeszkody, szkoda tylko że tak marnują swój cenny czas dzieciństwa...czas tak szybko płynie, a oni siedzą , przygarbieni, bladzi, zombi, pokolenie skolioz, krzywic i bladości...wyjdź na dwór powtarzamy - my matki - po co? słyszymy w odpowiedzi ...tam jest za gorąco, za zimno, za nudno, co mają robić dzisiejsze dzieci bez wskazówek jak posłużyć się wyobraźnia...za moich czasów siedzenie w domu nawet w deszcz było karą, zamknięci w śród czterech ścian wymyślałam zabawy, gry, wystarczyły kapsle od butelek by w raz z sąsiadami było ciekawie, układalismy wierze z puszek i trafialiśmy piłką za punkty...dwór był poczuciem wolności, nikt nam nie patrzył na ręce, nie kontrolował, sami siebie pilnowaliśmy, łaziliśmy, graliśmy w piłkę, w chowanego, sztandar czy nasza ; Smródka ; miejsce kto skoczy dalej, przeskoczy w ogóle, kiełbaska - śmierdząca rzeczka, kanał, w której po skąpaniu zapomnij że ktoś podał Ci rękę, czuć było na kilometr, żadna matka nie pilnowała tak jak dzisiaj, warują przy ławkach, spoglądają spoza komórek, gazet, zawsze na miejscu - czujne...w tedy piwnice były nasze, nasze pomysły, skakaliśmy w gumę do późnego wieczora, chłopaki grali w ; noża ; komu dziś matka da ostrego scyzoryka, palant? dostałeś gumową piłka, usmarkałeś sie i grałeś; aś dalej...nikt nie skarżył, nie wytykał palcem, byliśmy równi, dzieliliśmy sie wszystkim , nawet gumą do żucia...w ośmiu spaliśmy w jednym namiocie, opowiadaliśmy sobie historie a dźita zawsze puszczał baki po których raz namiot nie wytrzymał...było wesoło, razem na rowerach zwiedzaliśmy okoliczne sady, łąki, stawy...robiliśmy zawody - my przeciw nim...było wesoło, zawsze razem, skakanka, kamień, guma, piłka ciut wyobraźni i dzień przelatywał koło nosa, wakacje w mieście nie były nudne...dzisiaj? wystarczy weekend i słyszysz - co dzisiaj robimy, gdzie idziemy, nudzimy się...nawet jeśli idą na dwór , posiadają moc przyciągania, wracają jak bumerangi, nikogo nie ma, plac zabaw pusty, dzieci w wieku przedszkolnym reszta przed kompem ugania się z enterami, spacjami, klawiszami...przelatują im najpiękniejsze lata młodości, dzieciństwo ucieka jak przez palce, niby mają wszystko a sa pozbawione fantazji, dlatego ja zabieram moją dwójkę i trzeciego większego by uciec za miasto , rowerami by poszukać przyrody, ciszy i świerszczy grających. Uciekamy w muzykę i śpiewamy, tańczymy, Rówieśnicy? nie mają czasu, bo gry, telewizja, bo to i tamto...takie czasy...tekst pod spodem jest spoko , jak zrobisz pewne zadania to możesz pobyć na wifi...a dla mnie to chore.

Knedle z truskawkami... 2015-06-18
......Kto ich nie kocha - knedle różnej postaci, maści, z truskawkami, jagodami ( jeszcze nie pora ), smak? niebo w gębie, delikatne ciasto plus bułka tarta na polanie, sok z truskawek, soku klonowego, dzieci uwielbiają jakby były wpisane w dzieciństwo. Pamiętam jak babcia moja świętej pamieci miała dryg do garów, czarowała a wszystko miało konsystencje nieba w gębie, ciasto drożdżowe, ciasto z rabarbaru, różne kluchy ; żelaźnioki ; wersja pączków, chrusty, kotlety i jej buraczki, kochałam jej kuchnię puki mogłam to jadłam, chleb pieczony z pieca, bezglutenowy na ziarnach słonecznika, chrupiąca skórka, masło własnego wyrobu jak to na wsi - wszystko co dała ziemia i wykarmiła to co łaziło po niej miało smak, żadnych przy[raw, żadnych spulchniaczy, kto tam kiedyś znał coś takiego, natura dała i się ją pochłonęło, wychodek był za oborą jakby kto nie wiedział, taki stary z desek zbity z serduszkiem w drzwiach, zapachy swojskie i muchy z pająkami ...co tam wieś miała swój klimat...babcia moja robiła knedle racząc nas na różne sposoby, że ja z celiaką unikającą wszystkiego co posiada gluten i laktozą babcia zamiast mąki pszennej dodawała kukurydzianą, jajko bez białka łyżeczkę swojskiego masła ( nie z krowy a z kozy! bo ona nie uczula! ), truskawki , cukier i to wszystko na ; starych ; ziemniakach, smak? kto by chciał jeść takie tam ; normalne ; bułki pieczone babci ręką, z mąki kukurydzianej, ze skrobi? nie pekały, nie rozlatywały się, smak? chrupki kukurydziane, nawet piekla ciasta...
Celiaka z którą przyszło mi żyć i sie meżczyć bo ktoś powie , no ok jesteś uczulona na wszystko co posiada kłos, żyto, pszenica, owies, wzdęty brzuch, ( początek piątego miesiąca więc proszę nie pytać czy jestem w ciąży ), gazy, ogólne zmęczenie bo anemia przy tym galopująca, często zdarza sie cukrzyca plus inne zaburzenia, ja odczuwam senność, jakbym nie spała po dniu całym , tydzień i mało , mało...do tego ciągły ; napchany ; żołądek, czyli poczucie sytości gdzie z drugiej strony chce Ci się jeść, że jesteś chuda, drobna, pokażcie mi z celiaką grubego człowieka, z resztą po czym przytyć jeśli masz niesamowite parcie na stolca lub odwrotnie, dieta na kukurydzy to jak papier który przelatuje przez układ trawienny. Od małego, dzieciństwa, zmagałam sie z pokusami, bo tu pachnie, bo tam ci podtykają, cukierki, czekoladki a co miałaś w latach PRL, nie wiele, albo udało sie przemycić coś z NRD to ktoś coś ulepił, lizak, słodki, lepki, a posiadał gluten, ja zawsze schodziłam na psy patrząc na chleb, ten zwykły, przenny, jaki zapach, co za smak, nie raz po kryjomu porwałam kęs, ból brzucha, troska mamy - jadłaś coś zakazanego? nie! no coś ty , ja? i szpital, enema, kroplówki, testy, kłucie i gluten wyszedł...badania zmorą tych co cierpią na celiakę, kolonoskopia, retkoskopia, gastroskopia, wlewki, picie płynów tak po których można puścić pawia, życie składające się z kibla i papieru...jedzenie które powinno być kwinestencją smaków, delektacją i spełnieniem jeśli chodzi o kubki smakowe stało sie udręką, wszystko delikatne, delikatne, zupki bez wegety, przypraw, sól, zero pieprzu - gazy...
Zrobiłam a taki miałam zrobić knedle dla dzieci, siebie i Ktośka, matka wpadła na pomysł że co ja nie umiem , nie zrobię? zrobiłam, z ziemniaków młodych i sie nie ulepiło, a jak już były takie , można było nimi rzucać o ścianę, kałczug przy nich to był pikuś, ciasto rósł w ustach, puchł, nie szło przełknąć, nie szło popić...obiad był tylko wspomnieniem mojej babci, reszta nauczką że starymi pyrami pogardziła matka, głodni poszliśmy na spacer ...po truskawkach ledwo wspomnienie, za to wyrósł bób...no to się będzie działo :)


A co ja nie dam rady? 2015-06-17
...Jak się widzi, małe, wątłe to co się myśli? nie poradne, nie zaradne...jak się takie małe widzi jak pakuje ( nie hantle ), jak wykonuję pracę należącą do płci męskiej i widzi sie małe, wątłe to co człowiek myśli? nie da rady, nie na jej siłę, głowę - ot jawna dyskryminacja. Jak łatwo ulegamy takim myślom, wystarczy popatrzeć, zerknąć i ocenić, baba na takim stanowisku - ot nie mieli innego pracownika, każdy szukając lepszej pracy ucieka gdzie pieprz rośnie ( Irlandia, Norwegia, Holandia, Niemcy Francja, ewentualnie Anglia ), jak nie da rady to się wymieni, taki mało wystarczalny budulec , wyjście awaryjne lub zawsze jakieś wyjście...no cóż, pudła ot dla mnie za duże i jakoś każdemu żal że ja kibić smukłą mam, nóżki cieniutkie i wąska w tali a takie kartoniska taszczę osiem godzin co dziennie, na okrągło, ale czy poczułam dyskryminację? oczywiście, bo to raz! poprzednia praca - siedem lat na maszynie by wiedzieli że rozumie baba technikę związaną z elektryką o reszcie nie wspomnę, gdzie nie raz słyszałam gdzie diabeł nie może to wiadomo co, ile razy trzeba było sie rozpychać nogami, łokciami, pokazać co się potrafi, udowodnić i w ryju czasem wyszczekana by Cię nie zgnębiło towarzystwo doborowe a wierzcie mi lub nie było takie co to myślało żem ja słaba płeć, że zaraz łzy pod powiekami, że sie złamię i pójdę w pierjot! a tutaj stanęło babsko z metr cięte, uparte i za nic ich słowa - spadaj...tutaj także usłyszałam że ja mała, niska jak walizka że nie dam rady, ze sił mi braknie, ze wkrótce to i macicę znajdę na swej drodze do szczęścia, szczerość czasem boli, brak wiary i szansy jeszcze bardziej, a to się zdziwili jak okazało się ze te fest baby, zbudowane, silne, niby gramotne a uciekły z krzykiem wielkim, wystraszone, pokonane bo ludzka zawiść nie zna granic, zazdrość i brak poszanowania dla drugiego człowieka, bo zobacz, on pracuje rok! dwa, pięć, nawet piętnaście - debeściak, cwaniak, pozjadał wszelkie rozumy, nosi głowę wysoko, nosem rysuje niebo, bo sufit dawno przerył...
Dyskryminacja...takie słowo ot znane, czasem czujemy jarzmo, oddech braku tolerancji z tej drugiej strony, brak zrozumienia i wyrozumiałości dla bycia innym a nie znaczy że gorszym. Tak wiec ( a zdania nie zaczyna się od no wiec ), przyjęli piękną , farbowaną blondi, typ coś a la Keisha, druga pomalowana na wiewiórkę, młode, ot śliczne, przyciągają oko tu i tam, podryw pełną parą i bajera i teksty się kleją, a robota? a kto jej da szansę, kto pomyśli że jak sie dziewczę wprawi to robić będzie i pokaże im jeszcze te teksty :
- do domu dzieci rodzić,
- nie płacz Ewka bo tu miejsca brak, co sugeruje samcom że oni nadal są panami tego świata, mnie sie wydaje ze dopalacze nie którym mózg wypaliły i ot niech myślą że są najlepsi a coraz mniej ich panów ...
Słyszę coraz częściej teksty pod tytułem równouprawnienie, że skoro pchałyśmy sie do bycia na równi z ; brzydalami ; to teraz nie ma co stękać, patrzę na to wszystko i myślę jacy oni są mali, ci faceci, oprócz gabarytów to rzecz dyskusyjna, baba wiadomo pójdzie do pracy, tam spędzi osiem godzin dając z siebie ponad 100%, wróci do domu uprzednio taszcząc zakupy, tam zajmie się garami, dziećmi, zapomni o tym żeby odpocząć bo właśnie co po nie którzy uważają że w ten właśnie sposób się realizuje i nie wolno przeszkadzać! pierze, prasuje, podtyka, nie lata na chorobowe, bo ktoś musi pracować by ktoś inny mógł siedzieć przed telewizorem bo znowu nasi grają a przecież wygrywają! bo jemu się należy, bo przecież on pan i władca przynosi wiec wymaga, należy mu sie , nie daj BOŻE żeby ukłuł sie w paluszek...Ałuuuuuu, żeby dostał gorączki...brrrrr....chłopisko umiera i Ty babo latasz nad takim, podtykasz, karmisz, słuchasz jak mu źle i nie dobrze, a Ty jak chorujesz to sama sobie wetkniesz tabletkę pod język, popijesz herbatą którą sama sobie zrobisz, sama sobie termometr i cała reszta...równouprawnienia sie nam zachciało, Wam, ja się wypisuję bo jestem kobietą a nie robotem, bo jak nie mogę to nie udawadniam, nie próbuję swoich sił nad zamiarami, krytyka wobec siebie jest zdrowym dystansem i tyle.

Nasze dzieci są naszym odbiciem... 2015-06-16
...Gdyby przyjrzeć się naszym dzieciom widzimy budowę DNA, połączenia , neurony, charaktery które są podobieństwem nas samych lub bliskich, coś z dziadka, coś z matki, ot mieszanka wybuchowa w jednej postaci i weź ją wychowaj! tę mieszankę...kiedy patrzę na swojego Pipina mam przed oczami teścia, jego wygląd i podobizna to jedno - charakter to drugie, często spotykam się z wybuchem złości, z uporem, jest wesoły, otwarty, pełen uczuć wyższych więc kiedy wpada w kolejny etap zresztą wpisany w wiek powinnam skontaktować się z teściową z zapytaniem - co mam robić w takiej sytuacji? jak postępować w danej chwili? co począć w trakcje trwającej bezradności? Nieletnia za to niby ja - ale wręcz emanuje cechami jakby wyssała je z mlekiem babki, czysta moja mama i sama nie wiem cieszyć się czy martwić, zależy od sytuacji. One dwie? jak kopia, siostry ksero, powinnam się cieszyć że nie posiadam kolejnego dziecka bo...wszystkie z charakterem, żadnemu w kaszę nie nadmuchasz, jak się uprze to koniec, głową muru nie przebijesz - a ciągle sprawiasz by znaleźć rozwiązania na różne kłopoty...Czytając Katherine Webb ; Dziedzictwo ; dowiaduję się o genach i sile miłości, w czasach kiedy użycie mydła było tak niskie iż zapach testosteronu wbijał się głęboko w nozdrza, jak wiele tajemnic kryje rodzina, bliscy, gdzie wydaje Ci sie że znasz swoje dzieci, ciotki, babcie, matki, ojców z dziadkami...wystarczy wgłębić się w tajniki by ujrzeć ich wszystkich w innym świetle, czym było zniknięcie Harrego? dlaczego Bith cierpiała na depresję, co ujawnił Eric , warto przeczytać i nie zrażać się 500 stroną...
...Czerwiec...a jakby wczesna wiosna? poranki chłodne, trzęsiemy się w oczekiwaniu na autobus, popołudnie - gorąco, teraz aura pomieszana, niby słońce, zajdzie - chłodno...brak deszczu, coraz więcej myśli kłębi mi się pod czaszką, zaklinać, śpiewać jak indianka? czarownica, mag...trawa spalona na słomkę, brak trawy, na działce gdyby nie podlewanie wszystko uległoby uschnięciu...czas truskawek mija, czereśni...basen zalany trwa w oczekiwaniu, Pipin ma alergię, pyli trawa, topola i inne drzewa, smarka, kaszle, nieletnia czuje zapach wakacji. Jeszcze troszkę i ciut - urlop. Puki co zmieniam swoje nastawienie do pracy, od pakowacza do tapicera, idzie jak po grudzie, jak krew z nosa, pomału, powoli uczę sie jak robić dobrze, szybko...z tą szybkością brakuje mi czasu, taktyki, praktyki, ja im jeszcze pokażę...

Młodości dodaj mi skrzydeł... 2015-06-08
...Zainspirowała mnie do przemyśleń Katarzyna Kołczewska ; Kto jak nie ja? ; czym jest macierzyństwo?
uczuciem najwyższej rangi? miłości nad którą się nie dyskutuje? troską i opieką? czy wszystkie dzieci
są łatwe w utrzymaniu, wychowaniu, są grzeczne, dopasowane do naszych nastrojów, humorów? są proste i
nie skomplikowane? a przecież od momentu pojawienia sie dziecka na świecie ciągle walczymy, martwimy sie,
siwiejemy...zaczyna sie prozaicznie, od bólu brzuszka, wymiotów, temperatur, od śmiechu, radości po łzy,
dzieci miewają różne nastawienie do świata i otoczenia, igdy nie wiesz co zrobi , jak zrobi, co pokaże,
jak sie zachowa...okres buntu dla mnie zaczyna się od chwili pierwszego krzyku, oznaka że dziecko domaga
się uwagi, zainteresowania i tak do puki, do puty starczy Ci sił...od kołyski jest okres buntu, sprawdzania
matczynej cierpliwości a przecież i my z gumy raczej nie jesteśmy...okres buntu, trzy latek potrafi a nawet młodsze
dziecko pokazać kto tu rządzi, czyje zdanie jest ważniejsze, kogo należy się słuchać...
potem jest wstęp do okresu zbuntowania tego konkretnego z tym sławnym ; nic nie wiesz, nie rozumiesz, jesteś za stara ;
dominacja ; ja to siama ; walczysz ze sobą, z własną bezradnością i każesz czasem z poświęceniem dla świętego spokoju, schodzisz
z drogi byle mieć chwilę dla siebie, potem już nie jest z górki a wchodzisz na górę która końca
nie ma, farbowanie włosów na niebiesko, na zielono, fioletowo...aironka, muzyka na ; ful ; głośne stanowcze
NIE - brak posłuszeństwa, krnąbrność, stawianie własnego JA na miejscu pierwszym, dominacja,
a przecież te dzieci są nami samymi w tym wieku. Jedne przechodzą łatwo, gładko bez większych kłopotów,
niestety są takie które ulegają presji młodego pokolenia, bo co ja jestem gorsza, inna? nie spróbuję pierwszego macha,
niechbym miała się udusić , w brew własnej woli, logice zaciągasz sie, próbujesz piwa, smak alkoholu i pierwszego szumu w głowie,
gorzej jak pokusa przynosi dopalacze...
Też byłam piękna i młoda, szalało sie , łaziło po pubach, tańczyło sie do ostatniego wytchnienia, jeździłam na koncerty, aironka, glany plus podarte portki, styl na miarę metalowca, podkreślałam swój styl, inność, tatuaże przyszły z czasem kiedy zrozumiałam że je pożądam, kocham i nie wyobrażam sobie bycia bez nich, to tak jakby brakowało mi ręki, nogi, Reakcja ludzi na tamte czasy,? potrafili stanąć na środku chodnika - komentować za i przeciw, a skoro będę stara i brzydka posiadać będę z róży tulipana, ile rezygnujemy z marzeń dla - co ludzie powiedzą? reakcja
mamy? wyróżniała sie tolerancją, w tedy była mniej stanowcza niż mi się wydaje jest teraz, przechodziła przez moje wariactwa ( miłość do zwierząt ), stylów muzyki, sztuczek fryzjerskich, palenia i ; znikania ; z jej oczów, walczyła ze mną, zakazywała, NIE, bała sie bardzo ale nigdy nie wyszła z incjatywą zatrzymania mnie siłą w domu, nigdy nie stosowała kar typu - masz zakaz na wychodzenie z domu, na malowanie się, na telewizor ( komputer przyszedł potem ),
tato także był ; wyluzowany ; on i jego ryby, być może miał taką potrzebę odreagowania moich wypadów do Jarocina,
gdzie tam mocząc kija znajdował ukojenie w zieleni i spokojnej wodzie...czy żałuję? nie żałuję niczego, bo żałowałabym gdyby teraz sama będąc matką nie spróbowała niczego w tym krótkim życiu, gdyby mnie ponosiło na ; manowce ; gdybym zastanawiała
się a jak to jest spróbować tego i tamtego...wiem co to kac, nałóg nikotyny, nigdy nie sięgałam po prochy bo na co to komu niszczyć
własne zdrowie i rozum, jednak będąc matką wiem co to bać się o własne dziecko, o jego bezpieczeństwo, drżeć i zamartwiać się a przecież nieletnia - no właśnie wszystko przed nią, przede mną, jaka będzie moja reakcja na jej ; brak ; powrotu do domu, na pierwszą miłość, na głupoty i brak odpowiedzialności? samo urodzenie i wpojenie zasad dobrego wychowania nie wystarczy, wystarczy cienka pęknięta nić by wszystko zniszczyła, relacje, strach pomieszany ze złością, brakiem zrozumienia i amnezją że samemu było sie gdzieś, kiedy ktoś inny nie mógł spać...
Nie wychowuję na styl wszystkich gazet które w ramce i w podpunktach mają na celu pokazać jasną drogę do łatwego przejścia okres buntu trzeba rozmawiać, być i wspierać ale czy tylko to wystarczy? nieletnia ma 11 lat, zaczyna sie dojrzewanie,
pierwsze wypryski, pyskówki, moda i muzyka, towarzystwo w które pójdzie będzie piorytetem , ścieżką która pokaże czy to nie ślepy
zaułek? wystarczy kolega lub koleżanka która będzie miała wielki wpływ i można sie pogubić, zagubić i powyrywać sobie włosy z nerwów, z bezsilności...
Wystarczy zobaczyć co ineteresuje nastki...kosmetyki plus kasa, bez wartości wyższych dążą do bycia piękną za wszelką cenę,
do bycia na miejscu pierwszym , nie licząc sie z nikim i niczym...jeśli naszym mamom sie wydawało że macierzyństwo było trudne to co My mamy dziś powiedzieć?
jak uchronić dziecko od pokus?
Byłam na Kombi, Ktosiek został w domu z małolatem a my poszłyśmy szaleć, jeszcze razem bo wiem że za chwilę będzie ' co za siara ; ze starą po mieście? nie do pomyślenia...
natrzaskałyśmy zdjęć, nagrałam filmik i popatrzyłam na młodzież bawiącą się ...zastanawiające jest to że bez alkoholu nie potrafią sie bawić, tańczyć jakby tym samym to piwo, wódka spowodowała że pozbywali się wstydu przed tymi co patrzyli, okaz litości, współczucia bo co to za przyjemność szaleć skoro człowiek nie panuje nad zwieraczami, wymiotami, kiedy ma kłopoty z błędnikiem...ale potem słyszysz opinie ale było zaje...biście, taka impreza, tyle wypiłam/wypiłem...jeździłam na Agnieszkę Chylińską, Acid Drinkers, mocny rock, ludzi parę tysięcy, i kto tam pił, każdy sie bawił, skakał, szalał, dziś piją coraz młodsi i to jest straszne...
Pipin za to zostanie strażakiem :)
Gorączka czerwcowej nocy... 2015-06-07
...Kto nie lubi lata, słońca, kąpieli w basenach, grila, przypiekanej kiełbaski, komarów, iście szwędających się much i wszędobylskich komarów, można wyliczać , mnożyć, dzielić, a ja kocham lato, kocham upały, wolę to niż ciągłe przeszywające zimno, dreszcze a z tym związane przeziębienia, no właśnie, Pipin znowu ma katar, przedszkole to jeden defekt mojej tragicznej egzystencji, ciągła walka z przeciągami, spanie na podłogach, alergia to druga teza która po fakcie ( mądry Polak po szkodzie ), nasunęła mi się do głowy...leci z tej małej klupiny a matka jak ta kwoka...sobota więc działka, uciekliśmy z blokowiska, moczyć kuper w basenie, pierwsze wylegiwanie w wodzie, na słońcu w śród okrzyków radości dzieci, sąsiadów okupujących działkę tuż obok, pełen luz, muzyka, śpiew ptactwa i zieleń...czego chcieć wiecej? wieczór? impreza z okazji dni Turku, kopa ludzi, muzyka, zabawa, wóz strażacki...na chwilę obecną oświadczam że rośnie mi strażak i nie oświeciło mnie tu i teraz , nagle, zabawki wszystkie w kolorach red, akcesoria i przybory , wszystkie z zestawu strażackiego a dzisiaj małolat miał okazję sprawdzić co ekipa OSP trzyma w wozie, miły pan objaśniał co i do czego służy a ten skolei wszystko chłonął, jutro powtórka z imprezy w wykonaniu zespołu KOMBI co gra i trąbi :)Puki co matka polka chłonie czas dla siebie, są to chwile oderwane od ciągłego :
- mama pić
- mama jeść
- mama siku
- mama kupa
- mama włącz, wyłącz
- mama daj, wynieś, pozamiataj, w moim przypadku większosć obowiązków spadło na Ktośka, tatuś musi być jako piedestał, stać i czuwać nad bezpieczęństwem dzieci bo tak i nie inaczej, małolat w tej wersji i w tym wykonaniu jest bez zdarcia jak płyta i nie zmienisz tego, koniec i kropka. A wiec te chwile są nasze , piwko, ksiazka do poduchy, jakiś film, a czasem mozny sen ...

Koleżanki... 2015-06-03
... Zawsze razem, takie papużki nierozłączki, trójca święta...chodziły po korytarzach - razem, pracowały razem, pociły się razem i pachniały tym samym zapachem - razem...ktoś stojący obok pomyślałby że przyjaciółki od serca, osoby darz ace się zaufaniem, sympatią, koleżeństwo pełną gębą, palca byś nie wcisnął...nagle będąc gapiem, osobą z doskoku dało się wyczuć że w tej sielance coś jest nie tak, niby luźna gadka a jednak padające słowa były szyderstwem skierowanym pod adresem tej jednej...obgadywanie to było pikuś, wyśmiewywanie, pokazywanie palcem - coś mi przypomniało klasę trzecią podstawową w której pewna Asia nosiła grube szkła, gdzie jej ubrania miały wiele do życzenia, była pomietłem klasowym, nawet jeśli komuś było jej żal to nikt tego nie pokazał publicznie bo po co się wychylać? stać się drugim takim? więc ta tutaj w tej pracy, niby znajoma a obca pokazała mi zbliżony obrazek tamtej, owszem było mi jej żal, paleta dziwnych współczujących uczuć i zero reakcji innych...tolerancja? co to jest takiego? Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia. Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię demokratycznej wolności. ( frag. tolerancja.pl )
Słowem - jeśli wyglądasz inaczej, masz swój gust, inne zdanie, jesteś nie tolerowany, traktowany z góry, jesteś gorszy, odmienny i tutaj nie trzeba być osobą niepełnosprawną by poczuć bycie dyskryminowanym...patrzyłam miesiąc, dwa, a one, dwie żmije i mały owad, bezradna, bezbronna nie umiejąca się bronić słowem, czynem, słabła w oczach, rozmowa z panem z wyższych sfer, tłumaczenie, płacz tej trzeciej, rezygnacja - została przeniesiona, udobruchana, kamień jej z serca potoczył sie lawinowo w dół, a potem jej rozmowa, zwierzenie że jeszcze ciut i trochę a nie wytrzymałaby psychicznie, że jej życie osobiste i to w pracy, pasmo udręk, kara za życia i my jej te łańcuchy otworzyliśmy...a tamte? zdziwione, zakłamane, próbujące się bronić zwalając wszystko na ; tamtą ; jak dobrze że są kamery, osoby na które można liczyć...

zapach donaldówek... 2015-06-02
...Byłam w pracy, przeważnie jestem w pracy, pomiędzy weekendami i świętami, tarmoszę pudła, pakuję i wącham...zapach gumy donald, pamiętacie lata osiemdziesiąte i PEWEX? to tam mama kupowała paczkę gum za dolary, smak nieziemski, zapach jak wspomnienia są przystankiem by człowiek pomyślał jaki już jest stary, dojrzały, skoro żył w latach 80' gdzie po ulicach syrenki, maluchy i trampki zostawiały slad swojego jestestwa, tato na weekend pakował cały nasz dobytek na bagażnik by przystanąć jak dziś w Jarocinie na polu namiotowym, w tedy było byle gdzie, jak, tam gdzie plaża, kawałek wody, stawu i chmara komarów nikomu nie przeszkadzała, co innego kolejki za mięsem z kartką w ręku dowiadywałam się jako dziewczynka mała o plotkach i jej konsekwencjach, visolwit i smak oranżady, czereśnie rwane garścią z drzewa, smak papierówek rosnących na dziko u proboszcza w sadzie a zawsze strach taki sam...smak gumy dziś jest zapachem odświeżacza do powietrza, przerywnikiem że z Wc nie chciałoby sie wychodzić, pamiętam zabawy przy trzepaku, w ganianego po piwnicach, ciągła zabawa, czas był skumulowany na przyjaźniach zawieranych pomiędzy dzieciakami, spodnie z łatami na kolanach, gra w kapsle, zbierało sie puszki, wymieniało sie obrazkami z gumy TURBO...chleb posypany lub maczany na mokro z cukrem, pamiętacie ten smak? dzieciństwo...dziś dzieci mają wszystko, od laptopa do tableta, od gier po martfony, na co komu przyjaźń, znajomość byle jaka? są facebooki , nasze klasy , są inne strefy w których znajduje się stare czasy, wspomnienia ożywają , na co komu dziś to wszystko , wystarczy że nasze maleństwa zaczynają być analfabetami, nie umieją czytać książek, a ja pamiętam kiedy wymieniałyśmy się powieściami z Ani Zielonego Wzgórza , teraz komu by się chciało czytać, strata czasu, dziś wszystko kupisz nawet za cenę bycia takim jakim chwila te czasy pozwalają być, wata cukrowa i lizak, smak chleb ze smalcem, takie fe i nie smaczne...nasze dzieci nie potrafią w połowie uruchomić wyobraźni by bawić się dobrze, by czas nudny spożytkować jakoś lepiej, dzisiaj dzieci wyprute z wszelakiej fantazji dostają od nas rodziców wszystko na wyciągnięcie ręki, na gotowo, można powiedzieć że my byliśmy bardziej otwarci dla ludzi, pomocni dla starszych, mieliśmy głowy nabite pomysłami, dobrymi uczynkami, dziś nieletnia wróciła ze szkoły oświadczając ze pani od religii powiedziała że komuś od wzięcia opłatka urwało sie serce ...stał sie cud , pytam sie kto ją uczy i czy nie powinnam sie zacząć bać...dziś te czasy są nie przewidywalne, lata 80' zacofanie, komunizm, brak towaru w sklepach, zamiast chleba odwieczny ocet , byliśmy szczęśliwi ...a jakie wspomnienia będą mieć nasze dzieci? czy to też nie od nas zależy...

 
Dzień dziecka... 2015-06-01


...Och tak, dzisiaj najmłodszych święto, zabawy, tańce, hulańce, prezenty, chcemy umilić najmłodszych czas, pokazać że świat jest piękny, kolorowy niczym tęcza, że chmury i zwiastuny łez to tylko na niebie, że dziś nic nie jest w stanie doprowadzić do rozpaczy, do tragedii bo przecież 364 dni w roku są wystarczające by chociaż ten jeden był piękny, słoneczny i pełen radości...a czy pamiętamy o prawach dziecka każdego innego dnia? Janusz Korczak powiedział kiedyś „nie ma dzieci są ludzie”. I to jest prawda. „Dziecko to także człowiek tylko, że jeszcze mały...”. Przecież każdy dorosły kiedyś również był dzieckiem. Tak więc, podobnie jak każdy dorosły, dziecko jest właścicielem pewnych praw i wolności. Nazywają się one prawami człowieka. Źródłem tych praw jest godność człowieka, zwana również człowieczeństwem. W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zapisana jest ona w art. 30.
„Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.
Z godności wywodzą się dwie zasady: wolność i równość, które są podstawą wszystkich praw człowieka. Wolność oznacza to, że człowiek nie jest własnością kogokolwiek, posiada wolną wolę, może samodzielnie podejmować decyzje i świadomie ponosić za nie odpowiedzialność (dziecko uczy się tego w trakcie dojrzewania). Równość oznacza, że każde dziecko ma takie same prawa i ma być tak samo traktowane przez wszystkich bez jakiejkolwiek dyskryminacji. Pamiętajmy o tym , nie tylko w tym dniu.
A skoro ten dzień to i mnie dużemu dziecku - bo nawet dorośli są nimi dla swoich rodziców , sypnęło sie garścią czereśni, słodkich, małych ale co tam, najważniejsze że mama pamiętała, dzieciaki wiadomo plac zabaw, lody i zabawa piłką. Nawet w pracy było zabawnie myśląc że pracują jakby nie było same dzieci, mniejsze - większe, starsi, młodsi, słońce jakby wyczuło zachwyt i przygrzało, a nieletnia brzdąka na gitarce swoją Lisowską...

Kto jak nie ja 2015-05-29
...Anna nigdy nie chciała mieć dzieci. Nie lubiła ich. Nie interesowały jej. Okazało się, że los zdecydował za nią. Kiedy w tragicznym wypadku ginie jej siostrzenica z mężem, okazuje się że Anna jest jedyną osobą, która może zająć się trzyletnią osieroconą Olą. Inaczej dziewczynka trafi do domu dziecka.
Czy uzależniona od leków i alkoholu, borykająca się z traumą kobieta zdobędzie się na heroizm, stawi czoło słabościom, lękom i demonom przeszłości? Stawką jest szczęście dziecka, a w tej walce wszystkie chwyty – szantaż, manipulacja, przekupstwo – są dozwolone. I czy trzylatka będzie w stanie zaakceptować zupełnie nowe życie, na które nikt jej nie przygotował?

( frag. opisu Lubimyczytać.pl )

A ja sobię myślę ile z nas nie lubi dzieci, ile z nas los zdecydował inaczej, jesteś sama, jest fajnie, robisz z czasem co chcesz, idziesz - wracasz, nie tłumaczysz sie nikomu, nie masz obowiązków oprócz tego by wstać i pójść do pracy, spać lub nie wstawać, chciałoby się powiedzieć - sielanka, czytasz do rana, pijesz, leczysz kaca, idziesz do znajomych bez tego stresu, nerwa pod skórą czy się nie obudziło, czy nie płacze, czy opieka w roli tej osoby nie rwie z głowy resztki włosów? ale kiedy czasem , jest dobrze ktoś , coś, większego, mądrzejszego decyduje za Ciebie, mówi Ci do ucha - wstań i idź, życie przewraca Ci do góry nogami bo czasami musisz polubieć to nie lubiane, złagodzić to co niepojęte, nie wytłumaczalne i rzuca Ci kłodę w postaci dziecka a Ty tyle masz z nim wspólnego co NIC, nie masz i nie posiadasz instrukcji obsługi dziecka w języku Polskim, nie posiadasz magicznego pilota z magicznym przycisksiem STOP, po prostu jesteś w posiadaniu dziecka o którym tyle wiesz że to dziewczynka, lat trzy i to TY jesteś jej ostatnią deską ratunku, to Ty poturbowana życiowo, alkoholiczka i do tego bez lepszych perspektyw na życie jedyną opiekunką, ostoja bezpieczeństwa , troski i miłości, dla dziecka tak małego to nie pojęte co znaczy NIEBO, BÓG tym bardziej, że mama która była dzisiaj już nie żyje, nie istnieje, że to życie straciło kolor, barwę , przestało smakować porannymi uściskami, całuskami, chwila i życie przynosi nowe nie znane, ciocia...ciocia która nie lubi dzieci, nie zna bo nigdy nie miała nagle stoi przed ryzykiem szybkiej samoobsługi, nauki, ryzyka i radości, przywiązana, tyle pytań i żadnej odpowiedzi, czasem dobrze się utopić w zimnej wodzie niż ożywić się we wrzątku...polecam , bardzo wciągająca powieść o dziecku zbuntowanym, ciotce nie rozumiejącej i miłości trudnej acz możliwej.

Upał mi się marzy... 2015-05-23
...Pięć dni - odliczania, zerkania w zegar, posuwanie zaocznie wskazówek po to by sobotę konsumować delikatnie, spokojnie, ciesząc się sobą wzajemnie, tylko aura nie sprzyja, niby ciepło , niby przyjemnie, to słońce blade, wstydliwe zerka spoza chmur a ja siedzę na ławce w pozycji prawie wyjściowej, zawsze gotowa podbiec, złapać, przyczajona zerkam za ksiązki, koło mnie leci moja stacja radiowa, wesołe nuty przekrzykują wrzask dzieci, mały smarka - jak zwykle zresztą, dlaczego mnie to nie dziwi? dlaczego moja pozycja wyjściowa jest nie naruszalna, dzieci są jak z gumy , nic im sie nie stanie a od jednego guza przynajmniej wspomnień przybędzie, tak na prawdę są dwa rodzaje matek - tak słyszałam, dzisiaj miałam przykład że ja to taka co to się dupy z ławki nie chce podnieść a dziecko samopas po huśtawkach biega, zjeżdża, gdzie przy tylu niebezpieczeństwach matka sobie a dziecko babki klepie, smary w rękaw wyciera, zadowolone że mamusia nie ustawia jego po kątach, nie każe mu się, jej bawić po swojemu ale ładnie, nie wyciera pysiaczka po stokroć chusteczką , nie lata z płynami dynfekcyjnymi, to jest moja chwila z dziećmi bez nich, ale przykład mamy co to pokazywała jak babeczki sie klepie, jak ładnie zjeżdżać ze ślizgawki uprzednio ją wycierając płynem:/ zanim ów potomek wskoczył na bujaczka mamusia musiała sprawdzić czy sprężyny na pewno wytrzymają napięcie i ciężar, kurcze, dzieci brudne to ponoć szczęśliwe, trzymam sie tej wersji mimo wzroku który aż bił po oczach tejże mamy, kobiety która z przerażeniem zerkała na brudną buzię mego syna który wcześniej upaprał sie jedząc wafelka, popijając i oblewając sie ciut acz skutecznie nie tylko ubrania, rękawy to sztuka która uczy nie cierpliwości jeśli chodzi o spieranie posiada wszystko co zostało skonsumowane, wydalone nosem i posypane piaskiem, krecha to jak znak pokoju, cokolwiek to znaczy...wiec mama z lekkim niesmakiem spoglądała na mnie bo jaka to ze mnie matka? siedzi spokojnie a ten wlazł gdzieś ponad i męczy sie by zejść ...a powinnam warować , w razie czego złapać i tak do pełnoletności? mam wytyczać ślad, szlak którędy ma iśc moje dziecię, zero luzu , ciągle się martwić - spadnie - nie spadnie, potknie się - nie potknie...a potem będzie lepiej, łatwiej? śniadanka robić, spierać, śledzić? wszystko idealnie, wychuchane bo mamusia...mamausia co sie często zdarza acz zapomina to kobieta, człowiek, ludź taki jak Ty i ja , mamusia lubi w słoneczku - chłodne to słońce - posiedzieć, ogrzać się, poczytać nawet byle co ale zawsze, popatrzeć na mamę i jej udrękę bo dziecko chciało tam gdzie inne dzieci w krzaki bo mrówki, inne robaki a one ma ładne porteczki, jeszcze piękniejsze buciki - uważaj! słyszę, nie wolno! odbija mi sie o uszy, zostaw to! nie wchodź, schodź! biega ta kobieta, łapie to powietrze, nerw ma na wierzchu, dziecko łzy pod powiekami, wiesz co! - słyszę - lepiej będzie jak pójdziemy...oczywiście, lepiej będzie jak zamkniesz to dziecko w ofoliowanym pomieszczeniu ( w foli bąbelkowej ), posadzisz na środku na wyczyszczonym krzesełku i będziesz patrzeć na jej bladą twarz pozbawioną słońca, na jej nieszczęście bo chciałoby raz spróbować jak to jest mieć brudne łapki, poklejone od piasku, loda, jak to fajnie robić co sie chce, jak sie śmiać z głupot a nie w tedy kiedy wypada, jak fajnie być dzieckiem, a przecież sami dążymy do tego by nasze dzieci były jak lalki z saskiej porcelany...


O mnie
poRTterk
35
,
Turek
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Wrzesień 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
Archiwum
Rok 2015
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
43032
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3099
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)






Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
5363
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
15034
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     
























  


    
  
  

                                            
Zobacz serwisy INTERIA.PL