Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.






Treść 2015-05-01
***
Pochód pierwszo majowy, wiec, kiełbasa ( przedwyborcza ), grochówka plus dochodząca akapela Lisowskiej, głosy zmieszane , idące z wiatrem, z tlącą się coraz bardziej temperaturą małolata. Pipin przysypia, odlatuje, marudny, wijący się, plany pójścia na karuzelę spłonęły z nadzieją na ujrzenie słońca, idą deszcze.

***
Pojutrze ; rocznicowa ; dylemat komunijnych zawieruch dopada kolejnych rodziców, jak to dobrze że cała ta pompa za nami, w tamtym roku było chłodno, coś na kształt dzisiejszej aury, w tym roku słyszę i czytam sporadyczne wypowiedzi koleżanek narzekających na brak kasy ( wiadomo ), na sukienki komunijne - co lepsze alba czy kiecka od tysiąca w górę, zero pokory w śród uczestniczących na próbach, skąd ja to znam, dylematy i dogmaty, świat poprzedza moda, fala za którą pójdzie każda baba, czytałam kiedyś jedną blogerkę łatwo się podniecającą nad strukturą wystroju kościoła, doboru kwiatów, kiecki, fryzjera, stwierdziła że to jak dziecko wygląda tego dnia ma wpływ na duchowieństwo w latach przyszłych, ciekawe ile za tem musiała dać proboszczowi w łapę, wszystko ginie, wiara, nadzieja o miłości zapomnij. Splendor się liczy , coś co łatwo rzuca ię w oczy , łatwo zapamiętuje, nad czym przysłowiowa Kowalska z zazdrości bo jakżeby inaczej , oby każdemu oko zbielało, w tamtym roku na pytanie księdza po co daje sie komunię dzieci odpowiedziały z godnie z prawdą, dwa lata temu chłopiec wykrzyknął bo dostaje się prezenty i tutaj można dzielić i mnożyć całą liste pragnień...

***
Czytam o blogerce z 2011 roku, straciła dziecko, pisała by zagłuszyć krzyk serca, oddała sie dla hospicjum jako wolontariuszka, opisująca świat za murami szpitala w którym codziennie odchodzili ludzie chorzy na raka, świat pęka z bólu, morfina słodka śmierć, chwilowy znieczulacz przynoszący ulgę, cierpienie noszące imie śmierć bo każdy w takiej sytuacji wie że odejdzie, żadne słowa, pocieszenie, żadne NiC nie przyniesie ulgi, czytam i odkrywam ile my w swojej egzystencji narzekamy, tak narzekamy bo jak pada to dlaczego nie świeci słońce, jak świeci to mogłoby popadać przecież jest maj i sucho, bo jak jest dobrze to szukamy tego co złe, sami sobie nie dowierzamy i brniemy w matnie domysłów, nie potrafimy sie cieszyć z tego że skoro jesteśmy zdrowi to wygraliśmy los na ruletce, a weź bądź chory, nawet na grypę, jak człowiek sie cieszy z każdej rzeczy, sytuacji, chwili? nic nie cieszy, ból pleców jest zbyt silny by zobaczyć i docenić choćby pozór świecącego słońca, ile jest takich ludzi którzy każdego dnia przezywają gehennę ? tragedie, żyją, walczą do końca czepiając się nadziei, szukając w wierze natchnienia, ukojenia. Może zamiast licytować się o lepsze, droższe jutro - zaczniemy doceniać to tu i teraz, bo mamy zdrowie, dzieci, chłopa, tego o jakim mówimy ale mamy! bo widzimy i czujemy, bo słyszymy i mówimy, bo możemy tyle zdziałać...


Maj... 2015-04-30
***
Czas leci, płynie, ucieka, kartki z kalendarza pochłonął kwietniowy wiatr, ot zgryzła grypa, chwila zapomnienia, wciągło ; gdzieś ; zatopiło się amnezją, zmiażdżyła temperaturą i ot...
Maj...miesiac zakochanych jakby tym samym inne się do tego nie nadawaly a powietrze ostre, zimne i załatwiło nasz układ odpornościowy dreszczami, poleglismy całą czwórką reanimujac się przez tydzień...

***
Szóste miejsce na liście ( jak zaklinacz węży albo w tym przypadku książek ), aktywnie przeżucających kartki, w tym suma 115 - nie jest źle, na tyle nie czytających? jeszcze trochę zostaniemy wyparci przez analfabetów, jedna istota przytoczyła całkiem nie dawno w jakiej formie jesteśmy my - jako homo sapiens, gatunek ludzko - inteligentny który sam zaczyna sie zniżać do ludzi pierwotnych, parę pokoleń a kolanami sięgniemy ziemi tak mamy już zblazowany kręgosłup o mózgu nie wspominam. Stwierdziłam że winą naszej klęski bedzie nie zła postawa biorąca się od noszenia ciężkich plecaków ale od siedzenia z nosem w ksiażkach, przy komputerze i graniu na komórce, my - nasze, moje pokolenie i przede mną może sie zaszczycić tym że sport uprawialismy na okrągło, dzisiaj trzepak służy do trzpania a w tedy? kto kogo i w jakich okolicznościach pocałował M.W - wiadomo wielka blokowa miłość i trzepak...dzisiaj dziewczyna szczuje sobą dla kasy...dla matek to skupisko bakterii, kto kiedy przejmował się ginglami do pasa? dzisiaj to szerząca sie patologia od której dobrze sie szanujący obywatel marki rodzic trzyma sie z daleka, odciął sie pępowiną choćby po to by nikt nie pokazał go palcami, piasek w piaskownicy tez powinni wymieniać parę razy do roku z obawy na insekty...i paraliżujący palec pani matki - ot widziała kotecka...i jego kupecka...
parodia w jakim swiecie przyszło nam żyć, na własne życzenia a przecież to nie koncert, zabijają matki dzieci, duszą, wyrzucają, pozbawiają czci i wiary w lepszy świat, świat przyszłosći, a gdzie etyka, empatia, wiara, religia? ( tą dziś możesz kupić wrzucajac do plecionego koszyka co łaska ), sumienie? druga strona matek ukazuje te które w obawie o dzisiejsze bezpieczeństwo prowadzi dzieci, wyciera im noski pozbawia złudzeń na życie budując im samodzielność, nie one twardo jak to matki polki potrafią , feministki iść trzymając takiego szesnastolatka za rączkę do szkoły bo przecież szerzy sie pedofilia, inne same wyganiają na dyskoteke :
- Idź synek, córcia, idźcie sie odchamić, wyluzować, wyłączyć, ja wam daję fory, za trzy dni w domu!
A mnie ktoś po krótce zabrał słońce a ciepły powiew wiatru ściągnął z termometra, chcę na rower!
Polski rozum z Polskim prawem i NFZ do niszczarki...

***
Przyjechała starsza, no starsza, nie widząc ją od października można rzec ...kiedy to zleciało, dopiero były święta jedne, drugie, ach to życie, trzyma sie tam w tej Norwegii, wpadła jak to ona rozrywana bo każdy by chciał ją zobaczyć, nacieszyć oko, język, tyle mamy do pogadania i matka na pojutrze szykuje gary...
Pipin szczęśliwy wpadł jej w ramiona a mówi sie że malutki był jak wyjechała - że nie pamięta, pamięta, pamięta...Nieletnia zaraz zasypała gradem opowieści szkolno sportowych, taka mała rodzinka w komplecie.

***
A tak apropo's rok temu pożegnałam się z teściem, nie dożył komuni nieletniej, nie było go na ślubie u najstarszej...żal, i ten czas...




Oby poszło w cycki... 2015-04-07
...Święta , święta i jak to mówią już po, chyba dobrze że skończyły się inaczej nie wskoczyłabym w moje nowe porteczki, osiem kilo to już jest czym się zadziwić, ja wpadłam w nieme osłupienie, tak szybko krzywa pochyła przechyliła sie ku górze? możliwe to? oby w cycki poszło, jakaś z tego radość, ale co tu dużo mówić święta to czas kiedy trudno się odkleić od stołu, talerza i misek pełnego żarła, chyba nie pozostaje nic innego jak cieszyć sie ze człowiek nie żyje w XV||| w. kiedy to szlachta na chatę by zjechała bawiąc tydzień cały a tłuszcz po brodzie by skapywał. Pierwsza impreza i oblewanie bo kiedy jak nie teraz zapoczątkowała z nosem przy szybie, pamiętam jak ja pierwsze przekroczyłam próg owego mieszkania, właściciel mówił, opowiadał, zachęcał a mnie zamurowało, widok niesamowity...na lasy, na ulicę i ten ruch, te światła, magia wielkiego miasta mi się przypomniała, Poznań nocą jak to szwagier powiedział. Teraz tynki mi na głowę nie posypią sie z poczuciem jak ksiądz z popiołem po kościele biega. Miłą atmosferę zakłócił ząb nieletniej, ot ból nie dawał spokojnie posiedzieć, pogadać , ot dzieciok na lekach wylądował przeciwbólowych, na okładach z mięsa, smarowana amolem, na płukankach a dzisiaj z samego rana zawitała do gabinetu by pozbyć się dziada i tak pierwsze koty za płoty. Mimo świąt i otoczki Zmartwychwstania radością był fakt ze jeszcze dzisiaj ten jeden dzień pozyskało sie wolności od pracy, jutro wraca szara rzeczywistość jak nie którzy już dzisiaj przyjęli ją jako gorzki obowiązek. A za oknem? pogoda wraca...
Wielkanoc 2015-04-05

...Święta Wielkanocne czasem zadumy ( nie mylić świąt Wszystkich Zmarłych ), umarł król niech żyje król, ten jedyny i najwyższy poświecił się by począć za nasze grzechy jak to w wierze katolickiej jest tym co refleksja przynosi chwilę nad zastanowieniem sie nad dodatnimi plusami tego co rozumiemy i dajemy z siebie w udział w to życie doczesne a tym co zmienić możemy. To czas kiedy święcimy pokarmy by nie zabrakło nam podstawowej strawy dla siebie i bliskich, byśmy docenili ich cenę a także wartość naszej pracy...Wielkanoc to tym samym spotkania z rodziną w której czuję się jak ryba w wodzie, w której miła przyjazna atmosfera pozwala zrzucić pętle stresów, zapomnieć choć na chwilę o problemach dnia codziennego, pozwala sie zintegrować kuzynostwu, pokazać Pipinowi na co go stać a uwierzcie łatwo nie było ( sikać nie chciał bo klopik nie ten, macie taki kłopot z berbeciami?), musiał gnać na złamanie karku od babci do domu by załatwić swoje sprawy ( kiedyś mu wypomnę ), nieletnią zaczął boleć ząb bo trzecie jajko z czekolady było za mało albo o jedno za dużo ( wtorek stomatolog na boga ), mnie po łyknięciu paru kieliszków mocnego przestała boleć łopatka a Ktosiek zasiadł tam gdzie król piechotą czyli znowu każdy sobie... było miło, mimo wszystko, dzieciaki się bawiły, my ubawieni, zagadani, wplątani w to co było, w to co będzie, przywitał nas głęboki wieczór, czas wracać do domu, i taka myśl : wracam nie do domu rodziców, nie do miejsca zameldowania, nie dościan które nie są moje i spokój nie mój, ale do miejsca w którym to ja otwieram drzwi do mieszkania, to ja wpuszczam i zamykam je z lekkim trzaskiem, to ja kładę Pipina do łóżka i zamykam okna, mam poczucie w końcu przynależności do klatki schodowej, do wycieraczki, sąsiadki która miła sympatyczna acz nie mal moja, bo macha mi z autobusu, ten dom zaczyna pachnieć nami i to mnie przeraża. Boję sie tego że zasiedzę sie, zapuszczę korzenie a przecież jak pisałam wcześniej, jak mówię głośno czy dziś coś jest nasze? czy coś moze byc nasze w tych pozornych czasach? ale ten spokój mnie ułaskawia, ulecza, słucham odgłosów jak dom oddycha, jak moje dzieci wymęczone oddychają snem sprawiedliwego, mimo wszystko dumna jestem z nich z tego ze dzięki nim jestem tym kim jestem, zakochana w nich w nim aż po kres...
A wam kochani spokojnych świąt Alleluja :)
Siłaczki, himery, pesymistki... 2015-04-02
...Gdyby... (rozważania przed...

Ktoś by
w rozpaczy
się pogrążył,
ktoś
by się innym
bogom kłaniał.
Ktoś
dbałby, by
nie znikła pamięć -
gdyby
nie było
Zmartwychwstania...
( Znalezione na rzecz bloga )

...Nie raz i nie dwa słyszałam że my kobiety jesteśmy siłaczkami, takimi matkami boskimi ( dlatego przez małe m,b), że jesteśmy tymi które na własnych barkach noszą krzyże tych co nie mają siły lub się nie nadają do noszenia cudzych nie tyle grzechów, ale obowiązków, my kobiety jak w jednym filmie miałam okazję się przekonać baba była specjalnie ułożona według scenariusza tak by jej osoba mogła nam kobietom otworzyć oczy na świat że jak to tak, my tak wyglądamy? walczymy o byt naszej rodziny ( a weź powiedz że facet pracuje na równi z tobą kto ci w to uwierzy ), ona dokonuje rzeczy nie pojętych przez mały rozumek Kubusia Puchatka udaje się jej robić zakupy, zająć w tym czasie dzieckiem, lecieć do fryzjera, ortodonty, zrobi obiad, posprząta i nie narzeka ( powiedzmy ), ona nie dopuszcza do tych zajęć swego lubego bo namieszał by jej w planach, on ma lewe ręce słyszę, on nie potrafi, kiedy miał sie czegokolwiek nauczyć skoro najpierw mamusia go wyręczała, potem żona usługiwała na rzecz - daj ja to zrobię i tak zostało, nawet gorzej! nikt jej nie szanuje, trudu, znoju, pracy, nikt nie szanuje jej poświęcenia że matka urabia sobie ręce po łokcie w pracy że potem z wywieszonym jęzorem leci na łeb i szyję struga, doprawia i podaje pod nos, że zmywa, że pierze bo córka lat ( tipsy by se połamała ), adekwatny do pomagania - słyszałam że każde dziecko wyrasta z pomocy domowych, z zabaw w dom wiec mamo radź sobie sama, jakoś jej nie współczuję, bo jakoś siebie nie widzę i w calę nie uważam że jestem wyrodna, leniwa ot trzeba dać wolną rękę , pole do popisu a dzieci nie będą mimozami a staną sie samowystarczalne, odpowiedzialne za swoje czyny, a nie czekające aż mamusia zrobi, zabierze, umyje, kiedyś córcia obudziła sie z tym swoim odwiecznym - jeszcze pięć minut mamo! ok , zaspała a potem? kanapki nie uszykowała, wróciła głodna jak wilk, zapamiętała z tej lekcji że nie warto poświęcać pięciu minut na chwilowy odpoczynek, żeby potem nie móc z niczym zdążyć, wstaje więc pięć minut wcześniej, sama sobie szykuje śniadanko, robi kanapkę, szykuje plecak i włala! można - można! samodzielność zdobywa sie nie za pośrednictwem wyręczania, owszem mogę pomóc ale kiedy dziecko wyrasta na piętnastolatkę lub co gorsza dwudziestoparolatkę to staje nie mal zboczone! wykorzystanie matki do tych celów, powiecie dlaczego ona się na to godzi, bo chce mieć wszystko pod kontrolą i ma to najmniej z uśmiechu i radości, ona jak zrobi kanapkę to jest najlepsza i najsmaczniejsza na świecie, jak uszykuje ubrania, jak wypierze, uprasuje, jak ugotuje i posprząta to nikt lepiej za nią nie zrobi, poddała sie bez walki ale jeszcze nie widzi ze oni z niej mają tanią siłę roboczą w postaci pani do...uczę dzieci że jak się nabrudzi w kuchni ( a kuchnia po to jest ) , to sie posprząta, że nóż, widelec, łyżeczka nie gryzie, że płyn do mycia naczyń nie szkodzi na tkankę skóry, że ściereczka nie parzy , że sprzątanie to fajna zabawa, uczy, pozwala wyzwolić w nas kreatywne spojrzenie na istnienie kurzu, Pipin taki, niby trzy latka a już ze mną ściera, myje, śpiewamy przy tym i jest fajnie, nie łażę potem wściekła jak ta wyżej wymieniona i nie narzekam na cały świat że wszystko na mojej głowie, bo tak sobie nauczyłaś, wychowałaś,masz! pretensje do siebie, a ja mam posprzątane , leżę i zajadam sie rodzynkami najlepszymi do sernika, popijam kompocik z truskawek, czytam Katarzynę Michalak wielki trzy tomowy tom i nie myślę o zakupach a ludzie szaleją, nie myję okien, bo mam umyte, wyprane, poukładane, pachnie mi tutaj coś pięknie, jest fajnie, dzieciaki robią renament w pokoiku ale to ich królestwo i wiem że potem posprzątają i będzie ok, wiec ja chowam nerwy w konserwy a Wam życzę więcej radości i czerpania optymizmu z choćby z tego że mamy już kwiecień ! a pisanki macie już w gotowości?
Rety 2015-03-31

...Tak to jest i pewnie nie raz przekonaliście sie co to znaczy : mamo kup mi pieska! kotka, świnkę morską! chomika! rybkę! Lubiłam słuchać piosenki ( Fasolki to jednak zdolne bestie były czy inne dziecięce zespoły ), o hobby posiadania połowy sklepu zoologicznego a dla mnie to kolejny mało sympatyczny obowiązek, sprzątania ( bo karmi nieletnia ), dbania, udawania ze są niezbędne bo trzeba zapewnić zwierzątkom czas...dlaczego wiec godzimy sie na zachcianki dzieci? nie łatwiej byłoby powiedzieć NIE! wymyslić szybką wymówkę, tysiąc powodów niż teraz chodzić zła, rozgoryczona i udawać że to są kochane zwierzęta na świecie a tak po prawdzie weźmiecie je na wakacje, macie może większy metraż chwilę swobody...ok, idą święta, chata sprzątana na raty, kto powiedział że ma błysk już, teraz, natychmiast, mam czas, nawet dwa, od dzisiaj zero szkoleń, zero stresu...tylko ta ręka, ból w łopatce, Ktosiek twierdzi że to od kręgosłupa, w aptece miła pani farmaceuta określiła ; to coś ; mianem stanu zapalnego mięśnia, a ja myślę że coś mi przeskoczyło, zawiało, mieliście tak zapewne nie raz że budziliście się z obolałą szyją, że nie mogliście przekręcić głowy, że mieliście ot blokadę! więc smaruję się,, wklepuję! łykam prochy i pucuję po woli, po kolei, przy muzyce bo łatwiej i lepiej, śpiewam i sie wkurzam! przecież kurcze mieszkamy tutaj ile? raptem trzeci miesiąc idzie a skąd ten brud na płytkach, kaflach, kto tyle nanosił kurzu pod meble, skąd tyle drobnych zabawek pod łóżkiem? a sprzątam jakby nie było! usłyszałam nie dawno od koleżanki z pracy tekst pod tytułem : na co mi dzieci! nie łatwiejsze byłoby życie gdyby ich nie było z całym tym lepkim światopoglądem? jakże byłoby łatwe życie gdyby zdecydowała sie na nie rodzenie dzieci, na bycie singlem bo zobacz tłumaczyła mi:
- o ile prostrze byłoby moje życie gdyby nikt mi się nie plątał pod nogami, gdybym nie musiała od rana do nocy martwić się o dzieci, gdybym nie musiała ciągle myć, prać, sprzątać, prasować, kąpać, o ile zaoszczędziłabym sobie czasu, pieniędzy, zmarszczek!
Więc ona żałuje, jawnie przyznając się o porażce...ok, ja też narzekam, Ty też nie raz zdarzyło Ci sie pomarudzić, normalka, nikt nie jest z żelaza ani ze stali, każdemu zdarza się brak cierpliwości, chwila zwątpienia, ale skoro sie zdecydowałam na bycie matką to założyłam na siebie krzyż obowiązku niesienia trosk i bezpieczeństwa, cóż taka rola że dzieci brudzą, że umyjesz podłogę w kuchni a po dziesięciu minutach nie odkleisz się od niej...że zabawki sie mnożą, dzielą, że broda robi się dziurawa, a ręce lewe, że urobisz sobie ręce po łokcie a efektów nie zobaczysz, ot takie życie i nie myśl że Twoje potomstwo jest inne, że masz dzieci idealne, nie płaczą, są spokojne, rozumne i radosne, zazdroszczę jeśli takie posiadasz, ja mam dzieci złote, żywe srebra, zwłaszcza Pipin, wpada ; mamusia ; zapytaj się mnie o czym ona do mnie mówiła, przez ten krzyk ( bo Pipin postanowił nas uraczyć popisowymi koncertami), wrzask, typowe zwracanie na siebie uwagi...nieletnia jak to ona, jak nie lusterko, to pisanki, w końcu koszyczek puki co świeci pustką, czas pomyśleć o wystroju...
Skąd zatem moda na zajączka, skąd się u nas znalazła nowa tradycja? kto podpowie? a jak u Was wyglądają porządki, może dzieci warto włączyć je w obowiązki domowe, pożyteczne z przyjemnym, połączyć jak czekoladę z mlekiem? piszcie!
Worek skarg i zażaleń ... 2015-03-30
... Po ciemnej, bezgwiezdnej nocy idź do ogrodu, ujmij kwiat róży w dłonie, ucałuj aksamitne płatki, a potem odetchnij głęboko tym cudownym, zniewalającym aromatem. To wystarczy, by wstał nowy dzień.
( K.M. przeczytane w powieści Katarzyny Michalak ; Ogród Kamili; )

...Wieje, pada, słońce plus zachmurzenie umiarkowane, kapie z nosa, obolała łopatka , brak natchnienia i kondycji. Idą święta ...
Syn jakby spoglądając na mnie zobaczył matkę dwadzieścia lat potem , stwierdził:
- Nic sie nie przejmuj mamusiu, będę cię nosił na barana :)
jak go tu nie uwielbiać?

Tyle zleciało 2015-03-22
......Czas leci, widzę po dzieciakach, jedni odmieżają czas od poniedziałku do piątku, od weekendu do weekendu, od wypłaty do wypłaty, od A do Z jedni czekają byle do emerytury i każdy ma cel...a ja patrzę jak mi dzieciaki rosną, jak obuwie stają się za małe, jak spodnie cudem nie wiem jakim sięgają byle kostek, patrzę jak mi ta niunia którą była do nie dawna zaczyna dojrzewać, czoło pokryło się krostami i żadne żele nie pomagają, toniki, maście...patrzę jak mnie pokrywa kurz ( jeszcze nie stu letni a jednak!), patrzę jak zmora zegara zabiera mi czas, jak ucieka poprzez palce, jak bawi się ze mną w ciuciu babkę, cóż, tylko od nas zależy jak wykorzystamy czas, wolny dla nas i rodziny, łatwo powiedzieć w tych czasach gonitwy i pędu...praca i uganianie się za kasą a mi sie chce...na rowerze przez pola, z wiatrem do lasu, na piknik , na zieloną łąkę, na polanę, łapać pasikoniki, podpatrywać dzięcioły, liczyć stukanie kukułki, wypatrywać żuków w poszyciu, wąchać tę zieleń...już mi się chce zarzucić wędkę Ktośka, już bym chciała tak miło i na kocyku, już bym chciała słońce na ramionach, we włosach , na twarzy...urlop mi się marzy, gorączka aż do zapocenia, do kropli deszczu, wiosennej burzy, tęczy i paru kartek książki, błękitu nieba, tafli wody, szumu fal, śmiechu dzieciaków, błota i babek, a tutaj niestety szara eminencjo, z nosa dzieciakom leci, niby słońce a przymrozkiem zalatuje i tak wiosna jest łaskawa i zaczyna trelować po krzakach aż miło, to że wczoraj był pierwszy dzień kalendarzowej wiosny to wiadomo, wagary nie przeszły, sobota to i wolne, ale tak? moja pamięć przypomina czasy mojej szkoły podstawowej kiedy w taki czas nie tylko topiło się Marzannę, kukłę, goniło zimę aż miło ale przebierało sie w śmieszne ubrania taty, mamy i ciekło witać wiosnę po ulicach miasta z takimi samymi szalonymi...ale wczoraj był dniem wróbla, bociana , wody...zawsze jest pretekst by się napić choćby herbaty zielonej z tej innej okazji...
Wiosna...kubek z kawą...zaćmienie... 2015-03-20

...Wiosna, ciepły powiew wiatru, słońce i zapach kawy. Parę kartek książki, przymknięte powieki, śmiech dzieci, stokrotka. Słońca przyćmienie i chwila relaksu przed kolejnym pędem...
Wiosną zaleciało... 2015-03-10
...Brzechwa Jan

Wiosenne porządki

Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana,
Wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana,
Lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
- Zaczynamy wiosenne porządki.

Skoczył wietrzyk zamaszyście,
Pookurzał mchy i liście.
Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek
Powymiatał brudny śnieżek.

Krasnoludki wiadra niosą,
Myją ziemię ranną rosą.
Chmury, płynąc po błękicie,
Urządziły wielkie mycie,
A obłoki miękką szmatką
Polerują słońce gładko,
Aż się dziwią wszystkie dzieci,
Że tak w niebie ładnie świeci.
Bocian w górę poszybował,
Tęczę barwnie wymalował,
A żurawie i skowronki
Posypały kwieciem łąki,
Posypały klomby, grządki
I skończyły się porządki.


...Przyszła wiosna, czuję ją po zapachu, jak pies jeszcze tylko brakowało abym uganiała się z nosem w krzakach , chociaż mało mi brakuje do takiego stanu, słońce, ciepełko i kilogram biedronek za oknem wygrzewają swoje skrzydełka, co ja będę mówić ptaszki jakby bardziej i głośniej świergolą, pomimo że w tym wszystkim brakuje jeszcze dodatku zieleni na drzewach to jednak już po ludziach i samej sobie widzę zmiany : porządki, mycie okien, jakby wszystkie mamy , my kobiety wpisane w gen dbania o okna, nagle widzimy to przez co nic nie widać, plamy, brud i szarzyzna odeszła z chwilą wzięcia magicznych szmatek, płynów, a wszystko po to bo święta za pasem, bo już myślimy o nich, już kurczaczki, kaczuszki i zające zaczynają zaprzątać nam głowę, babeczki a ja sie męczę nad gołąbkami, pomyłam, wypucowałam niemal z nabożną czcią by słońce zaglądało częściej, pozostawiało ślad na kwiatach , by jakoś lżej i czyściej, bo lubię czystość mimo wszystko. Baba ( czyli ja ) zabiera sie za porządki, najpierw włącza nerwa, bo jakby olśniło ją - jaki brud, jaki syf, słowa ulatują w sekundach, z szybkością pocisku atomowego, Ktosiek pociekł rozładować moje napięcie do piwnicy, bo tam też jakiegoś dziada i baby brakuje, Pipin stwierdził że nic nie jest wstanie oderwać go od bycia strażakiem, z tym strażakiem to nie zły ubaw. Strażak Sam, taka bajka a on nic tylko ciągle w Pondypandy ugania sie za pożarami, na jedynce w sobotę tez Strażacy i weź się z nim dogadaj, zwykła słomka staje się w jego wyobraźni gaśnicą...Nieletnia się wymiksowała i popędziła na weekend do dziadków a ja działałam, jakby to powiedzieć odkopywałam się od zakopanego, pranko powieszone, wywietrzone, wszystko pachnie, lśni i ciekawe tym samym jak długo...do kolejnych świąt?


 
Jak brat z siostrą... 2015-02-24
...Większość z nas ma rodzeństwo, od małego walczyliśmy o miejsce ; na ziemi ; biliśmy się o to by chociaż być na chwilkę zauważonym w oczach rodzica, dorastaliśmy , przyjaźniliśmy się, obrażaliśmy o byle pierdoły, słowem - było darcie! słuchałam tym samym zawsze mądrych słów starszych - że na świecie kiedy zabraknie rodziców nie zostaniesz sam jak palec bo będzie brat, siostra albo ich kilka w zależności kto ile ich posiada...co innego jeśli jest więź emocjonalna zbudowana na filarze rodziny, kiedy ci rodzice wpoili wartości wszelkiego szacunku, miłości i dbania o siebie, często jednak spotykam sie ze wzruszeniem ramion, bo mam siostrę, brata czy kogo tam macie , jest i ok, spotykacie sie raz kiedyś na święta, brak tematu, każdy poszedł w swoją stronę, zero relacji o przyjaźni, spotkaniach, rozmowie zapomnij bo nie ma o czym...mam siostrę, jedną jedyną, zawsze było pod górkę bo ona zawsze była numer jeden u mamusi u tatusia, na wiele więcej jej pozwalano, kupowano, chwalono, kiedy dorosła i wyszła z gniazda to ona była ta którą zawsze i wszędzie stawiano na piedestał, ona zarabiała, ona miała dom, ogródek ( nie ważne dwa metry kwadratowe a jednak!), ona...nigdy sama z siebie nie zadzwoniła, nie zaprosiła, nigdy nie pogadała a jeśli już to ja nie miałam zdania bo mnie to nie interesowało, fajnie było kiedy wpadła bo tak wypadało raczej tolerować ją jako kolejną gębę na święta, uczucia? mikre, bo nigdy nie byłyśmy blisko, nigdy nie spędzałyśmy wspólnych wieczorów na pogaduchach o wszystkim i niczym, zawsze osobno i same, ona wolała męża siostry, czas kiedy przyjeżdżała niby do nas spędzała tam, kiedy pojechałam do niej okazało sie że oprócz ośmio paku nie wiele mamy wspólnego, dwa obce bieguny, światy...powinnam mieć pretensję do mamy za to że tak jakoś dziwnie nas wychowała? niby wspólnie a jednak na jedynaka? dzwoniłam kiedyś z zapytaniem co u was? takie banalne zdanie a ile kłopotu, bo co miała powiedzieć oprócz tego - dobrze, po staremu, praca, dom, nic szczególnego, a potem po rodzinie która zawsze wiedziała więcej dowiedziałam sie że na szczeblu kariery osiągnęła tyle i pnie sie jakby mnie wstydziła sie pochwalić że może przykrość mi sprawi, dałam spokój, przecież ona nie dzwoni, nie pyta, nie zastanawia sie wiec może trzeba też odciąć sie...
dzwonił ojciec, rzeczowo i krótko, na temat, mamy sie odpisać od śmieci, brać wszystko z piwnicy i jeszcze naraziłam na ogólne wzburzenie sąsiadów, bo siano po świnkach zostało...zero - a co u Was, jak dzieciaki, kiedy nas odwiedzicie? nic, masz zrobić to i tamto, odciąć resztę tej pępowiny i dać nam spokój, tyle...
Kiedy patrzę na swoje małe dziadki kiedy sie bawią, kłócą, biją, całują, mam nadzieję ze oni nie będą biegunowi, że będą mogli liczyć na siebie w razie czego, że dla nich spotkanie ze sobą nie będzie stanowiło problemu, ze zawsze rozmowa nie będzie sie kończyła uciętym wszystko w porządku i tyle...


Z rodziną tylko dobre rady... 2015-02-23
...Wiecie jak to jest z rodziną, najlepiej po środku, dobre rady cioć - jak dobrze znane uczucie bycia gorszą, skąd zatem bierze sie niska samoocena? właśnie pierwszą drogą do tego by zawsze widzieć siebie w szarych szatach jest słuchanie rodzica który porównuje Ciebie do córki mamy siostry, szwagierki, kuzynki itp. itd. powoduje że nigdy nie dorównasz im, zawsze będziesz się starać, rywalizować wiedząc że jesteś na straconej pozycji. Co gorsza jeśli masz siostrę , brata i z nimi stajesz do walki szczurów, słuchasz tekstów pod tytułem : ; A Twoja siostra jest, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, wykształcona, posiada wiele umiejętności, zarabia prawdziwe pieniądze nie to co Ty ; i ten palec wskazujący, oskarżycielskie spojrzenie które mówi wszystko, jesteś nikim, mniej niż zero...bijesz się z myślami, próbujesz złagodzić ból poddania, przywyknąć do bycia gorszym, wiesz że stojąc na głowie i rzęsach nie wskórasz wiele bo zawsze kuzynka, brat, swat będzie lepszym, ładniejszym, mądrzejszym a Ty zawsze będziesz nie doskonała, gorsza, brzydsza, nijaka...dorastasz i poznajesz swego księcia z bajki, tworzycie parę, budujecie dom, rodzisz dzieci i zaczynasz przypominać odzwierciedlenie własnej matki, zaczynasz powielać jej błędy, powtarzać wyuczone zdania, palcem wskazującym wbijasz szpilkę dziecku bo jest jakie jest a nie jest takie jak syn siostry, szwagierki, kuzynki, koleżanki, nagle nasze doskonałe dziecko staje się małe, nijakie, bezbarwne, przypomina Ci samego Ciebie jakim byłeś w tym wieku, jak kwiat który wypuścił pączek i nie zdążył zakwitnąć bo podcięto mu skrzydła, zabrano nadzieję na bycie sobą,, na akceptację takim jakim się jest, że inni lubią Hello Kitty nie znaczy że moje dziecko musi uwielbiać jak reszta, nieletnia nie lubi różowego w każdej postaci, woli niebieski, nie karzę jej słowami że jest głupia chociaż nie raz i nie dwa ręce opadają, taka jest i za to ją kocham...przenosząc się w czasie do dzieciństwa, przypominam sobie że sytuacja w mojej rodzinie była zawsze taka sama, ja byłam porównywana do kuzynki i zawsze słyszałam że czegoś mi brakuje, rodzice nie pałali do mnie wielką miłością, nie byli wylewni ale to nie znaczyło żeby nie chwalić, nie być dumną a dawali dobre rady, przed ciążą, w trakcie i po urodzeniu, co robić, jak żyć, oddychać, nawet sie załatwiać, jesteśmy mądrzy jak Polak po szkodzie, nie każdy lubi być wystawiany na pokaz i wyśmiewany, moje życie moja sprawa ale czy do końca? lubimy patrzeć na innych, słuchać opinii, boli nas krytyka, a ja mam swoje małe ciasne i tam piorę brudy , nasze własne i nikomu do tego jak żyjemy...

Poniedziałek, kolejny początek tygodnia a za oknem chciałoby się powiedzieć świergot ptaków a jednak to ptaszyska z rodem Hickoka...

Zapomniał wół jak cielęciem był... 2015-02-22


...Znacie to przysłowie prawda, często zapominamy kiedy sami popełniliśmy błędy, pouczamy tym samym innych dając dobre rady...weźmy moją koleżankę, taka sobie nie pozorna kobietka która kiedyś wpadła w jakąś manie siedzenia w domu, nie wychodziła z domu bo tak wolała, ok to jej sprawa bo też można powiedzieć jak se pościelesz tak się wyśpisz, mieszkała w Spółdzielni Mieszkaniowej na piętrze nie adekwatnym do wyprowadzania pupili na spacerek...dwa lata piesek owej koleżanki załatwiał potrzeby lejąc i okupując balkon gdzie siki i inne zanieczyszczenia leciały sobie piętro niżej na balkony sąsiadów, były dwa koty, kanarki, zbiegowisko szczurów itp, itd. Oczywiście mnie tam osobiście nic do tego bo każdego sprawa co hoduje we własnym a ciasnym, koleżanka była zawsze ; inna; miała zdanie którego nie szło podważyć, miała poczucie humoru odstające od reszty...niby inna a zawsze w niej coś mnie inspirowało, zamknęła się w sobie, uciekła w świat nie dostępny dla innych, nie pracowała, nie zarabiała, tym samym nie opłacała rachunków i Spółdzielnia podziękowała koleżance za współpracę pozostawiając zadłużenie...miała szczęście, dostała mieszkanie rotacyjne, z czynszem minimalnym, zaczęła żyć od nowa, wyszła ze skorupy, otworzyła sie ale czy nie za bardzo? Fb ma co drugi Polak, dowiaduję sie że ta sama osoba dziś walczy z właścicielami psów o ich kupki, mają sprzątać, mają dbać o zieleń ( jak tabliczki wbite w ziemie z perelowskim tekstem ; Szanuj zieleń ; i obok stokrotka ), wymyśliła że można takową osobę zatrudnić, opłacić ...pomyślałam sobie dlaczego taka mądra nie była kiedy miała wilczura...cóż , zdania i poglądy sie z mieniają, pod wpływem chwili, ciśnienia, a może kolejny sposób na życie?
Bo dla miłości... 2015-02-20
...Czytając Christina Baker Kliner ; Sieroce pociągi ; dowiaduję sie że na początku XX wieku, tysiące samotnych dzieci wywożono „sierocymi pociągami” z głodującego Nowego Jorku na farmy Środkowego Zachodu USA. Vivian była jednym z nich. Kobieta próbowała wymazać z pamięci trudne lata, jednak kufry na strychu przechowały świadectwa jej przeszłości. Przypomina mi to ciut historię mojej cioci która kufer ma pełen pamięci, dzieciństwa utraconego. Bo miłość potrafi być wzniosła, cudownie powodować oślepienie, zatarcie się tego  co tu i teraz, co powoduje że motyle w brzuchu odczuwać można z siłą wodospadu, to że traci się rozum, jasność myślenia, spostrzegania a przecież to nie te czasy a lata 70, nawet koniec 60 kiedy panna z dzieckiem na wsi? wstyd, hańba kryta na cieniu rodziny, ale przecież On miał brać ślub z nią, ona wierzyła a On obiecywał z tej pustej gadki urodziła sie ; ciocia ; mała dziewczynka którą przestano kochać, tolerować, akceptować, nie dlatego że nie daj boże miała inny kolor skóry, ale była dzieckiem poczętym i zostawionym samym sobie, matka jej poznała innego który nie obiecywał a włożył obrączkę na palec, zaciągnął do ołtarza gdzie tym samym kamień z serca spadł rodzinie że jak to panna z dzieckiem, bękartem? nowe życie przyniosło nowe i niespodziewane zmiany, owszem Ona miała męża, córka nie koniecznie ojczyma, mała moja ciocia przez wzgląd że on jej nie lubił, nie tolerował dał warunek albo on albo ; mała ; trafia do domu dziecka! i tak moja ciocia trafiła do placówki gdzie zamknęła się w sobie i świata, choroby sieroce, samotność, tęsknota i brak zrozumienia dla matki, matka? zaślepiona miłością, uczuciem tak wzniosłym że o córci a mojej cioci zapomniała na długie lata, mamusia przecież musiała mieć czas na poukładanie sobie życia, na urodzenie dzieci, wychowanie a ciocia rosła , sama gdzieś tam, rozpychając się łokciami by choć okruszyna zrozumienia ze strony wychowawców trafiła w nią , by ją wyrafinowane zimno nie trafiło i nie puściło korzeni, poznała jego, tym samym brata mojego ojca, przygarnął, pokochał, a ciotka zaczęła układać sobie życie, urodziła dwójkę dzieci, pokochała, a nawet stała się zbyt zaborczą matka która oddała by wszystko dla swoich dzieci, nie krytykowała, zawsze chwaliła, otoczyła opieką, troską , tym czego nie miała w swoim życiu, dzieciństwie...a potem, przyszło życie i niby pojechała i pogodziła sie z matką ale...rysa zawsze zostaje, zadra, coś czego nie da się przełamać, zapomnieć, pochować, zawsze będzie w pamięci, pozostanie w sercu, bo czy można wybaczyć, że dla miłości , dla faceta który postawił warunek, on albo ; bachor ; , jaką trzeba być mamą by mieć sumienie zostawić własne dziecko gdzieś tam, w obcym świecie, w śród ludzi dla których jesteś kolejną gębą do żywienia...Teraz inna ciotka zawsze głośno obstawiała przy swoim zdaniu ; Szanuj matkę, masz ją jedną, jak jej braknie , pozostanie Ci pustka a teściowa to zawsze obca kobieta ; niby tak, tylko ja wychodzę z założenia prostego ; jak mnie szanują, tak ja szacunkiem darzę każdego ; i ciut w tym prawdy bo czy nie jest tak że na szacunek trzeba sobie zapracować, pokazać kawałek serca,? a czy matka mojej cioci zasłużyła na niego? myślę że nie powinna mieć pretensji że jej córka jej nie odwiedzała, że nie chciała utrzymać kontaktów, że dzisiaj matka mówi że nie ma kto wody w szklance podać, nie jest tą kolejną prawdą? że jak se pościelesz tak sie wyśpisz, On? ma szklankę wódy, parę włosów na głowie i raka... i wszystko gdzieś...

Wirusowo... 2015-02-18
Nogi łamie, nosem kręci
i odbiera wszystkie chęci,
oczy już nie pragną światła,
chyba grypa mnie dopadła.
( znalzione w necie )...

...To co sie dzieje w poczekalni do pediatry przechodzi ludzkie pojęcie...smarkających na potęgę, kaszlących i z grypa tyle osób że dostanie sie z dzieckiem na kontrąl graniczy z cudem, niby słońce, niby wiosna a tutaj media trąbią o 80% chorubskach które są i ma być gorzej! czas na grypę ma nadejść zaraz albo tuż przed przesileniem wiosennym, w pracy masakra, jakby cały świat sie sprzeniewierzył! zmiany na korzyść innych bez zastanowienia że owszem ja mała, chuda niby byk a ile można dźwigać, ile można w ten sposób? widocznie można...
Przesilenie wiosenne... 2015-02-17
... Nadzieją się kar­mie i chwilą przy To­bie Kochany,
bo gdy skrzydła u ra­mion mych wyrosną,
od­naj­dzie ma dusza, w końcu swój dom i aniel­skich przyjaciół...
Od­fru­nie me ciało je­sienią czy wiosną w naj­dal­szą krainę niebieską ...

...Za oknem, wiadomo - słońce, przyjemny spacer powinien być otwartą furtką do zabiegów upiększających bo wiadom wiosna! tuż, tuż jakby za progiem, wylegli ludzie ( jakby ich było mało zimą ), z kijkami, łazikują po promenadach, spotykają sie  ( bo jest to dobry sposób na utrzymanie poziomu towarzyskiego ), na odkurzenie adidasków, wskoczenie w dresika, na zaskoczenie że dres jeszcze parę miesięcy temu był dobry, luźny wręcz! zima proszę ja Was kochani ma to do tego ze niechybnie zaczyna sie zapuszczanie nie korzeni a jakby nawet a tłuszczyku a przeciez niedźwiedziami nie jesteśmy , a jednak lubimy hołdować coś pod ciepłymi płaszczami, cieplej, miękko, wiosna niestety spauje, bo przecież te biodra, ten brzuch i piersi, ręce, wszystko za ciasne, za powolne, ruchy, skłony i co za tym idzie apetyt jakby bardziej rozpanoszył sie po kubkach smakowych bo sie chce, bo sie sięga...dziś czasy takie jakie znamy, nie to co było kiedyś, szłaś do sklepu a tam butelka z octem, dzisiaj od słodyczy uginają sie regały, od łakoci , kolorowych opakowań które zachęcają, krzyczą, weź, kup, a ja sprawie że zycie zrobi sie od razu kolorowe, znikną kłopoty, a smak karmelu w czekoladzie z orzechami doda kwinestencji smaku...wiec ci za kijki, inni za rowery, uprawiają biegi, piwoszą na ławkach, posiaduja na placach zabaw w kurtkach, czapach i szalikach wystawiając twarz do upragnionego słonka, szukają Cię wiosno, a mnie dopada marazm przesilenie i to nie choroba a jakby czuję ją tuż pod skórą i za progiem, czyha, czai sie kiedy dopadnie mnie z nienacka i obali jak w walce judo - jestem na pozycji straconej! nie o tym, dopada mnie przesilenie, że praca i ...żeby tylko te siedem kilo mnie męczyło, ale razy 336 , przeżucić na palete, słuchając jak komuś cieżko, jak nie wygodnie...a Tobie jest ok, a Tobie morda się cieszy...
Padłam ze zmeczenia, dotarłam do końca zmiany ledwo, ledwo, resztaki swoich 47 kilo, a chłop narzeka że go ręka od wkrętarki boli...padłam, ja nie narzekam, nie jestem z tych walecznych ale uparta! chyba tylko wola walki trzyma mnie w pionie, tylko rodzina i poświęcenie że dla niej wszystko jestem wstanie przenieść góry nad morze ( piękny byłby widok ), dla nich nie boję się bólu pleców, szyi poskręcanej, tego i tamtego bo wiem że dla dzieci, Ktośka, a czy oni to doceniają? no włąśnie...
Ponarzekałam i wraz z biedronkami pałętającymi sie na balkonie idę polegnąć na kozetce...
Pozytywni pesymiści... 2015-02-15
Piękne słońce mnie zmyliło, okryło fałszem bo skoro świeci to musi być ciepło, innej opcji nie ma, a tutaj wieje, szasta po polikach wiatrem, podrywają sie liście do lotu jakby wiatr bawił sie w podrzucanie balonika, pół godziny spaceru, drugie tyle szykowania, jak mam się czuć? jak zwykle oszukana! to tak jakbym czytała Katarzynę Grocholę, jej powieści nie tyle wprawiają mnie w błogi stan optymizmu, bo kto nie lubi czuć sie dobrze i błogo!jej książki powodują nie tylko uśmiech na twarzy ale zaczynasz rozglądać sie za oznakami pozytywnych cech w życiu codziennym, bo ona widzi wszystko w świetle kolorowych albo jak kto woli różowych okularów...tłumaczy świat pędzący na przód zawsze tak że pochmurny dzień z zasuniętymi po horyzont chmurami wydaje się być pięknym widokiem...a przecież w tym pędzącym życiu tak rzadko dostrzegamy chwile które pokrywa nie struktura kurzu ale tego czegoś co łapie za serce niż za gardło, weźmy pewnego mojego kolegę którego lubię ale co za pesymista! ciągle coś jest nie tak, masz słońce a on ci powie że co z tego skoro i tak jutro góra pojutrze będzie padał deszcz bo tak zapowiadali, mina zawsze stroskana co powoduje zmarszczkę od ciągłego myślenia, zamartwiania na czole, widok plebana, załamane ręce i z czego sie tak cieszysz? pyta...Polacy mają to do siebie że daleko im do okazywania radości, jeśli już sie cieszyć to musisz mieć powód, namacalny a nie tylko wizualny po co i na co to komu...złuda - obłuda...nie potrafimy wyciągać drobnych niteczek z dnia, cieszyć sie drobiazgami, śmiać sie w głos bo to powoduje że uważają Cie za głupca, pomyleńca z czego on tak sie kiełczy! i już twierdzą że Coś z Tobą nie tak! mój kolejny kolega jest optymistą, nie ma tego złego co by nam na dobre nie wyszło, znacie to powiedzenie, prawda i jaka prosta, idąc tym przykładem żaden trzynastego nie straszny a przecież ostatni poniedziałek to była nauczka pod tytułem : jak przyjeżdża autobus to wsiadaj i sie nie zastanawiaj czy podjedzie drugi ; nie podjechał a my utkwiliśmy z dala od pracy, w ciemnym zmierzchu, stojąc w topniejącym śniegu usłyszeliśmy nie tylko zgrzyt zębów, trzęsących się kości obijających się o siebie, ale koguta...koguta który widocznie zamieszkiwał i mieszka sobie w najlepsze okolice budynków, zapiał, zaskrzeczał a kolega wpadł w zachwyt, ja w niemy, bo kurcze zwiastun wiosny, poranka, teleranka? w ostateczności nie martwił sie tym że do pracy nie dojedziemy - bo nie ma czym - nie klął, nie pluł mięsem, acz żartował, wymyślał, wygłupiał sie tak że i mnie i kolejnej osobie udzielił się dobry humor, do pracy jakoś z trudem ale jakoś dojechaliśmy, zostaliśmy usprawiedliwieni chociaż pomimo tego iż padła mi komórka a na świetlicy wyłączyli prąd i jadłeś/aś śniadanie bez popitki, to jednak dzień uznałam za udany!Jest takie powiedzenie również jakże prawdziwe - kto przy kim staje takim sam sie staje, w moim przypadku spędzając czas z osobami pozytywnymi dobrze robi mi na cechy mojego wrednego charakteru, zabawa słowem poprzez naukę tolerancji i empatii, niestety jak to w życiu bywa więcej pesymistów , tych którzy widza wszystko albo czarnym lub białym , dla nich kolory po średnie nie istnieją, radość w takim przypadku z czegokolwiek graniczy z cudem, więc staram sie być pomimo wszystko dobrego usposobienia co nie idzie w parze ze zrozumieniem z innych osób. Kto by się tym przejmował...
A za oknem faktyczne słońce i wiatr, gdzie po dwóch godzinach aura zasnuła się ciemnymi chmurami zapowiadając późniejsze opady deszczu, ale i tak pomimo wszystko widok za oknem zapiera dech w piersi, wiosna tuż, tuż, kosy drą dziobem na prawo i wróble cała chmara w krzakach trelują na lewo!wierzba zielenieje, pąki na drzewach lada chwila wybuchną, koty - tak ich tutaj chmara, psów także, ludzi jak mrówek i ruch jak w Kieleckim, na Piotrkowskiej...widok jak główna w Warszawie zwłaszcza jak zmierzcha...uwielbiam obserwować ten pośpiech zwłaszcza że ja nie muszę...zapraszam do ; Trochę większego poniedziałku ; w końcu to już jutro a ile radości ta Kaśka we mnie zostawiła...lampka wytrawnego wina, kocyk i muzyka, dzieciaki albo walczą judo, albo śpiewają, małolat dostał obiecany zestaw strażacki, mam go z głowy drugi dzień i nieletnia także skorzystała z łamigłówek, siedzi w swoich rebusach a ja przerabiam dla odmiany Agatę Kołakowską ; Płótno; opowiadającą o dziewczynie takiej jak ja i Ty, posiadającą marzenia, pani która pracuje w biurze i maluje, pasja połączona z obowiązkiem, miłość, radość z tworzenia, życie i los które są zmienne, z nie odwracalnym skutkiem, zapraszam do lektury a jutro co od nowa Polska Ludowa.


Wiosenna miłość... 2015-02-14
Jak co roku tego dnia , o tej porze świat zalewa fala serduszek, słodkich miśków, kwiatków, upominków, wszystko to co ma przypominać o miłości , jakby na co dzień w ferworze zajęć nikt nie pamiętał o tej drugiej połówce lub co gorsza Walentynki miały przysługiwać tylko i wyłącznie młodym i nie winnym...a jaki niesamowity widok który osobiście łapię mnie za serce kiedy widzę dwoje staruszków trzymających sie za ręce ( i nie w obawie o upadek wierzcie mi ), jaka to oznaka szacunku, polegania na sobie, bliskości skoro osoby w moim wieku ( a jest wiek adekwatny do zamierzonego ), idą ze swoimi partnerami metr od siebie, dasz całusa? publicznie? przestań - nie wypada! ale Walentynki to także dla mnie myśl przewodnia :
- tylko raz w roku przypominamy sobie dzięki dacie w kalendarzu aby czcić swoje uczucie do drugiej osoby...a co na co dzień? zapominamy? nie dotyczy osoby upoważnionej?
- święto dla mnie cukierkowe, komercyjne, zarabiają producenci wszystkiego co pink, red i aż krzyczy kup mnie, będziesz mieć gwarancje że Twoja miłość będzie większa i wspanialsza...
Jednak pamięć wygrywa, bo przecież miałam też naście lat i też skrzynka na listy pęczniała w karteczkach ze słodkimi pieskami, miśkami i wiersze zapewniające o wielkim uczuciu, anonimy o których istnieniu adresata miałam sie nigdy nie dowiedzieć i nie dowiedziałam sie, a jednak jak było miło połechtać moje wówczas próżne ego? dziś podchodzę do tego z przymrużeniem oka, na miękko jak to mówi Ktosiek. Składa pobieżnie życzenia i każdy wpada w wir swoich zajęć, coś mi mówi że kolejne lata popychają mnie jakby do porównania książki do fabuły filmu. Czytaliście 50 twarzy Greya? a oglądaliście? połowa moich znajomych na FB oświadczyła publiczną porażkę...wiadomo że żadna ekranizacja na podstawie ksiażki sie nie uda, to jak czytałam Kalicińską ; Miłość nad rozlewiskiem ; wiecie to było jak zderzenie ze ścianą kiedy zobaczyłam serial, no koszmar...i ta Basia nie pasująca mi do tej Basi z filmu, nie wspomnę o reszcie...wiec stwierdziłam OK ja czytałam Grea i to mi wystarczy, innej wiedzy mi nie potrzeba...
Koleżanka mojej koleżanki powiedziała ostatnio że miłość na pokaz jak np: Walentynki bo to o nich mowa jest przereklamowana, dzisiejsze młode panny ( bo my niestety już zajęte i to od dawna), zwracają uwagę na inne akcenty, wyglad owszem bo to wizytówka ale co ma po wyglądzie skoro portfel pusty, a tutaj liczy sie status człowieka zamożnego, zarabiającego, stawiającego, posiadającego najlepiej oprócz kart złotych , super ferrari, domek z ogródkiem, basen w środku i facet musi byc oblatany, obiegany, trendy, najlepiej top model, i posiadał tylko albo aż powyzej dwudziestki, góra trzydziestki, starsi też sie zalicza pod warunkiem że kobieta ta bedzie bardziej wyrafinowana i podejdzie do wieku abstrakcyjnie kto by tam chciał i miał czas liczyć lata powyżej dziesięciu, jakieś różnice, granice - liczy się że ona kupuje jego za to co posiada, bo nie posiada nic oprócz tego co w majtach a posiada majątek. Żałosne że kobiety sie nie szanują, nie dbają o swoją godnosć, nie kierują sie uczuciami, porywami serca , dzisiaj liczy sie pieniądz, komfort i co to będzie za kolejne sto lat? nie mój kłopot. mam tylko nadzieję że córcia będzie mądrą kochającą kobietą a syn swojej wybrance oprócz bukietu kwiatów ( krokusa ), troskę i poczucie bezpieczeństwa z wieloma innymi cechami. Puki co Pipin sie popsuł, ktoś jakby zepsuł mi dziecko! proszę o zwrot mojego małolata...kolejny etap ( zostaw to moje, idź, nie ruszaj), zastanawiam sie co jeszcze przed nami! w tym momencie śmieje się przez łzy że inni mają głuszcze , ja mam wyjca, byle co powoduje rozpacz nie ziemską, łzy i bunt, on chce po minucie on nie chce, a Ty zastanawiasz sie skąd masz zmarszczki, siwe włosy , podkrążone oczy, pilnujesz języka, hamujesz popędy żeby nie klepnąć, trzasnąć, skrobnąć, liczysz do dziesięciu - w moim przypadku skutek marny...doprowadza nas do furii, rezerwy tłumaczeń o postępowaniu w wychowaniu chłopca trzyletniego dzieki Pani Zawadzkiej mogę schować jako kolejną zakładke do ksiażki, na pamiątkę lub sprzedać kolejnej naiwnej mamusi, nie ma czegoś takiego jak błogie , bezstresowe wychowywanie, na własnej piersi hodujesz i pozwalasz na takie graniczące z dobrym smakiem potwora który odstawia sceny w najmniej odpowiednim momencie, jakby czuło że tutaj przy regale sąsiadującym nabiał z pieczywem wypada wrzeszczeć, tupać nogami i gryź po ciele swoją rodzicielkę zalaną siódmym potem, wstydem i bezsilnością, w takich momentach matka zostaje albo :
- zlinczowana - przez osoby znajdujące się w pobliżu, a sytuacja wymaga komentarza, przecież każdy lubi być obserwatorem nigdy na odwrót!
- mamoła - coś na zasadzie biednej matki polki , nie radzącej sobie z bachorem.
Klaps nie boli, powoduje że histeria mija, w sposób który karali rodzice mnie, ich - ich rodzice, nie chcę tak robić, wiec kąt niby skuteczny ale mało przemawia jako pamięć do wstępu nad przyczyną bo skutek jest znany. Nieletnia za to siedzi z nosem w wykreślankach, rebusach, nudzi sie, ferie, połowa semestru za nią, gramy w karty, leżymy, słuchamy muzyki i generalnie mnie ponosi ze względu na dziesięć stopni na słońcu po placach zabaw tak ona mimo dalszej choroby siedzi zatracając poczucie humoru w powtórkach programu.


Celebryta 2015-02-13
...Co ja, my narobiliśmy? no właśnie, przez tą naszą przeprowadzkę omal nie doprowadziliśmy do rozkładu a może i obstrukcji społecznościowej w mieście, nasza przeprowadzka była szokiem dla połowy znajomych, znajomych znajomych, rodziny, zastanowieniem dla kolegów w pracy gdzie słyszałam pytania w stylu ; Na kredycie jedziecie? ; jakby każdego było stać kupić mieszkanie za złotówki lub ; na wynajmnie jestescie? ; i tutaj ja wpadam w niemą zadume, bo czy ja jestem inna? widocznie tak, uwsteczniona bo jakże inaczej, mnie tam status Kowalskiej na przykład nie interesuje, karty kredytowe Iksińskiej, fakt posiadania cudzej przestrzeni Twojej tym bardziej, wychodziłam zawsze z założenia że jak se pościelesz tak się wyśpisz i co mnie tam cudze ( tuczy, w oko kole ), nie interesowało mnie życie innych, sąsiadów, rodziny, kazdy sobie radzi jak moze, a tutaj okazuje sie jaki to błąd bo każdy jak widać na załączonym obrazku włazi dosłownie w nasze prywatne sprawy, tłumaczyć sie musisz, przedstawiać sytuację, kredyt, wynajem a płakać i płacić musimy my, tak czy inaczej zaczynam zastanawiać się po co komu ta wiedza, co uczynić ma komuś dobrego, czy spać po niej będą lepiej? a moze uważają że mają kontrolę nad nami? nie wiem ale co raz więcej ludzi z tym kupiliście? no mamy, kupiliśmy, wynajmujemy, uważam że nie ma nic własnego dzisiaj, życie zależne od pracy, finansów, zaskórniaków ...
 
 
 
To się porobiło... 2015-02-06
...Jestem ciekawa czy u każdego jest tak jak u nas, dom na wariackich papierach, czyli jak zwykle z planów nici...od poniedziałku wraca szara rzeczywistość, przedszkole, Pipina bezcenna mina kiedy zwleka się z łóżka a w kącikach oczu czają się śpiochy, kiedy maruda ( tym samym brak humoru jest standardem, objawem typowym dla wieku nie koniecznie trzyletnim, trafia w każdego wierzcie mi ), obwieszcza wszem i wobec swoje negatywne nastawienie, łzy są częścią pokazu bo a nóż widelec urobi się mamę, da radę urobić się tatę...szybkie ubieranie, zamykanie i zbieganie...nieletnia miała mieć wyjazd do Białego Dunajca, przygotowała się mentalnie i duchowo, uszykowała potrzebne rzeczy, zakupiliśmy ubrania potrzebne do zjazdu ze stoku, miało być super, aqua park, baseny, śnieg, szust a jest? zapalenie oskrzeli, angina z bolącym uchem, antybiotyki i widok za okna. Siedzę i zastanawiam sie co jeszcze oprócz kataru który przysłania mi widok, zalewa pozytywne myślenie...ferie sie zbliżają i pytanie dzieci, odwieczny dylemat matki, gdzie podzieją się na dwa tygodnie?

O mnie
poRTterk
35
,
Turek
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Maj 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum
Rok 2015
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
42416
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3093
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)






Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
5064
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
13587
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     
























  


    
  
  

                                            
Zobacz serwisy INTERIA.PL