Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.






Chorubko 2015-01-27
...Za oknem śnieg, nareszcie! zrobiło sie biało, mroźno a z nieba leci biała zamieć, chciałoby się wyjść na osiedlową górkę, na saneczkach pozjeżdżać a tutaj temperatura 38 - 39 i nie schodzi! Pipin zapłakany, rozżalony, nie potrafiący znaleźć sobie miejsca, a tutaj nocki, zmęczenie, niskie ciśnienie, ból głowy, nawet kawa nie pomaga...Lekarz plus antybiotyki, werdykt angina plus katar...znowu trzeba uzbroić się w cierpliwość...dobrze że mam nieletnią, pakuje swoje skarby, ona sie nie może doczekać tej przeprowadzki...
Pakowania ciąg dalszy, najgorsze to to, że Ktosiek wszystko robi sam, sam maluje, sam wnosi meble do kuchni, sam docina, montuje, taka myśl która wpadła do głowy, tyle znajomych, tyle przyjaciół, a kiedy człowiek potrzebuje pomocy zostaje sam jak palec, sam z własnym problemem, bo owszem pomogą Ci ale za kasę, ale nie mają teraz czasu bo mają ważniejsze sprawy na głowie, ok kolejny kopniak w dupsko, to prawda że jak masz dobre miękkie serce to musisz mieć twardą dupcię i coś w tym jest, zawarta cała prawda, taki fakt! myłam łazienkę, kibelek i jakoś tak, inaczej to wszystko wygląda kiedy wkładasz serce, duszę w płyny , w szmatki, bo wiesz że to jest i będzie ciut Twoje, będziesz to Ty korzystać i Twoi bliscy, od razu jakoś lzęj na sercu i wątrobie...inaczej jak Ci znajomi mówią:
- Kiedy parapetówka...
Na wódę każdy jest chętny, na darmową wyżerkę tym bardziej, nie mam ochoty bawić sie w poufałości...chcę spokoju...Tyle bólu ( szafka spadła na nogę Ktośka, zrobiło sie spięcie w kuchni i zapomnij że tam jest światło ), tyle roboty, poświęcenia ale masz tą świadomość co się nie zrobi dla swojej rodziny, boże jak ja go kocham...chyba wybaczyłam tyle żeby nie był taki upierdliwy...
Siedzimy na lekach, na pudłach niemal jak bezdomni, praca i sztuczny uśmiech, niby dobrze ale...
Boli mnie że wyjdę z tego domu z żalem, z winą bo to ja wyszłam, bo to ja zostawiłam ciemną stronę mocy, zawsze tak było, może teraz to widzę tak że to ja uciekam, pozostawiając dwa pokoje puste, pretensje cały worek, ale czy też dla spokoju rodziców i własnego idziemy tam gdzie będziemy sami dla siebie? gdzie to my będziemy rodziną i to my będziemy stanowili o sobie, egoistyczne ale czy się da inaczej? znacie to: konflikt pokoleniowy, wiem moi rodzice sie starzeją , mają swoje nawyki, przyzwyczajenia, mają swoje zdanie, mają tak że to my ciągle musieliśmy sie dostosować, ja wiem, że to jest dobra decyzja, zachowania resztki szacunku dla siebie, ale jednak obawa i strach przed tym czy dam radę, czy sie uda jest silniejsza...do tej pory nasze plany legły w gruzach, zawsze i wszędzie, co chcieliśmy, czego pragnęliśmy zawsze było palcem na wodzie, bo za małe zarobki, bo dzieci i strach o przyszłość, ich przyszłość, teraz postanowiliśmy : liczymy się my , żyjemy dla nas, kochamy sie i to jest najważniejsze, reszta sama się poukłada prędzej czy później...
Tragedia 2015-01-25
...SOS
Otwarta dłoń oczekuje pomocy
Nie znajdując jej zaciska się w pięść
Nie oszczędza swej siły na siłę
Bo nie warto litości mieć
Usta twoje słowa wypowiadają
Wylana żalu czara
W krzyk je zamienia
Choć uszy słyszą
A oczy widzą
Na hasło odzewu nie ma
Zamknięte na głucho serca
Nie śpiewają już na nutę miłości
Przyciszone sumienia
Nie odbierają sygnału z zewnątrz
SOS wysłane zamiera....
( Na potrzeby bloga )

... Zastanawiam się po tym jak doszło do tragedii, co taka osoba ( zwąc sie matką, kobieta która nosiła przez dziewięć miesięcy dziecko ), czuła, jakimi uczuciami się kierowała , co ją zmusiło i w jakiej desperacji musiała być skoro potrafiła swoje dziecko, bezbronną istotkę wrzucić do worka, bez empatii , wartości, chowając w kieszeń godność...jaką godność skoro ktoś taki który ma wybór ( szpital, okno życia), woli wyrzucić jak psa, gdzieś pod ciemny las, w krzaki, pod drzewo z tą nadzieją że nikt nie zobaczy, nie wywęszy, nie dowie sie, dowiedziało sie miasto całe i wstrząsnęło nim w posadach...a przecież jest tyle kobiet które oddałoby zycie całe za takiego małego stworka jeśli dano by mu szansę na życie...
www.turek.net.pl/policja/14226-martwy-noworodek-lezal-porzucony-w-torbie-policja-z-turku-szuka-matki

Fobia 2015-01-24
..Strach

Cień w moim sercu.
Mrok w moich oczach.
Upiór w mej duszy.
In­sekt w mych myślach.

Jest moim wrogiem.
Nieprzyjacielem.
Szkaradą.
I lękiem.

Strach niczym panika...
Strach niczym fobia...
Nies­te­ty istnieje.
( Znalazłam w necie na potrzeby bloga )

...Nigdy wcześniej nie zastanawiałam sie nad fobią, strachem który paraliżuje, obezwładnia, powoduje ogólne obrzydzenie, paniczny lęk, skrajne zachowanie na widok np. pająka, mały poczciwy pająk sam ma gacie pełne na widok wielkiego człowieka ale jakie potrafi zrobić spustoszenie w umyśle człwoieka, doprowadzić do niemal obsesji...
Wracając z przedszkola z małolatem wczorajszym popołudniem napotkaliśmy dziwną acz zastanawiającą sytuację, wracał za nami chłopczyk, niski ( o niczym to nie świadczy ), skoro znałam rodziców to wiedziałam że ów obiekt moich obserwacji chodzi już do gimnazjum, nie zwróciłabym uwagi na zachowanie, ubiór ( nie każdego stać na markowe ciuchy ), przeszłam obok nie go trzymając za rękę Pipina, rozmawiając o wszystkim i niczym aż ów chłopak jak nie wrzaśnie, jak nie wybiegnie z takim impetem z klatki schodowej krzycząc - O NIE!!!!!!!!!!
Stanęłam i patrzę co wprawiło w takie zachowanie chłopaka, raptem wyszła pani z pieskiem takim tycim że aż dziwne że nie zdepła go przypadkiem a tamten biegł przed siebie z plecakiem na plecach, zalewając się łzami, pani przystanęła i prawi :
- Pani jak on się boi psów, jak psów, ale ludzi, otoczenia, ja sie zastanawiam jak on chodzi do szkoły, przecież tyle samochodów, hałasu, ptaków, zwierząt psów, kotów...
Czy to fobia czy coś poważniejszego? ale jakoś tak mi sie go żal zrobiło, bo pomyślałam ile go kosztuje wyjście z domu, ile siły z nie go wychodzi kiedy ma styczność z psem oko w oko, z ludźmi, a może rodzice nie zauważyli tego że ich dziecko dziwnie się zachowuje? może to autyzm, a może...mnie pozostaje sie domyśleć, a przecież mnie samej jakoś zawsze słabo się robiło na widok prusaków które były na początku dziennym w byłej pracy, one sie tam mnożyły, dzieliły i trzeba było nie raz wziąć na wstrzymanie i po prostu nawyknąć, zauważyłam ze małolat nie lubi pająków, nie lubi ich oglądać tak jak nieletnia nie weź nie biedronki, a przecież zawsze sie cieszyła na jej widok wysyłając ją do nieba po kawałek chleba, dzisiaj krzyczy na jej widok spadaj! każdy ma coś w sobie czego sie boi, czy tylko strach ma wielkie oczy? a czego Wy sie boicie, brzydzicie?


 
Każdy sobie... 2015-01-20
...Każdy z nas ma cel, nieletnia przeżyć do dziewiątego ( wyjazd na Białą Szkołę ), ja - przeprowadzka ( już sie boję co mnie czeka, a praca nie zając nie poczeka), Ktosiek żyje już malowaniem, pakowaniem, przenoszeniem ( już stęka na ból kręgosłupa), małolat jutro z okazji Dnia babci i dziadka ( przy okazji ), zaśpiewa w grupie najmłodszych w przedszkolu i na pewno będzie trema, wstyd i wszystko to bez mamy...
Pudła w pracy, pudła w domu...niby dużo nie ma, ale zawsze coś tam zostało nazbierane, położone z myślą że tak już zostanie na wieki wieków, a tutaj masa książek...masa zabawek...masa ubrań które wcześniej zostały przebrane...szafy i zawartości bo przecież może potem, później, coś co zostało wrzucone, powieszone, upchnięte mogło się przydać i nigdy się nie przydało - znalazło odniesienie na dnie worka, a ile rzeczy o których zapomniałam i nagle sentyment wziął górę,,,nie jestem zwolennikiem zbieractwa, brakuje mi tego i owego na komodach a jednak bez tego żyję i nagle okazuje sie że i tak za dużo, za ciężko będzie...co czuję opuszczając dom dzieciństwa, bo jakby nie patrzeć od trzeciego roku te same ściany co ileś lat malowane, odnawiane, ten sam widok z okna, taka sypialnia w której dominował spokój i cisza, z dala od ulicy, hałasu , zgiełku, od świateł wielkiego miasta a przecież moje miasto to sielanka w odniesieniu do dużych i ruchliwych...przyzwyczaiłam sie do ludzi, otoczenia, zostawiam mój warzywniak osiedlowy, spożywczy z paniami które obsługiwały mnie od lat...zostawiam koleżanki, kolegów i sąsiadów, idę na obce, nikomu znany ląd...może nie będzie tak źle, coś za coś, kąt niby własny za prywatność...za bycie z własną rodziną...tak los chciał, tak ma być...
Styczeń zakrapiany, za oknem jak nie mżawka to depresyjna szarość, niskie ciśnienie doprowadza mnie do utraty sił, ile można ziewać? co robi słońce? kawa ratuje sytuacje, muzyka i coś na ząb, coś słodkiego, ostatnio lubuję się w herbacie z syropem karmelowym ( mmmmmmmm), z łyżeczką miodu, cytrynką...można sie zakochać w smaku, polecam na te zachlapane wieczory :)
 
O sobie 2015-01-17
..Krótki życiorys
Bezimienna...
jak Anioł skrzydlaty
Bez nazwy...
jak jedno z wielu ziarenek piasku w klepsydrze
Bez wieku...
jak atom materii z czasem zniknie w czeluści kosmosu
Znaki szczególne...
podcięte skrzydła z sercem na temblaku
Coś optymistycznego...
wciąż pod poduszką chowane resztki nadziei,
że w ludziach jest więcej dobra niż zła ...
( znalezione w necie).

...Pracuję , a raczę utonęłam i wystarczy chwilka by stracić wszelkie poczucie bycia sobą, ona zapewnia byt ale zabiera czas którego można spożytkować na dzieci...tydzień ich , one mnie nie widziały a nieletnia zaszalała różową różyczką z wierszem spisanym niemalże na kolanie , na filetowej kartce z wyrysowanym sercem, rybkami, kwiatkami, słodko, miło aż rwie moje skołatane serce, zadrżały posady wyrzutów sumienia bo człowiek stara sie poprawić budżet domowy a wali sie ognisko i bezpieczeństwo najbliższych, nie ma matki , niby wolność bo nie gdera, bo nie narzeka, bo nie wymaga a jednak jej brak odczuwają najmniejsi domownicy, wpadłam dzisiaj po czternastej i świnki kwikały i małolat uwiesił sie szyi, córcia która nie pała rządzą wylewnosci nagle pocałowała, co mi po esemesach, kocham, tęsknie, ale nie ma to jak my wszyscy jesteśmy razem, kiedy mały bawi sie w najlepsze, córcia gada jak to ona zaśmiewając sie do rozpuku, jest fajnie bo my jesteśmy fajni :) patrzac na nas zawsze chciałabym trzymać taką wieź pomimo zmęczenia, braku czasu bo praca zawsze stoi kołkiem na miejscu pierwszym, obowiązki, prawnie, gary, dzisiaj i jutro my rządzimy na pokojach, w muzyce, przy śmiechu i zabawie...potem? nie planuję, już nie, nie sprawdzają mi sie kalendarze, one zawierają daty w których zapisuję terminy, kreślę i się ściekam że ja sie nastawiam a życie weryfikuje jak zwykle po swojemu...Ktosiek też jakby mój , przez sytuację zaistniałą jakby zbliżył się , zainteresował, dbamy o nasz ogród kwiaty, zwierzęta i dzieci które są najważniejsze przecież...a dom? dom jest tam gdzie my jesteśmy...nie ważne są ściany, okna, a słońce bijące z naszych serc...tak troszkę przesłodziłam ale może to przeforsowanie a może to poczucie wiosny? a zima przecież ma nadejść, zlodowaci nas, zakłuje lodem? czytam Marię Ulatowksą spijam zieloną herbatę, w ciepłych skarpetach, wdycham zapach syna :)

 
Jak ksiądz po kolędzie... 2015-01-10
Ksiądz proboszcz już się zbliża,
już puka do mych drzwi.
Pobiegnę go przywitać,
w mym ręku wino drży.
O, szczęście niepojęte,
ksiądz sam odwiedza mnie.
Sąsiedzie wspomóż rentą,
bym mógł pokazać się.
( frag. piosenki Pawła Kukiza )

...Mówi się o naszej wierze że jest wzniosła, posiada w sobie cel wybawienia, a czy nie wybawia nas za jedyne? czy nasza wiara nie kreuje się za pomocą mamony? pieniądz bo kościół ma potrzeby ma księży których wierni utrzymują ; co łaska ; a wszystko zaczyna się od początku, biorąwszy pod uwagę wstąpienie w tak zaszczytne grono kościoła katolickiego w beciku...biała koperta jest symbolem czystości, zawiera odpowiednią sumę która nas kwalifikuje pod dany szczebel społeczeństwa wiernych zgromadzonych którzy uzupełniają budżet proboszcza począwszy od chrztu, co niedzielne msze i tace, te drobne plus ; różaniec ; ; komunię ; sądząc przy tym że dziecko wprowadza sie do bardziej uroczystej imprezy która ma na celu przyjęcie opłatka za jedyne, nie zapominajmy o bierzmowaniu i rocznym uczestnictwie w kościele , związawszy z końcowym egzaminem który jest dalekim posunięciem by zachęcić dziecko do uczestnictwa w mszy nabożnej i co niedzielnej, do tego weźcie pod uwagę kolędy i kopertę na dodatkowe prace związane z parafią a przy okazji nie zapominajmy o zmianie pojazdu na cztery koła, najbardziej rozwala mnie moment kiedy ksiądz wpada ( dosłownie ), modli się jakby na okrętkę , poczym sprawdza kim jesteś i co tutaj robisz, wręczasz niby skromnie a ze zgryzem białą kopertę, połowę dniówki a często i całą ( co powie Kowalska? ) , Bóg zapłać słyszysz na odchodnym i tyle z tego poczucia bezpieczeństwa, a gdzie te skrzydła okalające Twoje uczestnictwo? gdzie poczucie błogosławieństwa? portfel pusty, chata wcześniej wysprzątana posiada ślady wdepniętego gówna - no życie...potem ślub i też co łaska a wcześniej pół roku korzystania z umoralniania tego jak masz żyć i jakim masz być człowiekiem w oczach kościoła ( zapominamy o tym że ksiądz, proboszcz i wszyscy świeci nie posiadając własnej rodziny wiedzą cokolwiek na temat wychowania dzieci, współżycia i umiejętności korzystania z kalendarzyka jako stu procentowego zabezpieczenia się bez użycia tabletek i gina ), weźmy pogrzeb - to jest dopiero jazda za cenę i teraz kto bierze więcej? grabarz czy proboszcz? a suma sie zamyka w tysiącu...msza za zmarłego z kościelnym co po tacce przy okazji lata ( a domokrążca czai sie po kątach ), i kolejna koperta biała za spokój duszy...jeśli obawiasz sie komornika to weź pod uwagę że nie tylko ten przypomina pijawkę co wyssie z Ciebie wszystkie soki ale ten zachowuje się podobnie...za co łaska i Bóg zapłać :)
Idziemy przez życie... 2015-01-03

Ta w okularach szybciutko pazurkiem drap-drap-drap drapie. Proboszcz nadlatuje.
– Co pani robi? Co to za zeskrobywania?
– Obraza boska takie robienie czegoś.
– Proszę stąd wyjść, to są dzieła sztuki.
Ta dalej pazurkiem i krzyczy:
– Mazepy!
Ten ją odpycha. Ta się nie daje. Echo potrzaskuje. Jeden spląt. My wryci. On ją łap. Ona w krzyk. On ją do wyjścia. Bocznej kruchty. Trusie wryte. Krzyki. Łomoty. Trzaski.
Źródło: Mazepy


Nowy rok i kolejne problemy, wiadomości alarmują na alarm, u pediatry głucha cisza jakby lekarze nadal świętowali sylwestra, nieletnia powróciła na łono matczynej troski i ... dobrze że już jest, niby świadomość moja była świadoma tego że jest cała i zdrowa a jednak, mamusia wie lepiej co dziecku do szczęścia potrzeba, co lubi, czego nie, a jej brak coraz bardziej mnie utwierdził w tym że jestem krok od bycia kwoką, jeszcze tylko chusteczki mi brakowało haftowanej by noska podetrzeć i nie zwariować od nadgorliwości, ok tak źle nie było, miałam na głowie nie tylko gary ale i małolata, który mało co sie przejął nie obecnością starszej siostry, jakby nie zauważył prawie tygodniowej rozłąki, bawił się w najlepsze kosztem mamusi, tatusia i niemal wszystkich świętych włączając w to świnie i dziadków, ciocie i napotkane osoby :) posprzątane, ogarnięte i matka zdążyła sie zaopatrzyć w kalendarz dla córci ( jakby mało było Mikołaja ), taki z Miki Maus , dla nastolatek ( a czy 11- latkę można podciągnąć do rangi nastolatek? kwestia dyskusyjna), wpadając w szał lekki po przeczytaniu że Biedronki biblioteka ma dorzucić książki w cenie po 9.90 zł, a tutaj wisiała reklama a o książkach takowych nikt z obeznanym tylko mnie tematem nie wiedział nic...jeszcze trochę a matka zaczęła by pucować okna na przyjazd córci i w cale się nie dziwię mojej mamie że kiedy wracałam od cioci z wakacji czy ferie mój pokój przechodził coś na kształt przeobrażenia, firanki poprane, okna umyte, skarpetki wymuskane z nabożną czcią ułożone w kostkę a nie takie na łapu capu i zawsze jednej pary nie znalazłaś:) coś jest na rzeczy...córcia przyjechała i stwierdziła, nuda! a czego sie spodziewała komitetu powitalnego! nocy przegadanego, odespanego do południa! a kto pulpety zrobi, ziemniaki obierze, a kto śmieci wyniesie i zabawi młodego! hahaha tak źle nie było, kanapeczka na śniadanie z pyszną herbatką zieloną o smaku karmelowym z dodatkiem miodu, wyciśniętego pomarańcza, niebo w gębie :) pulpeciki były, młoda urabiała ręce po łokcie w mięsiwie , dodała jajko majeranek cebule, czosnek, potem wszystko wymieszała i narobiła tych kulek...sos - kwintestencja smaku, gust i rety...zabawa z młodym podzielona tak by żadnemu sie nie znudziło, segregacja zabawek, słuchanie wspomnień, plus muzyka i tak kończymy kolejny dzień wspólny...naprawdę nie wiele potrzeba by dzieci były zadowolone a matka uszczęśliwiona...wspólna zabawa zespala i powoduje że nasze więzi stają się nie rozerwalne, bliskośc jest namacalna bo uwielbiamy sie przytulać, mówić magiczne słowa, no taka monotonna codzienność a jednak ją kocham...bo co innego koleżanki dziecko, najpierw wojna o opiekę, potem on znalazł sobie babę z dwójką dzieci, bez pracy, bez perspektyw i powiedz gdzie tu miłość...a jednak każdy widzi ją inaczej, po swojemu, wartości są mnożone przez każdego po innemu więc ja nic nie wiem o co chodzi...
...a tak z innej beczki, co poradzić na sikające dziecko nocą? jak oduczyć ? niby prosto było za dnia, ale noc staje się utopią...
Stare a nowe... 2014-12-30
Zbliżający się Nowy Rok
Niesie wszystkim nadzieję na uspokojenie,
Życzliwość i spełnienie marzeń.
W te piękne i jedyne w roku chwile,
Chcę złożyć najlepsze życzenia pogodnych,
Zdrowych i radosnych dni,
Bogatego Gwiazdora i szczęśliwego Nowego Roku!

...I po świętach, po Mikołaju, po zgiełku, hałasie, obżarstwie ( to akurat nie było konieczne , no ale), po stosie talerzy nie został ślad, po gościach ledwo wspomnienie, powrót chwilowy do pracy był namiastką rzeczywistości po to by podsumować jak co roku to co się udało, wiec?
- niespodzianką była zmiana pracy, kolegów ( znów znalazłam się ponownie w śród panów ), to była decyzja podjęta odgórnie ze względu na stan zdrowia moich strun głosowych, na warunki pracy nad którymi nie będę się rozczulać, owszem tam pozostawiłam siedem lat z hakiem moich lat i przyjaźni, moich nadziei, ukrytych marzeń...okazało sie że trzeba iść na przód, nie bać się nowych perspektyw, nowych doznać, choćby okazały sie ekstremalne , inne, nowe...świat i zycie pędzi tak szybko że musimy umieć łapać byka za rogi, cieszyć się nowym dniem czerpać radość z chwil, doceniać to co się ma a zwraca się ponoć dwu krotnie ( więc uznam siebie za bogatą, bo się nie bałam), pomimo że nie raz plułam za każdy trud i znój, za każdy bolący mięsień, brak sił i apatię ale to sprawiło ze stałam się silniejsza a to co mnie nie zabiję to wiadomo co...wzmocni więc i mięśnie posiadam...
- każdy rok umacnia moją miłość do dzieci, uczę sie ich z każdym dniem, rokiem, to niesamowite móc uczestniczyć w ich dorastaniu, być częścią , sprawiać by dzień nawet pochmurny stał sie słoneczny, kiedy uśmiech córci i syna rozwala mnie na łopatki, kiedy nasze zabawy budują naszą wieź, a jeszcze rok temu i dwa Pipin był taki - o tyci! wiedział tyle co - nic - a teraz już rozmawia, buduje zdania, śmieje się z naszych dowcipów, robi kawały, uwielbia nam zajmować czas, a my podziwiamy ich umiejętności, nieletniej w sporcie w tym że staje się na naszych oczach dorastająca kobietą, nastolatką coraz bardziej skrytą, wstydliwą...a'propo pojechała do cioci na Sylwestra już zaraz po świętach, jest jej dobrze na wygnaniu w śród kuzyna i tego że z dala od domu dzwoni codziennie zapewnia o tym że tęskni, że kocha, że już nie moze sie doczekać sylwestra, nowych getrów i kiecki, kiedy wskoczy w nową bluzeczkę, fajerwerków bo to nie Turek a Poznań a tam szopka nie utkana jak u nas z siana ze sztucznymi zwierzakami a prawdziwe mówięc Ci mama! pieje mi do ucha przez komórkę i dziękuję ORANGE za sieć dzięki której mogę mówić z nią i nie tylko bez końca...strasza bawi sie w Norwegii gdzie na kinusie 20 stopni przywita Nowy Rok, już dzwoniła, zapewniała że kocha i też słodka nasza ale tak daleko! to nie to samo!
- tak slub starszej sponiewierał naszymi uczuciami, co innego matka a co innego ojciec, ona cierpi każdą rozłąkę, nazywając to syndromem pustego gniazda a jednak ojciec czuje podobnie, pomimo że przebywała w Poznaniu to zawsze świadomość była prosta jak autostrada A2 wpadnie, wypadnie, jest! teraz? na wielkanoc przyjadę i to z mężem, z nim , z tym co ją skradł i taka kolej rzeczy , taki wybór. Nie rodzimy dzieci dla siebie, słyszę od kiedy stałam sie blogową mamą, ale dla świata, rodzimy byśmy wydali dziecko ułożone, wychowane dla ludzi, nie jest nasza własnością jak my nie jesteśmy własnością naszych mężów i odwrotnie ( nie mylić ze zdradami ), ale wyrozumiałość i tolerancja przede wszystkim - ciekawe jak to przekłada sie na inne stosunki międzyludzkie, nie ważne,,,
- nie udało mi sie z papierosami, jedno podejście wielka klęska, kolejna paczka i spokój ducha , radość w rodzinie, wiem co mówię i piszę tyle ku...to dawno nie poleciało za jednym zamachem...
- zaprzyjaźniłam sie z pisarką , niesamowita osoba, pełna ciepła, empatii, nawet piernika sztuk dwa przysłała, taka czułam sie doceniona, oprawiona jakby w ramkę z napisem ; przyjaciel ; takie rozmowy niekontrolowane z tym co na myśli to na klawiaturze sorry ale jak inaczej w tym chorym świecie ma przetrwać przyjaźń jeśli nie słowem pisanym? no tuż ona piszę, ja czytam ją, książki, jestem uchachana i co z tego że tracę kasę jak to moja słabość?
- trzy świnki morskie, Tofik plus dwie baby, Zośka i Frytka, kwikają, domagają sie miski żarcia i mają sie w najlepsze, czasem sobie myślę że dzieci tak nie mają na innym świecie niż te tutaj prosiaki i doszły dwa glonojady plus bojownik który uwielbia jak jego po grzbiecie macam...
- Ktosiek który jest, trwa, który akceptuje i kocha tyle albo aż tyle...
- nasze niespełnione marzenia, sny o nich i modlitwy by się ziściło, a jednak stanęło wszystko na wielkim jednym ale...
Wam zyczę od siebie wytrwałości w tym Nowym Roku...

Świątecznie 2014-12-25
...ks. Jan Twardowski

Pomódlmy się w noc betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania
By wszystko nam się rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki

I oby w nas złośliwe jędze
Pozamieniały jak owieczki
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choince barwnej świeczki

By anioł podarł każdy dramat

Aż do rozdziału ostatniego
Kładąc na serce pogmatwane
Jak na osiołka – kompres śniegu
Aby się wszystko uprościło,
Było zwyczajne, proste sobie,
By szpak pstrokaty, zagrypiony
Fikał koziołki nam na grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
Na cud czekając w swej kolejce,
A Matka Boska cichych, ufnych,
Jak ciepły pled wzięła na ręce.


Wigilia czas w którym człowiek nie tylko łamie się opłatkiem, przebacza, zaczyna nową kartkę , kiedy w gronie najbliższej rodziny zasiada w atmosferze pokoju, klimatu , z radością i szczęściem że wszystko się udało, nawet ta nieszczęsna kapusta z grochem nie przeszła przypalenizną okazała się pożądaną strawą i co z tego że ciężko strawną, zajadamy, wspominamy, zaśmiewamy się i jest tak jak zawsze być powinno, beztrosko, sympatycznie i nie pamiętasz już ile wysiedziałeś swoje przy garach, ile namyślałeś, nabiegałeś za prezentami kiedy widzisz to szczęście na ustach, w oczach dzieci, jakby w tym wszystkim nawet nasze świnki morskie głośniej kwikały, rybka plumkała i taki klimat kiedy wspólnie siedzimy , bez żalu, kłótni, bez zazdrości, bez...każdemu życzę, kiedy więzi rodzinne wyłażą każdą nicią i szewkiem, kiedy Pipinowi płakać sie zachciało na ilość upominków, kiedy nieletnia ze szczęścia zaniemówiła, kiedy najstarszy szwagierki wpadł w zachwyt na widok paczki ; Od Mikołaja ; a przecież w nie go solennie nie wierzy,, oj to mnie samej klapiszon opadł, i tak sobie te święta mijają, a dzień dziecka trwa nadal w najlepsze, jak my wrócimy do rzeczywistości?


... Siedzimy i zajadamy, pupa rośnie, dokładamy, pieczemy, smażymy i dogadzamy, spacer? leje, niskie ciśnienie powala każdego biesiadnika, ziewamy i zasypiamy, okiem rzut za szybę i serce samo zalewa sie łzami, wiec cóż bierzemy na klatę i pozwalamy się rozrastać tu i tam, święta sympatycznie mijają w gronie najbliższej rodziny, w towarzystwie książki, telewizji i śpiewanych kolęd bo jakżeby inaczej córcia dostała mikrofon, nie plastikowy a estradowy i będzie sie działo, nocy będzie mało, będziemy śpiewać, ona - ja keyboard i zespół blokowy stworzony do występów klatkowych. Do tego zestaw malarski ze sztalugą gdzie już mam wizję na czasy kiedy zostanie rzucona w kąt jako mebel na zdjęcie rodzinne ale puki co, choinka świeci, dzieci szaleją, hałas , rwetes i nasza kakofonia, nadrabiamy zaległy czas...
Życzenia 2014-12-23
Małą gwiazdkę przed świętami
Przyjmij proszę z życzeniami
Może spełni się marzenie
Białe Boże Narodzenie
Lub, gdy przyjdzie Ci ochota
Niech to będzie gwiazdka złota
Bo, gdy spada taka z nieba
Wtedy zawsze marzyć trzeba
No, a jeśli tak się zdarzy,
Że srebrzysta ci się marzy
Możesz także taką zdobyć
I choinkę nią ozdobić
Świąt radosnych,
przeżyć wzniosłych,
w zdrowiu, szczęściu i miłości.

...Bigos zrobiony, kapusta z grochem, choinka ubrana, jeszcze wiele do zrobienia, ostatni dzień w pracy i świętujemy. Jutro będzie wielki dzień, Boże Narodzenie, wspólne kolędowanie, Mikołaj, prezenty, dzieci już nie mogą się doczekać pierwszej gwiazdki, dla Pipina to trzecie święta, te bardziej już świadome bo przeżywa je po swojemu, chodzi tłumaczy i wygląda za okno w poszukiwaniu Świętego, gwiazdki ale na niebie ani gwiazdki ani Mikołaja, pada i bardziej straszy powodziami niż śniegiem...
Najlepszego kochani...

Podsumowanie flustrata... 2014-12-21

( znalezione w google)
Jak to przed świętami - ludzki brak empatii wyłazi wszem wobec strasząc swoim egoistycznym nastawieniem, w tej kwestii jest rzeczą coraz bardziej normalną, będąc w pracy, w autobusie, na przystanku, w sklepie a nawet zamiatając klatkę schodową słyszę posapywania ludzi zewsząd, bo pogoda jak na tę porę i święta  do bani, wszystko drogie a i prezenty to takie powymyślali że klękajcie narody, że ile to można stać przy garach, myć, sprzątać i prasować ( jakby przed świętami nikt nie wykonywał czynności domowych ) a nie jest to dobra okazja do zajrzenia w głąb szafy, siebie bo można zastanowić sie nad tym co mozna zaakceptować lub zmienić, przyszłością...wolimy narzekać, stać sie pesymistami i zamartwiać się trując i warząc atmosferę gdzie sie da, a ja lubię ten harmider związany z przygotowaniem świąt, szafy sprzątam z impetem bo wiem że trzeba zrobić miejsce na nowe, myję piorę, prasuję i śpiewamy kolędy co za tym idzie ja na keyboardzie, nieletnia na flecie a mały rzędoli na organkach, kolendujemy i mimo że faktycznie ceny straszą , pogoda jest nie ciekawa, że przeziębienie bierze górę nad byciem zdrowym to jednak najłatwiej jest dostrzec to ale, narzekać i poddać się złemu nastawieniu, a przecież miło spędza sie czas przy choince, kiedy wspólnie wymyślamy zabawy, gramy w piłkę, w berka czy opowiadamy sobie bajki...zima pomimo braku śniegu ...cóż jest jaka jest...
A może lepiej zrobić tak jak tu piszą? i świat ten szary stanie sie bardziej przychylny...



Czas przedświąteczny... 2014-12-20
Bezpieczna rodzina
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Kochających się rodzin losy opłakane,

Jakby okrutnym jakimś przewidziane planem,

Powtarzają się w dziejach... Patrzy na to z góry

Nierozłączna Rodzina: Słońce pośród planet.


... Święta za pasem, jakby już Mikołaj pukał do drzwi, prezenty poupychane po katach, przed wścibstwem dziecięcych oczów, pamiętam jak będąc dzieckiem sama byłam ciekawa co też leży w głąb szafy, tajemnica nie raz została odkryta z udawanym zaskoczeniem kiedy Mikołaj pod postacią sąsiada ( nie ważne - cieszył jak ten z Laponii ), wręczał upominki, teraz chwała i cześć allegro że w miarę uwinął sie z wysyłką, mnie kamień z serca że nie czekając na ostatnią chwilę mam okazję odsapnąć a nie zamartwiać sie, chociaż czym sie tu martwić? Bąble swój list do Świętego wręczyły dawno, bez zaskoczenia, bez jakiś szczególnych próśb i gróźb , bez zaskoczenia omówiłam kwestie z siostrą , ze szwagierką a wiec nikt nie dostanie kiepskiego prezentu, takiego co to ni w pięć ni w dziewięć, nie wiadomo do czego przypiąć...a taki prezent dostałam jakby ze specjalną dedykacją od siostry mojej mamy, co roku to samo : kalendarzyk kieszonkowy który bardziej przypominał kalendarzyk małżeński aby przypadkiem nie zapomnieć zakreślić dni płodnych, skarpety bo to oczywiste że się przydadzą a nie ma nic bardziej przewidującego niż rzecz która jest codziennie używana, majtasy a żeby przypadkiem kuciapa nie ucierpiała podczas siarczystych mrozów, czysta bawełna i do tego na grubej gumce która ma wytrzymać każdą katastrofę, oczywiście że sie cieszyłam bo wiem ile to dla ciotki znaczyło, ja - moja siostra plus te same kalendarzyki...dzisiaj weź zrób komuś prezent bez uprzedniego zagłębienia sie w tajniki a co by sobie życzyła ta czy inna osoba, lepiej tak niż dostać coś co niby nam wydaje się za fajne i na miejscu, nie koniecznie sprawia radość osobie obdarowanej a dzieci o których mowa mają życzenia choć to nie koncert życzeń a czasy plastikowych lalek dawno poszły do lamusa i weź tu spraw by dziecko szalało z radości, raz że koszt czasami przewyższa nasze oczekiwania...ale co tam...rodzice często stają na głowie, bo mamo pragnę zestaw klocków lego, mamo chcę pieska, kotka, robota, model samolotu, a czy zdajemy sobie sprawę czy dziecko jest faktycznie zainteresowane zwierzakiem i czy to jest dobra forma prezentu? zwierzę to nie zabawka, z czasem i ona sie znudzi, bo piesek wymaga i są obowiązki, kotek , słodki przytulas a też domaga sie michy żarcia, do tego klocki lego? zmorą mojej sąsiadki, chodzi zbiera małe elementy ale jak gnała do zabawkowego po pudło tychże klocuszków, bo to buduje wyobraźń a teraz sama twierdzi że ciekawe komu? ale choinka ubrana, czeka aż rodzina zbierze sie i zaśpiewa Zielona choinka, pachnąca lasem...
Puki co , kapusta ugotowana z obowiązkowym grzybem i z grochem, Jasełka przedszkolne zaliczone, Pipin będąc na etapie - mamo ja się wstydzę zmusił matkę do wyrecytowania wierszyka, wyśpiewałam co swoje kolędowanie plus integracja z grupa dała tyle że każdy w ostateczności z paczką od Mikołaja rozszedł się do domów i leczę bolące kości, nos który puki co z każdą godziną zamienia się w konewkę...

( fot. własne )
Za oknem angielska pogoda, leje wieje, słowem jednym - zapomnij o śniegu, oby wielkanoc nie zaskoczyła drogowców. Miłym akcentem ostatnich dni była niespodzianka którą dostałam w paczce i nie od Świętego ale od Teresy Moniki Rudzkiej, piernik, pyszny z orzechami, niebo w gębie na te słote dni był jak muzyka na skołataną duszę , jak na bolące od pracy mięśnie, ja jej za wspaniałą przyjaźń wysłałam wiersze Pawlikowskiej jasnorzewskiej Marysi bo że ją lubimy to nie przypadek?

Strach ma wielkie oczy... 2014-12-11
Strach ma wiel­kie oczy.
Mi­mo to nie naj­le­piej przez nie widzi,
sie­dział za blis­ko ludzi strachliwych.

Te­raz mu­si no­sić oku­lary korekcyjne.


( fot. google )

... Przecież nie da sie zrobić tak by dziecko nie bało sie niczego, bo czy to możliwe? mojej koleżanki dziecko budzi się w nocy w wieku Pipina z przemożnym płaczem bo boi się ciemności, inny woli mamę na każdym kroku, inna za to nie wejdzie do lekarza bez scen daltejskich, a Pipin do nie dawna bał sie fryzjera, obcięcie włosów graniczyło niemal z cudem :( jeden fryzjer dziecięcy odmówił podstrzyżyn, tłumacząc że nie ma tak silnej woli by patrzeć na TAKIE łzy dziecka, niemal ubłagałam ją by dokończyła dzieło bo jak ja wrócę z obciętymi włosami po jednej stronie a co z drugą? trafiliśmy na miłą panią tuż za blokiem która zagaduje, ( ona to ma gadane ), przekupuje ( to co tygryski lubią najbardziej ), czaruje bo ... nie płaci sie krocie a mama spokojna to i dziecko uciszone...potem na stołek wskoczyła nieletnia i jak wiadomo latorośl i w dodatku płeć piękna uwielbia farby, wszelkie żele, lakiery, a przede wszystkim jak jej grzebią we włosach bo pani preferuje masaż głowy przy myciu, ja omal nie zasnęłam i kurcze taka myśl...chodziłam do renomowanej firmy z myślą że moje włosy zaczną świecić ( z samej podcinki ), że będę odpowiednio obsłużona, że za taką cenę to wiecie...a moje włosy podcięte następnego dnia pokazywały nie równości, nie świeciły a portfel ok nie będę komentować a tutaj? niemal domowe pielesze, dzieci są spokojne, obcięte, pochwalone, matka wychodzi pełna zachwytu i krok za moim mieszkaniem za grosze?
Inne dzieci boją się tego i owego, może trzeba pokazać dziecku że pod łóżkiem żaden potwór nie mieszka, że nie wyłazi z szafy że dźwięki wydaje mieszkanie, podłoga trzeszczy, lodówka wyje, rury rozmawiają albo głośne mieszkanie sąsiadów...cienie na ścianach to liście z drzew albo latarnia daje poświatę i to tylko misiek i jego druga połowa...można udowodnić ( jako dorosła osoba ) że to nie boli, lekarz tylko zbada, że fryzjer podetnie włoski i to też nie boli , że to co widzimy to wyobraźnia...można także porobić doświadczenia, pokazać że w ciemności poprzez latarkę można nawet fajnie się bawić , robić ptaki , inne zwierzęta przez zabawę w cienie...dla mnie EUREKA ! dorośliśmy, przedszkole sprawiło cud? może, jednak nieletnia śpi sama ale...strach ma moje oczy...


Idealne mamy... 2014-12-10
Naj­większa i naj­szczer­sza miłość zaw­sze będzie mat­ki do dziec­ka. Więc sza­nuj swoją matkę, nie ważne ja­ka jest. Pi­jaczka ze śmiet­ni­ka, czy bo­gaczka z wil­li.
( Znalezione z internetu )

( fot. własny Norwegia )
... Mam dosyć , już dawno miałam ale teraz jakby czara sie przelała, mam dosyć mam które chuchają na dziecko własne, które rozczulają się nad stłuczonym kolankiem, , podcierają nosek, podtykają pod nosek łakocie, okupują od A do Z w najlepsze zabawki, markowe ciuchy, karmią wszystkim co bio i plują na te poniżej mamusie które jakoś nie poraża krewka na kolanku własnego dziecka, które nie biegają co kawałek wycierając nosek, które nie podtykają żywności z bio, nie faszerują najnowszymi kolekcjami zabawek, które ubierają normalnie bez żalu o brudną odzież, czy takie mamy trzeba uważać za gorsze a te pierwsze zaraz wytykając palcami potwierdzają teorię o patologii jakby wiedziały zatem co ona oznacza?
Idą święta, taki magiczny czas nie tylko spędzania czasu przy suto zastawionym stole w gronie najbliższej rodzinie, przy pachnącej choince gdzie pod nią piętrzą sie wielkie prezenty, kiedy kolęda sama ciśnie się na usta, kiedy mały człowiek zwany dzieckiem aż kipi ze szczęścia, tam gdzieś w niedalekim domu, przy włączonym telewizorze karmić takie prawie samo dziecko reklamą jakie te święta będą wspaniałe, że Mikołaj nikomu nie oszczędzi niespodzianki, więc dlaczego jego stół jest pusty a choinki brak? dlaczego tam jest radość i śmiech a tutaj jakiś przeraźliwy smutek i dlaczego Mikołaj o nim zapomniał a przecież pan z telewizji obiecywał że będzie inaczej i do nie go zawita, dlaczego mama płacze po kątach a tata zamknął się w pokoju? dwa światy tych co maja i tych co nie potrafią wytłumaczyć dziecku że świat jest okrutny, że taki kraj, rząd i niesprawiedliwie dzieli...
A po świętach? u innych kontenery z żywnością pękną w szwach a u innych nadal lodówka echem krzyknie że tylko światło i mróz...
Próbuję wytłumaczyć dzieciom a zwłaszcza nieletniej że w dobie cywilizacji rządzi pieniądz, sama przecież jest świadkiem tego co sie odbywa w szkole gdzie nie ceni się koleżeństwo, przyjaźń, chęć niesienia pomocy, ot gadżety, marka, jesteś kimś jak masz konkretne wdzianko na sobie, nie ważne że jesteś tłukiem parowym , masz i się nosisz...co z takiego dziecka wyrasta, przebywając i słuchając takich wypocin stajesz sie taki sam, wchłaniasz i idziesz z falą bo wiesz że każde Twoje przeciwstawienie się będzie kosztowało Cię odrzucenie, a nikt nie chce być sam ze sobą więc sie komponujesz do reszty, bez własnego zdania, gustu, bez...co bardziej gorsze?

Starsza dała znać, można krzyknąć EUREKA - NARESZCIE! odkąd wyjechała do Norwegii ma wspaniałe zachody i piękniejsze poranki, pracuje i tęskni, dobre i to, inny świat, inny światopogląd a my prezenty jako małe co nie co zamówiliśmy i co , pomału szykujemy choinkę , karp za pomocą dziadka pozbył sie życia, dobrze że mnie przy tym nie było i dzieci, zawsze jakoś tak przykro że dla kilku łusek i chorej tradycji te piękne ryby giną pod skwierczącym tłuszczem, ale jeść je lubię...gdyby można było zastąpić je czymś innym ale nikt nie chciał inaczej...

( fot. włane Norwegia)

Bo ja nie wiem czego chce... 2014-12-08
Bezpieczna rodzina

Kochających się rodzin losy opłakane.
Jakby okrutnym jakimś przewidziane planem,
Powtarzają się w dziejach... Patrzy na to z góry
Nierozłączna Rodzina: Słońce pośród planet.

Halina Poświatowska Jasnorzewska

( fot. własne)
Znacie tą formę rodziny ( bo trudno nazwać ją inaczej niż coś co da sie ulepić ), kiedy za panny sie marzy o mężu, opoce ogniska domowego, dziecku, domku z ogrodem, pięknym samochodzie, własnym drzewku, obrazek jak z reklamy, ja mam taką niemal na wyciągnięcie ręki, bo puki On - JĄ adorował i starał sie sowicie pokazać i poczuć że jest potrzebna, że jest kobietą, matką, do puki mąż nie zguśniał i to szybko jak na niego i jego młode lata, przestał na swoją panią patrzeć jak na okaz piękna a jakoś mu spowszedniała, ona stała sie za jego pośrednictwem matką żoną i niekoniecznie kochanką, coraz mniej z żony i z kobiety za to coraz więcej z robota który musi wyprać, wyprasować, sprzatnąć , ugotować, podać, pogłaskać po czerepku, zapytać co u męża bo to bardzo ważne by czuł sie w centrum uwagi, musi zająć sie prawie dwulatkiem bo przecież sam sobie pieluchy nie zmieni, kaszki nie poda ani nie pobawi, mama na pełny etat, z przetłuszczonymi włosami z brakiem czasu dla siebie bo powiedzmy sobie szczerze czas własny zakończył sie z chwilą włożenia obrączki, a Ona by chciała jeszcze ładnie się ubrać, umalować, pokazać swoje atuty, chciałaby pojechać na dyskotekę, spotkać się ze znajomymi na piwie, czy jest przetrzymywana? a może sama nie ma własnego zdania, może musiałaby troszkę tupnąć nóżką, postawić na swoim, pokazać szlachcie że nie jest tylko na zawołanie...ale słowa które wylatują z niej z siłą karabinu maszynowego bo trzeba zrozumieć że chciałaby ale wystarczy jego spojrzenie, słowa i Ona robi sie malutka, bezradna i przyodziewa na siebie szaty szarej myszki...żal, współczucie że czasem otaczają nas osoby którym mimo chęci nie można pomóc...
Nuda, nuda nuda... 2014-12-07
NUDNA NUDA

rymowanka na pogodę pod psem | www.rymcym.blogspot.com



Cicho i sennie, na dworze pada,
nie cieszy lizak ni czekolada.
Nuda się snuje po wszystkich kątach.
Nie chcę się uczyć! I nie chcę sprzątać!

Co by tu robić? – zapytam mamę.
Kiedy tej nudy koniec nastanie?
Może dla lalek szyć kapelusze,
albo do innej pracy się zmuszę?

A nic się nie chce, wszystko tak męczy,
marudzić trzeba, innych zadręczyć:
„Wymyślcie prędko nowe zabawy!
W jakie gry zagrać?! Jak nudę zabić?!”.

Też nie przegania jej żadna rada
(nuda, tej nudy największa wada),
lecz gdy przemienię się w czytelnika,
przy dobrej książce, najszybciej znika!
( znalezione w necie)

...Dawno tak nie było żeby nic sie nie robiło, nic sie nie chciało i po kątach leżało, jemy i w cinamy aż nam dupska od jedzenia tłuszczem popuszczały, istny horror , cóż wiec robić, lepiej leżeć niż sie głodzić, oglądamy telewizję i muzykę, gdzie na wszystko inne gwiżdżę...

Tak po prawdzie to nuda obleśna spleśniała wdarła się do domczyska, zabiera powietrze, wysysa energię , optymizm, chęć do działania ( a tutaj sąsiedzi jakby na gwałt sprzątają, piorą, wieszają), doczytałam powieść Natalii Bieniek ; Uśpione marzenia ; bo marzyła sobie bohaterka powieści Ewka, taka jak ja i Ty zapewne o tym co większość z nas marzy lub wprowadza pewne takowe myśli w powolny czyn by posiadać rodzinę, mieć właśne m2 , spłacone, skredytowane, stałą pensję, stabilność...problem jednak polega na tym że Ewa owszem dostała kredyt, mieszkanie jednopokojowe z kibelkiem i takową ciemną kuchnią gdzieś w Łodzi albo poza nią, córka co by sie mogło wydawać bogatej pani matki deweloper, pani od ołówka, bogatej i tej co to niby wyjechała dla kariery i jakoś tak nie wróciła, osierociła dwie córki tak różne i inne które po latach poznają siebie...warto przeczytać...choćby by przekonać sie czy faktycznie żyjemy w erze narcyza...

Grudniowe Mikołajki 2014-12-05
Wiersz o Świętym Mikołaju
Przebrany Mikołaj czapkę ma czerwoną,
Zniszczone kalosze, brodę oszronioną.
Niesie ciężki worek prezentów wspaniałych,
Chce, by wszystkie dzieci dziś się uśmiechały.
Takiego staruszka widuję czasami
Na wystawie sklepu, w książce z obrazkami.
Wiem ze jest inaczej, każdy wam to powie:
"Prawdziwy Mikołaj to był święty człowiek".
Żył on bardzo dawno i w odległym kraju,
A przecież do dzisiaj o nim pamiętają.
Dobry był dla ludzi, co miał, to rozdawał,
Nocą biednym dzieciom prezenty zostawiał.
Każde dziecko może żyć tak jak Mikołaj ,
Jeśli tylko Boga kocha, ile zdoła,
Gdy tym, co posiada, podzielić się umie,
Gdy chętnie pożycza i innych rozumie.


Grudzień nastał, tak szybko, nie spodziewanie, mrozem pierwszym straszy i wiatr wdziera się pod kurtki, szczypie w uszy i w poliki, nie przyjemna pora by stać na przystankach a czas w tedy sie wlecze, dzień krótki i taki szary ze zabiera optymizm i energię. Ale grudzień to czas przed świąteczny, czas radości dziecięcej,paczki, prezenty i małe co nie co...Mikołajki, wszelkie skarpety zawieszone przy kominku, buty gotowe w oczekiwaniu na małe podarunki, talerzyki z ciasteczkami i kubek mleka - podziękowanie dla Mikołaja za fatygę , tylko komina brak. Odwieczny dylemat mieszczuchów, blokowisk bo balkonem Mikołaj wpada, po drabinie wchodzi i jak worek przeciska przez kratkę wentylacyjną? to jest sztuka, nie lada wyczyn od czego są czary i magia.
Pipin w swoich trzech latach , coraz bardziej świadomy poznaję i zapamiętuje całym sobą to co dzieje się w okół, ubrane choinki na wystawach sklepowych wywołują wielkie oczy, pełen podziw dla elfów i prawdziwych koni które zajechały pod przedszkole z Mikołajem czy świętym? kto by tam zaglądał pod kieckę, wystarczył wór prezentów by wywołać emocje, radość i okrzyki , opowieściom jego nie było końca i zabawka ciut nie trafiona, bo bardziej zostałaby skonsumowana niż ulepiona ale czy można sie boczyć na Świętego który to w męskiej postaci głowę miał zapędzoną własnymi sprawami, rozdał, pomachał rózgą, odjechał ( straszyć inne dzieci ) z głośnym Ho Ho Ho...
Nieletnia z tej okazji dostała książkę o Mariolce i jej przygodach szkolno, rodzicielskich - skoro rośnie nastolatka, niech czyta wole to niż ślęczenie przed komputerem i co jest ważne miała marzenie, zachciankę jak to było z założeniem Naszej Klasy, bo wszyscy mają wiec argument był nie do odrzucenia, rad nie rad Ktosiek założył, przyklepał, zaprosiliśmy osoby z rodziny, nikłe towarzystwo małych kolegów i koleżanek i ślad po NK znikł...przestała wchodzić, interesować sie, śledzić wiec Facebook stał się kolejnym życzeniem tyle że sam Facebook stwierdził że nie założy jej konta bo nie i bez dyskusji a mnie kamień z serca bo tyle tam pierdół, ile to dzieci wypisuje na siebie ile kłótni co ocen w dzienniczku więc książka jak najbardziej przypadła do gustu i serca nieletniej i czyta biedaczysko do późnego wieczora i co, trza kupować tematykę młodzieżową co by język szlifowała.
Mikołajki to także pomoc tym co rzadko liczą na lizaka a o drobiazgach nie wspomnę bo wiadomo jak to w naszym kraju liczy się pomoc prorodzinna - nawet pracujący rodzice ledwo wiążą koniec z końcem a co tu mówić o kolacji wigilijnej czy prezentach, wiec czy nie lepiej pomóc takiej jednej rodzinie? może nie w formie zakupu bo nie stać mnie na taki gest ale wyrośnięte ciuszki, zabawki już nie używane ? jakaś czekolada i uśmiech dziecka gwarantowany a nam nie leżą zbędne rzeczy po pawlaczach i półkach, taki gest może nam podnieść skrzydła ciut wyżej ...



Czyżby zima przyszła? 2014-11-30
Jesienny spacer

Leśną dróżką stąpamy cichutko
Pożółkłe liście spadają leciutko,
Tkając kobierzec liśćmi złocisty,
W ten dzień jesienny słońcem świetlisty.
Sypią się liście wprost na poszycie,
To po przymrozku skrzącym o świcie.

Barwy jesieni okryły drzewa,
Lecz już nam ptaszek dziś nie zaśpiewa,
Tylko dzięcioły w rytm wystukują,
Pod korą jadło swe odnajdują.
Robiąc zapasy przed zimą srogą,
Nie słyszą nawet, kto idzie drogą.

Jesień usypia leśne ostoje,
Tuli przed zimą błogim spokojem,
Drzewa i krzewy ciszą ogarnia,
Pełna zapasów leśna spiżarnia.
Grzybów bez liku las Ci oddaje,
Na krzewach owoc wciąż pozostaje.

Żywicą pachnie jeszcze wokoło,
Jeszcze szeleszczą liście wesoło.
A babie lato iskrzy do słońca,
Rysując kreski, linii bez końca.
Jakoś wesoło pomimo ciszy,
Chociaż ptaszyny już się nie słyszy.

A gdy pod wieczór cienie się dłużą,
Kiedy przed słońcem oczy się mrużą,
Wtedy w gałęziach półmrok się jawi,
Barwiąc na czarno, cieniem się bawi.
Jakąś wilgocią zewsząd powiewa,
Choć wiatru nie ma, chylą się drzewa.

Już księżyc w nowiu skądś się pojawił,
I ślad po sobie dzień pozostawił,
Szeleszcząc liśćmi, co wyschły w słońcu,
Idziemy dróżką z polem na końcu.
Wracamy przecie drogą tą samą,
A jednak dziwnie już pozmienianą.

Jakieś w niej cienie i uroczyska,
Jakieś szarości, aż strach się wciska.
Barwy złociste, gdzieś znikły w mroku,
Aż chce się zgoła przyśpieszyć kroku.
Niech sobie w ciszy las pozostaje.
A jesień uśpi lasy i gaje.
( T. Leo znalezione więc pożyczone )

( fot.google.pl)
... Jesień odchodzi, czuć pierwsze wieczorne przymrozki które ciągną sie aż do świtu, wiatr hula sobie śmiało po polach gołych, łąkach i jakże ciężko jest wyrwać się z domowych pieleszy, Szczypie w uszy, szczypie w nosy, smaga po policzkach, paluszkach gołych, czapka się kłania i szaliki, ciepłe skarpety i kubek gorącej herbaty. Weekend Andrzejkowy, przespaliśmy, właściwie to nigdy nie przykuwałam większej wagi do wróżb i tej całej otoczki zabobonów. Nie na próżno ktoś kiedyś powiedział że kto wierzy w gusła temu d...a uschła i też myślę że gdybym miała podchodzić do tych zabaw z większą wprawą nie doczekałabym się dzisiejszych czasów, przecież patrząc wstecz jak wytłumaczyć zabobonne lanie wosku przez głowę płaczącemu dziecku, kto tam mógł przypuszczać że to kolka, wszystko się sprowadzało do czarów, diabłów, były baby co to na wsi wróżyły, czarownice z piekła rodem leczące ziołami, aż strach było przejść przez próg...szklana kula i trupia czacha...a dziś wróżka - kobieta luksusowa, zadbana, piękna i inteligentna która zna swój fach i ceni zarobione pieniądze... zabawa dyskotekowa odbyła sie w szkole ku czci i chwały tychże obecnych które porwała nie tylko muzyka ale właśnie czary mary, córcia dowiedziała sie o sobie tego co już wie na dzień a przecież żaden nauczyciel nie wszedł głębiej w dusze jak po zawarciu znajomości z dziennikiem mógł ocenić danego ucznia, jakież to proste...podniecona, wymalowana i cóż - mam sie bać co to będzie za parę już niebawem lat? miejcie się na baczności wszelkie pomadki, cienie i tusze do rzęs... moje botki, kiecki i koszulki...za to żeby już nie było aż tak nudno wystarczyło przeczytać znaczenie imienia by paść ze śmiechu , imię imieniem, zdrobnienie to był szczyt tego który układał tekst, za wszelkie inne klucze, wosk i buty ubawiliśmy się po pachy...wiec gdzie ten dom z ogrodem, gdzie te wyjazdy w dalekie kraje, gdzie te baseny i pieniędzy jak lodu? owszem lodu jedynie...w zamrażarce...pod dostatkiem...synek będzie profesorem i naukowcem, już mam się cieszyć? oczywiście, bo kim zostanie w przyszłości będzie moją dumą i szczęściem, puki co łazi mały smrodek i zacina się jak starta płyta...taka karma, szkoda że nie napisali kiedy mu muchy z nosa wylecą...
Strach... 2014-11-25
Mark Twain

Od­wa­ga to pa­nowa­nie nad strachem, a nie brak strachu.


... Co czuje dziecko bite? oprócz fizycznego bólu? strach, ciągły strach że oprawca wróci, że zacznie sie to samo, że zapalnik ; od byle czego ; się zatli i zacznie sie od krzyku po bicie, rwanie włosów, płacz dziecka na którym spoczywa cała odpowiedzialność bo tyle razy słyszało ; to Twoja wina; ...siniaki, strupy i tłumaczenia matki bo spadło ze schodów, milczenie jak zmowa, dziecko dorasta schowane za szafę, z nadzieją że może tatuś, mamusia wróci z pracy w lepszym humorze, że może pobawi się, zauważy, ale drzwi często się otwierają i włazi w brudnych buciorach On, z przekrwionymi oczami zaczyna szarpać JĄ, potem rzuca sie na dziecko bo dyscyplina rzecz święta, posłuszeństwo na najwyższym szczeblu, kiedyś go docenią, a kiedyś przeradza się w siłę i w obopólną walkę lub bycie współuzależnionym. Często można nawet takie ataki agresji oglądać w necie, filmiki które pokazują i są przesłaniem by nie ranić bezbronnego człowieka który nie potrafi sie bronić, komentarze są imponujące, myślimy o tej kwestii z przerażeniem i z niesmakiem, my tego byśmy nie zrobili, nie pobili, nie skrzywdzili, a czasem słowa bardziej tną niż nóż...Czytając Katarzynę Michalak dowiaduję sie co nie tylko dziecko czuję, nie tylko co w takiej sytuacji znaczy utracone dzieciństwo, przyjaźń i pragnienie bycia kochaną...


Niedzielne słońce o poranku... 2014-11-23
Liście jesienne

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.
Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.
W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba - mgłą siwą, czerwona leszczyna - skrzydłem motyla, topole - ciemnymi kolumnami.
Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w gląb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.
Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.
Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.
Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.
Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.
Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.
Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.
Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.
Wiosna - kaprys, wiosna - łaska.
Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej, zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.
Maria Jasnorzewska Pawlikowska

( foto. internet)
... Nareszcie, jak rzadko ostatnio pojawiło sie słońce więc co robić - wybyliśmy na małe zakupy robiąc mały spacerek, dobra sprawa i pożyteczna, dwa w jednym - przymrozek był, do zimy dzieli nas mały krok a tyle liści na wierzbie zielonych...czym byłaby jednak niedziela dla nie których bez przesiadywania w marketach, pamiętam wypady do siostry do Poznania, tam liczyła się galeria, czas dzielący pomiędzy empikiem, ciuchami, butami, łażeniem i snuciem się bez celu, dla mnie też była dobrą okazją by zobaczyć kawałek czegoś nowego, świeżego, czegoś z czym nie miałam do czynienia, tutaj na miejscu lecę do Biedronki, Lidla bo zabrakło, bo trzeba zapełnić, bo...szybki wpad i wypad...nie tracę czasu nad zastanawianiem sie czy spędzę niedzielę w Tesco czy w Intermarche...za to utrzymujemy z nieletnią pozycję łatwą do przewidzenia, w betach i w totalnym nieładzie przenosimy sie fizycznie i duchowo w pozycję która przypomina niedawny sen, ponoć strata czasu, noc jest od spania ale po obiedzie i napełnieniu żołądków najbliższych, kiedy słońce zamieniło sie w wichrową szarość, telewizor stał się jakby przyjacielem naszej niedoli, bo cóż robić innego? z Pipinem malujemy, mieliśmy prace domową do odrobienia, narysować i opisać historię przez siebie wymyśloną , wiec patrząc na syna widzę krasnoludka, bajka o nim, lesie i ile było śmiechu...nieletnia omal nie pękła, ja przy okazji...karaoke z córcią? moja matka nie poświęcała nam ( mnie i siostrze ) czasu na zabawę, nie pamiętam by z nami malowała, z nami czytała, ona była typową mamą w kuchni gdzie tam mieszała i pachniała octem i potrawami, przesiąkała wszystkim, radziłyśmy sobie jak umiałyśmy, siostra miała swoją lalkę, ja swoją przywiezioną przez sąsiadkę z Czechosłowacji, kupioną za sprzedane uprzednio podomki uszyte maminą wytrwałością i maszyną składaną która trajkotała czasem do północy...siostra dla zabicia czasu ( a musiała mną zajmować bo niby kto), wymyślała teatrzyki kukiełkowe, czytała książeczki z serii peerelowskiej rzeczywistości ; Poczytaj mi mamo, poczytaj mi mamo ; , plastelina, inne rzeczy które składały się na popołudnia i wieczory...mama czasem polegiwała , spała, czasem nie robiła nic, tylko ojcu pracującego na delegacjach zawsze mówi la jaka jest zmęczona, myślę że łatwo go urobiła bo do dziś tatuś mamusi szykuje śniadanka i wysłuchuje pretensji że to czy tamto to nie tak jakby sama zrobiła, ale czy by jej się chciało robić? nie o tym jednak...posiadając dzieci to nawet nudne dni, rutyna i monotonia, leżenie w łózku i oglądanie wspólnie ; Samych swoich ; może mieć pozytywny skutek, oglądamy, przysypiamy razem, śmiejemy się, czy układamy tory kolejowe, razem bo to jest sens, przy okazji rozmawiamy o nas, naszych pragnieniach, błahe sprawy które są nie istotne stają sie ważne, tworzymy wieź, tworzymy wspólny obraz siebie, a jak było z mamą? przychodziłyśmy do domu po szkole i z progu : co w szkole, na co my jednogłośnie odpowiadałyśmy , wszystko w porządku , po zjedzonym obiedzie zaszywaliśmy sie każda w swoim pokoju i za zamkniętymi drzwiami odrabiałyśmy lekcję...siostra że starsza miała swoje zainteresowania, znajomych i pierwsze miłości do których ja miałam zamknięte drzwi czasem czułam sie w tym domu całkiem opuszczona bo co z tego że brzuch miałam zapełniony strawą skoro czułam się samotna...więź z siostrą minęła w raz z utratą dzieciństwa, ona szybko wyrosła, poszła swoją drogą a ja zostałam sama w raz z przechodzonymi ubraniami które mama reperowała, tam łatka, tam naszywka, donaszałam bo zawsze słyszałam że nie ma na to i owo...tak było lepiej i łatwiej spławić mnie a ja już więcej o nic nie prosiłam...teraz chcę by moje dzieci miały ze mną kontakt, aby wiedziały że nawet cokolwiek sie zdarzy to mogą liczyć na moje wsparcie i rozmowę, najgorsza rzecz to zostawić dziecko z małym problemem które przerasta małą główkę dziecka. Mówi sie ze rodzice mają dzieci do puki nie wyfruną z gniazda, coś w tym jest, przecież do nie dawna była starsza, studia, nauka, zaliczenia, egzaminy, przygotowywanie się do magisterki a potem ślub i jakby zapomniała o nas, zastanawiam sie czy przyjedzie na święta, czy w ogóle będzie miała czas wejść w odwiedziny do ojca. Przykre to że nie ma nas dla niej, że my jak my ale ojciec tak mało jest ważny, jakby tylko kasa się liczyła. Cóż ...mam swoje zdanie po co je wyrażać, dla nie których jest solą na ranę, nie moje dziecko nie mój kłopot. Czytam o Anastazji Teresy Rudzkiej , jej dobroci, silnym charakterze, jej więzi do matki i chorobie , ona wyjeżdżając do Anglii zawsze miała kontakt z matką i babcią, jeśli kochasz to tak łatwo się nie odkochujesz, nie tracisz więzi, chyba ze sie wstydzisz albo jesteś pod pręgierzem wpływów osób trzecich - teściów, męża, nowej sytuacji. Oby nie było potem za późno naprawić sytuację...


O mnie
poRTterk
34
,
Turek
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Styczeń 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Archiwum
Rok 2015
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
41910
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3083
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)






Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
4853
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
12511
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     
























  


    
                                                
Zobacz serwisy INTERIA.PL