Żyje dla Was...
www.portterk.blog.interia.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone
© Portterk
Art. 116. 1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.






Upał mi się marzy... 2015-05-23
...Pięć dni - odliczania, zerkania w zegar, posuwanie zaocznie wskazówek po to by sobotę konsumować delikatnie, spokojnie, ciesząc się sobą wzajemnie, tylko aura nie sprzyja, niby ciepło , niby przyjemnie, to słońce blade, wstydliwe zerka spoza chmur a ja siedzę na ławce w pozycji prawie wyjściowej, zawsze gotowa podbiec, złapać, przyczajona zerkam za ksiązki, koło mnie leci moja stacja radiowa, wesołe nuty przekrzykują wrzask dzieci, mały smarka - jak zwykle zresztą, dlaczego mnie to nie dziwi? dlaczego moja pozycja wyjściowa jest nie naruszalna, dzieci są jak z gumy , nic im sie nie stanie a od jednego guza przynajmniej wspomnień przybędzie, tak na prawdę są dwa rodzaje matek - tak słyszałam, dzisiaj miałam przykład że ja to taka co to się dupy z ławki nie chce podnieść a dziecko samopas po huśtawkach biega, zjeżdża, gdzie przy tylu niebezpieczeństwach matka sobie a dziecko babki klepie, smary w rękaw wyciera, zadowolone że mamusia nie ustawia jego po kątach, nie każe mu się, jej bawić po swojemu ale ładnie, nie wyciera pysiaczka po stokroć chusteczką , nie lata z płynami dynfekcyjnymi, to jest moja chwila z dziećmi bez nich, ale przykład mamy co to pokazywała jak babeczki sie klepie, jak ładnie zjeżdżać ze ślizgawki uprzednio ją wycierając płynem:/ zanim ów potomek wskoczył na bujaczka mamusia musiała sprawdzić czy sprężyny na pewno wytrzymają napięcie i ciężar, kurcze, dzieci brudne to ponoć szczęśliwe, trzymam sie tej wersji mimo wzroku który aż bił po oczach tejże mamy, kobiety która z przerażeniem zerkała na brudną buzię mego syna który wcześniej upaprał sie jedząc wafelka, popijając i oblewając sie ciut acz skutecznie nie tylko ubrania, rękawy to sztuka która uczy nie cierpliwości jeśli chodzi o spieranie posiada wszystko co zostało skonsumowane, wydalone nosem i posypane piaskiem, krecha to jak znak pokoju, cokolwiek to znaczy...wiec mama z lekkim niesmakiem spoglądała na mnie bo jaka to ze mnie matka? siedzi spokojnie a ten wlazł gdzieś ponad i męczy sie by zejść ...a powinnam warować , w razie czego złapać i tak do pełnoletności? mam wytyczać ślad, szlak którędy ma iśc moje dziecię, zero luzu , ciągle się martwić - spadnie - nie spadnie, potknie się - nie potknie...a potem będzie lepiej, łatwiej? śniadanka robić, spierać, śledzić? wszystko idealnie, wychuchane bo mamusia...mamausia co sie często zdarza acz zapomina to kobieta, człowiek, ludź taki jak Ty i ja , mamusia lubi w słoneczku - chłodne to słońce - posiedzieć, ogrzać się, poczytać nawet byle co ale zawsze, popatrzeć na mamę i jej udrękę bo dziecko chciało tam gdzie inne dzieci w krzaki bo mrówki, inne robaki a one ma ładne porteczki, jeszcze piękniejsze buciki - uważaj! słyszę, nie wolno! odbija mi sie o uszy, zostaw to! nie wchodź, schodź! biega ta kobieta, łapie to powietrze, nerw ma na wierzchu, dziecko łzy pod powiekami, wiesz co! - słyszę - lepiej będzie jak pójdziemy...oczywiście, lepiej będzie jak zamkniesz to dziecko w ofoliowanym pomieszczeniu ( w foli bąbelkowej ), posadzisz na środku na wyczyszczonym krzesełku i będziesz patrzeć na jej bladą twarz pozbawioną słońca, na jej nieszczęście bo chciałoby raz spróbować jak to jest mieć brudne łapki, poklejone od piasku, loda, jak to fajnie robić co sie chce, jak sie śmiać z głupot a nie w tedy kiedy wypada, jak fajnie być dzieckiem, a przecież sami dążymy do tego by nasze dzieci były jak lalki z saskiej porcelany...

Przedszkolne dylematy i nie tylko... 2015-05-19
...Pipin wrócił do przedszkola, po trzech tygodniach smarania, temperatur i wszelkich sraczek w końcu ( dla mnie ), nie koniecznie ( dla nie go ), był okresem szczęśliwym bo wiadomo przywiązanie do mamy taty rzeczą świętą, dom , bezpieczna przystań - co z tego że utrudniał życie swoimi humorkami bo wiadomo ja chcę, ja nie chcę, daj mi, nie dawaj, śmiech pomieszany ze łzami a Ty sobie rwiesz włosy z głowy kiedy to sie skończy, więc poszedł drogą jakże znaną i wiadomo czego można było sie spodziewać, na tę okoliczność tatuś za rączkę spokojnie, z cierpliwością wielką, no właśnie. Tatuś cierpliwością szasta na prawo i lewo, odpowiada na pytania po setki razy , na te same pytania, a przyjdziesz? ( strach przed przedszkolem ma wielkie oczy , wielkiego stracha i dlaczego?), a nie zostawisz mnie, a wrócisz, tak w kółko, mnie w takiej sytuacji zalewa krew, staram sie zacisnąć pasa ( pasa zaciskam w pracy i tuż po otrzymaniu wypłaty ), zęby, uśmiechać sie bo stara prawda babci mojej świętej pamięci głosi: nigdy ale to nigdy nie okazuj dziecku złych emocji, one są jak ich wyczuwacze tracą dzieci grunt pod nogami, jakby wyssały z mlekiem matki jej nastawienie do życia, więc ja idę, cierpliwie odpowiadam ( kiedy ostatnio szłam? prawie nie pamiętam ), co innego jak wracamy, radość nie ziemska ale o tym innym razem. Wiec po trzech tygodniach choroby powrót z wielkimi łzami, pytaniem, wyrzutem i ojcowskim w tył zwrot :) zasnął wczoraj , dzisiaj ok, dziecko które budzi się po szóstej ma prawo paść jak betka po 10 bo jest zmęczone, od zabawy, natłoku wrażeń, emocji, ale czy ma prawo spać tam gdzie zaśnie, bez przełożenia na leżaczek ( bo takiego nie ma, bez karimaty bo takiej nie ma ), podkładana poduszka i ręczniczek ma dać sen spokojny, na podłodze? zimnej, twardej? dwudziesty pierwszy iek a dziecko nie ma gdzie i na czym odpocząć, dziwne. Przy tym otwarte lufciki bo dzieci biegają, bo gorącą , otwarte drzwi by przewietrzyć a ten mój Pipin na podłodze, bo gdzie padnie tam jego, a tam ciągnie od podłogi , od okna, drzwi, i lata to moje po dwóch dniach pobytu w placówce publicznej do toalety jakby za często, czym mam szprycować to moje maleństwo by wytworzyć przyrost odporności? Mollers? tran? rutinoscorbin, witamina c? nie działa katar, potem kaszel i znowu antybiotyki, w takiej sytuacji przymusowe siedzenie w domu , kuracja, chuchanie, dmuchanie inhalacją i modły do najwyższego żeby to sie w końcu skończyło, a pogody też robią swoje, raz ciepło, raz nie koniecznie, maj jest piękny, kwitnący i jaskółki latają, jeździmy mi o wszystko rowerami, podziwiamy widoki, wystawiamy się do słońca, uciekamy przed deszczem...a miało dzisiaj być tak słonecznie, tak krakała koleżanka z pracy, idziemy do domu z pracy rzuciła i poszłyśmy, tyle dobrego że konie, że trawa, że zielono i słońca nie było, chmury i deszcze na horyzoncie.
***
A każdy sie pyta jak debata, na kogo głosuję , a jest wybór? jest z czegoś strzelić? myślę że nie potrzebnie ten ktoś zadaje pytania, bo t jest moja sprawa, czy będzie lepiej, łatwiej? z roku na rok coraz trudniej , a przecież na temat polityki i kościoła sie nie rozmawia ? jeśli chcesz mieć wrogów lub zły dzień, taki temat tabu.
Majowa kampania obietnic 2015-05-17
...Weekend kolejny mija powoli, leniwie, zbieramy siły na kolejny tydzień dylematów, rozwiązywania kłopotów, radości a jednak więcej trosk...
Pipin wraca do przedszkola i wiemy już że to będzie poniedziałek zalany krokodylimi łzami, takie nieszczęście, kara ( nie wiadomo dlaczego i za co ), by dziecko spędziło osiem godzin w zabawie i nauce...wakacje nie długo, czas urlopów, jedni wyjadą bez zastanawiania sie na co wydadzą ów te ciężko zarobione, odłożone pieniądze, drugim pozostaną złudzenia na RODOS - rodzinne ogrody działkowe, małe stawy z pijawkami już nie dzikie plaże, pola namiotowe bo takich nie ma, nie wolno nawet z nich korzystać! za co niby przeciętny Polak , mieszkaniec tego około 30 - to, tysięcznego miasteczka a większej wsi ma wyjechać za minimalne zarobki, skąd ma niby odłożyć , jak potem przeżyć skoro dzieci posiada, szkoły i inne wydatki? a przecież wybudowano na naszą cześć i chwałę 15 market? który ma niby sponsorować wybór w promocjach? skupisko moherowych beretów i okazja na ochłap darmowej kiełbaski z piwkiem w ręku będziemy planować co się stanie jak jeden z kandydatów spełni to obiecane. A czy spełni? nieletnia z polskiego dostała szóstkę za pradziadka który walczył pod Monte Casino, mój dziadek a jej pra za walkę z Ruskimi, którzy dzisiaj by załamali ręce, opadłyby im szczęki z wrażenia ile z tej wolnej Polski zostało, jak żyje sie tym którzy jeszcze zostali,gdyby doszło do ostatecznego rozwiązania świata tylko karaluchy i robotniczo - chłopska siła utrzymałaby sie przy życiu za te minimalne kwoty i wymagań, potrafimy odmówić, jeszcze cieszyć sie z tego co posiadamy bo nauczyliśmy się żyć, ile jeszcze nas pozostanie żyjąc w ułudzie na zmiany, te pozytywne? ile z nas wyjechało, kiedyś uciekało sie od komuny na zachód, była spełnieniem marzeń, snem o lepszym świecie, jutrze dla siebie i swoich dzieci, dzisiaj także ucieka sie za lepszym, szuka się miejsca gdzieś tam by było lepiej i łatwiej, patrzymy na pieniądze, liczymy je, smakujemy od podstaw jego trzewia, doceniamy trud naszej pracy bo tutaj co mamy? znój i smród, obowiązki i oskarżenia że tak mało z siebie dajemy...W takiej Norwegi ludzie nie liczą lat, nie widać ich, cieszą sie pracą, szanują i wykonują ją z pasją, chwile wolne pakują manatki i wylatują nie licząc moniaków, a my ciągle zestresowani, podjudzani przez ludzi z wyższych sfer którzy mieszają nam w ciemnych komórkach, szarych wręcz, nabieramy się na ich słowa że można przeżyć za 2 tysiące, nawet odłożyć ( dla wytrwałych ), Panie Prezydencie chciałby Pan spróbować? pracować za tyle, zapłacić za czynsz, gaz, wodę, prąd, przeżyć? odłożyłby Pan na wakacje, kupiłby pan książki, ubrania, buty dzieciom ( a pan ma ich trochę ), zrobiłby Pan , Panie Prezydencje zakupy na tydzień, bez żalu z pozytywnym uśmiechem i wizją w przyszłość usiadłby Pan w fotelu z piwkiem w ręku że zrobił Pan dobrą robotę, że sie opłaca wyżyć, skąd wiec patologia, pijaństwo, morderstwa...weekend mija, komunie też, przemijają niezapominajki o których mamy nie zapomnieć aż do kolejnej wiosny za rok, pozostaje nadzieja że jakoś to w naszym mieście z kolejnym marketem o ile inne małe sklepiki się utrzymają, będzie...co z firmami, firemkami, zakładami którym grozi zagłada? ludźmi? kogo to obchodzi, Anglia nas już nie chce, za to inne państwa Uni owszem Tak...Państwo Polskie zaczyna przemijać, starzeć sie jak każde kolejne pokolenie...
O tym i owym można poczyać z Grażyną Jeromin - Gałuszką ; Nie zostawiaj mnie ; opowiadającej o pokoleniach i ich historiach tak różnych a tak wspólnych, powiązania i marzenia...polecam.
Sąsiedzka solidarność ... 2015-05-09
...Bo jak się ma sąsiada...po kolei...mieszkamy tu gdzie mieszkamy tylko albo aż trzy miesiące, połowy sąsiadów nie znam, bo pracuję, bo mnie to nie interesuję , bo się nie złożyło, wiem kto za ścianą i ciut dalej...zamiatam schody bo koty się panoszą, piachu pół piaskownicy, pół następnej w mieszkaniu, grafiku się nie trzymam, zamiatam kiedy chcę i guzik mnie obchodzi co kto powie ( za często ze dwa razy w tygodniu ), a tutaj przyszło pismo ze spółdzielni że oczekują mnie w poniedziałek w takim a takim pokoju bo prosi się o porządki - nie wiem o co chodzi, płyn do mycia podłóg jeszcze gryzie mnie po nozdrzach i pukam do sąsiadki tej tutaj ciut za ścianą czy nie wie o co chodzi i czy ona także została pofatygowana pójść do pokoju tego i owego w najbliższy poniedziałek...nie, ona nie, tamta poniżej też nie, a przecież co to tylko ja - my? o co chodzi? ano jednemu moherowemu czy moherce nie podoba sie że...nie wiem co, dzieci? bo jak ma sie dzieci to z reguły krzyczą, śmieją sie o kilka decybeli za głośno, że rzygają, że puszczają pawie? kolega ze spółdzielni tejże określił nasz pobyt w tej klatce jako najgorszej w posiadaniu sąsiadów...teraz już wiem dlaczego nikt nie mówi dzień dobry o do widzenia pocałuj żabkę w łapkę, dlaczego każdy na każdego patrzy wilkiem, ucieka na swoje piętro i trzaska drzwiami przed nosem sąsiada, dlaczego nikt nie ma swojego życia tylko zajmuje sie życiem innych? babki stare dla których coraz mniej ma sie szacunku i zrozumienia, dziadki którzy wyszli z ubekowskich nawyków by sie mogło zdawać chowa w zanadrzu stare relikty poperelowkie których Bareja łapał na kadry filmów, weźmy Alternatywy czy Filip z konopi...oni uważają że jak wyślą pismo anonimowe to nic się nikomu nie stanie, że postawią do pionu, wstawią w ramkę, w obraz, że będzie jak oni chcą, a tutaj klops taka Renia i jej Ktosiek nigdy nie posiadali zdania jak wszyscy nie byli resztą, nie szli z falą a pod prąd, posiadać swój własny gust posiadają wrogów bo odstają, dziwne bo żadnej imprezy nie robią, nie słychać muzyki, wrzasków, krzyków, kłótni, o czym ONI mają gadać? a co kogo to obchodzi co dzieję sie na piętrze wyżej czy niżej? co konia obchodzi że wóz się przewrócił, czy ja też nie powinnam mieć pretensji uzasadnionych rzecz jasna że sąsiad z piętra wyżej wchodząc pod butami zostawia kilo piasku, błota, papierów po cukierkach, że młodzież śmieje się wchodząc na piętro, że ktoś trzaska drzwiami albo inna osoba wali mi czymś po suficie? czy ja latam proszę, błagam, straszę? nie bo mam to gdzieś, a tutaj komuś coś bo sobie uwidził coś co sprawi że kolejna osoba wytoczy mu wojnę...a przecież dzisiaj za taki anonim, pomówienie , bez uzasadnienia, bez dowodu można iść do sądu...wystarczy że spojrzysz na kogoś inaczej , że go złapiesz i już możesz mieć problem bo można to wykorzystać na swoją modłę, można? ja bronię swojej prywatności, nie każdy może wejść z butami a tutaj babcia, dziadek stweirdził że można nas dostoswać...niestety nie nas...sąsiadka skwitowała słowem : tak tutaj jest że trzeba ' pieprznąć łapą w stół by inni zobaczyli że masz jaja ; dadzą ci spokój, dziwny zwyczaj powitania nowych sąsiadów...
Treść 2015-05-01
***
Pochód pierwszo majowy, wiec, kiełbasa ( przedwyborcza ), grochówka plus dochodząca akapela Lisowskiej, głosy zmieszane , idące z wiatrem, z tlącą się coraz bardziej temperaturą małolata. Pipin przysypia, odlatuje, marudny, wijący się, plany pójścia na karuzelę spłonęły z nadzieją na ujrzenie słońca, idą deszcze.

***
Pojutrze ; rocznicowa ; dylemat komunijnych zawieruch dopada kolejnych rodziców, jak to dobrze że cała ta pompa za nami, w tamtym roku było chłodno, coś na kształt dzisiejszej aury, w tym roku słyszę i czytam sporadyczne wypowiedzi koleżanek narzekających na brak kasy ( wiadomo ), na sukienki komunijne - co lepsze alba czy kiecka od tysiąca w górę, zero pokory w śród uczestniczących na próbach, skąd ja to znam, dylematy i dogmaty, świat poprzedza moda, fala za którą pójdzie każda baba, czytałam kiedyś jedną blogerkę łatwo się podniecającą nad strukturą wystroju kościoła, doboru kwiatów, kiecki, fryzjera, stwierdziła że to jak dziecko wygląda tego dnia ma wpływ na duchowieństwo w latach przyszłych, ciekawe ile za tem musiała dać proboszczowi w łapę, wszystko ginie, wiara, nadzieja o miłości zapomnij. Splendor się liczy , coś co łatwo rzuca ię w oczy , łatwo zapamiętuje, nad czym przysłowiowa Kowalska z zazdrości bo jakżeby inaczej , oby każdemu oko zbielało, w tamtym roku na pytanie księdza po co daje sie komunię dzieci odpowiedziały z godnie z prawdą, dwa lata temu chłopiec wykrzyknął bo dostaje się prezenty i tutaj można dzielić i mnożyć całą liste pragnień...

***
Czytam o blogerce z 2011 roku, straciła dziecko, pisała by zagłuszyć krzyk serca, oddała sie dla hospicjum jako wolontariuszka, opisująca świat za murami szpitala w którym codziennie odchodzili ludzie chorzy na raka, świat pęka z bólu, morfina słodka śmierć, chwilowy znieczulacz przynoszący ulgę, cierpienie noszące imie śmierć bo każdy w takiej sytuacji wie że odejdzie, żadne słowa, pocieszenie, żadne NiC nie przyniesie ulgi, czytam i odkrywam ile my w swojej egzystencji narzekamy, tak narzekamy bo jak pada to dlaczego nie świeci słońce, jak świeci to mogłoby popadać przecież jest maj i sucho, bo jak jest dobrze to szukamy tego co złe, sami sobie nie dowierzamy i brniemy w matnie domysłów, nie potrafimy sie cieszyć z tego że skoro jesteśmy zdrowi to wygraliśmy los na ruletce, a weź bądź chory, nawet na grypę, jak człowiek sie cieszy z każdej rzeczy, sytuacji, chwili? nic nie cieszy, ból pleców jest zbyt silny by zobaczyć i docenić choćby pozór świecącego słońca, ile jest takich ludzi którzy każdego dnia przezywają gehennę ? tragedie, żyją, walczą do końca czepiając się nadziei, szukając w wierze natchnienia, ukojenia. Może zamiast licytować się o lepsze, droższe jutro - zaczniemy doceniać to tu i teraz, bo mamy zdrowie, dzieci, chłopa, tego o jakim mówimy ale mamy! bo widzimy i czujemy, bo słyszymy i mówimy, bo możemy tyle zdziałać...


Maj... 2015-04-30
***
Czas leci, płynie, ucieka, kartki z kalendarza pochłonął kwietniowy wiatr, ot zgryzła grypa, chwila zapomnienia, wciągło ; gdzieś ; zatopiło się amnezją, zmiażdżyła temperaturą i ot...
Maj...miesiac zakochanych jakby tym samym inne się do tego nie nadawaly a powietrze ostre, zimne i załatwiło nasz układ odpornościowy dreszczami, poleglismy całą czwórką reanimujac się przez tydzień...

***
Szóste miejsce na liście ( jak zaklinacz węży albo w tym przypadku książek ), aktywnie przeżucających kartki, w tym suma 115 - nie jest źle, na tyle nie czytających? jeszcze trochę zostaniemy wyparci przez analfabetów, jedna istota przytoczyła całkiem nie dawno w jakiej formie jesteśmy my - jako homo sapiens, gatunek ludzko - inteligentny który sam zaczyna sie zniżać do ludzi pierwotnych, parę pokoleń a kolanami sięgniemy ziemi tak mamy już zblazowany kręgosłup o mózgu nie wspominam. Stwierdziłam że winą naszej klęski bedzie nie zła postawa biorąca się od noszenia ciężkich plecaków ale od siedzenia z nosem w ksiażkach, przy komputerze i graniu na komórce, my - nasze, moje pokolenie i przede mną może sie zaszczycić tym że sport uprawialismy na okrągło, dzisiaj trzepak służy do trzpania a w tedy? kto kogo i w jakich okolicznościach pocałował M.W - wiadomo wielka blokowa miłość i trzepak...dzisiaj dziewczyna szczuje sobą dla kasy...dla matek to skupisko bakterii, kto kiedy przejmował się ginglami do pasa? dzisiaj to szerząca sie patologia od której dobrze sie szanujący obywatel marki rodzic trzyma sie z daleka, odciął sie pępowiną choćby po to by nikt nie pokazał go palcami, piasek w piaskownicy tez powinni wymieniać parę razy do roku z obawy na insekty...i paraliżujący palec pani matki - ot widziała kotecka...i jego kupecka...
parodia w jakim swiecie przyszło nam żyć, na własne życzenia a przecież to nie koncert, zabijają matki dzieci, duszą, wyrzucają, pozbawiają czci i wiary w lepszy świat, świat przyszłosći, a gdzie etyka, empatia, wiara, religia? ( tą dziś możesz kupić wrzucajac do plecionego koszyka co łaska ), sumienie? druga strona matek ukazuje te które w obawie o dzisiejsze bezpieczeństwo prowadzi dzieci, wyciera im noski pozbawia złudzeń na życie budując im samodzielność, nie one twardo jak to matki polki potrafią , feministki iść trzymając takiego szesnastolatka za rączkę do szkoły bo przecież szerzy sie pedofilia, inne same wyganiają na dyskoteke :
- Idź synek, córcia, idźcie sie odchamić, wyluzować, wyłączyć, ja wam daję fory, za trzy dni w domu!
A mnie ktoś po krótce zabrał słońce a ciepły powiew wiatru ściągnął z termometra, chcę na rower!
Polski rozum z Polskim prawem i NFZ do niszczarki...

***
Przyjechała starsza, no starsza, nie widząc ją od października można rzec ...kiedy to zleciało, dopiero były święta jedne, drugie, ach to życie, trzyma sie tam w tej Norwegii, wpadła jak to ona rozrywana bo każdy by chciał ją zobaczyć, nacieszyć oko, język, tyle mamy do pogadania i matka na pojutrze szykuje gary...
Pipin szczęśliwy wpadł jej w ramiona a mówi sie że malutki był jak wyjechała - że nie pamięta, pamięta, pamięta...Nieletnia zaraz zasypała gradem opowieści szkolno sportowych, taka mała rodzinka w komplecie.

***
A tak apropo's rok temu pożegnałam się z teściem, nie dożył komuni nieletniej, nie było go na ślubie u najstarszej...żal, i ten czas...




Oby poszło w cycki... 2015-04-07
...Święta , święta i jak to mówią już po, chyba dobrze że skończyły się inaczej nie wskoczyłabym w moje nowe porteczki, osiem kilo to już jest czym się zadziwić, ja wpadłam w nieme osłupienie, tak szybko krzywa pochyła przechyliła sie ku górze? możliwe to? oby w cycki poszło, jakaś z tego radość, ale co tu dużo mówić święta to czas kiedy trudno się odkleić od stołu, talerza i misek pełnego żarła, chyba nie pozostaje nic innego jak cieszyć sie ze człowiek nie żyje w XV||| w. kiedy to szlachta na chatę by zjechała bawiąc tydzień cały a tłuszcz po brodzie by skapywał. Pierwsza impreza i oblewanie bo kiedy jak nie teraz zapoczątkowała z nosem przy szybie, pamiętam jak ja pierwsze przekroczyłam próg owego mieszkania, właściciel mówił, opowiadał, zachęcał a mnie zamurowało, widok niesamowity...na lasy, na ulicę i ten ruch, te światła, magia wielkiego miasta mi się przypomniała, Poznań nocą jak to szwagier powiedział. Teraz tynki mi na głowę nie posypią sie z poczuciem jak ksiądz z popiołem po kościele biega. Miłą atmosferę zakłócił ząb nieletniej, ot ból nie dawał spokojnie posiedzieć, pogadać , ot dzieciok na lekach wylądował przeciwbólowych, na okładach z mięsa, smarowana amolem, na płukankach a dzisiaj z samego rana zawitała do gabinetu by pozbyć się dziada i tak pierwsze koty za płoty. Mimo świąt i otoczki Zmartwychwstania radością był fakt ze jeszcze dzisiaj ten jeden dzień pozyskało sie wolności od pracy, jutro wraca szara rzeczywistość jak nie którzy już dzisiaj przyjęli ją jako gorzki obowiązek. A za oknem? pogoda wraca...
Wielkanoc 2015-04-05

...Święta Wielkanocne czasem zadumy ( nie mylić świąt Wszystkich Zmarłych ), umarł król niech żyje król, ten jedyny i najwyższy poświecił się by począć za nasze grzechy jak to w wierze katolickiej jest tym co refleksja przynosi chwilę nad zastanowieniem sie nad dodatnimi plusami tego co rozumiemy i dajemy z siebie w udział w to życie doczesne a tym co zmienić możemy. To czas kiedy święcimy pokarmy by nie zabrakło nam podstawowej strawy dla siebie i bliskich, byśmy docenili ich cenę a także wartość naszej pracy...Wielkanoc to tym samym spotkania z rodziną w której czuję się jak ryba w wodzie, w której miła przyjazna atmosfera pozwala zrzucić pętle stresów, zapomnieć choć na chwilę o problemach dnia codziennego, pozwala sie zintegrować kuzynostwu, pokazać Pipinowi na co go stać a uwierzcie łatwo nie było ( sikać nie chciał bo klopik nie ten, macie taki kłopot z berbeciami?), musiał gnać na złamanie karku od babci do domu by załatwić swoje sprawy ( kiedyś mu wypomnę ), nieletnią zaczął boleć ząb bo trzecie jajko z czekolady było za mało albo o jedno za dużo ( wtorek stomatolog na boga ), mnie po łyknięciu paru kieliszków mocnego przestała boleć łopatka a Ktosiek zasiadł tam gdzie król piechotą czyli znowu każdy sobie... było miło, mimo wszystko, dzieciaki się bawiły, my ubawieni, zagadani, wplątani w to co było, w to co będzie, przywitał nas głęboki wieczór, czas wracać do domu, i taka myśl : wracam nie do domu rodziców, nie do miejsca zameldowania, nie dościan które nie są moje i spokój nie mój, ale do miejsca w którym to ja otwieram drzwi do mieszkania, to ja wpuszczam i zamykam je z lekkim trzaskiem, to ja kładę Pipina do łóżka i zamykam okna, mam poczucie w końcu przynależności do klatki schodowej, do wycieraczki, sąsiadki która miła sympatyczna acz nie mal moja, bo macha mi z autobusu, ten dom zaczyna pachnieć nami i to mnie przeraża. Boję sie tego że zasiedzę sie, zapuszczę korzenie a przecież jak pisałam wcześniej, jak mówię głośno czy dziś coś jest nasze? czy coś moze byc nasze w tych pozornych czasach? ale ten spokój mnie ułaskawia, ulecza, słucham odgłosów jak dom oddycha, jak moje dzieci wymęczone oddychają snem sprawiedliwego, mimo wszystko dumna jestem z nich z tego ze dzięki nim jestem tym kim jestem, zakochana w nich w nim aż po kres...
A wam kochani spokojnych świąt Alleluja :)
Siłaczki, himery, pesymistki... 2015-04-02
...Gdyby... (rozważania przed...

Ktoś by
w rozpaczy
się pogrążył,
ktoś
by się innym
bogom kłaniał.
Ktoś
dbałby, by
nie znikła pamięć -
gdyby
nie było
Zmartwychwstania...
( Znalezione na rzecz bloga )

...Nie raz i nie dwa słyszałam że my kobiety jesteśmy siłaczkami, takimi matkami boskimi ( dlatego przez małe m,b), że jesteśmy tymi które na własnych barkach noszą krzyże tych co nie mają siły lub się nie nadają do noszenia cudzych nie tyle grzechów, ale obowiązków, my kobiety jak w jednym filmie miałam okazję się przekonać baba była specjalnie ułożona według scenariusza tak by jej osoba mogła nam kobietom otworzyć oczy na świat że jak to tak, my tak wyglądamy? walczymy o byt naszej rodziny ( a weź powiedz że facet pracuje na równi z tobą kto ci w to uwierzy ), ona dokonuje rzeczy nie pojętych przez mały rozumek Kubusia Puchatka udaje się jej robić zakupy, zająć w tym czasie dzieckiem, lecieć do fryzjera, ortodonty, zrobi obiad, posprząta i nie narzeka ( powiedzmy ), ona nie dopuszcza do tych zajęć swego lubego bo namieszał by jej w planach, on ma lewe ręce słyszę, on nie potrafi, kiedy miał sie czegokolwiek nauczyć skoro najpierw mamusia go wyręczała, potem żona usługiwała na rzecz - daj ja to zrobię i tak zostało, nawet gorzej! nikt jej nie szanuje, trudu, znoju, pracy, nikt nie szanuje jej poświęcenia że matka urabia sobie ręce po łokcie w pracy że potem z wywieszonym jęzorem leci na łeb i szyję struga, doprawia i podaje pod nos, że zmywa, że pierze bo córka lat ( tipsy by se połamała ), adekwatny do pomagania - słyszałam że każde dziecko wyrasta z pomocy domowych, z zabaw w dom wiec mamo radź sobie sama, jakoś jej nie współczuję, bo jakoś siebie nie widzę i w calę nie uważam że jestem wyrodna, leniwa ot trzeba dać wolną rękę , pole do popisu a dzieci nie będą mimozami a staną sie samowystarczalne, odpowiedzialne za swoje czyny, a nie czekające aż mamusia zrobi, zabierze, umyje, kiedyś córcia obudziła sie z tym swoim odwiecznym - jeszcze pięć minut mamo! ok , zaspała a potem? kanapki nie uszykowała, wróciła głodna jak wilk, zapamiętała z tej lekcji że nie warto poświęcać pięciu minut na chwilowy odpoczynek, żeby potem nie móc z niczym zdążyć, wstaje więc pięć minut wcześniej, sama sobie szykuje śniadanko, robi kanapkę, szykuje plecak i włala! można - można! samodzielność zdobywa sie nie za pośrednictwem wyręczania, owszem mogę pomóc ale kiedy dziecko wyrasta na piętnastolatkę lub co gorsza dwudziestoparolatkę to staje nie mal zboczone! wykorzystanie matki do tych celów, powiecie dlaczego ona się na to godzi, bo chce mieć wszystko pod kontrolą i ma to najmniej z uśmiechu i radości, ona jak zrobi kanapkę to jest najlepsza i najsmaczniejsza na świecie, jak uszykuje ubrania, jak wypierze, uprasuje, jak ugotuje i posprząta to nikt lepiej za nią nie zrobi, poddała sie bez walki ale jeszcze nie widzi ze oni z niej mają tanią siłę roboczą w postaci pani do...uczę dzieci że jak się nabrudzi w kuchni ( a kuchnia po to jest ) , to sie posprząta, że nóż, widelec, łyżeczka nie gryzie, że płyn do mycia naczyń nie szkodzi na tkankę skóry, że ściereczka nie parzy , że sprzątanie to fajna zabawa, uczy, pozwala wyzwolić w nas kreatywne spojrzenie na istnienie kurzu, Pipin taki, niby trzy latka a już ze mną ściera, myje, śpiewamy przy tym i jest fajnie, nie łażę potem wściekła jak ta wyżej wymieniona i nie narzekam na cały świat że wszystko na mojej głowie, bo tak sobie nauczyłaś, wychowałaś,masz! pretensje do siebie, a ja mam posprzątane , leżę i zajadam sie rodzynkami najlepszymi do sernika, popijam kompocik z truskawek, czytam Katarzynę Michalak wielki trzy tomowy tom i nie myślę o zakupach a ludzie szaleją, nie myję okien, bo mam umyte, wyprane, poukładane, pachnie mi tutaj coś pięknie, jest fajnie, dzieciaki robią renament w pokoiku ale to ich królestwo i wiem że potem posprzątają i będzie ok, wiec ja chowam nerwy w konserwy a Wam życzę więcej radości i czerpania optymizmu z choćby z tego że mamy już kwiecień ! a pisanki macie już w gotowości?
Rety 2015-03-31

...Tak to jest i pewnie nie raz przekonaliście sie co to znaczy : mamo kup mi pieska! kotka, świnkę morską! chomika! rybkę! Lubiłam słuchać piosenki ( Fasolki to jednak zdolne bestie były czy inne dziecięce zespoły ), o hobby posiadania połowy sklepu zoologicznego a dla mnie to kolejny mało sympatyczny obowiązek, sprzątania ( bo karmi nieletnia ), dbania, udawania ze są niezbędne bo trzeba zapewnić zwierzątkom czas...dlaczego wiec godzimy sie na zachcianki dzieci? nie łatwiej byłoby powiedzieć NIE! wymyslić szybką wymówkę, tysiąc powodów niż teraz chodzić zła, rozgoryczona i udawać że to są kochane zwierzęta na świecie a tak po prawdzie weźmiecie je na wakacje, macie może większy metraż chwilę swobody...ok, idą święta, chata sprzątana na raty, kto powiedział że ma błysk już, teraz, natychmiast, mam czas, nawet dwa, od dzisiaj zero szkoleń, zero stresu...tylko ta ręka, ból w łopatce, Ktosiek twierdzi że to od kręgosłupa, w aptece miła pani farmaceuta określiła ; to coś ; mianem stanu zapalnego mięśnia, a ja myślę że coś mi przeskoczyło, zawiało, mieliście tak zapewne nie raz że budziliście się z obolałą szyją, że nie mogliście przekręcić głowy, że mieliście ot blokadę! więc smaruję się,, wklepuję! łykam prochy i pucuję po woli, po kolei, przy muzyce bo łatwiej i lepiej, śpiewam i sie wkurzam! przecież kurcze mieszkamy tutaj ile? raptem trzeci miesiąc idzie a skąd ten brud na płytkach, kaflach, kto tyle nanosił kurzu pod meble, skąd tyle drobnych zabawek pod łóżkiem? a sprzątam jakby nie było! usłyszałam nie dawno od koleżanki z pracy tekst pod tytułem : na co mi dzieci! nie łatwiejsze byłoby życie gdyby ich nie było z całym tym lepkim światopoglądem? jakże byłoby łatwe życie gdyby zdecydowała sie na nie rodzenie dzieci, na bycie singlem bo zobacz tłumaczyła mi:
- o ile prostrze byłoby moje życie gdyby nikt mi się nie plątał pod nogami, gdybym nie musiała od rana do nocy martwić się o dzieci, gdybym nie musiała ciągle myć, prać, sprzątać, prasować, kąpać, o ile zaoszczędziłabym sobie czasu, pieniędzy, zmarszczek!
Więc ona żałuje, jawnie przyznając się o porażce...ok, ja też narzekam, Ty też nie raz zdarzyło Ci sie pomarudzić, normalka, nikt nie jest z żelaza ani ze stali, każdemu zdarza się brak cierpliwości, chwila zwątpienia, ale skoro sie zdecydowałam na bycie matką to założyłam na siebie krzyż obowiązku niesienia trosk i bezpieczeństwa, cóż taka rola że dzieci brudzą, że umyjesz podłogę w kuchni a po dziesięciu minutach nie odkleisz się od niej...że zabawki sie mnożą, dzielą, że broda robi się dziurawa, a ręce lewe, że urobisz sobie ręce po łokcie a efektów nie zobaczysz, ot takie życie i nie myśl że Twoje potomstwo jest inne, że masz dzieci idealne, nie płaczą, są spokojne, rozumne i radosne, zazdroszczę jeśli takie posiadasz, ja mam dzieci złote, żywe srebra, zwłaszcza Pipin, wpada ; mamusia ; zapytaj się mnie o czym ona do mnie mówiła, przez ten krzyk ( bo Pipin postanowił nas uraczyć popisowymi koncertami), wrzask, typowe zwracanie na siebie uwagi...nieletnia jak to ona, jak nie lusterko, to pisanki, w końcu koszyczek puki co świeci pustką, czas pomyśleć o wystroju...
Skąd zatem moda na zajączka, skąd się u nas znalazła nowa tradycja? kto podpowie? a jak u Was wyglądają porządki, może dzieci warto włączyć je w obowiązki domowe, pożyteczne z przyjemnym, połączyć jak czekoladę z mlekiem? piszcie!
Worek skarg i zażaleń ... 2015-03-30
... Po ciemnej, bezgwiezdnej nocy idź do ogrodu, ujmij kwiat róży w dłonie, ucałuj aksamitne płatki, a potem odetchnij głęboko tym cudownym, zniewalającym aromatem. To wystarczy, by wstał nowy dzień.
( K.M. przeczytane w powieści Katarzyny Michalak ; Ogród Kamili; )

...Wieje, pada, słońce plus zachmurzenie umiarkowane, kapie z nosa, obolała łopatka , brak natchnienia i kondycji. Idą święta ...
Syn jakby spoglądając na mnie zobaczył matkę dwadzieścia lat potem , stwierdził:
- Nic sie nie przejmuj mamusiu, będę cię nosił na barana :)
jak go tu nie uwielbiać?

Tyle zleciało 2015-03-22
......Czas leci, widzę po dzieciakach, jedni odmieżają czas od poniedziałku do piątku, od weekendu do weekendu, od wypłaty do wypłaty, od A do Z jedni czekają byle do emerytury i każdy ma cel...a ja patrzę jak mi dzieciaki rosną, jak obuwie stają się za małe, jak spodnie cudem nie wiem jakim sięgają byle kostek, patrzę jak mi ta niunia którą była do nie dawna zaczyna dojrzewać, czoło pokryło się krostami i żadne żele nie pomagają, toniki, maście...patrzę jak mnie pokrywa kurz ( jeszcze nie stu letni a jednak!), patrzę jak zmora zegara zabiera mi czas, jak ucieka poprzez palce, jak bawi się ze mną w ciuciu babkę, cóż, tylko od nas zależy jak wykorzystamy czas, wolny dla nas i rodziny, łatwo powiedzieć w tych czasach gonitwy i pędu...praca i uganianie się za kasą a mi sie chce...na rowerze przez pola, z wiatrem do lasu, na piknik , na zieloną łąkę, na polanę, łapać pasikoniki, podpatrywać dzięcioły, liczyć stukanie kukułki, wypatrywać żuków w poszyciu, wąchać tę zieleń...już mi się chce zarzucić wędkę Ktośka, już bym chciała tak miło i na kocyku, już bym chciała słońce na ramionach, we włosach , na twarzy...urlop mi się marzy, gorączka aż do zapocenia, do kropli deszczu, wiosennej burzy, tęczy i paru kartek książki, błękitu nieba, tafli wody, szumu fal, śmiechu dzieciaków, błota i babek, a tutaj niestety szara eminencjo, z nosa dzieciakom leci, niby słońce a przymrozkiem zalatuje i tak wiosna jest łaskawa i zaczyna trelować po krzakach aż miło, to że wczoraj był pierwszy dzień kalendarzowej wiosny to wiadomo, wagary nie przeszły, sobota to i wolne, ale tak? moja pamięć przypomina czasy mojej szkoły podstawowej kiedy w taki czas nie tylko topiło się Marzannę, kukłę, goniło zimę aż miło ale przebierało sie w śmieszne ubrania taty, mamy i ciekło witać wiosnę po ulicach miasta z takimi samymi szalonymi...ale wczoraj był dniem wróbla, bociana , wody...zawsze jest pretekst by się napić choćby herbaty zielonej z tej innej okazji...
Wiosna...kubek z kawą...zaćmienie... 2015-03-20

...Wiosna, ciepły powiew wiatru, słońce i zapach kawy. Parę kartek książki, przymknięte powieki, śmiech dzieci, stokrotka. Słońca przyćmienie i chwila relaksu przed kolejnym pędem...
Wiosną zaleciało... 2015-03-10
...Brzechwa Jan

Wiosenne porządki

Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana,
Wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana,
Lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
- Zaczynamy wiosenne porządki.

Skoczył wietrzyk zamaszyście,
Pookurzał mchy i liście.
Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek
Powymiatał brudny śnieżek.

Krasnoludki wiadra niosą,
Myją ziemię ranną rosą.
Chmury, płynąc po błękicie,
Urządziły wielkie mycie,
A obłoki miękką szmatką
Polerują słońce gładko,
Aż się dziwią wszystkie dzieci,
Że tak w niebie ładnie świeci.
Bocian w górę poszybował,
Tęczę barwnie wymalował,
A żurawie i skowronki
Posypały kwieciem łąki,
Posypały klomby, grządki
I skończyły się porządki.


...Przyszła wiosna, czuję ją po zapachu, jak pies jeszcze tylko brakowało abym uganiała się z nosem w krzakach , chociaż mało mi brakuje do takiego stanu, słońce, ciepełko i kilogram biedronek za oknem wygrzewają swoje skrzydełka, co ja będę mówić ptaszki jakby bardziej i głośniej świergolą, pomimo że w tym wszystkim brakuje jeszcze dodatku zieleni na drzewach to jednak już po ludziach i samej sobie widzę zmiany : porządki, mycie okien, jakby wszystkie mamy , my kobiety wpisane w gen dbania o okna, nagle widzimy to przez co nic nie widać, plamy, brud i szarzyzna odeszła z chwilą wzięcia magicznych szmatek, płynów, a wszystko po to bo święta za pasem, bo już myślimy o nich, już kurczaczki, kaczuszki i zające zaczynają zaprzątać nam głowę, babeczki a ja sie męczę nad gołąbkami, pomyłam, wypucowałam niemal z nabożną czcią by słońce zaglądało częściej, pozostawiało ślad na kwiatach , by jakoś lżej i czyściej, bo lubię czystość mimo wszystko. Baba ( czyli ja ) zabiera sie za porządki, najpierw włącza nerwa, bo jakby olśniło ją - jaki brud, jaki syf, słowa ulatują w sekundach, z szybkością pocisku atomowego, Ktosiek pociekł rozładować moje napięcie do piwnicy, bo tam też jakiegoś dziada i baby brakuje, Pipin stwierdził że nic nie jest wstanie oderwać go od bycia strażakiem, z tym strażakiem to nie zły ubaw. Strażak Sam, taka bajka a on nic tylko ciągle w Pondypandy ugania sie za pożarami, na jedynce w sobotę tez Strażacy i weź się z nim dogadaj, zwykła słomka staje się w jego wyobraźni gaśnicą...Nieletnia się wymiksowała i popędziła na weekend do dziadków a ja działałam, jakby to powiedzieć odkopywałam się od zakopanego, pranko powieszone, wywietrzone, wszystko pachnie, lśni i ciekawe tym samym jak długo...do kolejnych świąt?


 
Jak brat z siostrą... 2015-02-24
...Większość z nas ma rodzeństwo, od małego walczyliśmy o miejsce ; na ziemi ; biliśmy się o to by chociaż być na chwilkę zauważonym w oczach rodzica, dorastaliśmy , przyjaźniliśmy się, obrażaliśmy o byle pierdoły, słowem - było darcie! słuchałam tym samym zawsze mądrych słów starszych - że na świecie kiedy zabraknie rodziców nie zostaniesz sam jak palec bo będzie brat, siostra albo ich kilka w zależności kto ile ich posiada...co innego jeśli jest więź emocjonalna zbudowana na filarze rodziny, kiedy ci rodzice wpoili wartości wszelkiego szacunku, miłości i dbania o siebie, często jednak spotykam sie ze wzruszeniem ramion, bo mam siostrę, brata czy kogo tam macie , jest i ok, spotykacie sie raz kiedyś na święta, brak tematu, każdy poszedł w swoją stronę, zero relacji o przyjaźni, spotkaniach, rozmowie zapomnij bo nie ma o czym...mam siostrę, jedną jedyną, zawsze było pod górkę bo ona zawsze była numer jeden u mamusi u tatusia, na wiele więcej jej pozwalano, kupowano, chwalono, kiedy dorosła i wyszła z gniazda to ona była ta którą zawsze i wszędzie stawiano na piedestał, ona zarabiała, ona miała dom, ogródek ( nie ważne dwa metry kwadratowe a jednak!), ona...nigdy sama z siebie nie zadzwoniła, nie zaprosiła, nigdy nie pogadała a jeśli już to ja nie miałam zdania bo mnie to nie interesowało, fajnie było kiedy wpadła bo tak wypadało raczej tolerować ją jako kolejną gębę na święta, uczucia? mikre, bo nigdy nie byłyśmy blisko, nigdy nie spędzałyśmy wspólnych wieczorów na pogaduchach o wszystkim i niczym, zawsze osobno i same, ona wolała męża siostry, czas kiedy przyjeżdżała niby do nas spędzała tam, kiedy pojechałam do niej okazało sie że oprócz ośmio paku nie wiele mamy wspólnego, dwa obce bieguny, światy...powinnam mieć pretensję do mamy za to że tak jakoś dziwnie nas wychowała? niby wspólnie a jednak na jedynaka? dzwoniłam kiedyś z zapytaniem co u was? takie banalne zdanie a ile kłopotu, bo co miała powiedzieć oprócz tego - dobrze, po staremu, praca, dom, nic szczególnego, a potem po rodzinie która zawsze wiedziała więcej dowiedziałam sie że na szczeblu kariery osiągnęła tyle i pnie sie jakby mnie wstydziła sie pochwalić że może przykrość mi sprawi, dałam spokój, przecież ona nie dzwoni, nie pyta, nie zastanawia sie wiec może trzeba też odciąć sie...
dzwonił ojciec, rzeczowo i krótko, na temat, mamy sie odpisać od śmieci, brać wszystko z piwnicy i jeszcze naraziłam na ogólne wzburzenie sąsiadów, bo siano po świnkach zostało...zero - a co u Was, jak dzieciaki, kiedy nas odwiedzicie? nic, masz zrobić to i tamto, odciąć resztę tej pępowiny i dać nam spokój, tyle...
Kiedy patrzę na swoje małe dziadki kiedy sie bawią, kłócą, biją, całują, mam nadzieję ze oni nie będą biegunowi, że będą mogli liczyć na siebie w razie czego, że dla nich spotkanie ze sobą nie będzie stanowiło problemu, ze zawsze rozmowa nie będzie sie kończyła uciętym wszystko w porządku i tyle...


Z rodziną tylko dobre rady... 2015-02-23
...Wiecie jak to jest z rodziną, najlepiej po środku, dobre rady cioć - jak dobrze znane uczucie bycia gorszą, skąd zatem bierze sie niska samoocena? właśnie pierwszą drogą do tego by zawsze widzieć siebie w szarych szatach jest słuchanie rodzica który porównuje Ciebie do córki mamy siostry, szwagierki, kuzynki itp. itd. powoduje że nigdy nie dorównasz im, zawsze będziesz się starać, rywalizować wiedząc że jesteś na straconej pozycji. Co gorsza jeśli masz siostrę , brata i z nimi stajesz do walki szczurów, słuchasz tekstów pod tytułem : ; A Twoja siostra jest, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, wykształcona, posiada wiele umiejętności, zarabia prawdziwe pieniądze nie to co Ty ; i ten palec wskazujący, oskarżycielskie spojrzenie które mówi wszystko, jesteś nikim, mniej niż zero...bijesz się z myślami, próbujesz złagodzić ból poddania, przywyknąć do bycia gorszym, wiesz że stojąc na głowie i rzęsach nie wskórasz wiele bo zawsze kuzynka, brat, swat będzie lepszym, ładniejszym, mądrzejszym a Ty zawsze będziesz nie doskonała, gorsza, brzydsza, nijaka...dorastasz i poznajesz swego księcia z bajki, tworzycie parę, budujecie dom, rodzisz dzieci i zaczynasz przypominać odzwierciedlenie własnej matki, zaczynasz powielać jej błędy, powtarzać wyuczone zdania, palcem wskazującym wbijasz szpilkę dziecku bo jest jakie jest a nie jest takie jak syn siostry, szwagierki, kuzynki, koleżanki, nagle nasze doskonałe dziecko staje się małe, nijakie, bezbarwne, przypomina Ci samego Ciebie jakim byłeś w tym wieku, jak kwiat który wypuścił pączek i nie zdążył zakwitnąć bo podcięto mu skrzydła, zabrano nadzieję na bycie sobą,, na akceptację takim jakim się jest, że inni lubią Hello Kitty nie znaczy że moje dziecko musi uwielbiać jak reszta, nieletnia nie lubi różowego w każdej postaci, woli niebieski, nie karzę jej słowami że jest głupia chociaż nie raz i nie dwa ręce opadają, taka jest i za to ją kocham...przenosząc się w czasie do dzieciństwa, przypominam sobie że sytuacja w mojej rodzinie była zawsze taka sama, ja byłam porównywana do kuzynki i zawsze słyszałam że czegoś mi brakuje, rodzice nie pałali do mnie wielką miłością, nie byli wylewni ale to nie znaczyło żeby nie chwalić, nie być dumną a dawali dobre rady, przed ciążą, w trakcie i po urodzeniu, co robić, jak żyć, oddychać, nawet sie załatwiać, jesteśmy mądrzy jak Polak po szkodzie, nie każdy lubi być wystawiany na pokaz i wyśmiewany, moje życie moja sprawa ale czy do końca? lubimy patrzeć na innych, słuchać opinii, boli nas krytyka, a ja mam swoje małe ciasne i tam piorę brudy , nasze własne i nikomu do tego jak żyjemy...

Poniedziałek, kolejny początek tygodnia a za oknem chciałoby się powiedzieć świergot ptaków a jednak to ptaszyska z rodem Hickoka...

Zapomniał wół jak cielęciem był... 2015-02-22


...Znacie to przysłowie prawda, często zapominamy kiedy sami popełniliśmy błędy, pouczamy tym samym innych dając dobre rady...weźmy moją koleżankę, taka sobie nie pozorna kobietka która kiedyś wpadła w jakąś manie siedzenia w domu, nie wychodziła z domu bo tak wolała, ok to jej sprawa bo też można powiedzieć jak se pościelesz tak się wyśpisz, mieszkała w Spółdzielni Mieszkaniowej na piętrze nie adekwatnym do wyprowadzania pupili na spacerek...dwa lata piesek owej koleżanki załatwiał potrzeby lejąc i okupując balkon gdzie siki i inne zanieczyszczenia leciały sobie piętro niżej na balkony sąsiadów, były dwa koty, kanarki, zbiegowisko szczurów itp, itd. Oczywiście mnie tam osobiście nic do tego bo każdego sprawa co hoduje we własnym a ciasnym, koleżanka była zawsze ; inna; miała zdanie którego nie szło podważyć, miała poczucie humoru odstające od reszty...niby inna a zawsze w niej coś mnie inspirowało, zamknęła się w sobie, uciekła w świat nie dostępny dla innych, nie pracowała, nie zarabiała, tym samym nie opłacała rachunków i Spółdzielnia podziękowała koleżance za współpracę pozostawiając zadłużenie...miała szczęście, dostała mieszkanie rotacyjne, z czynszem minimalnym, zaczęła żyć od nowa, wyszła ze skorupy, otworzyła sie ale czy nie za bardzo? Fb ma co drugi Polak, dowiaduję sie że ta sama osoba dziś walczy z właścicielami psów o ich kupki, mają sprzątać, mają dbać o zieleń ( jak tabliczki wbite w ziemie z perelowskim tekstem ; Szanuj zieleń ; i obok stokrotka ), wymyśliła że można takową osobę zatrudnić, opłacić ...pomyślałam sobie dlaczego taka mądra nie była kiedy miała wilczura...cóż , zdania i poglądy sie z mieniają, pod wpływem chwili, ciśnienia, a może kolejny sposób na życie?
Bo dla miłości... 2015-02-20
...Czytając Christina Baker Kliner ; Sieroce pociągi ; dowiaduję sie że na początku XX wieku, tysiące samotnych dzieci wywożono „sierocymi pociągami” z głodującego Nowego Jorku na farmy Środkowego Zachodu USA. Vivian była jednym z nich. Kobieta próbowała wymazać z pamięci trudne lata, jednak kufry na strychu przechowały świadectwa jej przeszłości. Przypomina mi to ciut historię mojej cioci która kufer ma pełen pamięci, dzieciństwa utraconego. Bo miłość potrafi być wzniosła, cudownie powodować oślepienie, zatarcie się tego  co tu i teraz, co powoduje że motyle w brzuchu odczuwać można z siłą wodospadu, to że traci się rozum, jasność myślenia, spostrzegania a przecież to nie te czasy a lata 70, nawet koniec 60 kiedy panna z dzieckiem na wsi? wstyd, hańba kryta na cieniu rodziny, ale przecież On miał brać ślub z nią, ona wierzyła a On obiecywał z tej pustej gadki urodziła sie ; ciocia ; mała dziewczynka którą przestano kochać, tolerować, akceptować, nie dlatego że nie daj boże miała inny kolor skóry, ale była dzieckiem poczętym i zostawionym samym sobie, matka jej poznała innego który nie obiecywał a włożył obrączkę na palec, zaciągnął do ołtarza gdzie tym samym kamień z serca spadł rodzinie że jak to panna z dzieckiem, bękartem? nowe życie przyniosło nowe i niespodziewane zmiany, owszem Ona miała męża, córka nie koniecznie ojczyma, mała moja ciocia przez wzgląd że on jej nie lubił, nie tolerował dał warunek albo on albo ; mała ; trafia do domu dziecka! i tak moja ciocia trafiła do placówki gdzie zamknęła się w sobie i świata, choroby sieroce, samotność, tęsknota i brak zrozumienia dla matki, matka? zaślepiona miłością, uczuciem tak wzniosłym że o córci a mojej cioci zapomniała na długie lata, mamusia przecież musiała mieć czas na poukładanie sobie życia, na urodzenie dzieci, wychowanie a ciocia rosła , sama gdzieś tam, rozpychając się łokciami by choć okruszyna zrozumienia ze strony wychowawców trafiła w nią , by ją wyrafinowane zimno nie trafiło i nie puściło korzeni, poznała jego, tym samym brata mojego ojca, przygarnął, pokochał, a ciotka zaczęła układać sobie życie, urodziła dwójkę dzieci, pokochała, a nawet stała się zbyt zaborczą matka która oddała by wszystko dla swoich dzieci, nie krytykowała, zawsze chwaliła, otoczyła opieką, troską , tym czego nie miała w swoim życiu, dzieciństwie...a potem, przyszło życie i niby pojechała i pogodziła sie z matką ale...rysa zawsze zostaje, zadra, coś czego nie da się przełamać, zapomnieć, pochować, zawsze będzie w pamięci, pozostanie w sercu, bo czy można wybaczyć, że dla miłości , dla faceta który postawił warunek, on albo ; bachor ; , jaką trzeba być mamą by mieć sumienie zostawić własne dziecko gdzieś tam, w obcym świecie, w śród ludzi dla których jesteś kolejną gębą do żywienia...Teraz inna ciotka zawsze głośno obstawiała przy swoim zdaniu ; Szanuj matkę, masz ją jedną, jak jej braknie , pozostanie Ci pustka a teściowa to zawsze obca kobieta ; niby tak, tylko ja wychodzę z założenia prostego ; jak mnie szanują, tak ja szacunkiem darzę każdego ; i ciut w tym prawdy bo czy nie jest tak że na szacunek trzeba sobie zapracować, pokazać kawałek serca,? a czy matka mojej cioci zasłużyła na niego? myślę że nie powinna mieć pretensji że jej córka jej nie odwiedzała, że nie chciała utrzymać kontaktów, że dzisiaj matka mówi że nie ma kto wody w szklance podać, nie jest tą kolejną prawdą? że jak se pościelesz tak sie wyśpisz, On? ma szklankę wódy, parę włosów na głowie i raka... i wszystko gdzieś...

Wirusowo... 2015-02-18
Nogi łamie, nosem kręci
i odbiera wszystkie chęci,
oczy już nie pragną światła,
chyba grypa mnie dopadła.
( znalzione w necie )...

...To co sie dzieje w poczekalni do pediatry przechodzi ludzkie pojęcie...smarkających na potęgę, kaszlących i z grypa tyle osób że dostanie sie z dzieckiem na kontrąl graniczy z cudem, niby słońce, niby wiosna a tutaj media trąbią o 80% chorubskach które są i ma być gorzej! czas na grypę ma nadejść zaraz albo tuż przed przesileniem wiosennym, w pracy masakra, jakby cały świat sie sprzeniewierzył! zmiany na korzyść innych bez zastanowienia że owszem ja mała, chuda niby byk a ile można dźwigać, ile można w ten sposób? widocznie można...
Przesilenie wiosenne... 2015-02-17
... Nadzieją się kar­mie i chwilą przy To­bie Kochany,
bo gdy skrzydła u ra­mion mych wyrosną,
od­naj­dzie ma dusza, w końcu swój dom i aniel­skich przyjaciół...
Od­fru­nie me ciało je­sienią czy wiosną w naj­dal­szą krainę niebieską ...

...Za oknem, wiadomo - słońce, przyjemny spacer powinien być otwartą furtką do zabiegów upiększających bo wiadom wiosna! tuż, tuż jakby za progiem, wylegli ludzie ( jakby ich było mało zimą ), z kijkami, łazikują po promenadach, spotykają sie  ( bo jest to dobry sposób na utrzymanie poziomu towarzyskiego ), na odkurzenie adidasków, wskoczenie w dresika, na zaskoczenie że dres jeszcze parę miesięcy temu był dobry, luźny wręcz! zima proszę ja Was kochani ma to do tego ze niechybnie zaczyna sie zapuszczanie nie korzeni a jakby nawet a tłuszczyku a przeciez niedźwiedziami nie jesteśmy , a jednak lubimy hołdować coś pod ciepłymi płaszczami, cieplej, miękko, wiosna niestety spauje, bo przecież te biodra, ten brzuch i piersi, ręce, wszystko za ciasne, za powolne, ruchy, skłony i co za tym idzie apetyt jakby bardziej rozpanoszył sie po kubkach smakowych bo sie chce, bo sie sięga...dziś czasy takie jakie znamy, nie to co było kiedyś, szłaś do sklepu a tam butelka z octem, dzisiaj od słodyczy uginają sie regały, od łakoci , kolorowych opakowań które zachęcają, krzyczą, weź, kup, a ja sprawie że zycie zrobi sie od razu kolorowe, znikną kłopoty, a smak karmelu w czekoladzie z orzechami doda kwinestencji smaku...wiec ci za kijki, inni za rowery, uprawiają biegi, piwoszą na ławkach, posiaduja na placach zabaw w kurtkach, czapach i szalikach wystawiając twarz do upragnionego słonka, szukają Cię wiosno, a mnie dopada marazm przesilenie i to nie choroba a jakby czuję ją tuż pod skórą i za progiem, czyha, czai sie kiedy dopadnie mnie z nienacka i obali jak w walce judo - jestem na pozycji straconej! nie o tym, dopada mnie przesilenie, że praca i ...żeby tylko te siedem kilo mnie męczyło, ale razy 336 , przeżucić na palete, słuchając jak komuś cieżko, jak nie wygodnie...a Tobie jest ok, a Tobie morda się cieszy...
Padłam ze zmeczenia, dotarłam do końca zmiany ledwo, ledwo, resztaki swoich 47 kilo, a chłop narzeka że go ręka od wkrętarki boli...padłam, ja nie narzekam, nie jestem z tych walecznych ale uparta! chyba tylko wola walki trzyma mnie w pionie, tylko rodzina i poświęcenie że dla niej wszystko jestem wstanie przenieść góry nad morze ( piękny byłby widok ), dla nich nie boję się bólu pleców, szyi poskręcanej, tego i tamtego bo wiem że dla dzieci, Ktośka, a czy oni to doceniają? no włąśnie...
Ponarzekałam i wraz z biedronkami pałętającymi sie na balkonie idę polegnąć na kozetce...

O mnie
poRTterk
35
,
Turek
Słówko o mnie
tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza....
Zobacz mój profil
<< Maj 2015
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
Archiwum
Rok 2015
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Księga gości
 
A TO SIĘ WYDARZYŁO
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
42514
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3094
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
31
http://www.poema.art.pl
http://www.radiobajka.pl
http://www.krystyna janda.net
http://www.cytaty.info/paulocoelho
http://dziecko.pl


Zajrzyj tutaj! Pomoc dla Martynki :)






Wyróżnienie od Adam Poeta




NARODZINY GABRIELA.

Urodził się mały Gabriel
W płaczu się urodził
On z bólu nie płakał wcale
On radością się tak unosił.

Mała Kruszyna zapragnęła żyć
Świat ujrzeć i swoją Mamę
Nie chciało już w brzuszku być
Tam ciemności były same.

Postanowił Gabriel urodzić się
By Jego Rodzice Go podziwiali
Teraz unosi piękne oczka swe
A Rodzice i Siotrzyczka są zakochani

Swoim przybyciem zawładnął czasem
Choć jest taki malutki jeszcze
To posiada w sobie wielkości same
Delikatne jest Gabriela serce.

Bądź szczęśliwy Gabrielu mały
Kochaj i bądź zawsze Kochany
Słuchaj Taty i słuchaj Mamy
Bądź Ich Miłością owiany.

Wujek Adam...


W SŁOWACH MOICH...

Tak wiele jest słów
W sercu moim zapisanych
Chcę znaczenie ich snuć
I dawać ludziom więcej Wiary.

Unoszą się uczucia moje
I błądzą wśród chwil
Do serca nowe słowa biorę
Tak bardzo pragnę nimi lśnić.

Po sobie zostawić ślad
Taki namacalny i ciepły
Chcę by uniesieniem był czas
Chcę w dobroć ludzi wierzyć.

Każdy dzień niech piękny będzie
Niech Cię pobudza do życia
Unoś zawsze swe dobre serce
W słowach moich dobroć czytaj.

- Wujek Adam


Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
5120
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
13817
Współautorzy
Brak wsp?autor?w



CO TO JEST MIŁOŚĆ

NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM 
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE  UŚMIECHU CZASEM  JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU

Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej

Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją

Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą

Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana

I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem

RENI W DNIU URODZIN.

Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.

Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.

Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.

Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.

Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.

Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.

Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.


     
























  


    
  
  

                                            
Zobacz serwisy INTERIA.PL