|
|
2012-05-14
|
Czytam ze w 27 tygodniu życia dziecka mój Gabrynio:Przyszli do Ciebie goście, a Twoje dziecko nie chciało się z nimi bawić. Więcej - przez cały czas marudziło i kurczowo trzymało Cię za rękę. Wcześniej nie okazywało tego typu lęków. Nie martw się, to reakcja normalna. Maluch po prostu nauczył się rozróżniać ludzi, wie, którzy to domownicy, a którzy są obcy. Staraj się jednak nie określać dziecka, jako nieśmiałe czy bojaźliwe. Wyrośnie z tego.
Duże znaczenie ma także czas, jaki członkowie rodziny czy znajomi spędzają z dzieckiem. Wiadomo, że im częściej się spotykają, tym więcej będą mieli okazji, by się lepiej poznać. Wtedy dziecko z takich kontaktów korzysta. Rozwija w sobie poczucie bezpieczeństwa w ich obecności.
...Ochłodziło się na tyle że wiecej siedzimy w domciu niż na dworze, chociaż nie rezygnujemy w chaszczowatych posiedzeniach między jednym krzakiem a drugim, osłonięci od wiatru i widoków ludzi. Taka osłona dymna przed intruzami, chociaz jak wytępić taką wielką ilosc mszyc? która osadza sie nawet na wózku, czapce , reszcie nas? siedze i czytam, zatracam się w nicości głównych bohaterów, wróciłam na łono literek. Ostatnia powieść to ; Kobieta w burce ; a jak sam tytuł głosi musi być to kobieta stłamszona bycia i życia Afganka. Oj nie łatwe to życie pozbawione wszelkiej wolnosci słowa, myśli , ci którzy utwierdzają sie w przekonaniu ze życie tutaj w polsce jest trudne, zapraszam tam gdzie wojna, nie pokój, gdzie na kazdym rogu czycha niebezpieczęństwo, gdzie narodziny córek sa naznaczone a raczej napiętnowane. U nas sie mówi nie ważne czy córcka czy syn byle zdrowe, jedno i drugie się wychowa i kochać się będzie. A jednak są kraje gdzie nawet się zabija dzieci płuci pięknej tylko dlatego że z niej nie ma nic, worek mąki, stado kóz...tyle...teraz tam gdzie ziemia pokryta wojną te kobiety jakby mają za swoje, jakby jeszcze miały mało , dołożyli im Talibowie zakaz wychodzenia w dzień powszedni na zakupy i to tylko w środy w towarzystwie mężczyzny z rodziny, który za nią robi zakupy, decyduje o wyborze towaru , a ona nie ma prawa spojrzeć bez pozwolenia ani na towar a nie daj Boże na meżczyznę , od razu uważana jest za nieczysta która uwodzi. Chore że żyjemy niby w cywilizowanym swiecie gdzie kobieta raczej jest nie zależna, którą mimo iż posiada dom, męża, pracę czuje sie wolna, która robi jak uważa, jak czuje za stosowne i pomyśleć że na naszej kuli ziemskiej człowiek człowiekowi zgotował taki los, bycia gorszym, szpetnym, bez praw, nijakim. Nieprzystosowanie sie grozi podpaleniem, samoskazaniem sie,żadna walka nie okazuje sie na tyle dobra by można było ją wykonać bo z kim walczyć jak kazdy jest przeciwko kobietom. One od pokoleń wychowane by słuzyć , mimo iz Koran mówi co innego , by szanować matkę dziecka, by kochac , by pozwalać na jej rozwój człowiek tam, a raczej mężczyzna chyba nie potrafi inaczej tych słów zinterpretować tylko czyta je na opak , tak jak chce, i tłumaczy sobie po swojemu.
Z innej beczki, córcia mi dojrzewa, co jakiś czas dociera do mnie że ta granica zaciera sie miedzy dzieciństwem które powoli odchodzi a młodzieńczoscią, zwłaszcza buntem. Tak ten jest stanowczo namacalny, wystarczy jej spojrzenie już to z rana by wiedzieć że nie odpowiednie słowo i wojna między nami gotowa, o spinke, o włosy, o ubranie, o kredkę o błyszczyk, bo jak ona i błyszczyka nie ma? rety...trza dzwonić po super nianię lub po środki na wstrzymanie, ciekawe która z nam weźnie na luz ja czy ona, tym bardziej że mamy podobne charaktery. Małemu jedynie gra i huczy, wszystko jedno co pakuje do buziaczka byleby pieluszka była słucha i brzuchol pełny:) dni mijają, a tu Dzień Matki się bliza, Dzień Dziecka:)
To już pięć lat jak prowadzę bloga, tylu ludzi się przewinęło, tyle sie wydarzyło, a miałam być tylko na chwilkę...zostałam.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-05-07
|
Miłość szczęśliwa
Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?
Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady.
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.
Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc nim przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim jeżykiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!
Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć, by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętali, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.
Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałyby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.
Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.
- Wisława Szymborska
...Weekend dziewięcio dniowy dobiegł końca, jak szacuje bilans policyjny na drogach zginęło za dużo a jeszcze wiecej zostało złapanych jakby na gorącym uczynku przez nie tylko służbę drogową ale procenty. Szczęśliwie dobnęlismy do końca tygodnia, żegnając tym samy słońce, lekki wiatr i żar lejący się z nieba. Nowy tydzień, nowe plany, nowa strategia i to co przynisie aura, puki co mamy sześć stopni na plusie z deszczem i chmurami w tle. Córcia z niebywałym optymizmem jak na nią toż to dziwne a jednak! pognała zmierzać się z kolejnymi etapami nauki przewidujac że ostatni miesiac siedzenia w ławce jakoś zniesie, a przeciez już tyle za nią że te parenascie dni to pikuś. Mały za to dziś obchodzi swoje pół roku, kolejny miesiac za nami, kolejny przed, kolejne zmagania bo chce siedzieć a tyłeczek się kiwa, jeszcze jakby nie stabilny z brakiem sił na utrzymanie górnej pozycji ciała. Najbardziej lubi jednak rączki, bycie gdzieś wysoko nad ziemią, ponad głowami tych niższych, patrzeć, obserwować, czasem czknąć własnym mlecznym zębem jakby każda rzecz która wpada jakby przez przypadek posiadała niesamowity smak i te śliny litrami wylewające się z paszczy która wydaje zawsze dziwne dźwięki , baloniki, pierdziochy, smiech doprawdy zawsze nas bierze bo de nadymane policzki, te oczyska wielkie, niebieskie, wyłupiaste jakby za chwilę miał popuścic. I niech żyja pampersy bo nigdy nic nie wiaomo co z takiego nadymania wyskoczy.:)Przez weekend tylu dniowy uciekalismy byle dalej od nagrzanych murów, od natrętnych spojrzeń jakże życzliwych sąsiadów. Byle dalej, byle gdzie, nawet tuż za blok , tam gdzie mały park się mieści, byle odpocząć od wszystkich , siebie. Mały krzaczy się , śpi, opoczywa, nabiera promyków , czym są jego opalone policzki, a przeciez kremuję, nacieram, wklepuję, uważam, z wiatrem nabrał konsystencji juz nie jasnej mąki najlepiej tortowej, ale bardziej sniadej. Siedzę na ławcę i napajam się widokami zieleni, drzew, ptaków, robaczków i tyh mniej lubianych i tych bardziej. Spotykam ludzi którzy pytają - to twoje? zawsze ta sama mina, zdziwiona że jak to ? w tym wieku, mając już dziecko numer dwa zdecydowałam się na numer trzy? zastanawiające, tym bardziej że ja dopiero co po trzydziestce, to nie można już być mama, zawsze trzeba się tłumaczyć ze to co tam lezy przykryte cieniutką pieluszką to słodki przypadek, czy każdemu trzeba odpowiada, tłumaczyć, wykładać i posiadać w tedy wyrzytu sumienia? tak jak ten typ z pod ciemnej gwiazdy , wpadł jak po ogień na działkę niby zablombować licznik na wode a tu rzuca pytaniami, to kolejne? słucham?- pytam.
- dwoje dzieci to juz bida...
Dobrze ze nie wspomniałam o starszej bo by mi wyjechał z patologią.
Więc pytam się a ile pan ma dzieci? troje - słyszę.
-Współczuję - ja na to.
-Dlaczego?
- Bo skoro pan twierdzi że dwoje dzieci to bieda, to troje masakra jakaś i policzyć ile wychodzi na każdego to w cale się nie dziwię że wglada pan jak dziad.
Zrobił się czerwony , wsiadł na swoj zdezelowany składak który to cieszył się dobrą opinia w latach osiemdziesiątych. I tyle go widziałam. Nie wiem dlaczego tak trudno cieszyc się tym co się ma, posiada, bo po trzydziestce nie wypada zostać rodzicem, a co mają powiedzieć te kobeity które doczekały się potomka w wieku powyżej czterdziestki. Tacy nigdy niczego nie zrozumieją. Dla nich bycie mama to zawsze wiek powyżej dwudziestki a reszta to już przekwitanie. Chore ale jakże prawdziwe. Kolejne osoby napotkane także posiadające w zbliżonym wieku swoje berbecie, leżące w wózkach, słucham listę pytań, siedzi
- je zupki
- mięsko
robi to i tamto, a bo ich to już to i tamto, a jednej w wieku mojego Gabriela to już w chodaku śmigał, pił z kubka niekapka, i wcinał schabowe:) rety a to jakiś kolejny wyścig szczurów, tym razem kto pierwszy ten lepszy, to już dzieci same nie mogą rozwijać się tak jak nakazuje im własny rozwój tylko trzeba go stymulowac na siłę siadając by nie był gorszy od tego Iksińskiej lub ma pić , ksztusić się i dusić bo ma iść z postępem jak Kowalskiej córcia? Chore dlaczego nie pozwolimy na bycie sobą, na spokojny rozwój, jedne dzieci szybciej mówią inne szybciej robią kupke na nocniczek. Wyścig trwa, czuć go i słychac. A mały leje na to ciepłym moczem i ja tez. Niech wszystko dzieje się w swoim tempie i rytmie. Amen. 
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-04-30
|
| Czytam ze :Półroczny maluch dociekliwie bada twarz mamy. Usiłuje włożyć paluszki do jej ust, ciągnie ją za włosy. Z ciekawością przygląda się swojemu odbiciu w lustrze. Twój szkrab istotką, coraz bardziej świadomą swej odrębności, z każdym dniem wykazującą nowe cechy niezależności. Może już wykazywać pewne preferencje co do jedzenia: woleć jedne smaki bardziej niż inne, lub do zabawy: czasami upodoba sobie jedną zabawkę, z którą nie może się ani na chwilkę rozstać, ani bez niej zasnąć.: center;">
...Przyszło lato, gorące, słoneczne,takie na jakie czekałam , chociaz w koło każdy narzeka, jak to Polak, przekorne zwierze, któremu jak świeci słońce to chce deszcz, a jak pada to narzeka że ciśnienie mu skacze i tak wokoło. A mnie to rybka i na spacerki z Gabryniem chodze, ostatnio pokochaliśmy działkę,trel ptaków, gruchanie gołębi, bzyk baków, zapach kwitnących wiśni, sliwek, jabłek oraz gruszy:) A spokój ujmujący koi nadszarpnięte nerwy małolata. Zęby idą i wyjść nie mogą, czasem chyba jakaś spręnzynka się luzuje i coś daje mu popalić a przy okazji nam. Weekend był cudowny, całą rodzina wybyliśmy na grilla, jak wszyscy raczą się kiełbachami to dlaczego i my mielibyśmy nie skosztować tego rarytasu? co prawda potem w ruch jakby w obieg szedł rapacholin ale to zupełnie inna strona medalu. Mały w upały lezy jak długi i dogorywa na balkonie we wózku , ja za to najchętniej bym kuper se moczyła jak żaba w wodzie wle ona ponoć nie bodzie:) I tak mija czas , przed nami majówka i teatry uliczne w tle, i balony i Kasia Wilk która ma spiewać:) Puki co Iksińska szaleje, przegania dzieciaki byle dalej od okna swego, baba jakas nie wyrzyta, nie poskromiona, sflustrowana bo jakże inaczej! gdzie te dzieciaki mają biegac, szaleć, wyhasać się, wymęczyć jak nie na placu zabaw a ta biega i krzyczy za nimi że nie wolno grać w piłke, skakać, biegać, smiać się , czyli dzieciom od lata, słońca i wolnych dni nie wiele się nalerzy:) Nic nie słychac tylko ogólne pretensje jakie te dzieciaki chałaśliwe, a jaka ona jest, zapomniała szybko jakie jej berbecie jej były za młodu. Te zresztą nie wiele sobie robiąc urabiają baby ręce po łokcie i mają ją i wszystko gdzies:)
Mały zaraz pół roczku, jak to zleciało i kiedy! Kornelka urosła jakoś tak za szybko, stanowczo zbyt pyskata się zrobiła, wiadomo po mamusi:) a przed nią świat wirował, koncerty, piwko, szaleństwo do białego rana, ugasić mnie nie mozna było i przyszedł ten czas kiedy wszystko odeszło gdzies tam, na dalszy plan i teraz jest tu i teraz:) |
|
Komentarzy:
4
|
|
2012-04-25
|
Bezmoc moja
Bezmoc moja
W otchłań ciemności bez dna wciąż spadam.
Nic zrobić nie mogę...
Ciałem nie władam.
Boję się...lęk duszy cialo przenika.
Boleść strach...
Życie zanika.
Jedna tego wina.
Jeden warunek.
jedna przyczyna.
Wyrwij mnie Boże ,proszę z tej czeluści Tartaru.
Zaznałem ja już dosć...
męki bez miaru.
- Adam Asnyk
center;"> ...Każdy dzień to spacery, kilometry kroków, ból zakwasów, pchany wózek, sen małego, lub rozmowa z córcią...każdy dzień to ciągłe te same zdarzenia, zwykła codzienność, rutyna w której tylko Ktoś, przypadkowa osoba koloruje datę którą czasem się zapamięta...I tak spotkałam kolejną koleżanke która najpierw wsadziła swój dziub w wózek a raczej w budę i prawi komplementy, jaki on słodki, jaki kochany a daj ponoszę! a daj potrzymam, ! a gdzie idziesz to ja z tobą! a z jej ust ulatuja być moze hektolitry spitego alkocholu! NIGDY W ŻYCIU Z TAKĄ OSOBĄ ! nie odpowiedzialną, bez świadomości ze dziecko to nie lalka, i już we mnie wrze, gotuje się a ta jeszcze domaga sie brania, trzymania , noszenia i już widze oczami wyobraźni jak się potyka z moim małym bezbronnym szkrabem , jak on ląduje głową na chodniku, bo kto wie co się może zdarzyć! znając życie na tyle takowa osóbka usprawiedliwiła się by tym ze takie są chodniki jakies...przyszła kiedyś do mnie jak mały miał pare tygodni, z czteropakiem bo w końcu z kim ma opić kolejne dziecko jak nie z matką tego dziecka! we mnie się zagotowało, bo mało że przyszła z tym piwskiem to jeszcze nawalona jak samolot! Nie szło jej się pozbyć żadnym tłumaczeniem ze sorki ale wiesz, nie mam czasu, ze małego musze usypiac, karmić, kapać, cokolwiek a ta swoje że weźnie córcię do sklepu, okupi, wróci z nią bo jak żeby sama...kazałam ubierać buty i jazda...a teraz noszenia sobie zażyczyła, no plizzz...podziękowałam, powiedziałam tylko wiesz, jak będziesz trzeźwa ok, nie ma sprawy ale nie w tym stanie. I nie interesuje mnie co sobie myśli, jak mysli, czy się gniewa, mam to gdzieś, najwazniejsze ze dziecko mam cale i zdrowe.
A to moje dzieciorki:)

|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-04-21
|
Powiedzieli burza
Powiedzieli burza
pisałem wiersz
Coś przekreśliłem
powiedzieli przewraca
drzewa w górach
Stawiałem wykrzyknik
piorun uderzył
w las
Powiedzieli burza
pisałem
- Harasymowicz
...Oj leci ten czas, nadeszła wiosna, chociaz wrony kraczą,że wszystko sie może zdarzyć i do Zośki jeszcze zimą sypnie. Ludzie sieją, zyto rosnie, a ptaki jak wariaci trelują na czym świat stoi, jak zakochani ci na ławce którzy swoje hormony okazują wszem i wobec ,nie tylko chwalą się nie banalnymi występami w stylu pokaż kotku co masz w środku. I pomyśleć - mam córkę, puki teraz to mała a wiec za pare lat ten widok będzie mi znany, a może nie akceptowany? bo strach przed ciażą, przed głupotą, bo weź takiej coś powiedz jak jej ; sperma ; oczy zakleiła? jak umoralnić madrze, na co sie powołać, na jakie wartości, a jakie oponuja dziś, co ważne a ważniejsze? modlić się do najwyższego o szczypte rozumu by w razie czego oświecił i miał pierworodną na baczności? postawił ją na nogi i to równe...co dziś działa, czego ta dorastająca młodziez sie boi, a jest cokolwiek takiego? Przyprowadziła Kacpra lat siedem ipare miesiecy, zakochana , roztrzepana jakby moja córka a nie ta sama. Co ta płeć przeciwna potrafi zrobić...Tu go szturchała na lekcji czym skończyło się uwagą do dzienniczka jak byk widnieje ; Bije kolegę na lekcji i przerwie ; kolega nie rozumiał przysłowia ; kto sie czubi ten się lubi ; poskarzył sie swoją bezradnoscia, poszłam na tłumaczenie. Wysłuchałam w miarę spokojnie, dając nauczycielce dojść do słowa...przecież moje dziecko nie bije , jedynie jakas rozpuszczona myśl przebiegła mi po głowie, okazało sie że Kacper ma autyzm , nie lubi jak go się dotyka, a skąd moje dziecko miał to wiedzieć i fakt jak postępować wobec takiego kolegi? Dziś już wie że Kacper lubi dotyk ale spokojny, delikatny, i szła z nim trzymając go za rękę tak delikatnie, smiesznie, dziecinnie. A za pare lat jak ja to odbiore...przecież to jeszcze dziecko:)
Z małym włuczę się promenadami, on siedzi wpatrzony, nie rozumiejący tego dziwnego świata gdzie rządzi to o czym dowie sie za pare lat:) ciekawi go wszystko, najbardziej pies Marty , długowłosy wilczór, który wsadził pysk w wózek, wywąchał potem polizał, umył pyszczka a zaskoczenie zakończyło sie wybuchem śmiechu...Idziemy a ja tłumacze - patrz Gabryniu, to wielkie co wyje to koparka, jak ciut będziesz większy to pewnie jak wiekszość chłopców będziesz miał swira, będę musiałą stanąć i dać ci czas byś mógł popatrzeć, nacieszyć oko...sklep tez ma magię, tyle ludzi, półek i zawsze coś ciekawego...Często jednak nasze podróże kończą się snem, odpoczynkiem bo trzeba strawić emocje, odespać, odreagować. Uciekam z domu puki słońce i temperatury na plusie, spotykam znajomych, wiem juz komu oddam ciuszki po Gabryniu, kto urodzi, a komu sie zmarło...Już nie domatora a dzień jest jak strzał z gumy od gaci:)
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2012-04-16
|
Wiosna, zielenią się drzewa,
Słowik już w krzewinie śpiewa,
Róża swą koronę wznosi
I o promień sionka prosi,
Łany zielenią się mile:
Ach! jak piękne wiosny chwile!
W łące rzeczka, strumyk płynie,
Lilja już kwitnie w dolinie,
Fiołki w trawce się kryją,
Zioła ranną rosę piją,
Śliczne igrają motyle:
Ach! jak piękne wiosny chwile!
Deszczyk kropi! Drogie dzieci!
To dla was, dla was on leci!
To deszczyk nauki, cnoty,
Do nich nabierzcie ochoty!
Uczcie się, ileście w sile:
Ach! jak piękne wiosny chwile!
Lecz pamiętaj polska młodzi:
Wiosna minie, czas uchodzi;
W zimie deszcz wiedzy nie zleci,
Więc uczcie się drogie dzieci!
Potem to wspomniecie mile:
Ach! jak piękne wiosny chwile!
-Władysław Bełza
...Dziwne uczucie dopadło mnie z rana, jakas niemoc przeszłej nocy lub mysl która zagnieździła swe korzenie dosć głęłboko i zatruwa komórki me szare...Tyle pracy od rana, tyle zajęć które nie lubią czekac, dziecko starsze siedzi w ławce z nowym kolegą , ten poprzedni widocznie nie zdał egzaminu, ta starsza próbuje zrównac dzień z nocą, bo tyle w kuwania, nauki, i ten ograniczony brak czasu. Ktosiek do środy jeszcze ma wolne a potem sie zacznie...ma samotność...z młodym na czele który ostatnio nauczył się wołac w naj mniej odpowiednich momentach, że mu się nudzi, że lezy odłogiem, że to i tamto i nosimy jak tatus nauczył,bo na rączkach to i pozycja odpowiednia i widoki horyzontalne, a że młoda dusza ciałem lubi zwiedzać? trza udostepnić, pokazac, nawet pozwolić przygryź zębem juz nie małym a ostrym jak sztylet. I ta myśl która utknęła mi gdzies po drugiej nad ranem kiedy mały spijał flaszeczkę mleczka, że ostatnio tyle się działo, tu swięta, tam chrzciny, kopa ludzi która się przewinęła, dodatkowe spacery i słońce które piesciło twarz i włosy:)spotykałam różnych ludzi, mniej - bardziej znajomych którzy nie omieszkali nie zajrzeć do wózka gdzie przysypiał Gabryniu, jedną z nich była ta którą miasteczko zna jako jęzor nie wyparzony, długi, slizgi na którym zawsze przyklei się plotka wielokrotnie przerobiona, dorobiona i weź teraz powiedz cokolwiek, w żarcie, bez zastanowienia i masz kłopot bo ów ta osoba jest wstanie powiedzieć wszystko tylko nie to co prawda niesie...I pyta sie i luka, zerka i mówi że nasza Wioleta ta z tkalni już piąty raz poroniła, walczy i nic z tego nie wychodzi oprócz łez i załamania. I ponoc mnie gdzies tam widziała na jakiś mało istotnych zakupach jak pchałam przed sobą wózek i omal z zazdrosci nie pękła, omal ją szlag nie trafił że mnie tak łatwo bez planowania, bez niczego, zadnych wspomagaczy poszło i już, a ona dba o siebie, dietę, łyka prochy, jeździ po lekarzach, męża traktuje już tylko jako maszynkę do zapłodnienia - przykre ale jakze istotne. Efektów nie widać , a jak sa to zaraz giną w przestworzach gwiazd, jako nie spełnione , nie realne marzenie. I chyba to tak jest, taka równowaga ze nihgdy nie ma się tak jakby się chciało, a może za mocno się chce i nic z tego nie wychodzi, być może też tak jest ze to leczenie na wiele się nie zda, być może tu jakies kliniki potrzeba by sprawdziły porządnie a nie tak jak w naszych pipidówkach gdzie lekarz ciazy potrafi nie rozpoznac a pomylić z torbielem;/ A czy zaraz przepraszam zazdrościć trzeba, czarować by noga mi sie podwinęła? bo mam dwie córcie i straszą już odchowaną? ja nikomu niczego nie życze, życie samo skoryguje...i teraz przyszła mnie myśl że sa takie mamy które pragną z całej siły, woli, wznosza modły a sa takie co to zabijają i jeszcze mydla wszystkim oczy, ostatni przypadek który sprawił że nie ma sprawiedliwości na ziemi to 23 letni tatus który zbił 6 miesięczne dziecko tylko dlatego ze - Płakało, a on idiota grał na kompie co było poważnym powodem faktycznie. Ech zycie...Może tacy już jesteśmy ze jak ktoś ma coś to nam gula rośnie, przezyć nie mozemy bo też to chcemy, pragniemy, a byłobyjeszcze lepiej jakbysmy mieli więcej i więcej...
...Spijam kawusię, wpatruję się w ekran tv, mały przysnął, trza się wziąć za siebie, dzień nowego tygodnia by tydzień był dobry i spokojny, tego sobie życzę i Wam kochani. 
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2012-04-13
|
*** (gdzie są wąskie skrzydła jaskółek...)
gdzie są wąskie skrzydła jaskółek
a szerokie motyli
a wietrzne
pająków bezskrzydłych
zawieszonych na promieniu słońca
gdzie jest ziemia
złota - okrągła
uciekła spod nóg
ziemia
którą trzeba całować jak usta chłopca
ciepła
której w bolesne uszy pokrzyw
trzeba wszeptać
namiętną ciemną miłość
do końca
- Halina Poświatowska center;">
...I już po ...chrzcinach, świętach które były jak dwa w jednym i wszystko się udało, strach okazuje się ma tylko wielkie oczyska które wybałusza i drwii...ech głupi człowiecze o mikrej posturze, myślący zawsze na przekór.W kościele Gabryniu zasnął kiedy ksiądz poczoł śpiewać pieśni wielkanocne, nawet sam obrzędek chrztu, namaszczenia odbyły się przy zamkniętych oczkach:)Goście byli uroczyście przywitani przez osoby obsługujące na przyjęciu w małej resteuracjii. Gabryś słowem jednym był grzeczny, usmiechnięty i dajacy się nosić wszelkim ciociom, wujkom, babciom bez krzyku protestu i dziadkom:) Teraz odpoczywam po harmiderze światecznych chałasom, cisza jednak potrafi ukoic moje dość nadszarpnięte nerwy a mam ich pod dostatkiem, czasem roją się same z siebie, czasem życie dożuca kolejne kłopoty a bez zapalnika nie ma ognia:) Puki pogoda wybywam na spacery naszymi osiedlowymi ścierzkami, poprzez granicami naszego miastandzie mozna nad polami ujrzeć skowronki które pięknie spiewają. A mały śpi, nadrabia nadszarpniętą czasem noc, lub towarzyszy mi siedząc w spacerówce rozglądając się dookoła na świat szeroki, dziwny chałaśliwy...i te mewy z gawronami szaleją po krzakach...jedziemy, ja idę przed siebie by nabrać powietrza, czasem zdystansować się od codzienności, utęsknieni za ciepłem, za lekkimi wdziankami, za byciem troche dalej niż mury i ściany naszego domu. Oj odzwyczaiłam sie od wielu tych nawyków do których przywykłam, ksiażki poszły w odstawkę, i żal mi i coś jakas gula za serce ściska bo życie teraz i czas a jego brak mknie na złamanie karku, tak jakby 24 godziny doby było mało...a pzrecież ja nigdy nie byłam domatorem , jak juz musiałam przesiedziec pare godzin to tak jakby za karę, teraz co dziwne nie przeszkadza mi to, jak ktoś chce, jak ktoś sie stęsknił dzwoni, umawia sie, wpada na kawulca, na pogaduchy...nie tęsknie za praca, wzięłam wychowawcze, ja taki zasłużony pracocholik gdzie bez chłopaków, smarów silników, był to czas stracony, rety bzikowałam, traciłam czas na to co moim teraz zdaniem nie ważne, chociaz konieczne, a teraz chcę być świadomą matką polka, być i trwac na stanowisku , brac udział w wychowaniu, chcę pamietać czas, chwilę spędzone z synkiem, z córcią, Ktosiem a do pracy wróce, kiedyś, potem nie teraz:)A więc moje zycie to mały który coraz wiekszy, kochańszy, piękniejszy, a ja dostaję nieregulowanego świra:):)Czytam że 23 Tydzień życia Gabrynia to: Maluch powoli zaczyna odkrywać swoją tożsamość, potrafi rozumieć , że Ty i ono to nie jedna całość, ale dwie odrębne istoty... Zauważ, jak będąc na rękach, bada Twoją twarz, dotyka włosów, nosa, wkłada paluszki do ust albo oka. To go utwierdza w przekonaniu, że ono to ono, a Ty to Ty. Możesz w związku z tym przeżyć pierwszą w życiu frustrację: maluch może bronić się przed nadmiarem czułości mu okazywanej. Kiedy niemowlę potrzebuje Twojego ciepła i bliskości, celowo wtula się w Twoje ciało, ale gdy nie ma na to ochoty, a Ty za bardzo krępujesz go swoim uściskiem, może stanowczo odepchnąć Cię rękami. Nie oznacza to jednak wcale, że dziecko przestało Cię kochać. Wykształca się u niego bowiem tzw. odpychający odruch obronny. Dziecko przyjmuje coraz częściej postawę aktywną. Tak jak zrywa z siebie pieluszkę, która przykrywa mu twarz, tak odpycha mamę, która za mocno go przyciska.


|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-04-07
|
A więc słowo ciałem się stało i jutro już stanie się to jakże długo nie oczekiwane, chrzest, Zmartwychwstanie Pańskie, jakże podniosła atmosfera bo wszystko trzeba na ostatni guzik i prasowałam siebie, Niunioka, Niuniolkę, Ktośka , bo jeszcze trzeba było ciasta zawieź , wino, owoce na salę, jeszcze głowa pracuje co jeszcze trzeba, z czym poczekać a z czym juz nie mozna...Matka szaleje, tak ta potrafi zepsuć kazdą sytuację jakże wzniosłą, jakże ważną, srzeliła na dziadka focha stwierdzając że jutro marna jej obecnosć...Będzie nie bedzie, komu robi na złość ? sobie, nam wnusiowi, chore że uważa się za pępek świata bo ktos jej koszulę mężowską pogniótł, lub nie pozapinał guzików. Śmiać mi się chce , bo ludzie mają kilo problemów, wielkich, szalonych, nie mogących zmienic w nic jak tylko w nadzieję w wiarę aby każdego dnia mieć siłę nieść swój krzyż. Jakże prostolinijne jest myślenie mojej mamy, wstyd się przyznac bo to osoba mi znana jakże dobrze, ale zawsze tak było że to ona jako jedyny na świecie pępek świata potrafi zrobić wszystko by oczy ludzi były skupione na jej osobie. Nie wiem do końca o co chodzi i tyle co nic mnie to obchodzi, ktoś ma problem ze sobą ja mam mieć wyżuty sumienia z tego powodu. Zamartwiać się, nie spac po nocach bo coś...Jakoś to będzie, musi...byle przezyc jutrzejszy dzień, zaliczyć, odhaczyć, zapomnieć...wrócić do rzeczywistości. ...
...Z innej beczki młody zaliczył dzisiaj piąty miesiac , stał się powaznym jak na takiego bąbla obywatelem...co śmieszne USC jakoś tak, przez roztargnienie zapomniał przesłać dane dotyczace Gabrysia urodzenia do naszej spółdzielni mieszkaniowej. Przez okres pięciu miesiecy syn mój był bezdomny! bez adresu, bez mienia...ach ta nasza polityka...Niesamowity z niego szkrab, smieje się nawet w tedy kiedy mnie nie do smiechu i dzięki temu nie potrafię się złoscić na niego, wybaczam każdą przewinkę:) jak to matka polka , kocha mimo wszystko i za wszystko:)  
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-04-06
|
Zgadnij z kto? Zgadnij skąd?
Życzę Ci wesołych świąt!
Nie myśl sobie, że to bajka,
Życzę Ci smacznego jajka
Niech tradycja wodę leje,
Bo zajączek znów szaleje!
Zdrowych i wesołych świąt Wielkanocnych , smacznego jajka, pogody ducha,by nadzieja zawsze była w sercach Waszych składam ja i moja rodzinka. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-03-29
|
20 tydzień życia Gabrynia to:Twoje dziecko umie już zastosować tzw. ekspresję emocjonalną. Potrafi nadać właściwe znaczenie pewnym zewnętrznym środkom wyrazu (np. uśmiechom, skrzywieniu ust czy marszczeniu brwi) oraz tonom głosu (np. miłym, zachęcającym lub surowym, zniechęcającym). Innymi słowy, maluszek potrafi odczytać tzw. język ciała u innych i nawet sam stosować go do właściwego wyrażenia swoich uczuć.
Dla dziecka zabawa jest podstawowym sposobem zdobywania wiedzy. Możesz obserwować, jak maluch bardzo skupia się na tym, co robi, czasem wysuwa języczek albo porusza ustami, kontemplując jakąś zabawkę.
Rady dla rodziców:
Codziennie poświęć trochę czasu na zabawy z dzieckiem. Połóż się razem z nim na podłodze, żeby wspólnie pobawić się zabawkami, rozmawiaj z nim, gdy siedzi w foteliku. Im więcej czasu spędzisz z maluchem w tym okresie, tym bardziej rozwinie się w nim przywiązanie do Ciebie i poczucie bezpieczeństwa.center;">
...Swięta idą, są jakby tuż za rogiem. A ceny na półkach szaleją, weźmy absurdalną sytuację w Czechach by do nas po jajka jeździć? własnych kur nie mają? mają! a jakże, tylko ceny 100%...U mnie święta na chrzcinach, dwa w jednym...a niutek? rośnie, deserki wcina, zupinki pałaszuje, soczki spija, kaszki, mleczka coraz dłuższy, coraz grubszy, a jego uśmiech rekompensuje wszystkie te chwilę nie przespania, zmęczenia...rety gdyby ktoś dokładnie rok temu powiedział mi że dostanę lekkigo świrka na punkcie tego małego brzdąca, nie uwierzyłabym raczej:)a teraz stało się realne, namacalne... |
|
Komentarzy:
6
|
|
2012-03-21
|
Adam Asnyk - Bez odpowiedzi
Nie znali nigdy, co to jest dostatek,
Lecz znali tylko - co trud i potrzeba;
Nieraz im brakło mleka w piersiach matek,
Nieraz im brakło na zagonach chleba...
Nie znali nigdy tej pomyślnej doli,
W której bez troski o jutrzejszą strawę
Duch ludzki, z mroku budząc się powoli,
Na światło oczy otwiera ciekawe,
Gdyż od kolebki czatowała bieda,
Co duszy dziecka rozwinąć się nie da.
Los im poskąpił wszystkich swoich darów
I dał im środków do walki za mało.
Prócz życia trudów i życia ciężarów,
Jedno im prawo - do życia zostało.
Jednak znosili swą nędzę cierpliwie,
Jako istnienia warunek niezmienny;
Marząc o przyszłym a bogatszym żniwie
Zapominali o trosce codziennej,
Żądając w zamian za pracę mozolną,
By im wraz z dziećmi wyżyć było wolno.
Lecz teraz próżne wszelkie wysilenia!
Żadna wytrwałość zbawić ich nie może:
Głód - ciała w żywe szkielety zamienia,
Kładąc w ciemnościach na zmrożone łoże.
Dziś nie o sytość, lecz o żywot idzie,
Gdyż to nie zwykłej nędzy widmo blade,
Lecz śmierć głodowa w całej swej ohydzie
Tysiącom rodzin zwiastuje zagładę;
W zimowej nocy wchodzi w ich mieszkania,
Przynosząc męki wolnego konania.
To śmierć głodowa! Przy zgasłym ognisku
Zasiada wlokąc całun lodowaty
I matkom dzieci porywa z uścisku,
I nagie trupy zostawia wśród chaty,
I kroczy dalej w upiora postaci
Rozpościerając gorączkowe dreszcze...
A zmarły wstaje, by zabijać braci,
Za krzywdy swoje mszcząc się w grobie jeszcze,
I rozszerzając zaraźliwe tchnienia
Idzie do ludzi przemawiać sumienia.
A ci, co jeszcze wśród mogił zostali,
Aby oglądać męczarnie swych rodzin,
Trawieni ogniem, co wnętrzności pali,
Mierzą ostatek uchodzących godzin
I patrzą w otchłań... szukając gdzieś na dnie
Nie uchwyconej ocalenia mocy.
Ale myśl w próżni kręci się bezwładnie
I gaśnie w głuchej odrętwienia nocy...
I nic nie mogąc odnaleźć, nędzarze,
Chylą z rozpaczą wychudzone twarze.
Wiedzą, że wszędzie ta sama dokoła
Głodowej śmierci konieczność straszliwa,
Że brat ratunku udzielić nie zdoła,
Bo sam go teraz daremnie przyzywa.
Więc milczą - patrzą na śniegu posłanie,
Słuchają wiatru żałobnego wycia
I w ciemność smutne rzucają pytanie:
Gdzie jest ich prawo najświętsze do życia?
Czemu są na śmierć skazani i za co,
Gdy na chleb ciężką zarabiali pracą?
Kto im odpowie na ten wykrzyk głuchy?
Ludzkość zostanie w odpowiedzi dłużną,
Bo choć szlachetne poruszą się duchy
I miłosierdzie pospieszy z jałmużną,
Rzucone wsparcie nie rozstrzygnie w niczem
I w niczym ciemnych pytań nie rozświeci,
I ziemia dalej z sfinksowym obliczem
Będzie pożerać pracujące dzieci,
A ludzkość będzie roztrząsać, ciekawa,
Ten zgrzyt w harmonii społecznego prawa.
...Im bliżej chrzcin , tym bardziej czuję pietra. I tu nie chodzi o imprezę czysto kościelną, ale bardziej tą złozona w rodzinne biesiadowanie. Mam wiele dylematów, czy wszystko się uda, i aby nie nawaliło. Ubranko małego, nasze jest gotowe, wystarczy przeprasować, załozyć i pójść by małego przywitać w wierze która powinna rozkładać ramiona na powitanie nowego małego człowieczka który wybrał taką a nie inną wiarę a tu same kłody jak sie słyszy kościelni rzucają pod nogi. Jak sie okazuje znalezienie chrzestnego jest niczym do tego co serwuje w punktach proboszczyna który ma wiele do powiedzenia, w końcu jesli ma odbyć się taka incjacja w jego kościele pod jego plebanią to trzeba zauwazyć że pod żadnym pozorem chrzestny/a nie moze być to osoba która mieszka nie daj boże pod jednym dachem z chłopakiem, partnerem bo to koliduje z pożyciem seksualnym bez zawarcia zwiazku małżeńskiego. Jednym sowem by ochrzcić dziecko trzeba zastanowić się kto, kim miałby zostać tym ojcem - matką, a najlepiej jak proboszczyna wybierze o ile znajdzie takowego kandydata/tkę. Mało tego, chrzest- chrztem a kasa, kasą. Co łaska od 100 w zwyż bo wiadomo kościół potrzeby ma wielkie...I teraz biadolą jak to im xle bo opodatkowani, bo...Nie ważne człowieku ze tobie podatki odtrącaja od marnej pensji co miesiąc, do czego Ty nawykłeś i wyjścia nie masz bo jestes tylko zwykłym człowieczyną co po padole ziemskim chodzi. Więc jakim prawem stosuje się wobec wyższej instancji? Moim zdaniem ksiażdz to taki sam facet który ma sumienie i wolną wolę, a jak nie jednokrotnie pokazano, udowodniono że i on ma coś między nogami czym nie jednej nie tyle dogodził a stworzył:)i on może, jemu się nalezy, bo przecież jako człowiek ma prawo zboczyć z drogi i jemu to wybaczone. Moim nadal skromnym zdaniem taki człowiek o habicie czarnym powinien iść do pracy, posmakowac ile co kosztuje, moze by docenili ludzki wysiłek. Albo kastracja by nie szło na pokuszenie...
Maly rośnie, coraz większy, coraz bardziej żarty, ścieram marchewy, jabłuszka, dodaję banany i mieszam ...wpakowuję do papuchy zawartosć miseczki patrząc jak to mu smakuje, że aż sie trzęsie, jaki zadowolony...brzusio zapełniony, a potem nagle słyszę mało kontrolowane dźwięki dobiegające poniżej pępka i już wiem ze to będzie śmierdząca sprawa. I te jego uśmiech, rozbiegane oczka i dwa zabki:) Śmiech który jst aż piskiem, szczęście rozpiera jego małym ciałkiem, noszę w pozycji pionowej, nie da się już połozyć smarkacza, by polezał by odpoczał, by matka z ojcem odpoczeła:) noszenie, to kolejny etap pionizacji , wszystko co jest powyżej i na równi jest kul, fajne, super byleby można było siegnąć i włozyć do konsumpcjii. Córcia za to szaleje z chłopakami, czym co jakiś czas dostajemy wezwania do szkoły, uwagi w stylu ; bije kolegów na lekcji i przerwie ; gdzie jest pani na lekcji w takim bądź razie? oprzerwie nie wpomnę bo to rozbiegana chołotra...sprawa bicia wyjaśniła się szybko, to nie bicie ani tym bardziej agresja żądzi moją córcią a chęc zwrócenia na siebie uwagi jednego takiego co to Kacperek nazywają, a skoro samo przysłowie mówi ; kto się czubi ten się lubi ; doprowadziło do buntu tego ów chłopaka, który jakoś tak - dziwne - odebrał zaczepki mojej Kornelki jako atak na jego osobe. :) i bądź tu mądry...
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-03-12
|
18 tydzień Gabrysia to:Kontakty dorosłych z niemowlętami mogą być bardzo różne. Odpowiednio urozmaicone, żywe, pobudzające do aktywności ruchowej, gaworzenia, uśmiechu – wywierają dodatni wpływ na rozwój dziecka. Maluchy uwielbiają łaskotki, pocieranie noska o nosek, śmieszne miny i inne wygłupy. Potrafią śmiać się z tego do rozpuku.
Gdy maluch płacze, można go uspokoić nie tylko biorąc na ręce i przytulając, ale dziecko ucisza się również na sam głos mamy, taty, lub interesującego dźwięku, na przykład dzwonka, gwizdka, telefonu.
...Siedzimy w domu, za oknem jakoś szaro buro, słowem ponuro i daleko od twierdzenia ze jakoś czuć optymizm w powietrzu, chociaż oznaki wiosny złapałam nawet na komórkę aby można było odtworzyć wrazie czego jako istniejący dowód na to że wiosna istnieje, jest i będzie:) piękne przebiśniegi...dzisiaj za to zawitały sikorki, ciekawe gdzie były przez zimę, karma dla nich przeleżała od stycznia:) dzisiaj ze smakiem dziobały słoninkę z ziarnami. Krzaczyły się , wybyły w ważnej sprawie? nie wazne - najważniejsze że są, a wróble rozkrzyczane rządzą po krzakach, na drzewach, jakoś tak inaczej już człowiek się czuje ze świadomością ze coraz blizej dni ciepłych. Ach już nie mogę się doczekać kiedy wyjadę z małolatem na dalszy niż dotychczas spacer, kiedy będziemy mogli się dotlenić, pobyć ciut na słoneczku. Puki coś jakies badziewie z nieba kapie, wsiąka w ziemię , w odzież ...a mieliśmy plany, wybyć na miasto, na zakupy właśnie już te bardziej wiosenne bo starsze dziecko mi bez półbutów, bez kurciołki:) i chyba sobie odpuscimy...do następnego. Nie wiem czy to pech, czy tak już musi być ze kiedy Ktosiek w domu jest, ma wolne to pogoda pod psem. Może na weekend się przejaśni. Mały rośnie, spija soczki robione moją ręką, marchewkowe, jabłkowe, zajada pierwsze obiadki, kaszki, tyje, rośnie, zęby też, ma już dwa jakby nie było.Kawał chłopa:)
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-03-10
|
...Był dzień kobiet, bukiety tulipanów jak głowy naszych panów dawali swoje pokłony, bijąc przy tym brawa dla nas kobiet wszechstronnie uzdolnionych bo babeczka i kobieta, bo panienka a nie dziewczynka, bo wszystko zrobią, ze wszystkim dadzą radę, bo jak te z kólka gospodyń wiejskich: czyta, tańczy, recytuje, dupy daje i gotuje, słowem do wszystkiego, bo ten dzień pomijając wszystkie inne, które niosa ze sobą wielkie i zacne daty różnych rocznic, imienin, urodzin, świąt różnego pochodzenia nawet kulturowych, nie ważne ten dzień tak ważny że nic nie jest wstanie zepsuć zadnej atmosfery, nawet w pracy za PRLU dostawało sie za bycie kobietą paczke rajstop, goździka plus paczke kawy zmielonej lub w ziarenkach:) a dziś ? pan i władca jako prezes zapomni lub udaje ze takie święto go nie dotyczy, z roku na rok mój szef znikał tego dnia by nie musiał sie widocznie kompromitować składając kazdej z osobna życzenia, bo czego można takiej życzyć? sukcesów w pracy? na pewno by nie chciał biura z taką czy inna dzielić. Czego to facet zazwyczaj życzy swojej babeczce? bycia lepszą, kochańsza, piękniejszą, zgrabniejszą, ufniejszą, wyrozumialsza, tolerancyjną, bardziej zaradną, zdyscyplinowaną, bardziej i bardziej...Więc z okazji DNIA MĘŻCZYZNY warto zastanowić się nad życzeniami...oraz prezentem...
Małolatowi złozyłam w formie całuśnej - mniej darcia, więcej uśmiechów, m z racji kolejnej 12 posłałam słowotok w słuchawkę niech chociaz to ma, na nic więcej nie mam siły, ochoty ani natchnienia;) po prezent miałam polecieć ale z nieba kapie, mnie z nowu z nosa, maly kicha i znowu wielka jedna kicha;/ :)
A Wam Panowie którzy tu zaglądają przez przypadek, wszystkiego naj byście patrzeli na nas z podziwem a nie przez pryzmat zaklejonych oczu przez plemniki:)
No właśnie i gdzie tu brzydka płeć powie sprawiedliwosć? nam trza z podarunkiem leciec by focha nie złapać, a im co? przeciez gdyby nie oni to byłaby rączka;/ w ostatecznosci dobre i to:)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-03-03
|
...W domu sajgon, żądzi katar małego, nic tak nie wyprowadza z równowagi jak upierdliwe stękanie, płakanie, zrzędzenie które powoduje ze wystawiona jest cierpliwość na wielką próbę;/ a wszystkiemu winny jest jeden ząbek który wychodzi i wyjść nie moze...
...W planach mieliśmy odwiedziny u rodziny , szczególnie u prababci która to prawnusia jeszcze nie widziała, i polegliśmy na dobrych chęciach...teraz mały smarkoli ginglami na kilometr, jak ktoś by chciał mocny klej to zapraszam , mam w dostatku:)zakrapiam, odciągam, inchaluję i tak mija dzień. Nie powiem co dzieje sie za oknem, sama wiosna, piękna aura typowa na spacery, a my w domciu:(
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-03-01
|
...Ach to słońce, pierwsze ostatnie lutowe, a już czuję że życie wraca w całej swojej krasie i nadzieja że wiosna tuż, tuż. Pognałam wczoraj na spacer, wystawiłam gębulę do słońca a mały przysypiał we wóziu , naradzały mi się mysli ze skoro do wiosny blizej niż dalej trzeba coś zmienić, przeprowadzić jak to baby i kobitki lubia najbardziej jakies pożadki w szafkach, na oknach, upiększyć, ulepszyć nawet to co na głowie i w głowie:)i gdzie nie spojrzę tam ludziska łazikują po sklepach, kupuja, przebierają, szperają, a nóz widelec znajdą coś orginalnego, umikatowego, coś na co inni i same spojrzą bardziej przychylniej. W końcu to wiosna, czas ściągnąć ciepłe wielkie płachty kurtek, płaszczy, czapek i szalików, pokazać i okazać to co kobieta najcenniejszego ma w sobie i na sobie, by jednej czy drugiej oko z zazdrosci zbielało. I znowu patrzcie jak to jest, dla meżczyzn nie ma znaczenia aż tak wielkiego co ma na sobie, a weź kobietę, ona zawsze nie ma co na siebie włożyć:) choćby szafa miała pęknąć od nadmiaru zawsze narzekac będzie bo taka jej uroda i tyle. Mnie mnożą się mysli już nie kudłate bo te wycofały się do swojej norki gdzies głęboko czekając na lepsze czasy, przyszłej zimy? zbliża się czas chrzcin, impreza kościelna, z lekkim posmakiem uroczystości obiadowo - podwieczorkowej na której stawić się ma najbliższa rodzina i dylemat co na siebie wciągnąć? owszem mam pokrowiec, czyli garniturek jasny w paseczki ciemne, pomyślałam o jakiejś bluzeczce do tego, buciki też się znajda i jakoś obejdzie się od dodatkowego wyżucania pieniędzy. Za to czekają mnie zakupy z córcią, bo ta to już na prawdę nie ma co na tyłeczek włozyć, a tu wiosna i co z taką czapiszona łazic będzie na głowie, a kurtka już aby ciut i za mała, i butów na wiosnę brak! mały strój ma , byle pogoda dopisala:)
I po karmieniu , mleka niet,nie napłynęło i już raczej nie napłynie, mały za to wcina kaszki az mu się uszy trzęsą, spija łyżeczkę dziennie soku z marchewki uprzednio wyciśniętą i tylko czekac kiedy karotka wypłynie mu na nosek :) jakoś dzień za dniem a tu zaraz 17 tydzień i 5 miesiac :)
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2012-02-26
|
Czytam że 16 tydzień Gabrysia to:Twój maluch już zapewne często śmieje się głośno i okazuje niezadowolenie, gdy kontakt wzrokowy z drugą osobą zostanie przerwany. Dziecko wręcz czeka, aby mogło się śmiać wpatrzone w twarz mamy i wsłuchane w jej słowa. Niemowlę zaczyna również w tym okresie okazywać złość, gdy jakaś z jego potrzeb nie jest zaspokojona, albo gdy ma ograniczone ruchy. Twoje dziecko w coraz większym stopniu staje się istotą społeczną i woli przebywać wśród ludzi niż w samotności. Wyraża te preferencje marudzeniem, zwracaniem na siebie uwagi, garnięciem się do opiekunów i płaczem, gdy zostaje opuszczone. Maluch zaczyna uświadamiać sobie, że jest osobą, a ekspresja różnych emocji stanowi objaw jego rosnącej niezależności.
...Spotkałam na spacerze koleżankę, jedną, drugą, i zaczęło się to czego nie lubię - przechwalanie. Wiadomym jest ze każda mamuśka swoje maleństwo będzie podziawało za swe umiejętnosci, ze dla każdej mamy jej potomek to nic innego jak leżący ideał i nie waż się podważać tej teorii bo cię człowieku zczyści. Stałam tak przysłuchując się że u małej Madzi to już trzeci ząbek wyrżnął się, ze potrafi już siedzieć podparta co prawda poduszkami, że sama już leżąc na brzuszku podnosi wysoko głowę, ze dostaje już deserki, zupki jarzynki że już taka duuuża...następna przysłuchiwała się chwilkę w skupieniu po czym i ta zaczęła dewagację odnośnie swojej pociechy że przesypia całe noce, że potrafi pakować nóżki do buziaczka a ja stałam i śmiać mi się chciało bo co ja miałam wymyślec by pobić ich na głowe umiejętnosciami małolata, że jest myslicielem, gadułą, że robi wszystko co ich pociechy bez dokarmiania bo jeszcze wedłóg mnie za wcześnie. Czyżby już w kołysce dało sie odczuć gonitwę szczurków malych. I kto nadaje tempo? mamusie, kochani rodzice, które chcą przyspieszyć rozwój maluszka po to by móc przy stole rodzinnym pochwalić się tym lub owym. Fajnie tyle tylko po co to, skoro wiadomo ze dziecko samo też dorosłoby do kolejnej ; nowinki ; dlaczego nie potrafimy uszanować rozwóju dziecka, dlaczego ścigamy się z dzieckiem Iksińskiej, Nowakowej, czy Kowalskiej? A co jesli nasze dziecko nie sprosta tym wymaganiom, bo musi mieć czas by dojrzeć do pewnych rzeczy, umiejętnosci, stwierdzimy ze jest z nim/nią coś nie chalo? zobaczymy w nim/ niej jakies nie dociągnięcie...Każde dziecko jest inne, indywidualne, każdy rodząc sie ma swój charakter, temperament, nie zmieniajmy tego:)
Wieje, pada, szok, siedzimy przeważnie w domu, ja skupiona na cycach...czuję ze przez nie wpadam w depresję albo równie jakąs paskudną cholerę. To ze siedzę w tym samym 60 m3 nie usposabia mnie do pozytywnego myślenia, wpadam w otchłań czasami rozpaczy, dobrze ze mam koleżanki na forum, pogadam, pobiadolę jakby lepiej na duszy, ja domagam sie słońca, lub zacznę brać małego witaminkę d3 by poczuć się ciut lepiej. Z tymi cycami, uwielbany przez mężczyzn przyżąd miętolenia, dotykania, sprawdzania , smakowania dla nie jednej kobiety karmiącej to nie lada kłopot, bo co zrobić kiedy taka - ja - chce karmić a one zrobiły strajk? produkcja stanęła, mleko sie wylao. Powinnam sie poddać, dać flaszkę i miec w duszy! a ja szaleję, wprowadzam nerwową atmosferę, sama siebie przekonując lub własną prolaktyne by zaczęła produkowac ten zwiazek ale więcej. Z desperacji wielkiem i braku pomysłów, wpadłam w lodówkę i wymiotłam to co kobiecie karmiącej raczej jeść nie mozna. Jak dojadłam, jak zaspokoiłam kubki smakowe o rzeczy o które mój mały przekręcił by sie z bólu kolkowego, mleko naszło, kiedy ja sie poddałam, położyłam przysłowiową lachę - poleciało, zalało mnie dosłownie i co z tego skoro takiego pokarmu podać nie mogłam;/ poszło na zmarnowanie...ech zycie i weź tu zrozum kobietę:) Koniec feri uznałam za zakończone - jutro powrót do ławki szkolnej...drugie półrocze mam nadzieję że zacznie sie na samych piątkach, bez większych przeszkód...
Uważaj bo Cię złapię:)
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2012-02-20
|
CZYTAM ŻE 15 TYDZIEŃ ŻYCIA MAŁOLATA TO : Wiele dzieci w tym wieku przepada za oglądaniem w lustrze swojego wizerunku. Maluszek może uśmiechać się do siebie, wyciągać rączki, wykazywać wyraźne podniecenie na swój widok. W tym okresie możesz także usłyszeć z ust dziecka nowe dźwięki: spółgłoski. Niemowlę artykułuje je, bawiąc się własnym językiem i wargami, badając w ten sposób ich możliwości. Gdy cofa język w stronę gardła, możesz usłyszeć takie dźwięki jak „na-na”, ga-ga”, czy „ba-ba”.
Rady dla rodziców:
Ustaw fotelik z dzieckiem w pobliżu lustra, tak aby mogło się ono bawić i cieszyć własnym odbiciem. Możesz robić do lustra śmieszne miny i zachęcać dziecko, aby samo spróbowało tej rozrywki. Naśladuj wydawane przez malucha dźwięki, wymawiaj je wolno i wyraźnie.
...Pada, plucha, buty przemoknięte, mokre skarpety z nosa kapie kropelka po kropelce katar, ciesz której nie cirpię, nie mam apetytu, głowa boli, oczy cięzkie, powieki opadają, noc miała wiele do życczenia. Nauka usypiania małolata. Nie no ja muszę go pochwalić jakoś udaje mu sie zasnac gorzej ze mną, kto od kogo nie moze się odizolować. A ja głupia myślałam że dziecko przywiązuje się do osoby z nią spiącej a tu odwrotnie. Teraz ja muszę przejść odwyk!
Latałam, podpatrywałam czy przykryty, czy ...a kiedy już usnęłam a raczej padłam to nagle ze snu wyrwał mnie ryk Gabrysia że:
- szykuj matka żarcie bom głodny!
I tak latałam po 1 w nocy od pokoju do kuchni, a kiedy sie najadł do syta zasnął a ja znowu liczyłam barany. Ranek za to okazał się nie mniej łatwy, marudny, bez chumoru przywitał najmłodzy dzień powszedni, a jak od poniedziałku taki to można sobie tylko pogratulować całego tygodnia:) No nic...Siedzimy w domu, za oknem przekapane, córcia wrzeszczy z Kowalską naśladując Chylińską, czasem mam wrażenie że to nie mozliwe by ta osoba była już prawie ośmiolatką, dla której błyszczyki, lakiery, gadźety i komórki której jeszcze nie ma ale to kwestia czasu są standardem który kreuje ją na miejsce w śród koleżanek no i sprawa chłopaów bo jest taki Kuba, Szymon czy Kacper który ją podłapuje, podszczypuje, taie nie winne igraszki a potem pokazują zbyt szybkie dziewczęce ciaże i koniec dzieciństwa. Właśnie tego boję najbardziej by moja córcia która dziś pała nie winnością pozostała najlepiej aż do ślubu! A weź Basię Mariolki, jak to chwaliła, ze spokojna, ułożona, że żadne głupoty w głowie bo ona ma plany dalokosieżne, studia, praca...każdy zawsze słuchał z podziwem bo faktycznie ta Basia spokojna. Ale wiadomo jak to jest cicha woda brzegi riwe , nigdy nie wiesz co u takiej w głowie siedzi, o czym myśli, co kombinuje, i jak to sie stało ze w wieku acz dalekim do bycia pełnioletnią stała się mamusią? bo przecież nie zachodzi się w ciązę po przeczytaniu ksiązki o dzieciach, ani tym bardziej nie wyjscie do sklepu, a moze biblioteka, czytelnia dobre miejce? była to koleżanka do której chodziła codziennie poszlifować angielski, niemiecki, polski? czternaście lat kiedy matka za głowę się złapała i stwierdziła że nie zna swojego dziecka. Co mogła zrobić, pomóc, wspierać, mimo że zgrzytała zębami, ile z planów przyszłosci przyszło? spaliło sie na panewce jeszcze w gimnazjum i tyle. Oj długo nie mogli się pozbierać po takiej rewelacji, facet zawsze ma lepiej jak nie chcę się włączyć w wychowanie to płaci alimenty i dalej szaleje, panienki, imprezy, rosmakowuje smak wolności, a taka dziewczynka bo przeciez nie kobieta która z braku doświadczenia, wiedzy myślała że jak nie ma okresu jeszcze to daleko jej do ciązy i teraz ma za swoje. A matka? wstyd łyka jak wielkie tablety i tyle dało chwalenie. Nabieram wody w usta, co z mojej córki wyrośnie, czy już mam uświadamiać o skutkach zbyt szybkiego podejmowania decyzji w sparwach sexu? czy pozostawić kwestie szkole? owszem moje dziecko nie w ziemie bite wie z kąd pochodzą dzieci ale jak sie zabezpieczac przed zbyt wczesnym posiadaniem potomka daleka ku temu droga. Jeszcze poczekam, ciut, chwilkę i w tedy trzeba będzie umoralnić , podać konkretne konargumenty by zawsze mieć głowę na karku i nie dać sie jednemu plemnikowi. Puki co zostaje przy Kowalskiej, moich szpilkach, kosmetykach cichaczem podkradanych, z głową nabitą pierdołami, i niech tak zostanie jak najdłużej.

|
|
Komentarzy:
1
|
|
2012-02-16
|
...Dzieje sie dzieje, nie mało ni dużo, wystarczy jak na osobę o siedząco - leżącym trybie życia. Były walentynki, kiczowate święto które przypomina nam o miłosci, gdzie w przeciągu 364 dni w roku nie pamięta się z racji innych obowiazków i hurrra niech żyje ten jeden dzień w roku kiedy to nasi partnerzy biegają po kwiaciarniach za różami, za innymi rzeczami o symbolice okazującej uczucia. Świat szaleje, czasem i mnie da sie ponieść tej wariacji, skoro otacza mnie mglista monotonia tych samych rzeczy, zdarzeń, chwil, dlaczego nie wprowadzić szczypty uniesienia. Owszem nalatałam się po mieście, ciągnąc małoletnią ze sobą, aby dziecko z racji ferii nie zapadło sie przed telewizorem na wieki wieków, aby komp chwilami dał upust i oszczędził na bajtach, aby dziecko rozrywkę miało i ludzi zobaczyło, zintegrowało sie ze sklepowymi pułkami na których pełno misiów, rżowych seduszek, kwiatuszków, aż oczy kuło, aż raziło, mnie pioruny biły. Co kupic facetowi coś wyjątkowego? dlaczego ja zawsze mam dylemat? co roku daję się nabić w butelkę, obiecując sobie ze to ostatni raz i trza z tym skończyć, w końcu ja wiem że Ktosiek mnie kocha, i dla mnie te 364 roku sa dowodem obu stronnej miłości, moze dla odmiany urządzimy sobei chwilę zapomnienia w ten jeden dzień w roku? ale jak się powiedziało a to trza powiedzieć resztę i tak od sklepu do sklepu, od pułek do regałów i jakoś upoceni, utytłani wyszliśmy taszcząc każdy coś dla siebie, mała piórnik parkera bo jeszcze takiego nie ma, gdzie na boskie stworzenie wpakowany w środek było wieczne pióro, gdzie dziś łapki, zeszyty upszczone są w granatowe kleksy. Wyprawa była na tyle udana ze spotkałam tyle dawno nie widzianych osób, pogadałam, wymieniłam informację o małolacie bedącym pod opieką babci i wróciłyśmy zziębięte do domciu. A dzis wyruszyłyśmy na dworek by ulepić bałwana. Bałwan sam w sobie powinien jak pani w szkole uczyła, zawierać trzy zasadnicze elementy, czyli kule pierwsza , potem druga i na niej umieszczona powinna być głowa. Niestety pani zapomniała powiedzieć że do wtoczenia tych przynajmniej dwóch elementów potrzebny będzie dźwig, po drugie śnieg moze być nie nadający sie do ulepienia czegokolwiek.Wyszło to w ostatecznosci jakies takie jakby nie podobne do bałwana. Ale na łepetynce umieszczone miał garnek, w oczy wcisnełam z siłą dwa kartofelki, a nosek to zdrowa marchewka:) jakoś ci to dzieło stanęło na placu zabaw, witajac wróble, pieski, i przechodniów. Na sanki takze udaliśmy się na naszą osiedlową górkę, gdzie raz córka , raz ja zjechałam sobie a co, jak zima to trzeba korzystac w końcu mam taką nadzieję to ostatnie podrygi śniegu, chlapy, mrozów i zacznie się powolne przedwiośnie. Wieczorek z małym u boku, biedak nawet się nie skapnął ze popołudnie spędził u babci. Babcia...osoba nadopiekuńcza...tak już mają, wszystko dla wnusiów i dziś mam zajefajne potówki, do tego doszły kolejne bo dziecko babcia z troski okryła kocykiem po szyję...ech... |
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-02-13
|
Czytam ze czternaty Tydzień mojego nieletniego to:
Twoje dziecko czuje się lepiej, gdy może wyrazić swoje emocje artykułowanymi dźwiękami, a nie tylko płaczem i krzykiem. Może na przykład marudzić lub stękać, gdy jest głodne, jęczeć, gdy ma mokro, wesoło gaworzyć po przebudzeniu. Jeśli uważnie wsłuchasz się w wysyłane przez maluszka sygnały, będziesz w stanie szybciej i właściwiej zaspokajać jego potrzeby. Nie dziw się jednak gdy maluch będzie płakał z bólu, ze strachu, czy też pod wpływem jakiegoś stresu: te najbardziej negatywne emocje najłatwiej jest mu wyrażać donośnym krzykiem.
Po nakarmieniu Twój maluszek zwykle jest w dobrym nastroju, co często wyraża... puszczaniem banieczek ze śliny. Czynności tej może towarzyszyć gaworzenie lub wesołe „granie” na języku.
Maluch może już zacząć wyrażać swoje sympatie lub antypatie, zwłaszcza wobec nieznanych osób.
...W wyrażnaiu emocji moje dziecko świetnie daje sobie radę, czasem w chwili nastroju potrafi okazać zadowolenie, lub wyraz zobojętnienia chociaz jak na trzy miesięczne berbecie jest małą acz cwaną bestią która urabia sobie starych po łokcie jak chce i kiedy chce. Wystarczy że stęknie, uda a to robi najlepiej - płacz który wyłazi oczkami na zawołanie a już nosza, bujają, przemaiają, głaszczą...małolat lezy w tedy okuty szczelnie mgiełką troski opiekuńczymi dłońmi tatusia, co gorsza mamusi która odczuwa w każdym calu tego małego ciałka kilogramy, słodkie siedem a jednak ręce, kręgosłup i reszta prosi o pomstę do masarzysty! a ten uśmiechnięty, zadowolony, z rączkami pod głową śpi w najlepsze. Ostatnio wywija orły, operetki po trzeciej w nocy, o czasie który dla normalnych ludzi jest porą odpoczynku, natomiast my lezymy w patrzeni w sufit , mały szczebiocze pod noskiem swoje nie artykułowane a gu, a ja mam oczopląns, zwidy i omamy w jednym...wszystko mi sie zamazuje, każdy kąt, szczegół, ziewam, prubuję zasnąc a w tedy małolat jakby wyczół że odlatuję w ramiona Mofeusza zaczyna płakac, zrzędzić, marudzić, kończy sie darciem papy na cały regulator. Ktosiek nie przytomny wpada do pokoju, staje, patrzy, wyrwany ze snu, nie przytomny. Siedz i bujam, lulam, rąk nie czuję, a kiedy bestia zostaje ujarzmiona, odlatuje sam na łąki umajone ja zaraz za nim wtulona w plecki małego by po godzinie zaraz po szóstej przywitać dzień nowy. A dzisiaj? coś, jakas mara zablokowała mi jelita, rety ani oddychac, ani normalnie funkcjonować, jakby ktoś spętał mnie od środka i ani rusz w te ani we wte...Parzę spijam rumianki, łykam apay które w mojej sytuacji jedyne lekarstwo na równi z modlitwa i tyle. Małolat jakby wyczół ze nie może igrać z nie dysponowaną mamuśka jest spokojny, ułozony, jakby już wychowany...Starsza z racji ferii chodzi, pokutuje, urzadza sobie bal przebierańców z moich staników wsadzonych pod bluzeczkę udaję małą kobitkę...jeszcze trochę i trzeba będzie kupić zerówkę ale puki co chodzi i okazuje swoje a nie swoje wdzięki...Najstarsza ma wdepnąc do nas na chwilkę, zaminiec słów parę i jutro wybywa do wielkiego miasta na kolejną sesję...
...Po wyjeżdzie siostry w domu nareszcie cisza spokój...
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2012-02-11
|
...Są momenty kiedy potrzebuję odizolowana, spokoju, by mysli chociażby poukładać, by pobyć sama ze sobą...kazdy tak ma, dziś za to poczułam bakcyla , jakis dziki pęd do ludzi, przyjechała siostra. Siostra...burza...ogień...zawirowanie...zawsze w domu robi sie chałas, rwetes, nazywajcie to jak chcecie ale taki wstrząs dobrze robi mi na nerwy, rutyne i codzienną monotonię. Człowiek dowie sie przy okazji co tam w wielkim Miescie słychac, co grają w kinie, gdzie byli, co robili, co zobaczyli nie to co małe miasteczko, taki przecinek od punktu a do b nic nie znacząca mieścina w której wiecej bezrobotnych, pijaków i degeneratów niż ludzi z przyszłoscią. Przyszłośc pachnie świerzością, młodzi nazywają to mięsem,towarem...w nich cała nadzieja , na rozwój, na lepsze jutro...kto ma niby kierowac, myślec o nas , jak nie młody który ma mniej więcej takie same potrzeby jak my niby rówieśnicy...młodzi jednak wybrali kierunek - wielkie korporacje, ja im się nie dziwie, pogoń za kasą, dużą kasą, co takie miasteczko moze przynieś, dać lepszego, chyba tylko spokojną starosć bo o dorobku nie ma mowy. Każdy interes prędzej czy później ulega degradacji...a jednak ta cisza ma swoje plusy, nikt po ulicy nie gania sie, nie szaleją samochody, nie ma kurzu, smogu...cisza po 19...królestwo emerytów i rencistów w tym garstka tych którzy zostali bo...nie ważne...wystarczy ze wpadnie jak dzisiaj siostra i nawija, krzyczy, przekrzykuje nas, siebie, biednego męża który chciałby a nie może cokolwiek wyrazić słowami, a ja siedze i śmieję sie w głos...jedno co mały spi, dobrze mu, dzieciaki ganiają sie , drą te swoje nie wyparzone, ale co mi tam...słucham, patrzę, podziwiam...kolejna wizyta na chrzcinach ale już w tedy nie be dzie czasu, a moze własnie będzie...odżyła mi dziś dupa i tyle...nie tylko pieluchy sie liczą... |
|
Komentarzy:
1
|
|
| O mnie |
|
| poRTterk |
32 ,
... |
| Słówko o mnie |
| tatuaże, książki, muzyka, przyroda, lubię jak jest dobrze, jak świeci słońce, jak biorą ryby, jak jest tęcza.... |
| Zobacz mój profil |
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
| A TO SIĘ WYDARZYŁO |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
32396
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
2797
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
30
|
|
CO TO JEST MIŁOŚĆ
NIE WIEM
ALE TO MIŁE ŻE CHCĘ GO MIEĆ
DLA SIEBIE
NA NIE WIEM
ILE
GDZIE MIESZKA MIŁOŚĆ?
NIE WIEM
MOŻE UŚMIECHU CZASEM JĄ SŁYCHAĆ
W ŚPIEWIE
A CZASEM
W ECHU
CO TO JEST MIŁOŚĆ
POWIEDZ
ALBO NIC NIE MÓW
JA CHCĘ CIĘ MIEĆ
PRZY SOBIE
I NIE WIEM
CZEMU
Aniołku mój
W chwili złej
Ujmij skrzypeczki
Jeno zagrać chciej
Na strunie duszy
Kołyskę jedyną
Póki ciemno wszędzie
Póki serca biją
Pieść je pieść
Tę kibić drewnianą
I tul ją tul
Te duszę zszarganą
Do Pana wznieś
I złóż na kolana
Cichutko strzeż
Niech śpi do rana
I zwróć ciału
Jak pozszywaną koszulę
Tę małą radość
Zabitą powiek murem
RENI W DNIU URODZIN.
Delikatne spojrzenie serca
Uśmiech wrażliwością lśni
Tyle masz w sobie piękna
Nosisz życie pod sercem swym.
Oczami Miłości spoglądasz
Na ten piękny świat
Tak wiele nie żądasz
Pragniesz by piękny był czas.
Dziś Twoje Święto Reniu Droga
Dziś urodziny masz
Pragnę by w Miłości była Twoja droga
W sercu niech ufność Ci gra.
Życzę Ci by to Maleństwo
Które pod sercem nosisz
By Ono prowadziło Cię przez życie ciepło
By czas ten był owocny.
Życzę Ci wrażliwości serca
Większej niż posiadasz
Byś w barwach Wiosny piękna
Uczuciem Nadziei wołała.
Niech wiatr melodię Ci gra
W Twoich włosach
Uśmiech Twój piękny niech trwa
A każda chwila będzie błoga.
Oczami serca spoglądaj
Na swoje i innych życie
Wiarą uniesień wołaj
Marzenia się spełnią...te skryte.
|